Wczoraj czekało mnie wyzwanie, którym było kolejne spotkanie z poznaną jakiś czas temu dziewczyną w pociągu. Nazwijmy ją Zośka.
Może najpierw kilka faktów o dziewczynie. Zośka jest bardzo ciekawą, interesującą, a do tego w miarę ładną osobą. Od większości kobiet odróżniało ją to, że potrafiła dotrzymać mi dyskusji na poziomie i nie było to tylko nieustające potakiwanie - mogłem się z tego powodu od niej dużo nauczyć. gdyby inne osoby mogły umieć dawać taki feedback jak ona... Problem za każdym razem zaczynał się, gdy chciałem popchnąć relację do przodu w kierunku fizyczności, pojawiał się opór nie do przejścia. Próbowałem różnych sposobów, takich jak budowanie połączenia emocjonalnego, push&pull, pozycjonowanie się za pomocą historii... Naprawdę rozruszałem moją kreatywność, chciałem iść z nią do łóżka, jednak widziałem od początku jej dystans z jakim podchodzi do relacji.
Spotkaliśmy się trzy razy. To było naszym czwarte. Przez cały czas myślałem, że te opory z niej zejdą, że potrzebuje jeszcze trochę mojego czasu i wytrwałości. Dziś jednak już nie wytrzymałem. Podczas owego spotkania, będąc już zaangażowanymi w rozmowę, tradycyjnie zmniejszałem dystans fizyczny i coraz bardziej inicjowałem dotyk. Spotkało się to oczywiście z pierwszym oporem: "ej co Ty robisz? no weź te ręce!". Twierdziła, że czuje się z nim niekomfortowo, na co ja wprost jej mówię, że takie rzeczy są dla mnie kompletnie normalne i tak też chciałbym, żeby ten dotyk odbierała - jako coś normalnego. Trochę zmiękła, rozmowa toczyła się dalej. Zauważalnie mogłem dotykać więcej, jednak nadal nie był to taki dotyk, jaki spowodowałby, że dziewczyna by się rozpaliła.
Po pewnym czasie będąc mega blisko obok siebie podjąłem się próby pocałowania jej. Odwróciła się. W tym momencie miałem już dosyć. Powiedziałem jej, że takie zachowanie mi się nie podoba i dlaczego coś takiego robi. W tym momencie rozpoczęła się rozmowa, którą zapamiętam na długo. Zośka się otworzyła emocjonalnie przede mną, kiedy ja się otworzyłem emocjonalnie przed nią. Zrzuciliśmy wszystkie maski i pokazaliśmy siebie takich jakimi jesteśmy we wnętrzu. Bez oceniania i wartościowania. Powiedziałem jej jakimi przekonaniami się kieruję, jak widzę świat i dlaczego twierdzę, że takie zachowanie jej nic nie da. Na to dostałem odpowiedź jak ona widzi świat. Jak można się domyśleć, opis ten był obarczony wieloma sztucznie narzuconymi ograniczeniami, których dane było mi się już wyzbyć. Rozmawialiśmy o tym co ją ogranicza w inicjacji fizyczności w relacji z mężczyzną. Powiedziała mi, że to wszystko wzięło się z poprzednich relacji, z powodu, że jej były facet ją źle potraktował a ona ma teraz problemy z zaufaniem... Gadka, którą słyszałem miliony razy. Moje oczy już robiły kolejne okrążenie i to z tego powodu, że dla mnie to były banały, ale jak sie okazało - dla niej wręcz przeciwnie! Dało mi to do myślenia, szczególnie, gdy zaczęła mówić jak się przy mnie czuje.
Z jednej strony usłyszałem, że czuje się przy mnie jak pięciolatka i podziwia to jakie mam podejście do życia oraz ile jestem w stanie jej o nim powiedzieć pomimo mojego wieku. Moje ego się cieszyło
. Z drugiej zaś strony, kiedy powiedziała mi o tym jak bardzo niekomfortowe dla niej to jest, zrozumiałem, że nieświadomie po prostu przytłaczałem tę dziewczynę swoim luzem i pewnością siebie. Zazwyczaj uwodziłem tak samo, dziś jednak zwróciłem uwagę na wrażenie jakie wywołuję w dziewczynie i dlaczego powinienem je świadomie kontrolować. Bo tak to już jest, że te bardziej śmiałe dziewczyny będą potrzebowały śmiałego chłopaka, ta śmiałość jest przecież w jej sferze komfortu. A z drugiej strony te bardziej wycofane dziewczyny będą potrzebowały bardziej stonowanej wersji Twojej osoby, one nie chcą po prostu być wprawione w dyskomfort rozmawiając z Tobą. Tutaj, kiedy chodzi już o skuteczność działań liczy się odpowiednie budowanie wizerunku, celowe tworzenie wrażenia. Dla mnie było to trudne z racji, że mój status quo strefy komfortu był ustawiony bardzo daleko i wchodził ewidentnie w strefę paniki Zośki. Powiedziała mi, że zdawałem się być z początku aż nadto pewny siebie, gdzie ja po prostu zachowywałem się normalnie! Tu widać jak różnie możemy być przez innych odbierani i jak ważne jest tworzenie odpowiedniego wrażenia, które przekłada się na osiągnięcie celu jakim jest pójście do łóżka z dziewczyną.
