
Sieeemanko.
Pierwszy mój wpis na blogu i tak zastanawiałem się od czego zacząć. Ale jako że jestem początkujący i wielu jest tu takich użytkowników postanowiłem przedstawić jak to było z podrywaniem u mnie od samego początku i o tym jak ciągle pracuję nad sobą. Zdaję sobie sprawę że takich historii jest mnóstwo ale od czegoś trzeba zacząć. Może ktoś wyciągnie z tej historii jakieś pozytywy dla siebie.
A więc...
Zwykły chłopaczyna, trochę wysportowany ale przez browarki, placki i nie interesowanie się własnym rozwojem troszkę zapuszczony. Japa jak u chomika zaczynała się robić, bęben zaczął przeszkadzać. Podobno przystojny ale jak to możliwe? Przecież kurwa "jedyny" mam krzywe, trochę baniak kanciasty, no i jakoś tak mi dupa wystaje z tyłu bardziej niż innym. Do tego jak trzeba było porozmawiać z obcą kobietą pewność siebie, i tak niska, spadała do zera. Pustka w głowie, zważka na słowa aby nie palnąć gafy.
Tak, zwracałem uwagę tylko na swoje "wady". No bo skąd mogę mieć jakieś zalety. Przecież każda kobieta którą próbowałem poderwać zbywała mnie. No bo co może być w takim gościu interesującego? To że lubię pograć w piłkę nożną ale bez szału (kiedyś trenowałem sporo, cały czas spędzałem na piłce - jednak z wiekiem gdzieś ten zapał przygasł, zaczęły się melanże)? Że mam w dupie wszystko i lubię spalić lolka i ponaparzać na konsoli? A może to że jak idę w melanż to piję do oporów aż tracę kontrolę?
No właśnie... Tak na prawdę reprezentowałem sobą WIELKIE NIC. Zwykły, jebany szarak. Zero perspektyw.
Co z tego że studia skończone, że w miarę niezła praca w kierunku? Zadowoliłem się tak na prawdę gównem. Zero radości z życia.
Kolejny punkt: Kobiety.
No co? Kiedyś tam się miało ze dwie, trzy dziewczyny. Z żadną seksu. Trochę KC, kina ale rozmowy nie kleiły się. Wstydziłem się jak cholera. W koło wszyscy już dymali a ja jedyne co dymałem to swoją rękę. Jak udało mi się coś wydukać do fajnej dupy i się z nią spotkać to na spotkaniu jak koleżka z cipką. Co Ci podać?
Gruba jestem co nie? Nie no przestań śliczna jesteś idealna...
Co to za pierdolenie jakiegoś cipuszka. Teraz już wiem. Zwykły ST z jej strony, trzeba było powiedzieć coś w stylu: Faktycznie, trochę Ci się styło skarbie, coś musimy z tym zrobić ;D Teraz mądry po czasie i pajacuje, pewnie pomyślicie. I macie racje. Lubię czasami popajacować bo dlaczego by nie? Jestem sobą i wyjebka na to co kto o tym pomyśli. Wiecie co jest najlepsze w tym momencie? Że to moje pajacowanie podoba się kobietom. Bo wtedy kiedy trzeba rozmawiam całkiem poważnie. Ale też mogę rozmawiać całkiem poważnie - ona tak myśli przynajmniej, a tak na prawdę pajacuję i mam z niej zlewkę (Nie traktuję już targetu jak złotego jebanego grala tylko staje się przez to bardziej wyluzowany).
Do rzeczy, czyli do kobiet.
Wiecie kiedy miałem swój pierwszy raz? W wieku 21 lat! Nieźle nie? Sam się dziwię że mi do tamtej pory baniaka nie wysadziło ciśnienie.
Pamiętam to jak dziś jak pewnie każdy kto już miał to za sobą.
