Witam. Dawno nie prosiłem Was o pomoc, ale rzecz nie daje mi spokoju, a nie wiem co robić...
W temacie "SYTUACJE SFRAJERZENIA SIE-DZIS SIE Z TEGO SMIEJEMY!!" dałem posta nr 88, prosiłbym sbyś go przeczytał raz jeszcze jeśli chcesz mi pomóc. http://www.podrywaj.org/sytuacje_sfrajerzenia_siedzis_sie_z_tego_smiejem...
W skrócie chodzi o to, że chciałem poderwać laskę(nie jest SHB jak wcześniej myślałem, ale mocna HB9...) jak jeszcze nie miałem pojęcia o niczym, żyłem w kureskich iluzjach. Odezwałem się do niej przez NK, mimo że mieszkamy w jednym miasteczku no i oczywiście sfrajerzenie na całego. Wsadziła mnie w ramkę miłego gościa/przyjaciela i tak sobie siedzę w niej do dnia dzisiejszego(czyli już prawie rok). No i co? Lubi mnie, fajnie nam się gada. Też mam ubaw jak z nią gadam/piszę na gg. Sama się do mnie pierwsza odzywa itd. Czytałem tutaj, że pierwszego wrażenia zmienić praktycznie nigdy już nie będzie nam dane(a pierwsze minuty naszego spotkania w realu były na prawdę tragiczne- zachowywałem się jak wstydliwy dzieciak), ale pracuję nad tym już dosyć długo. Oczywiście nie wydałem na nią ni grosza od tamtego czasu. Żadnego komplementu też nie usłyszała. Stosuję teraz dużo kina jak z nią gadam, a wtedy na tym spotkanku pierwszym to w ogóle jej nie dotknąłem...:/
Wiecie o co chodzi? Nie chcę z nią być. Chcę po prostu zajebistego seksu z nią bo jest taka kosmiczna, że chój bombki strzelił
. Zachodzi pytanie, czy mogę liczyć na seksik tak "po przyjacielsku"...? Czy powinienem raczej zerwać z nią całkowicie kontakt, a jak już to być chamski dla niej i ignorancki? Nasze relacje są dosyć zaawansowane, zwierzamy się sobie. Ona mi wypisuje jak to ją chłopcy krzywdzą zrywając z nią itd. Ja też wypisuję jej podobne rzeczy, ale staram się nie pokazywać żadnego frajerstwa. Oczywiście najczęściej żartujemy sobie itd. W sumie jak patrzę na to co napisałem to ta droga "na chama" wydaje się najsłuszniejsza co do odzyskania miana mężczyzny w jej oczach, ale doradźcie coś... Ona będzie w szoku jak zacznę sie tak od zaraz inaczej zachowywać w stosunku do niej... Qrwa, czy to coś złego, że chcę ją wyruchać? Skoro jest seksowna to czemu nie? Wszystko jest przecież możliwe na tym świecie, więc na pewno jest jakaś droga do tego(jej cipki;)...
Jakie drogi są możliwe? Przyjaciel być może? Jak zacznę być chamski to co ona pomyśli? Pewnie zerwie ze mną kontakt i dopiero po jakimś czasie będzie się zastanawiać co się ze mną stało...?
edit/
nie rozumiem- czy taka kobieta nie czuje już popędu, fizycznego popędu do takiego gościa? Qrwa przecież to też człowiek...

Czytałem tutaj, że pierwszego wrażenia zmienić praktycznie nigdy już nie będzie nam dane
Myślę, że to akurat jest jeden z "mitów" psychologii. Inny mechanizm temu przeczy, działa tu schemat - im któraś na początku cię nie lubiła / nie docieniała, a później zmieniła całkowicie pogląd to wówczas sama ta zmiana napędza w niej jeszcze większą dodatkową przychylność.
Wiecie o co chodzi? Nie chcę z nią być.
Haha, no to chyba będziesz musiał poudawać, że chcesz, skoro nie interesuje jej sama przyjemność bez zobowiazań.
"Wiecie o co chodzi? Nie chcę z nią być.
