Do napisania tego artykułu natchnął mnie artykuł Conora o szacunku.
a więc do rzeczy:
Kochani użytownicy tej strony zgodzę się, że na tej stronie jest zawartych pełno bardzo ważnych rad dotyczących zachowania przed podrywem, podczas podrywu, w czasie trwania związku itp. itd. etc. Za to wszystko oczywiście dziękuje Gracjanowi i reszcie użytkowników tłumnie udzielajacych się na forum
Jednak czytając od pewnego czasu różne artykuły i posty na forum zauważyłem, że omijana zostaje bardzo ważna sprawa. Ważna sprawa jaką jest bycie sobą.
Zapewne na ulicy, w szkole czy w pracy widzicie cwaniaczków, którzy szpanują telefonem, samochodem, ubiorem, robią się na Playboy czy Bóg wie czym/na co jeszcze. Myślicie, że oni są tak zajebisci?? Mnie się wydaje, że nie. Myślę, że oni po prostu dostosowali się do otoczenia czyli "najlepszych kumpli", którzy przez szpan i robienie show chcą sobie znalezc jak najwiecej kolegów i zwrócic na siebie uwagę najpiekniejszych kobiet. Powiecie, ze to przynosi efekty. Może i przynosi, jednak oni podczas podrywu grają pewnych siebie, cudownych chłopaków na których leci pełno lasek i mają wszystko czego chca. I właśnie przed tym przestrzega mój artykuł!!! Prosze Was nie grajcie, kogoś kim nie jesteście, bo co Wam to da?? Może to, że laski lecą na Was jak na Casanove czy innego kobieciarza?? Plusów widzę mało. Jednak zauważam pare minusów a oto dwa najważniejsze:
po pierwsze: Grasz plejasa, lovelasa pewnego siebie zaje**** kolesia podczas podrywu to ok, ale bądź też taki cały czas, nie popełniaj błędów, bo gdy choc raz ukażesz swoją słabosc lub coś takiego to bedziesz przegranym. Największym frajerem. Postaw się na miejscu dziewczyny, która była podrywana przez calkiem innego kolesia a z kimś innym jest. Rzeczywistośc szybko Cie dopadnie i bedziesz przegrany nie tylko u tej dziewczyny jak i jej koleżanek, także u koleżanek koleżanek!! Poczta pantoflowa działa bardzo szybko, a poza tym kobiety to największe plotkary (gdzieś słyszałem, że wypowiadaja ok 20 tysięcy słów dziennie)
a po drugie: Co z Twoimi marzeniami? Planami? Pasją? Wszystko to zostanie zepchnięte do ciemnje piwnicy, z czasem w Twoim życiu nastąpi chaos totalny chaos! Grając kogoś innego to wszystko znika, pęka jak bańka mydlana. Rezygnujesz z pasji, marzen, hobby, bo dziewczynie się to może nie spodobac?? To gratuluję postawy i życzę szczęscia!!
i tak na podumowanie. zadaj sobie w życiu parę pytań:
- Czy masz odwagę żyć zgodnie z tym co dyktuje Ci Twoje serce??
- Gdzie się podziały pasja, marzenia??
- Boisz się żyć, robić to, na co masz ochotę, bo komus może sie to nie spodobac i Cię wyśmieje??
Naprwdę nie zmianiaj siebie tak aby rodzice Cię nawet nie poznawali, bo to (jak dla mnie) nie ma najmniejszego sensu. Na dłuższą mete zrobisz tylko z siebie człowieka bez ambicji i planów itp. Czy interesuje Cię udawane życie?? Ale każdy żyje jak chce! Ja tam wolę byc sobą cały czas, a nie tylko nocą w ciemnych uliczkach gdy nikt nie widzi!!
Pozdrawiam
Odpowiedzi
Rozumiem przesłanie twojego
wt., 2010-01-05 21:36 — Alf CannabiRozumiem przesłanie twojego postu. Ale z przekory je zaneguje, bo jestem w tej drużynie która wie, że "bycie sobą" to troche pusty frazes, lepiej postawić na "bądź kim chcesz"
W naszym świecie są dwie, sprzeczne z sobą koncepcje wolności. Jedna polega na tym, że jesteś wolny w sensie, że możesz rościć sobie jakieś żadania co do określonych celów. Druga polega na tym, że jesteś wolny czyli nikt nie ma prawa czegoś Ci narzucać. Ty chyba wyznajesz drugą koncepcje, ja pierwszą - żadna z nich nie jest "lepsza", ale drugą arbitralnie odrzucam.
Oba podejścia mają swoje wady. Mentalnosć typu "będę sobą - to głupie na siłę się zmieniać" może łatwo prowadzić do zapętlenia. Frelki mnie olewają, i nie dostrzegają - miałbym się dla nich zmieniać?! przecież to ograniczy moją wolność. Paczka silniejszych chłopaków się przypierdala - miałbym przez nich iść na siłownie lub sztuki walki? przecież to ograniczy moją wolność.
W taki sposób można osiągnąć starożytną mądrość: jestem wolny jeżeli zrzekam się pragnień. Żyjąc wg. takiej maksymy - jeżeli nie znajdziesz złotego środka - to możesz tylko znaleźć usprawiedliwienie dlaczego jesteś sam.