Wesele ziomka, mała impreza bo i ślub tylko cywilny. Ja świadek, cel świadkowa. Nic specjalnego w sumie, ot zwykła dziewczyna, troszkę przy kości ale za to z cycami ogromnymi i jak się później okazało całkiem jędrnymi. Wiedziałem że ma ochotę na mnie bo żona ziomka to jej przyjaciółka i mi powiedziała. A ja oczywiście podpalony. Ale masa podobam się dupencji! W głowie już wszystkie kurwa wizje wraz ze szczęśliwą rodzinką i 3 dzieci - tak będziemy razem! (Teraz sobie myślę jakie to śmieszne - zjeb totalny).
Nie śmiały siedziałem przy stole. Nic nie zagadywałem do niej a ona mnie wzrokiem gwałciła. Kilka głębszych, odwaga się włączyła a ona poszła na szlugę. Dobra idę, niech się dzieję wola nieba (chyba mojego pindola bardziej). Częstuję papierosem, podpalam jej sobie i gadka. Już nie pamiętam co mówiłem ale na pewno coś w stylu chujowych gadek co u Ciebie? albo jaka brzydka pogoda. Zero atrakcyjności, zero dotyku. NIC.
Impreza się rozkręciła, wszyscy najebani. Ziomek mówi do mnie że trzeba brać flaszkę, zamawiać taxę i jedziemy do nich we czwórkę. W domu sama przejęła inicjatywę i zaczęła mnie całować. Po czasie byłem już tak najebany jak jakiś wór. Mówię dobra jadę na chatę bo nie będzie dobrze zaraz. Poszła mnie odprowadzić do taxi. I ja nagle pijany rzuciłem do niej, chodź pojedziesz ze mną, prześpisz się ze mną (hahahaha kurwa romantyk, a w domu wszyscy: starzy, siorka i około 4 w nocy
). Zgodziła się bez wachania.
Wpadliśmy do chaty, na pewno się starsi pobudzili ale za rękę ją i do pokoju. I akcja. Ja leżę i mi leży i ni chu chu nie widać żeby miał zadziałać. Pijany w sztok leże jak ta szmata. Weź popracuj skarbie ustami bo to nie pójdzie inaczej. Zrobiła swoje, coś tam zafurczał i ona go dosiada. Stęka, skacze po nim a sprzęt nagle kaput. Za dużo alko. Zniesmaczona położyła się obok to jeszcze podziałałem palcem ale po chwili zasnąłem
. TRAGEDIA, PORAŻKA.
Pierwszy raz i taka muka. Przecież miało być jak w filmach.
Teraz już wiem że życie to nie bajka że film to my musimy sami swój nakręcić.
Nie będę opisywał wszystkich akcji moich nieudanych bo to mija się z celem.
Ale w końcu po kolejnej akcji spieprzonej, pomyślałem człowieku co Ty robisz? Czego jesteś takim pierdolonym nieudacznikiem? I pomyślałem że koniec! Weź się w garść leszczu i działaj bo będziesz kładł się do grobu i nikogo nie będzie obok. I tak trafiłem na tą stronę. Chociaż nie tylko bo i czytałem inne ale jednak na tej zauważyłem konkrety które mnie interesowały najbardziej.
Multum tematów przeczytanych. Dobra to od czego zacząć? Jak to od czego? Od zaakceptowania siebie samego. Takim jakim jestem. To że lubię żartować, to że jak coś robię to to jest dobre bo to ja robię. Długo mi to zajęło.
Kolejna rzecz. Rozwój. W szerokim tego słowa znaczeniu. Od rozwoju fizycznego po psychiczny. Siłka, bieganie, dieta, czytanie książek - to polecam najbardziej (jeśli masz problem z rozmową z kobietą to książki są zajebistym sposobem na poszerzenie zasobu słownictwa). Piłka nożna! Tak, to zawsze mi sprawiało frajdę. Jak grałem do tej pory z raz na tydzień to na ten moment napieram w piłkę po 3 razy w tygodniu plus mecze w amatorskiej lidze. Założyłem swoją drużynę, zdobyłem sponsora. Poszukuję ciągle lepszych graczy. Mam jakiś kolejny cel. Być coraz lepszym, zarówno indywidualnie jak i drużynowo. Zaczynałem jako jeden z najgorszych w drużynie, teraz jestem praktycznie w niej najlepszy. Mam kondycję jak koń. Schudłem dużo. Tak jak chciałem.
