Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Kolejny raz w terenie.

Cześć wszystkim. Tak sobie pomyślałem, że może pora napisać tutaj jakiś raport z terenu. Ktoś kiedyś wspominał, że ostatnio ich mało. Poza tym, może dostanę jakieś konstruktywne rady co powinienem poprawić, nad czym popracować etc.

Siedziałem przed salą, 10 min przed poprawą kolokwium, ostro przeglądałem notatki. Następna poprawa była w sesji, nie chciałem sobie robić jeszcze większego rozpierdolu w lutym i mieć to już z bani. Tak btw. trochę poddenerwowany, bo wyglądało na to, że niezawodne jak dotąd T-mobile, zrobiło mnie w wała. Dostałem smsa, że przekroczyłem pakiet 1gb w 4 dni. Jakim kurna cudem jak przez te 4 dni byłem może 2h w sieci, nic nie ściągałem, nic nie oglądałem? Jutro znowu będę musiał do nich dzwonić. Być może dla kogoś wydaje się to śmieszne, ale w końcu płacę im za to, żeby wszystko było jak należy. To ot tak, taka dygresja.
Dostałem smsa od winga z pytaniem czy dziś wychodzę. Miałem zamiar iść na wykład, na którym jeszcze nie byłem, ale siła wyższa, coś mnie ciągnęło do pójścia w teren i praktyki, która tak na marginesie mnie jara. Ogólnie ten proces przemiany jest czymś niesamowitym. Zawsze bardziej się ekscytowałem drogą na szczyt niż samym jego zdobyciem, chociaż mam wątpliwości czy w tej branży można zdobyć szczyt, czy zdobywa się go przez całe życie.
Spotkaliśmy się na ulicy, porozmawialiśmy z 5 minut o naszych ostatnich "podbojach" i postanowiliśmy coś zadziałać.
Przed nami szły 2 dziewczyny, jedna niższa brunetka i druga wyższa blondynka. Na pierwszy rzut oka bardziej spodobała mi się brunetka, ale po podejściu - zdecydowanie ta druga. Obie były z zagranicy, ale mówiły po polsku.
WING: Przepraszam, wiecie może gdzie tu można dobrze zjeść?
Tak, wiele razy słyszałem, że nie powinno się mówić "przepraszam", ale ja nie widzę w tym nic złego i sam czasem to stosuję. Nie łykam wszystkiego z tego forum, niczym małe dziecko, bo jak sami wiecie, temu małemu dziecku w przyszłości może czasem wyjść to bardziej na złe niż na dobre. W końcu wiele osób jest tutaj z tego powodu.
BLONDYNKA: No, yyy... W McDonald's na przykład.
Zauważyłem, że jej koleżanka była bardziej wycofana, natomiast ona wydawała się strasznie otwartą osobą.
JA: Często jecie w fast foodach? To niezdrowe (z uśmiechem).
Zaczęły się śmiać.
WING: Idziecie w tamtą stronę? To pójdziemy z wami.
Zgodziły się. Za chwilę chciałem wyciągnąć rękę i się przedstawić, ale mój kompan mnie uprzedził.
BLONDYNKA: Jesteście 2xR, fajnie.
Chodziło o to, że nasze imiona zaczynają się na literę R.
JA: Tak, jak zespół R w pokemonach.
Śmiech.
Trochę sobie pożartowaliśmy. Oczywiście, nie mogliśmy nie skorzystać z tego, że znają inny język i chcieliśmy, żeby coś w nim powiedziały.
Po jakimś czasie zauważyłem, że mój wing zaczął brać się za pannę, która mi też się bardziej spodobała. Nie miałem mu tego za złe, zdecydował się to zrobić pierwszy - spoko. Poza tym, dziewczyna bardziej dla niego, bo w jego wieku. Postanowiłem mu pomóc. Zacząłem bardziej zagadywać jej koleżankę. W ogóle ta izolacja wyszła tak jakoś spontanicznie, naturalnie. Zawsze myślałem, że trzeba mieć na to gotowy tekst, żeby wypaliło. Szedłem z tą brunetką zdziwiony jak cholera, ale jednocześnie zadowolony, że jest coś nowego, coś innego, czegoś się nauczyłem. Doszliśmy do sklepu, w którym chciały kupić prezent. My zostaliśmy na zewnątrz, one weszły do środka, przeglądając różne propozycje. Obgadaliśmy trochę sytuację, co robimy dalej, gdzie chcemy to zakończyć, jak i kiedy. Planowaliśmy kolejną izolację, aż do wzięcia numeru. W pewnym momencie pomyślałem sobie: kurwa, nad czym tu się zastanawiać, wszystko co wychodzi spontanicznie wygląda dużo lepiej, bo naturalniej. Mój skrzydłowy doszedł chyba do tego samego wniosku, bo powiedział:
- Dobra stary, nie ma co planować. Co wyjdzie, to wyjdzie.
Dziewczyny wyszły ze sklepu. Oczywiście pokazały nam prezent i poszliśmy dalej, bo jak się okazało, szliśmy w tę samą stronę - do galerii. Po chwili zauważyłem, że idziemy w jednym rzędzie, ja obok kolegi, blondynka którą ogarniał - obok niego i skrajnie po lewo brunetka. Miał ograniczone pole działania, więc postanowiłem przejść obok brunetki z prośbą o dokładne pokazanie prezentu. W tym momencie trochę zwolniłem, żeby nas wyprzedzili i znowu mógł swobodnie działać. Pewnie wyszłoby to automatycznie przy zwężeniu chodnika, ale po co czekać, jak można działać Laughing out loud
Potem było już bez żadnych specjalnych zwrotów akcji. Kolega wziął numer, ja nie, bo średnio mi się podobała brunetka, jemu - jak sam zresztą przyznał - też. Całe spotkanie trwało około 1h. Rozstaliśmy się w galerii, ale nie chciałem kończyć, miałem ochotę coś jeszcze zdziałać, do tego byłem już rozgadany jak cholera. Mój wing sobie odpuścił, chociaż chodził ze mną. Po prostu nie chciał sobie spierdolić relacji, którą budował 1h. Dziewczyny były tam na zakupach i dziwnie by to wyglądało, gdyby blondyna go zauważyła, jak podbija do innej panny. Rozumiem go, w piątek miałem tę samą sytuację.