Nie wiem, czy ja to akurat
wt., 2010-01-05 22:19 — glinx11Nie wiem, czy ja to akurat dobry przykład, ale powiem, jak to ze mną było. Kiedy przeczytałem na tej stronie, że w podejściu do kobiety najważniejsza jest pewność siebie, próbowałem pewnego siebie udawać. Z czasem, kiedy tak udawałem i udawałem, weszło mi to w coraz większy nawyk, aż w końcu coraz mniej myślałem o tym, jak mój podryw się zakończy, co przełożyło się na większy luz. Nie, to nie znaczy, że jestem już całkowicie pewny siebie - nie, do tego jeszcze daleka droga. Ale na pewno jestem bardziej pewny niż jeszcze parę miesięcy temu - głównie poprzez udawanie kogoś, kim nie byłem. Teraz już takowego na ogół nie muszę (przynajmniej nie tak bardzo) udawać - bo po prostu taki jestem.
przypomina mi się pewien
śr., 2010-01-06 06:34 — peperprzypomina mi się pewien cytat "Nie chodzi tylko o bycie sobą, trzeba być najlepszą wersją samego siebie". Czasem można zauważyć, że inaczej zachowujesz się w stosunku do niektórych ludzi - inaczej zachowujesz się przy rodzicach, inaczej przy rodzeństwie, inaczej przy najbliższym przyjacielu, inaczej przy dziewczynach czy inaczej u różnych grup znajomych z różnych światów, to nie jest udawanie kogoś innego, to twoje różne "ja" chyba, że czujesz, że przy niektórych osobach nie jesteś sobą. Myślę, że prawdziwy podrywacz musi dokonywać przemiany w lepszego ja, nie pozorowania kogoś innego
Bardzo ciekawy artykuł. Na
śr., 2010-01-06 15:07 — JasiuuBardzo ciekawy artykuł. Na tej stronie uczymy się podrywania (teoretycznie), rozwoju, stworzenia nowego człowieka, który będzie robił to na co ma ochotę. Pewnego siebie mężczyzny, który będzie miał własne zdanie, decydował co dla niego najlepsze, a nie podążał za innymi. Który będzie cieszył się życiem, bawił i tańczył, a piękne kobiety to tylko pewien atrakcyjny dodatek w jego życiu.
Pragniemy osiągnąć ten cel za wszelką cenę, nawet za udawanie kogoś innego. Ale czy nie udajemy cały czas?? Czy nie udajemy gdy zlewamy na dziewczynę o której cały czas myślimy? Albo kiedy jesteśmy wkurwieni, ale uśmiechamy się do znajomych chociaż w środku czujemy, że robimy coś wbrew sobie?
Dla mnie bycie sobą to najważniejszy warunek i cel. A wolność to ta druga gdzie Alf Cannabi napisał: "wolny czyli nikt nie ma prawa czegoś Ci narzucać". Hej przecież na tym polega wolność! Nie jestem ślepy, mogę iść sam, nikt mnie nie może prowadzić przez życie, ponieważ to moje życie.
Wszystkie religie na świecie, a przede wszystkim chrześcijaństwo narzuciło nam, że jesteśmy grzeszni. Narodziliśmy się z grzechem pierworodnym i cały czas grzeszymy. Nauczyło nas jedynie nienawiści i samopotępienia. Musimy być zbawieni, musimy stać się superduper pewnym siebie PUA. Ale gdzie MY wtedy jesteśmy?
Nie mówię, żeby pozostać takim jak się jest teraz i nic nie robić, ale żeby nie popadać w obsesję bycia cały czas lepszym. W końcu nie można być lepszym być w podrywaniu jak się nigdy nie podrywało.
Moim zdaniem należy odrzucić pewne schematy prawidłowego postępowania i podążyć swoją drogą.
,,Bycie sobą" wcale nie jest
śr., 2010-01-06 16:44 — Lunej,,Bycie sobą" wcale nie jest takie proste, po pierwsze, co to znaczy ,,być sobą" ? Robienie tego na co się ma ochotę ? Co jeżeli ,,moje" cechy mi w tym przeszkadzają, np chcę poderwać kobietę ale jestem nieśmiały, ja jestem sobą, ze wszystkimi zaletami i wadami, nieśmiały, wesoły, czasem złośliwy itd I teraz pytanie, czy moje cechy przeszkadzają mi w byciu prawdziwym sobą czy po prostu jestem sobą razem z tymi cechami ? Generalnie uważam, że możemy być kim chcemy, to my siebie tworzymy i kreujemy tylko co w tym przypadku znaczy ,,bycie sobą" ?
Wiecie.. to wszystko się na
śr., 2010-01-06 19:37 — FungiisWiecie.. to wszystko się na siebie nakłada.. wszystko jest ze sobą powiązane.
Tak jak napisał Lunej, niektóre cechy przeszkadzają nam w podrywie.
Chcesz się zmienić na człowieka, który nie tylko nie będzie miał problemów z podrywaniem, ale i ogólnie z życiem > zmieniasz te cechy, które Ci to uniemożliwiają. Tutaj wkracza budowanie własnego poczucia wartosci. Ale co z poczuciem wartości, kiedy boisz się ją pokazać? Teraz wkracza pewność siebie.
Po prostu trzeba być sobą, ale takim, który nie będzie przeszkadzał sam sobie w życiu, podrywie i związkach.