
I tak siedział i się po prostu cieszył...
Witajcie!
Minął ponad rok od mojego wcześniejszego bloga z kawałkiem mojej historii: http://www.podrywaj.org/blog/moj... Po takim czasie mogę śmiało rozwiną to co działo się dalej 
Otóż, dziewczyna o której było tak wiele, jej temat już śmiało mogę nazwać zakończonym. Oh! Ile razy ja tak już uznawałem, no ale tak na serio.
Był sobie listopad 2015, z moim przyjacielem (tym z poprzedniego bloga) chciałem się zapisać na jakieś zajęcia z rysunku, ot tak, przydałoby się do przyszłej roboty, no mniejsza z tym. Co się okazało? Na te zajęcia chodzi tamta właśnie dziewczyna, w której to byłem zakochany, kompletnie nie miałem pojęcia że ją tam zastane. Ale cóż się stało, kilkanaście minut gadania, a ja po tym znów miałem te dziwne uczucia, ten rozpierdol i nie wiadomo co robić. Ostatecznie zdecydowałem się nie męczyć jej widokiem i nie zapisywać się an te zajęcia, generalnie to się sobą wkurwiłem. Ile można, powiedziałem sobie że to kurwa koniec i tyle. Bóg istnieje? Tak, nie? Nie wiem, ale wtedy przez chyba tydzień kilkanaście razy dziennie mówiłem mu aby mi pomógł się odkochać, przy czym sam się cholernie o to starałem. Nie wiem jak ale udało się. Potem ją widziałem jeszcze kilka razy i wiecie co? Nic, właśnie nic się ze mną nie działo. To było cudowne, ta cholerna stabilność.
Jeśli komuś w podobnej sytuacji miałbym coś poradzić, to kolejne dupy nie są chyba najlepszym rozwiązaniem, a taka po prostu ogromna chęć odkochania się, nic więcej.
No dobra, ale kończąc już ten stary temat.
Dalej było już coraz lepiej. Spełniałem się w swojej pasji, miałem przyjaciela kumpla i tam kilku innych ziomów. Potem znalazła się kolejne dziewczyna z którą działo się już coś za zamkniętymi drzwiami mojego pokoju
Nie trwało to akurat za długo bo zakończyło się jakoś w połowie lutego 2016. Nie narzekałem jakoś, tydzień później znów miałem panienki na chacie, co prawda nic większego nie wyszło, ale mieć te cholerne przekonanie że się autentycznie próbuje, stara i wykorzystuje okazje, to jest coś.
Porobiłem sobie kursy dzięki czemu i dodatkowa praca się znalazła, ot taka dobra dla ucznia by sobie dorobić.
jak było z rodzicami? Jakoś od marca znów coraz gorzej, ale o tym później.
Nadszedł koniec kwietnia a z tym niespodziankowa impreza mojego przyjaciela. Było to wydarzenie dla mnie dosyć przełomowe, dlaczego?
Przychodzę na imprezę niespodziankę, znam może 3-4 osoby z ponad 15. Wszyscy się wysilili i coś zorganizowali. A jak było ze mną? Sylwester spędzany w miernym i nielicznym towarzystwie. Jeden kumpel wyjedzie, drugi nie może. Cóż zdarza się.
Mówi się że nie ilość jest ważna, a jakość. Trochę w tym prawdy a trochę nie.
Właśnie jak zobaczyłem tych wszystkich ludzi i radość kumpla, przecież jakby on przykładowo miał tylko mnie to co, byłoby tak zajebiście? Jakbym ja miał kogoś prócz niego to nie siedziałbym wkurwiony w sylwestra.
Ważna jest i ilość i jakość.
Postanowiłem działać od razu i po prostu poznać tych ludzi co mi się cholernie udało. Na początku z dwoma osobami udało mi się bardziej "związać".
To cudowne uczucie gdy wchodzisz na durnego fejsa i masz wiadomości od 5-6 osób, osób które rzeczywiście lubisz i szanujesz, a nie 1 od kumpla i tyle. Jeden przyjaciel też nie poruszy nieba i ziemi, jest tylko jeden. We dwójkę nie zrobicie imprezy w kameralnym towarzystwie.
No ale czas mija i mija, trochę imprez było, trochę spotkań, mnóstwo pisania, gadania, trochę kłótni a i wiele pomocy.
Teraz mam 6-osobową paczkę znajomych na którą na prawdę mogę liczyć i spędzić cudowne chwile, do tego na jednej z imprez poznałem swoją nową dziewczynę, nada rozwijam swoje pasje, planuję przyszłość, pracuję, gromadzę fundusze.
A wiecie co? Prawie 3 lata temu zaczynając od lekcji Gracjana... po prostu byłem typowym przegrywem. Pamiętam do tej pory jak wtedy pewnego dnia biegałem 3 godziny po mieście bo bałem się zapytać ładnej dziewczyny o godzinę (co w końcu mi się wtedy udało, oh jaki byłem szczęśliwy, jakbym góry mógł przenosić).
Historia pewnie nieco nudna, ale pokazuje jedno: że da się wszystko; zaczynając od gigantycznych trudności z zadaniem pytania o godzinę aż do budowanie zdrowy relacji z kobietami jak i przyjaciółmi, przezwyciężanie samego siebie, rozwijania pasji i stawiania pierwszych kroków w dorosłym życiu DLATEGO PROSZĘ MI NIE PIERDOLIĆ ŻE CZEGOŚ SIĘ NIE DA, BO DA SIĘ WSZYSTKO, TRZEBA TYLKO CHCIEĆ.
Dobranoc
*Jakby ktoś był ciekawy mógłbym troszkę opisać jak zmienił się mój tok myślenia, jak uczyłem się na błędach, stawiałem pierwsze kroki w rozwoju i podrywie itp, dajcie znać gdyby to kogoś interesowało.
Odpowiedzi
Siema! Bardzo zdrowe
czw., 2016-06-30 14:01 — MniopekSiema!
Bardzo zdrowe podejście, szczególnie zdanie "DA SIĘ WSZYSTKO, TRZEBA TYLKO CHCIEĆ". Gratuluję pozytywnej przemiany. Chętnie przeczytam o zmianie Twojego toku myślenia i pierwszych doświadczeniach
Pozdrawiam