Robimy pierwsze kółko, na pierwszym piętrze i nagle na parterze zauważyłem ciemną szatynkę, taką bardziej podchodzącą pod brunetkę - wiecie o co chodzi. Siedziała na pufie. Bez zastanowienia powiedziałem mu, że podbijam. On został na górze, ja zjeżdżam na dół. Pojawiają się pierwsze excusy. Jest ich o wiele mniej, ale jeszcze są. Dobra wiadomość jest taka, że mimo tego panuję nad swoim głosem i już nic nie blokuje mi kreatywności przy podejściu, w związku z tym jestem teraz w stanie prowadzić dużo dłuższe rozmowy. Na początku to była tragedia... A zaczynałem z grubej rury. Nie stosowałem pytań o godzinę, tylko waliłem directami, co - patrząc z perspektywy czasu - śmiesznie wyglądało. "Poczekaj chwilę. Wiesz co, widziałem cię jak przechodziłaś i strasznie mi się spodobałaś, dlatego chciałem cię poznać". Oczywiście nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że recytowałem to jak wierszyk, kompletnie bez emocji. Ostatnio nie myślę nad tym jak otworzyć. Podchodzę, mówię cześć i w tym momencie wymyślam coś na poczekaniu, co wygląda dużo lepiej, bo jest ze mną spójne i wygląda naturalnie.
Podchodzę i mówię:
JA: Cześć, wiesz może gdzie tu jest najbliższy bankomat?
ONA: Ale zależy jaki, bo jest wiele.
Widzę lekki uśmiech. Gdy teraz tak sobie przypomnę tę sytuację, to wydaje mi się, że chyba wiedziała po co podszedłem. Zresztą był lekki kontakt wzrokowy, gdy byłem na piętrze.
JA: Dobra, tak naprawdę to zobaczyłem cię i chciałem cię poznać. Jestem xxx, miło mi.
Uśmiech.
ONA: A ja yyy.
Dosiadam się.
JA: yyy. Ok yyy, powiedz mi, co tutaj robisz?
Standardowe pytanie sytuacyjne. Zauważyłem, że miała aparat na zębach. Uroczo w nim wyglądała.
ONA: Czekam na...
Już w myślach kończę jej odpowiedź - na chłopaka. Jestem gotów ominąć shit test, albo i nie shit test, ale zawsze omijam.
...na tatę.
Uśmiech. Zaskoczyła mnie.
JA: O kurczę, córeczka tatusia?
ONA: No tak trochę.
JA: Obserwuj tutaj czy nie idzie. Jak coś, to szybko ucieknę - z uśmiechem.
Nagle dzwoni jej telefon. Rozmawia z pół minuty i okazuje się, że to ojciec.
ONA: Muszę iść, bo właśnie tata zadzwonił.
Miałem iść z nią ten kawałek, ale pomyślałem, że przy ojcu raczej nie dostanę kontaktu.
JA: Dobra, to zrobimy tak, bo widzę, że się spieszysz, ja też się spieszę, bo tam czeka na mnie kolega. Podaj mi swój numer telefonu i zadzwonię do ciebie jak będę miał czas.
ONA: Wolałabym facebooka.
Ktoś tu kiedyś pisał, żeby orać z numerem do końca. Tak też robiłem.
JA: Nie mam facebooka. - z uśmiechem
ONA: Naprawdę?
JA: Tak, facebook uzależnia, nie słyszałaś?
ONA: No właśnie niestety wiem coś o tym. - z uśmiechem
Podałem jej telefon, wpisała numer. Na pożegnanie przybiłem z nią piątkę. Ogarnąłem ten patent z podejścia Ronlouisa. Wydaje mi się spoko, bo przeważnie jak przybijamy z kimś piątkę, to mamy z tym związane pozytywne emocje. Może to wpływa w jakiś inny, ciekawy sposób na relację. Ogólnie mogłem się jej jeszcze zapytać przy pożegnaniu czy pamięta moje imię. Rzadko kiedy, któraś pamięta i można się wtedy fajnie podroczyć. Żałowałem też, że nie porozmawiałem