Hmm... jakiś czas temu napisałem na nk do jednej laski (coo? przecież nie powinno się podrywać w sieci tylko w realu - mam na to wyjebane), spodobała mi się jej figurka, niewinność bijąca z oczu i ogólnie jak całość
Walnąłem jej directa, wymieniliśmy parę wiadomości i się umówiliśmy.
Tak się trochę zastanowiłem czego ja oczekuję od spotkania i od niej i doszedłem do wniosku, że...nie oczekuję niczego prócz miłego spędzenia czasu w miłym towarzystwie - taka typowa randka ;]
Na spotkanie trochę się spóźniłem (tak to już ostatnio mam, że jak tylko zaczynam się zbierać to AKURAT w tym momencie mama albo tata potrzebują mojej pomocy co akurat nie może poczekać ok 2h 
Widzę ją - jest dokładnie taka sama jak na fotach...mniam
podchodzę, ona wyciąga rękę, ja przyciągam ją do siebie i daje cmoka w policzek.
Idziemy do mojej ulubionej knajpo-pubu (o matko, ale on jest nieoryginalny), po drodze jakaś gadka szmatka, widać ewidentnie, że jest trochę spięta - no to zarzucam jakimiś żarcikami sytuacyjnymi, po mału eskaluje dotyk (po mału, niech sie przyzwyczaja, na wszystko przyjdzie czas).
Wchodzimy do pubu, witam się z obsługą i...moje ulubione miejsce okazuję sie być już zajęte...(klimat tam jest najlepszy w mieście: półmrok, wygodne kanapy, prawie, że pełna intymność) no nic, siadamy w innym miejscu, ale czuję się lekko zażenowany, ale to nic - tylko ona sie liczy, ona jest tu najważniejsza - gadka sie ewidentnie nie klei, na wszystko mi odpowiada "nie wiem", w tym momencie przeleciała mi przez głowę myśl "kurwa to wszystko nie ma sensu, spadam stąd" ale widze, że ona nadal się nie czuję najlepiej, więc myśle, że jednak troche sie nie postarałem. Pijemy herbatkę, bo mróz jak cholera (o matko, on za nią zapłacił o_0 to takie nie alfa) i proponuję zmianę lokalizacji: opiera się, mówi, że jest umówiona, ale w końcu stawiam na swoim i idziemy do "mojej opcji awaryjnej" (miła knajpka w dobrym klimacie, praktycznie mało ludzi no idealnie).
Tam zaczynam trochę więcej nawijać, otwieram się pierwszy co daje taki efekt, że przestała mi na wszystko odpowiadać "nie wiem" i zaczęliśmy normalnie gadać (oczywiście cały czas eskaluje dotyk), w pewnym momencie zacząłem łapać z nią coraz mocniejszy kontakt wzrokowy (jej teksty typu:"nie patrz tak na mnie", "ok" i odwracam wzrok, choć widzę, że ona cały czas na mnie zerka:) nie wiem to już sie samo tak u mnie dzieje, że zaczynam działać jakoś instynktownie...
Zaczynam wyłapywać coraz więcej IOIsów mówiących mi "cholera na co jeszcze czekasz???" ale lubię się tak droczyć z dziewczynami i nie dawać im od razu tego czego chcą. Wychodzimy, odprowadzam ją kawałek obok, gdzie była umówiona z koleżankami: w tym momencie zbliżam się by dać je buzi w policzek, ale zamiast tego całuję ją namiętnie w usta, trwa to jakaś chwilę ale nie ma pośpiechu...
jak w amerykańskim filmie, po czym rozstajemy się...
Potem okazuje się, że siostra siś zna z jakąś koleżanką tej koleżanki i gadały o tym moim spotkaniu :> okazało się, że ja jestem jakiś "niekumaty"
a siorka oczywiście polewka pod nosem wiedząc o wszystkim, bo jej mówię przeważnie o tym co robię na spotkaniach ;] no nic...
Proponuję 2 spotkanie: ona mi pisze, że mam sobie nie robić nadziei na nic, że...jednak możemy się spotkać, by zobaczyć co z tego wyjdzie. Idziemy znów do tego baro/pubu (ale nuda, zero kreatywności) i jest wolne moje ulubione miejsce, więc wiem, że bd dobrze
W dużym skrócie: gadka się klei, dużo dotyku z obu stron i...znowu widzę ten moment... tym razem się już nie bawię w podchody tylko zaczynamy się całować. Pieściłem ją na tyle na ile się dało i...odprowadziłem na busa, bo trening mam ;D
Trzecie spotkanie już wchodzi gładko, bez żadnych gadek o nadziei i innych tego typu pierdołach.
