
Witam wszystkich, pierwsze koty za płoty.
Takich wpisów pewnie jest na pęczki, ale jak napisałem w tytule - sukces rodzi się w bólu i trzeba w jakiś sposób zacząć.
Zaczynając od początku. Nie pamiętam już, w jaki sposób trafiłem na stronę, jednak mówiąc otwarcie - nie jest to jedyna, z której czerpałem teorię nt. podrywania i relacji damsko-męskich. Ale na pewno podrywaj.org ma pewną przewagę nad innymi - działające forum, blogi oraz społeczność, która jest wokół nich. To jest na pewno na plus. W końcu jest to jakiś doping, pomoc, psychologiczna świadomość nie bycia samym w tej jednej, wielkiej grze, jaką są na pewno wszystkim znane shit-testy.
Nigdy bym nie pomyślał, że nawet najprostsza rozmowa może być nimi aż tak naszpikowana.
Jednak po lekturach lekcji, paru innych źródeł, można mieć bazę do działania poza komputerem. I to faktycznie wiele daje - jeśli ktoś słyszał o pozycji obserwatora często wspominanej w różnych materiałach o NLP, to pewnie dużo lepiej zrozumie niż po takim pobieżnym rozpracowaniu tematu.
Najgorsze zawsze są początki - wytrzymywanie spojrzeń z targetem, co początkowo jest naprawdę trudne. Kluczem jest tu na pewno akceptacja samego siebie, podbudowanie własnego ego - "dlaczego miałbym być słabszy? Jestem w końcu facetem, czy nie?". I samodyscyplina jednak daje efekty. Fakt, nie jest jeszcze to, co jest moim celem, ale po to się tu skupiamy, aby pracować na lepsze "ja" każdego z nas.
Na pewno najgorsze dla początkującego jest pierwsze przejrzenie lekcji, nie tylko Gracjana. Dlaczego? Stereotypy - że to facet niby powinien się płaszczyć przed kobietą, latać za nią, zabiegać bardziej niż one o nas. Na pewno jest to też zależne od tego, gdzie target mieszka - w większych miastach nie stanowi to problemu, jednak w miasteczkach, czy też wsiach, jest to niemal wpajane odgórnie, że to "kawaler" ma wszędzie odwozić "pannę", łazić za nią i w ogóle. Bardzo mnie zaskoczyło, że praktycznie nikt tego nie porusza w swoich tekstach, ale niestety - mam do czynienia z oboma środowiskami i różnica jest jednak dostrzegalna.
Co nie zmienia faktu, że odpowiednio kontrolując sytuację, można stereotypom powiedzieć stanowcze "NIE" i udowodnić, że faktycznie mamy kontrolę nad tym, co się dzieje.
Ale stety, tylko nieliczni się z tym rodzą - reszta musi się tego naczyć (łącznie ze mną). Dlaczego stety? Bo ciężka praca, która przynosi sukcesy, dodatkowo podbudowuje nasze ego oraz poczucie wartości. Więc zyskujemy podwójnie - poprawiając nasze obycie względem kobiet oraz pracując nad sobą.
Daje to jednak efekty i jest coraz lepiej. Co więcej, niektórzy, co pierwszy raz widzą lekcje na oczy, są kompletnie zaskoczeni, bo jest to zupełnie sprzeczne z ich światopoglądem, stereotypami wpajanymi od "szczeniaka". Żyje się tylko raz i co zaszkodzi spróbować? Warto. Jeśli kobieta zostanie speszona, bo coś schrzanimy (a na pewno każdy coś schrzani), to pozostanie zawsze doświadczenie i często wzrost pewności siebie.
Może za mało jeszcze się wypowiadałem, może się wydawać, że jestem mało doświadczonym (a jeszcze jestem), ale to wszystko, co napisałem, to się samo nasuwa.
Jaki jest teraz największy problem? Wyważenie. Nie można wszystkiego brać na ślepo, jak napiszą, wykuć jak regułki z fizyki, trzeba ćwiczyć swoją własną kreatywność i wyznaczyć sobie granice między lekką arogancją a chamstwem. Bo fajnie się o tym czyta, żeby zachowywać się nieco jak bad-boy. Ale nie można przesadzić.
Śledzę forum od kilku tygodni i powiem tak - jest to świetne uzupełnienie lekcji, bo nic tak nie rozjaśnia przykładów zachowań, jak sytuacje z życia wzięte. Każdy popełnia błędy, ale warto dzielić się własnymi z innymi, wspólnie to przedyskutować, posłuchać czasem gorzkich słów. I najważniejsze - nie odbierać ich jako próby mieszania z błotem, ale jako motywację, wskazanie błędów.
Swego czasu nie dziwiły mnie niektóre wątki na forum - "co robić", czy coś w tym stylu. Jednak teraz, po jakimś czasie sprawdzania swojej wiedzy - zaczyna się czytający śmiać.
Jest tu ważna różnica między szczerą próbą a panicznym wołaniu o pomoc bez dawania niczego od siebie. Przecież nikt za nas nie poderwie targetu! Każdy jest kowalem swojego losu, Ty zawalisz - Ty poniesiesz konsekwencje, Ty odniesiesz sukces - tylko Ty poczujesz się zajebisty.
I zapewniam, jeden mały kroczek do przodu nie dość, że pomaga w rozwoju, to będzie pozytywnym dopalaczem do końca dnia, a nawet jeszcze dłużej.
Pewnie ktoś powie, że dlaczego mam się żalić swoimi błędami, dlaczego ja mam cierpieć, a inni się na tym błędzie uczyć. A myślisz, że inni też tak nie mieli? Czy nie zawdzięczasz tym błędom całej tej strony, całej społeczności?
Odpowiedz sobie na te pytania sam, z pewnością wszystko wyjaśni Ci życie. Tylko uwierz w siebie, w swoją wartość, jesteś Kimś, a nie jednym z wielu, tylko musisz być tego świadomy.
Pozdrawiam, rxmeister.
Odpowiedzi
Niezly wpis, naprawde, mimo
ndz., 2010-01-31 20:02 — cHoCoLaTeNiezly wpis, naprawde,
mimo ze mowi o rzeczach oczywistych, konkretnie umacnia nas w przekonaniu aby isc do przodu
10/10
bardzo pozytywnie
ndz., 2010-01-31 20:08 — manta__1bardzo pozytywnie
"Czy nie zawdzięczasz tym
pon., 2010-02-01 20:28 — Neofita"Czy nie zawdzięczasz tym błędom całej tej strony, całej społeczności?"- Rzeczywiście... Każdy z nas zawdzięcza, więc mnóżmy te błędy i zmieniajmy je na postępy. Masz dychę.
Dziękuję wszystkim.
wt., 2010-02-02 23:56 — rxmeisterDziękuję wszystkim.
Polejcię mu dobrze
śr., 2010-02-03 00:39 — kamilll21mPolejcię mu dobrze gada;)hahaha każdy z nas wie po co jest na tej stronie i jaką społeczność tworzymy ale większość z nas poprostu źle odbiera tą stronę oni myślą że tu znajdą wszystko jak podejść do laski jak ją wyrwać jak zaciągnąć do wyra... Ja odp na to tak A WEŹ SIĘ KURWA DO ROBOTY... Weź nie tylko przeczytaj ale i wyciągnij wnioski stwórz siebie na nowo, siebie lepszego... Wpis jest dla mnie oczywisty ale dobrze że go napisałeś powinien otworzyć oczy co niektórym;)