sobie z nią dłużej, bo w sumie teraz na tym mi bardziej zależy niż na zdobywaniu numerów. Zacząłem się tym w końcu bawić. Często czytałem posty na forum: nie spinaj się, baw się tym. Ale jak mam się kurwa tym bawić, skoro muszę się zmuszać do podejścia? To tak nie działa. Widzicie, moje pierwsze podejścia trwały z 2 minuty max. Stres zasłaniał moją kreatywność i nie miałem pojęcia jak ciągnąć rozmowę dalej. Wiedziałem, że potrafię ciekawie rozmawiać, być zabawnym, bo rozmowy z koleżankami właśnie w taki sposób przebiegały, ale chuj z tego, jeżeli jestem zdenerwowany. Dopiero, gdy pierwszy raz się jakoś odblokowałem, wiedziałem, że już mi się to podoba. Szedłem z nowo poznaną panną i płynąłem w tej rozmowie, jak nigdy dotąd. Niesamowite uczucie.
Po tym podejściu pojechaliśmy do innej galerii i postanowiliśmy tam zadziałać. Kolega podszedł do jakiejś blondynki. Nie wiem co mówił, bo nie było mnie z nim. Odpuścił, bo mu się nie spodobała. Ja postanowiłem chwilę porozmawiać z ekspedientką z jednej z "wysp"(tych budek, co na środku stoją). Bez fajerwerków. Widziałem ją z daleko, ale po podejściu mi się nie spodobała. Trochę sobie pożartowałem. Gdyby trafiała w mój gust, to bym przeszedł na "Ty", ale postanowiłem się wycofać.
Spotkałem jeszcze koleżankę, z którą chwilę pogadałem i ok. 18 zwinęliśmy się do domu. Ten godzinny spacer mnie trochę wykończył i miałem szybkie zejście energii, tym bardziej, że od 6 byłem na nogach, na śniadaniu i jednej kanapce.
Wracając do domu postanowiłem jeszcze zadzwonić do dziewczyny, którą poznałem w piątek.
JA: Cześć. Jak mija dzień? Nikt Cię dziś nie podrywał?
ONA: Nie, nikt nie podrywał.
Jakaś dziś bez życia była.
JA: No to słabo. Ja właśnie wracam z zajęć i powiem ci, że przez to, że z tobą rozmawiam, nie widzę gdzie idę. Musisz mnie doprowadzić do domu.
ONA: Dobrze, będę musiała narysować ci mapę.
Coś tam gadamy o gotowaniu.
JA: A czym byś mnie zaskoczyła? Co takiego byś ugotowała, żebym czuł się zaskoczony?
ONA: Nie wiem czy zasłużyłeś na to.
Shit test jak chuj.
JA: Ja na nic nie muszę zasługiwać. No to jakie jest twoje danie dnia? Bo ja np. potrafię dobrze zagotować wodę na herbatę i zrobić jajecznicę. A ty?
Pogadaliśmy chwilę, ale zauważyłem, że naprawdę jest jakaś zmarnowana, więc postanowiłem kończyć. Chciałem się jeszcze tylko umówić na spotkanie, ale znowu nic jej nie pasowało. Dzwoniłem najpierw w niedzielę, ale też nie miała czasu w żaden termin zaproponowany przeze mnie. Natomiast sama proponowała inne. Nie zgodziłem się, nie dlatego, że tak wyczytałem, ale akurat wtedy nie mogłem. Czy gdybym mógł, spotkałbym się? Raczej nie. W ogóle dziwna sprawa, bo zadzwoniłem do niej w niedzielę, odebrała i powiedziała, żebym zadzwonił za 10 min, bo w pracy jest, spoko. Ale tak sobie teraz myślę, że gdyby nie była choć odrobinę zainteresowana, to nie odebrałaby zarówno wtedy, jak i dzisiaj. Nie wiem, może za bardzo analizuję. Muszę się ogarnąć, zanim coś mi odpierdoli. Analizowanie - do poprawy. Zadzwonię jeszcze w niedzielę, jeżeli znowu usłyszę to samo, to sobie odpuszczam.

