Witam,
Dwa razy mówiłem lasce żeby przyjechała do mnie, ale za każdym razem jakaś wymówka, że albo się uczyć musi albo co innego. Przyjeżdżałem do niej a ona i tak się nie uczyła heh. Czy to normalne, czy ona się po prostu boi/wstydzi? Jestem u niej 4-5 razy na tydzień, ona u mnie ani razu. Wszystko między nami jest zajebiście, tylko nurtuje mnie ta kwestia. Jak to rozumieć?
Druga sprawa kilka razy zapraszałem ją na łyżwy, ale ona nie umie i boi się że się poobija. Pewnego dnia ją przycisnąłem. Dwukrotnie mi mówiła, że pójdziemy, ale nie dzisiaj. Ok, powiedziałem sobie, że już jej więcej nie poproszę. Dzisiaj spytała mnie kiedy przyjadę. Powiedziałem, że wieczorem, bo wybieram się na łyżwy. Nie chciałem jej proponować, bo wiedziałem, że i tak będzie kombinować.
pozdrawiam.
Dodaj parę szczegółów jak wiek, odległość i czy ona ma własny samochód, prawo jazdy albo czy ma przyjechać autobusem itp.
To, że nie chce iść na łyżwy to niektóre dziewczyny takie są, wolą siedzieć w domu, a sporty są dla nich zmorą. Niektórym też brak odwagi na takie sporty lub boją się, że wszyscy będą się z nich śmiać jak się przewrócą. Polecałbym Ci zabrać ją na lodowisko ale tylko żeby zobaczyła jak to wygląda. Może wtedy nabierze chęci.
Pozdro
Wiek 23, odległość rzut beretem ze 20km, auta nie ma, tylko autobus.
Wg mnie księżniczka:) jesteś księciem? jak nie to masz przeje...
kusmi19 - to nie jest księżniczka. Nie ma takich cech.
Chris, a długo jesteście razem? Była kiedykolwiek u Ciebie?
Nie była u mnie ani razu. Jesteśmy razem 6 tygodni.
Powiedz jej, że skoro tworzycie parę to każde z Was musi wnosić w związek 50% i Ty nie masz zamiaru wprowadzać więcej starań by wam wyszło. Jeśli ona nie da od siebie drugiej połowy starań to niestety ale ten związek wam nie wyjdzie.
A nie rozmawiałeś z nią na ten temat? Nie mówiłeś, że sprawia Ci przykrość tym, że nie interesuje jej to jak mieszkasz itp?
Nie rozmawiałem z nią o tym. Tzn mówiłem, że ja dam tylko 50% od siebie. I jeśli druga osoba czyli ona da, to może być super. Odnośnie samego przyjazdu jej do mnie nie rozmawialiśmy, tylko po prostu jej rzuciłem: "Przyjedź do mnie..." Nie wiem czy się boi czy jej się nie chce, czy ma jakieś opory. heh dziwne to dla mnie, bo ja bym był ciekawy jak ktoś żyje itd.
Ona studiuje i ma pokój niby wolny prawie zawsze na stancji, ale to chyba nie jest powód, żebym ja ciągle do niej jeździł...
pzdr.
Znam to. Mam tak samo. Ona 17lat ja 20. Jezdze do niej 2 zadko 3 razy w tygodniu.... a jak mówie przyjedz do mnie to mowi nie nie.... ze to chlopak powienien jezdzic do dizeczyny itd. to jej pwoiedziałem ze takie bajeczki to se moze wciskac ale nie mi, nie jestes ksiezniczka zebym tylko ja jezdzil do Ciebie.... no i poki co zostawilem temat otwart powiedzialem '' ja juz nie proponuje zebys przyjechala, bedziesz chciala to wiesz ze z mila checia Ci drzwi otworze''
a tak to byla u mnie w 2tygodniu jak zaczelismy byc ze soba i to do pozna, ale to ja ja przywiozlem i odwiozlem i potem drufgi raz tez tak bylo...ale od 2 miesiecy tylko nie i nie....
Więc i ja ograniczylem przyjazdy do niej
...kobiety są po to żeby je kochać, a nie rozumieć...
To pogadaj z nią o tym. Tylko jej nie namawiaj. Możesz ograniczyć przyjazdy do takich jakby co drugi dzień ona przyjeżdżała i powiedzieć, że wtedy się nie widzicie bo to jest jej pora na przyjazd i odwiedziny.
"chlopak powienien jezdzic do dizeczyny"
Tez to kiedyś usłyszałem ale szybko pannę do pionu postawiłem. Pieprzone stereotypy.
jak Ją do tego pionu postawiłeś
...kobiety są po to żeby je kochać, a nie rozumieć...
W mojej sytuacji wystarczyło, że powiedziałem, że będziemy się rzadziej spotykać, a czas, w którym się nie widzimy przeznaczę na inne cele. Szybko bejb się zorientował, że jak nie ona to kto inny będzie zajmował mój "cenny" czas. Wszystko zależy od tego jak się prowadzi cały związek. Lala po tym bywała u mnie częściej niż na początku tego wymagałem:)