Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

To tylko Polska. To tylko my.

Portret użytkownika Alejandro

To tylko Polska. To tylko my.

Witajcie po któtkiej przerwie Wink

Niektórzy z Was może poamietają mnie z przed kilku lat, kiedy wkraczałem w świat niezależności i drobnej dorosłości, pytałem wtedy o wiele rzeczy, czesto powtarzających sie, tak jak teraz Wy pytacie. To bedzie niezmienne.

Moja sytuacja w życiu uległa diametralnej zmianie, co w dużej mierze zawdzięczam kilku osobą z tego portalu. Myśle, ze po przeczytaniu archiwum z 2010 roku zrozumiecie o kogo chodzi.

Mam Wam wiele do opowiedzenia, ale dziś tematem będzie to, co boli mnie najbardziej – narzekanie.

Podczas kształcenia nie raz słyszałem, że mi to sie udało. Bo mam dobrą pracę, narzczoną, mieszkanie, samochód, jestem niezależny i od pewnego czasu nie martwie się finansami i przyszłością.

No pewnie, udało mi się. Wybrałem kierunek ten co znajomi, ale to akurat mi sie udało. Często to slysze od innych.

Mówicie tak znajomym? Że im się udało?

Takie słowa padają najcześciej od ludzi „sukcesu“, którzy mieszkają z rodzicami, a wolny czas spędzają na oglądaniu niskobudżetowych seriali i marnotrawieniu czasu na totalnych głupotach.

Zdradzem Wam sekret mojego „udało się“. Ostatnio zalogowałem się i zerknąlem na artykuł w którym padły słowa typu „pracocholizm jest wskazany w początkowej fazie prowadzenia przedsiębiorstwa“

Nie, nie chodzi mi o to, aby poświęcić cały wolny czas na prace. Chodzi mi o to, że słowa z Polskiego filmu „zastanów się co lubisz robić i po prostu zacznij to robić“ były i są nadal wyznacznikiem sukcesu.

Każdy postrzega sukces bardzo indywidualnie, ale patrząc na to globalnie, każdy z nas ma rację.

Na pytanie „Hej, skąd Ty masz tyle siły, aby wstać co rano i iść z uśmiechem do pracy, mimo, że w tym dniu czeka na Ciebie masa wyzwań?“ odpowiedz jest w moim przypadku bardzo prosta – ja kocham to co robie. Swoją pracę przystosowałem do tego co uwielbiam robić, co jest po części moim hobby. Dzięki temu jestem najlepszy w tym co teraz robie. Może ty bedziesz w czym innym, nie ważne. Najważniejsze, żebys czuł to co robisz.

Może nie każdy to teraz zrozumie, ale otoczenie ma ogromny wpływ na rozwój. Teraz wracając do znajomych z dawnych lat nie mam o czym z nimi rozmawiać. Inny świat. Oni żyją w przeświadczeniu, że im się należy, że mając wykształcenie są kims ważnym. Gówno prawda.

Życie i praca to weryfikują, predzej czy poźniej.

Nie narzekajmy, że mamy złą pracę, że nasze życie nie układa się jak znajomemu, czy komukolwiek innemu. Róbmy to co kochamy, reszta sama przyjdzie.

Dawno mnie tu nie było, a po przeczytaniu kilku artów widze, że moje rozumowanie bardzo sprawdza się nawet na tej stronie.

Zerknijcie na Hoona, mimo tego, że od roku nie ma nawet 300subskrybcji na youtube (swoja droga to nie wiem czemu, ale sie domyslam), to i tak wciska wszedzie swój taniec. On to kocha, to jego droga, idzie nią już od kilku lat, z sukcesami mniejszymi i większymi, ale nie czytałem na jego blogu ani jednego wpisu o użalaniu się, ze mu nie wychodzi.

Czytając archiwalne wpisy możecie wyłapać wiele takich osobowości, dawnych moderatorów, ktorzy zawsze motywowali, nigdy nie użalali się nad swoja dupą. To nie ma sensu. Do roboty.

Odpowiedzi

W pewnym sensie masz racje.

W pewnym sensie masz racje. Ludzie myślą, że sukces finansowy to wyłącznie kwestia szczęścia, a w Polsce dodatkowo nieuczciwości. Kompletnie nie zwraca się uwagi, że jest to na ogół długotrwały i pracochłonny proces.

A co do słów klasyka z "Chłopaki nie płaczą" to nie mogę się z nimi w pełni zgodzić. Jasne, jeżeli praca jest bezpośrednio związana z jakimś hobby/pasją to dostarcza przyjemności i generalnie rozwijasz się szybciej jak gdybyś robił w innej dziedzinie.
Jest natomiast kilka 'ale' - po pierwsze, jeżeli branża, w której działasz jest bardzo popularna to siłą rzeczy możesz upaść już na starcie, albo być tylko jednym z wielu.
Druga sprawa, największe pieniądze są na tym, co ludzi odpycha lub wydaje się mega nudne. Tam na ogół konkurencja jest bardzo mała i łatwo się wybić.
No i trzecia kwestia, ile czasu można wykonywać jedno zajęcie ? Pasja pasją, ale z biegiem lat wszystko, w mniejszym lub większym stopniu, nudzi się i brzydnie.

