Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jestem odurzony

Portret użytkownika Goniec

Choć staż na stronie mam dość spory to dzieli się on na czas fascynacji teorią, czasowego obrzydzenia stroną (uważam, że za wcześnie na nią trafiłem i nie byłem gotowy na to, co tu zawarto) i chwilowych zrywów - powrótów, w których coś tam napiszę, coś tam poczytam.

Nie ma sensu po raz kolejny przytaczać mojej historii toteż skupię się na ostatnich paru latach. Sukcesów z kobietami nie było, ale tak patrząc w przeszłość widzę, że powoli i z trudem zmieniam się w osobę, jaką chciałbym być. Coraz mniej czasu potrzebuję by złapać luz w spotkaniu z nową osobą, coraz łatwiej mi dotknąć kobietę i czuć się osobą atrakcyjną. Pewna sytuacja w ostatnim roku doprowadziła do tego, że staram się nie marnować czasu i cóż... czy chcę czy nie chcę to tego czasu zbyt wiele nie mam (8h praca 2-3h dojazdy, weekendy uczelnia, do tego socjalizacja ze znajomymi, raz w tygodniu pasja i nagle okazuje sie, że śpię po 4-5h).

Bardzo wiele dał mi taniec - jest to jedna z rzeczy, które odstresowują, ale też w odróżnieniu od moich innych hobby daje sporo pewności siebie. Ostatnio na potańcówie złapałem fajny kontakt z jedną HB i żałuję, że nie wziąłem od niej numeru, no ale moja strata. Szkoda, zwłaszcza że 2 kliknięcia zajęło mi znalezienie jej na fejsie i teraz jest pokusa kontaktu przez internety, czego nie lubię. Ale to dygresja.

Na forum pisałem o pannie, która nie chciała się całować. Gdzieś tam cały czas mi chodzi po głowie i myślę, że paradoksalnie gdybym nie był tak zdecydowany i pewny siebie w tej relacji, tylko bardziej jak kiedyś, to miałbym tu łatwiej, taka ironia i chichot losu. Z drugiej strony człowiek zmieniając się zmienia też preferencje więc teraz taką pannę łatwiej mi odrzucić na koszt bardziej przebojowych - bo i sam jestem bardziej przebojowy. Tylko tutaj pojawia się pytanie dla osób chcących być w jednym stałym związku - skąd mam wiedzieć jaką partnerkę utrafić skoro sam jestem inną osobą niż rok, dwa, pięć, dziesięć temu? Z jednej strony mówi się, że ludzie się raczej nie zmieniają, zwykle pogłębiają się tylko ich negatywne cechy. Z 2 strony widzę po sobie, że praca nad własnym charakterem po pewnym czasie faktycznie przynosi plony i myślisz z bólem zębów " to serio byłem ja? Tak wyglądałem, tak się ubierałem, takiego kretyna z siebie robiłem"?

Zawsze zazdrościłem kolegom, którzy dostawali IOI od dziewczyn. Ostatnio jednak zastanawiam się czy porno lub moje sukcesy w życiu lub niedojrzałość. O co chodzi? O nieumiejętność chłodnego podejścia do dobrych relacji z atrakcyjnymi dla mnie dziewczynami. Ot, zwykle miałem do wyboru gdzieś tak 1 dziewczynę, która i tak nie była za bardzo w moim typie, ostatnio mam wrażenie, że mógłbym dążyć do ciekawych i przyjemnych rzeczy z 3 czy 4 laskami.
Może nie potrafię odróżnić zainteresowania ze strony kobiety z takim zdrowym koleżeństwem, a może nie poczułem tego, że pozytywna reakcja i skłonność do kontaktu to tylko wierzchołek góry lodowej i sporo można spierdolić?

Znam teraz 3 laski, z którymi mogę coś drążyć:
1 ma chłopaka więc olałem temat, nie jestem doświadczonym graczem, poza tym jest koleżanką mojej koleżanki więc nie chcę sobie komplikować życia; sama inicjuje kontakt
2 Z tematu na forum
3 Jak mnie wkurwiła laska z tematu na forum to się z nią umówiłem i było to dobre lekarstwo. Sama podrzuciła motyw na kolejne spotkanie, więc myślę, że jest do urobienia.

Do tego ostatnio zawsze jak idę na imprezę to poznam jakąś petardę i jestem oszołomiony pozytywną reakcją na moją osobę.
Zawsze ignorowany lub spławiany, teraz kiedy pojawiają się jakieś możliwości czuję się lekko skonfundowany i nie wiem co robić, zwłaszcza, że podobają mi się wszystkie, a ja chciałbym 1 stały związek zamiast dziwnych układów. Oczywiście może być np. tak, że sobie fantazjuję, a każda z tych lasek ma wyjebane, albo tak jak wspominałem wcześniej - po prostu mnie lubią/dobrze się przy mnie bawią, a ja błędnie odczytuję ich reakcje.

Tak czy siak, myślę że po ogarnięciu spraw zawodowych czy progresie wewnętrznym w końcu coś rusza u mnie w temacie lasek - chociażby dlatego, że cokolwiek się dzieje. Są jakieś spotkania, wzajemność kontaktu. Cieszy mnie to, boję się tylko żebym się nie zachłysnął i nie próbował podbijać do wszystkich naraz i wszystkiego spierdolił Smile

Inne rzeczy, o których warto wspomnieć:
W pracy - zajebiste flow
ze znajomymi - zajebiste flow
z laskami - dobre flow
w domu - 2 minuty i już mnie rodzina wkur*ia. Najchętniej bym się wyprowadził bo uważam, że moja rodzicielka konsekwentnie obniża moją wartość, zaraża swoim narzekaniem, brakiem wiary we mnie i taką aurą nieudacznictwa, kuszeniem bezpieczną strefą komfortu, z której się nie wychylasz. Z chęcią bym to zrobił, ale po rozwodzie rodziców moje mieszkanie w domu odciąża mamę, a jeszcze mamy niepełnoletnią siostrę na utrzymaniu. Zresztą, ostatnio jak wspomniałem o jakieś ewentualnej przeprowadzce to dostałem tekst, że dobrze, tylko niech dalej płacę bo jak się rodzina utrzyma. Zdecydowanie największym minusem w moim życiu jest dom, w którym zresztą rzadko bywam z wspomnianych wyżej powodów. Większość dobrych decyzji jakie podjąłem w życiu było odwrotnych do dobrych rad rodzicielki, niestety mamy całkiem inne charaktery.

No ale przynajmniej na najbliższy czas mam pracę w zawodzie, a po studiach humanistycznych to nie takie oczywiste Smile

Chaos i przeintelektualizowanie, to chyba wybija z tego posta. Może przelanie myśli na e-papier pozwoli mi je nieco ogarnąć.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Cafe

Też nienawidzę bycia w domu

Też nienawidzę bycia w domu gdzie wszyscy mnie wkurwiają,flustrują i wiele innych negatywnych emocji.To właśnie ten czas aby się wyprowadzić..tylko akurat czekam na ostatnie pół roku,napisanie pracy i Warszawo witaj Smile
Także pragnę jednego stałego związku,obracam się wśród pięknych dziewczyn z którymi mam świetny kontakt i widzą we mnie..niestety dobrego kumpla to smutne,ale prawdziwe.

Portret użytkownika Goniec

No widzisz, to oznacza że

No widzisz, to oznacza że poczyniliśmy progres (chyba, że zawsze się wśród takich kobiet obracałeś). Musimy tylko umieć dołożyć ten jeden składnik atrakcyjności seksualnej i już będzie cacy Wink