Zobaczyłem, że jednak jestem kawał przystojniaka. Zmieniłem ubiór na bardziej elegancki. Nawet koleżanki zaczęły zauważać że jestem kawał dobrej partii. I nawet ten mój wystający tyłek, pod wpływem ciężkiego treningu, zrobił się bardzo atrakcyjny (cały czas jak mają okazję to mi to mówią kobiety). Ale nie zdobyłem tego ciała siedząc w domu paląc jointy i grając na konsoli. Ciężka, kurwa praca nad sobą. Prawie płakałem z przemęczenia kilka razy. Ale warto było. I muszę to utrzymywać dalej ciężką pracą.
Dobra: wygląd jest, zainteresowania są. Pewność siebie. Zanim będę miał zamiar podrywać trzeba zdobyć pewność siebie ale taką nie udawaną. Taką że jak wchodzę do pokoju pełnego dupencji to one zaczynają się denerwować a ja tylko będę je głuszył: najpierw tekstami, później w toalecie. Zawsze tego pragnąłem. Zachowywać się jak pieprzony James Bond. Że nawet nic nie mówiąc moja pewność siebie będzie rozkładała im nogi.
Nie doszedłem do tego jeszcze ale spokojnie wszystko z czasem przyjdzie i oczywiście z treningiem.
No to od czego zacząć? Od zwykłych rozmów, z kimkolwiek, o czymkolwiek. Tylko niech matka ma Cię w opiece jak będziesz się przejmował tym co mówisz. Nie ważne czy przed chwilą powiedziałeś obcej kobiecie że niebo dzisiaj wygląda jakby miało się zesrać. Nie ważne. Mówisz, patrzysz na reakcję, uśmiechasz się a przede wszystkim nie przejmujesz. Wyjebane na to. Kim ona jest żebym miał myśleć co o mnie pomyśli. Zresztą to co mówię jest równie istotne jak jebana konstytucja USA. Ważne jak to mówisz. Uśmiech szeroki. Postawa pewna. Przekonanie że jesteś zajebisty jak Freddie Mercury. Nie widzą Cię za takiego? Pierdol to. Zazdroszczą.
Jednak to nie jest takie łatwe. Miałem co jakiś czas momenty załamania. Że na cholere ja to robię. Łatwiej będzie to rzucić i wrócić do palenia gandy i tracenia czasu na konsolę.
NIE! Nie tędy droga fieju. Idziesz na łatwizne i chcesz skończyć jak pieprzony szarak? Nie, Ty masz być tym kim zawsze chciałeś być. Pewnym siebie facetem.
I w takich momentach najbardziej mi pomógł gościo który się nazywa Les Brown. Słuchałem jego mów motywacyjnych wszędzie. W pracy na słuchawkach, w domu jak robiłem obiad i jak szedłem spać. Gościu ma taką moc w mowie że byłem w szoku. I chłonąłem jego nauki. Powoli zacząłem je przekuwać w rzeczywistość. Jego pewność siebie przechodziła na mnie.
I zrobiło to robotę. Zacząłem dużo rozmawiać, z każdym i o wszystkim. Poznawałem ludzi. Kobiety, mężczyzn. Starszych ludzi i młodszych. Nie zwracałem zbytnio uwagi na flirt z kobietami i podryw. Na to przyjdzie czas pomyślałem.