Podsumowując.
Podejść nie było zbyt wiele, ale stawiam na jakość, a godzina rozmowy z panną, to podchodzi pod spotkanie. Na pewno dużo mi to da w inner game. Poza tym, mogłem pomóc wingowi, co też jest dla mnie czymś nowym, bo co prawda już wiele razy wychodziliśmy w teren, ale nasze wspólne działania ograniczały się do wzajemnej motywacji, czy to w 2, 3 czy 4.
Dużo większy spokój przy podejściu dzięki czemu mogę bardziej pobudzić kreatywność.
No i najważniejsze - muszę zacząć też działać sam, bo jak dotąd robiłem coś tylko wychodząc na "DG", a według mnie "DG" powinienem traktować każdy normalny dzień, w każdym miejscu, będąc czy to w tramwaju, drodze na uczelnię czy do domu. Szczerze mówiąc, to będąc samemu często nawet nie myślę czy podejść czy nie. Zakładam słuchawki na uszy i idę przed siebie. Nie tak to powinno wyglądać. Samotne akcje dadzą mi bardzo dużo, wiem o tym.
Jedno jest pewne, jeszcze dużo przede mną... I to jest zajebista świadomość.
Pozdrawiam.

Odpowiedzi

Tak trzymać i do przodu!

Tak trzymać i do przodu! Smile

podoba mi się, jak najwięcej

podoba mi się, jak najwięcej takich sytuacji Smile