Spotykamy się w piątek, niedaleko mojego domu, znowu się trochę spóźniam i obwieszczam jej, że idziemy do mnie. Reakcja całkiem ok i pytanie "czy bd sami?" chyba mówi samo za siebie czego się spodziewa po tej wizycie u mnie. Niestety informuję ją, że...mam całą rodzinkę na chacie
znów mam na to wyjebane, choć wiem, że musze zadbać o komfort, by czuła się u mnie dobrze. Oczywiście po drodze do pokoju musiałem minąć wszystkich domowników, bo inaczej OCZYWIŚCIE być nie mogło. Zamykam drzwi na klucz, robię wszystko, by czuła się u mnie jak najlepiej i jak najluźniej. Przypominam sobie art. Uwodziciela o rozpalaniu. Opowiadam jej oczywiście zmyślony sen o niej i zaczynam jej mówić co tam się działo robiąc wszystko w rzeczywistości: ściągam z niej kolejne części ubrania (za drzwiami cały czas ktoś chodzi, gada, no po prostu idealne warunki na igraszki:) stanika nie dała mi ściągnąć, myślę "ok" i dalej ją rozpalam (ten kto powiedział "nie ściągaj z niej bielizny - sama to zrobi, miał cholerną racje
) niestety skończyło się tylko na ściągniętym staniku, ale to chyba i tak dużo zważając na sytuacje...
Po spotkaniu znowu podważa sens naszych spotkań, że nie chce się z nikim wiązać. To zaproponowałem jej dalej takie luźne spotkania. Ona mi wyjechała z byciem łatwą (programowanie społeczne...
to ją uspokoiłem, że nie uważam jej za łatwą i że szanuję i doceniam ludzi, kobiety dążące do przyjemności bez oglądania się na innych i ich opinie. W ten sposób wygląda na to, że zyskałem przeleciółkę
Jak widzicie z każdej sytuacji można wybrnąć z korzyścią nie tylko dla siebie, ale i dla tej drugiej strony ;]
W piątek leci na urodziny kuzynki do DE, więc zamierzam w czwartek zrobić z nią coś hmmm...przyjemnego 
Trochę długi ten FR, no ale coś mnie tak natchnęło do napisania go.
Ile zapamiętałem tyle opisałem - jak by coś było nie jasne pytajcie ;]
Odpowiedzi
Tak się trochę zastanowiłem
wt., 2010-02-02 12:00 — Alf CannabiTak się trochę zastanowiłem czego ja oczekuję od spotkania i od niej i doszedłem do wniosku, że...nie oczekuję niczego prócz miłego spędzenia czasu w miłym towarzystwie - taka typowa randka ;]
I takie podejście pochwalam.
Co do lokalizacji - myślę, że wbrew pozorom randka nie musi być kosmicznie oryginalna i zaskakująca, najważniejsze aby wybrać takie boisko, na którym czujesz się swobodnie. Co zresztą sam wiesz, jak wynika z opisu
Takie podejście jest zdrowe,
wt., 2010-02-02 12:13 — wdcTakie podejście jest zdrowe, bez nakładania na siebie zbędnego ciśnienia (muszę ją pocałować ! albo muszę ją dotknąć ! muszę powiedzieć to i to). Podczas spotkań najbardziej lubię tą ciekawość - co się wydarzy...
Niech to się samo toczy ;] takie podejście pozwoliło mi uzyskiwać niezłe rezultaty podczas spotkań - zero presji, ciśnień - tylko sama przyjemność...
Czytając twoje wypociny myślę
wt., 2010-02-02 12:52 — anonycoderCzytając twoje wypociny myślę sobie, koleś masz dobre podejście, wielu z tych którzy tu piszą napisało by czy mam ją pocałować na pierwszym spotkaniu czy co mam zrobić o czym gadać. Fajnie się czyta, masz ochotę napisać do laski piszesz, masz ochotę pocałować całujesz proste jak drut. Pozdro