Udało się to co chciałem, prócz podrywu kobiet. Dalej byłem cienki na tej płaszczyźnie. Pieskowanie pierwsza klasa ogólnie. I porażka za porażką. Ale chuj tam. Próbować trzeba dalej. Z jedną udało się KC ale nic więcej, z drugą bez KC i zerwany kontakt. Kolejnej sam miałem ochotę przyjebać z łokcia. Ale ciągle próbowałem. Udało mi się nawet poderwać barmankę na giełdzie browarniczej. To opiszę kiedy indziej bo też śmieszna sytuacja mimo porażki.
Wkurwiony kolejnymi porażkami ale z ciśnieniem we fredzie postanowiłem że pójdę na dziwkę. A co?! Nie można? Uważam że każdy raz w życiu powinien zobaczyć jak to jest. Jak kobieta bierze za to pieniądze i robisz z nią co chcesz a tak na prawdę jest rzeczą - pojemnikiem na spermę. Wiadomo że nie spuszczasz się w nią bez gumy, tylko pasowało mi to wyrażenie w tej chwili.
Miała być lepsza, była gorsza. Zmieniłem opcje z godziny na 30 min bo taniej a i o efekt się obawiałem. I co? Spinka. Obciągnęła, ale już dymanko słabe, nie chciał przyfurczeć. Trudno nie spinaj się, pacjentka nie za ładna, trudno. Mam nauczkę, następnym razem pójdę na dicho i wyrwę byle jaką aby podupczyć ale za darmo.
Później akcja którą opisałem z dziewicą w 1 wpisie na forum.
Pomyślałem w końcu, skoro jestem taki gość, dlaczego mam się ograniczać? Dlaczego mam mieć jakieś obawy przed kobietami? Trzeba dalej się rozwijać. Przeniosłem się do innego miasta i znalazłem lepszą pracę. A w niej prawie same kobitki. Codziennie, jak otacza się stado kobiet, obywasz się z nimi. Rozmowy ciągłe. Flirty. Młody chłopak, przystojny, wysportowany. Miałem być skromny. Ale wiecie co? Pieprzyć skromność. Całe życie byłem skromny i chuja mi to dało. Trzeba być świadomym siebie. A ja wiem że wiele kobiet by chciało mnie z wyglądu. Co z tego że średnio mi idzie podrywanie. To przyjdzie z czasem, z treningiem.
I tak mi wyszła opisywana akcja z milfem na forum.
Znowu się rozpisałem.
Reasumując. Dalej jestem słaby w podrywaniu. W tym zachowuje pokorę. Dużo nauki przede mną. Ale nauka jest fajna. Nauka rozwija. Zaczęły mi się podobać te wszystkie akcje z kobitkami. Zwykła rozmowa z kobietą daje mi tyle radości że ciągle mam banana na gębie.
W tym momencie jestem po kolejnej nieudanej akcji, którą opisałem również na forum ale najlepsze z tego jest to że to kolejne doświadczenie. Jeszcze chwila i będą w większości sukcesy.
W piątek robię imprezę na którą zaprosiłem sporo koleżanek. Coś się wynajdzie a jeśli nie to trudno. Będę się dobrze bawił. Bo z kobietami dobrze się bawi. Może zdarzy mi się jeszcze posiedzieć wieczorem przy piwku i joinciku do konsoli ale nie będzie to już moje jedyne zajęcie. A w następnym tygodniu spotkam się z moim kolejnym targetem
Po ostatniej porażce wiem co mogę poprawić 
Odpowiedzi
Nie rozumiem Twojej
śr., 2016-09-28 12:53 — eldokaNie rozumiem Twojej wypowiedzi. Możesz ją sprecyzować?
Dobry i wartościowy blog
śr., 2016-09-28 16:53 — vanarminDobry i wartościowy blog
wziąłeś się za siebie i małymi kroczkami idziesz do przodu!
Ważne, że wyciągasz wnioski z błędów...
Czekam na kolejne przygody z jakimś milfem