Reasumując, tak - zarabianie na hobby wydaje się być fajne, ale nigdy nie gwarantuje sukcesu... choć zawsze warto próbować...

Portret użytkownika Dominikkow

Najwazniejsza dzis jest

Najwazniejsza dzis jest nieszablonowsc i pomysl na siebie. Bo pojscie za owieczkami - na studia (pod warunkiem, ze sa bdb dobre) to iscie pod topor rzeczywistosci.

Portret użytkownika Alejandro

Widzisz mój drogi, uderzam

Widzisz mój drogi, uderzam właśnie w takie myślenie - "studia, to tylko dobry kierunek na dobrej uczelni".

Nie kierunek, nie uczelnia, a człowiek jest wartością której brakuje.

Znam wiele osób po kierunkach technicznych, którzy są gówno warci. Podobnie jak znam ludzi z turystyki, zarządzania, finansów, którym się w życiu "wybitnie poszczęściło" i maja dobrą pracę i szczęśliwe życie.

Nie zawsze będziesz lepszy po Warszawskiej Polibudzie na jakimś kierunku technicznym od chłopaka z śmiesznej Opolskiej po zarządzaniu.

Sama prawda. Znam ludzi,

Sama prawda. Znam ludzi, którzy właśnie po przeciętnej uczelni mają wiedzę o wiele szerszą jak absolwenci np. po AGH. Wszystko zależy od podejścia. Jeżeli Twoim celem jest tylko zaliczenie wszystkich przedmiotów i odbiór wymarzonego papierka to na ogół po takich studiach, niezależnie od uczelni - jesteś przeciętniakiem. Jeśli natomiast faktycznie chcesz zgłębiać wiedzę to wątpliwa renoma uczelni nie stanowi tu żadnej przeszkody...

Portret użytkownika NinetyFourth

Ja po prostu nie znoszę ludzi

Ja po prostu nie znoszę ludzi którzy mi cały czas narzekają, że ktoś coś osiągnął fartem. Wiem, że niektórzy po prostu załapali się na lepsze życie bo coś tam, ale większość musiała sama podjąć działania i lubię od takich ludzi się czegoś dowiadywać i spędzać z takimi czas bo to naprawdę motywujące.

Portret użytkownika saverius

Bardzo dobry wpis.

Bardzo dobry wpis. Malkontentow jest duzo, ale nie zgodze sie, ze mozna w pelni kochac swoja prace czy idealnie laczyc ja z hobby. Praca to mimo wszystko zarabianie pieniedzy na rzeczy o wiele ciekawsze niz praca. Praca nie jest ludzka potrzeba. Narracja pod postacia robienia w pracy tego, co sie kocha uwazam za niebezpieczna. Ile tak naprawde osob moze sobie pozwolic na taki luksus? 5%? Badzmy szczerzy. Wiekszosc pracy fizycznej pracownikow niewykwalifikowanych czy uslug (jak kasjer, recepcjonista) nie jest hobby, tylko koniecznoscia. Narracja o spelnianiu sie w pracy dotyczy waskiej wbrew pozorom grupy ludzi. Sadzacy inaczej musza argumentowac to, by chronic swoja psychike i poczucie wlasnej wartosci. I jest to zrozumiale, bo nikt nie chce czuc sie gorszy, ze pracuje, bo nie mialby kasy na fajniejsze niz praca rzeczy.

Oczywiscie, narzekanie i malkontenctwo, a co najgorszego zazdrosc o cudzy sukces sa godne potepienia.

Nikt nigdy nie wmowi mi, ze bardziej kocha stres, terminy i upierdliwych llientow niz wycieczki zagraniczne (czy inne przyjemnosci).

Portret użytkownika Alejandro

Może nie do końca jasno to

Może nie do końca jasno to opisałem, ale chodziło o prace jako jedno z pobocznych hobby.

Przytoczony recepcjonista, czy barman, to czasem praca z przyjemności. Czasem. Często z wyboru. Możesz mi zarzucić, że nie mają wyboru, bo to jedyny wakat w okolicy, ale ja w to nie wierze.

Sam zmieniałem miejsce zamieszkania kilka razy, a są tu ludzie, którzy robili to razy kilkadziesiąt, jak nie więcej.

Z obserwacji mogę jedynie dodać, że praca pizzermana pozwala poznać miasto, co później niesamowicie pomaga w pracy handlowca. Praca handlowca pozwala na ogromny rozwój kontaktów międzyludzkich, co kształtuję osobowość i chęć poznawania ludzi.

Wiecie co ma najwyższą cenę? nie godzina pracy prawnika, inżyniera, lekarza czy właściciela przedsiębiorstwa.

Informacja i kontakt. To jest najcenniejsze.

Portret użytkownika saverius

Nigdy nie nabiore sie na

Nigdy nie nabiore sie na pierdole, ze ktos jest recepcjonista lub kelnerem z przyjemnosci. Ludzie sa za slabi psychicznie, by przyznac, ze woleliby robic cos innego. Ludzie zawsze odpowiedza, ze to przyjemnosc, bo klamstwa zwiekszajace ich komfort psychiczny pozwala im jako tako funkcjonowac.

Sorcia za brak polskich znakuff ale pisze z komci.