Problem błahy ale to tylko pozornie detal. Mam zasadę, że kiedy umawiam się z panna nigdy przez kilka pierwszych spotkań nie przyjadę po nią samochodem. Wcale go nie biorę. A to dlatego, że po pierwsze nie pokażę się jak usłużny miły chłopiec "podwoziciel" a po drugie primo to ja mam zrobić na niej wrażenie a nie moje auto- takimi modelami nie jestem zainteresowany. A tu zrobił się dwucyfrowy wynik poniżej zera
Mam się z ową panną widzieć po raz pierwszy i niby mam zaproponować, że przyjadę? Mam poważne wątpliwości czy wyjdę na kogoś opiekuńczego czy pana milusińskiego? Teoretycznie może przyjechać taryfą ale skąd ja mam wiedzieć czy ma na tą taryfe
Piszemy ze sobą i marudzi mi, że jest strasznym zmarźluchem. Jak to będzie wyglądało, co sądzicie?
P.S. Temperatura sprzyja na grzane piwo- nic tak nie rozluźnia atmosfery
Zasada bardzo dobra.. ale bez przesady .. nie popadaj w skrajność.. jak pogoda chujowa to trzeba wsadzić dupę w furę i jechać..