Uff... Trochę mnie poniosło. Cieszę się jednak, że to mój dziennik i nikt nie może mi zarzucić, że wchodzę w zbyt dużą analizę 
Koniec końców nie przespaliśmy się, do niczego między nami nie doszło. Ja jednak wyciągnąłem z tej relacji bardzo dużo i w żaden sposób nie traktuję jej jako straconego czasu. Smutne jest, że czasami widzę takie podejście wśród członków społeczności, gdzie jeśli nie przespałeś się z dziewczyną to relacja jest nic warta. To błędne myślenie. Zakończyliśmy naszą relację w pozytywnych stosunkach, choć widziałem na twarzy dziewczyny na sam koniec konsternację i poruszenie. Może ta rozmowa pozwoli jej zmienić przekonania odnośnie relacji? Kto wie, może udało mi się zasiać w jej głowie ziarno wątpliwości 
Odpowiedzi
Dobrze rokujesz, kiedyś
ndz., 2016-01-10 12:23 — TrudnyDzieciakDobrze rokujesz, kiedyś naturalnie i instynktownie bedziesz wiedział na ile mozesz sobie pozwolic przy kobiecie, kiedy spasować a kiedy działać, kiedy zachować dystans a kiedy sie zbliżyc.
Rozmowa nie zmieni jej przekonan, nie licz na to. Ale te przekonania mozesz zmienić Ty sam wszystkim tym czym nazywamy ,,moją osobą''.
Dzięki, stale nad tym
ndz., 2016-01-10 14:25 — puaskyDzięki, stale nad tym pracuję.
"Moją osobą", domyślam się, że masz na myśli ten typ charyzmatycznego oddziaływania, który sprawia, że dziewczyna nie jest w stanie nam się oprzeć. Przekonania, w szczególności te odnośnie seksu, są najczęściej w nas bardzo mocno zakorzenione i związane z wartościami, które wyznajemy. Jeśli znasz sposoby na zmianę myślenia dziewczyny odnośnie seksu to z wielką chęcią je przeczytam i sprawdzę. Albo chociażby jakie składowe Twoim zdaniem mają na to wpływ.
Bez urazy, ale niestety to sformułowanie jest tak bardzo przydatne jak powiedzenie komuś "bądź sobą".
Ja bardzo nieśmiałe, lub
ndz., 2016-01-10 15:30 — DominikkowJa bardzo nieśmiałe, lub pokrzywdzone zostawiam...
A ja myślę, że trochę jednak
pon., 2016-01-11 07:55 — puaskyA ja myślę, że trochę jednak wyciągasz pochopne wnioski nie znając poprzednich sytuacji.
Mógłbym to opisać w 5 zdaniach, ale jaki sens wtedy miałby ten blog?
Tutaj chodzi o wyciągnięcie wniosków. Oczywiście ciesze się, jeśli ktoś komentuje, ale ja go piszę przede wszystkim dla siebie.
dla siebie? na tej stronie?
pon., 2016-01-11 19:40 — Guestdla siebie? na tej stronie? Na publicznym forum? Zartujesz sobie? Jak chcesz "dla siebie" to kup sobie zeszyt 80 kartkowy w kratkę i zatytułuj "Mój pamiętnik"
Dokładnie, dla mnie. Brak
pon., 2016-01-11 22:03 — puaskyDokładnie, dla mnie. Brak tutaj jakichkolwiek danych personalnych, co najwyżej opisywane są historie z mojego życia. Plusem tego, że mogę się tym raportem podzielić z dużym gronem odbiorców jest to, że mogę dostać od czasu do czasu komentarz z konstruktywnym feedbackiem w zamian za wyciągnięcie wartości dla siebie z moich przemyśleń.
Minusem zaś to, że pojawiają się też takie ironiczne komentarze jak Twój. Na to nie jestem w stanie nic poradzić.
alez jestes.... kup
wt., 2016-01-12 17:23 — Guestalez jestes.... kup zeszyt
publikujesz na forum - licz sie z roznymi opiniami.
Licze sie - z ich obecnością.
wt., 2016-01-12 18:17 — puaskyLicze sie - z ich obecnością. Z nimi już niekoniecznie
Ciekawa nauka z tej relacji.
czw., 2016-01-14 19:22 — ŁokeroCiekawa nauka z tej relacji. To tylko potwierdza to czego ostatnio sam doświadczyłem. Działaj dalej