Haha, no to chyba będziesz musiał poudawać, że chcesz, skoro nie interesuje jej sama przyjemność bez zobowiazań"- hehe to da się załatwić, pewnie, że mogę ją obdarzyć miłością, a jak? :D
"Myślę, że to akurat jest jeden z "mitów" psychologii"- ufam, że masz rację... Dzięki.
Dzięki! Dobre myśli. Rozumiem, zostanę sobie tym przyjacielem tylko, że będę działał w odpowiednim kierunku...
Nemo sapiens nisi patiens
Dobra panowie. Sylwestrowa noc. Była tam gdzie i ja- taki barek, można potańczyć, wypić, zapalić itd. Co ja tam z nią nie wyrabiałem? Kino pierwsza klasa. Taniec erotyczny, a raczej tańce, łapki to już na cipce miałem praktycznie i co? Wychodzimy na zewnątrz o 12 tam pijemy szampana z gwinta, ona wtulona we mnie i co? Chcę ją pocałować, główkę sama miała pochyloną tak w sam raz dla mnie i co? Dotykam jej usta swoimi, a ona? "Chciałeś mnie pocałować." "Dlaczego chcesz mnie pocałować?" No normalnie szok. Zachowywaliśmy się tam jak jakaś jebana para... Gadam do niej: "Chcę cię pocałować bo cię lubię, blebelebebelee"
Próbowałem tak jeszcze ze dwa razy. Ona mi coś wkręca, że jak kogoś lubi to całuje w policzek itd. Qrwa mać... I że jak kogoś kocha to wtedy w usta... Co za szajs. Co ja miałem powiedzieć, że ją kocham...?
Wydaje mi się, że ona sobie cały czas jakieś gierki jebane urządza, a to dlatego, że pinda nie tylko ze mną zachowywała się jak "para"... Ze mną najdłużej pewnie, ale potem ja ją już pojebałem, zająłem się moją piętnastką co w barze poznałem już jakiś czas temu(blog, mam jej nr w końcu), a tamta jęła się kleić do innego... :/ Nie wiem, ona tak odpierdziela, w tym miesiącu jej osiemnastka wybije, ale chyba jest po prostu taką siksą niepoukładaną.
A co do całej nocy... Było tam w piździet dziewcząt, praktycznie wszystkie do wyrwania, z wieloma gadałem, jakieś tańce coś gdzieś itd. Była tam też i moja była... Wkurza mnie kobita. Też nie wiem jak się przy niej zachowywać. Staram się coś zagadać od czasu do czasu i to chyba mój błąd bo ona mnie zlewa wtedy i wali teksty typu: "Daj se spokój"- lól10... Wkurza mnie bo niby mnie zlewa, ale jak bawię z innymi to jest zazdrosna i odpierdziela różne maniany... Sam nie wiem. Też coś doradźcie- pewnie mam ją zlewać całkowicie i się nie odzywać do niej po prostu? Jakieś "cześć" i tyla?
Aha, po tekście, że "Całuję bo cię lubię" dziewczyna gada "Za co mnie lubisz"... Qrwa zabijcie mnie, ale nie mogłem wymyślić nic lepszego od "lubię z tobą gadać, blabalbaa, zawsze jest zabawnie, blablbala".... To jej nie wystarczyło. Możliwe, że dziewczę nie chce zostać wyruchane znów bo miała już kilka takich związków, że po jakimś czasie gość ją rzuca, więc być może chce się upewnić, że nie lecę tylko na jej dópe...?
Choliera
w sumie to wygląda na trochę racji... Przecie oboje zażywaliśmy przyjemności tej nocy, więc czemu i się nie pocałować... Ale ta bicz to skomplikowany przypadek, patrz na posty wyżej... Już czułem, że zanosiło się na odgrywanie szopki typu: ja cię lubię bardzo, ale przecież jesteś przyjacielem... Coś w ten deseń. Serio wyczułem, że już chciała mi wyjeżdżać z takim czymś, ale jakoś to przekręciłem.
edit/
Jest jeszcze takie coś, że mam na chacie jej szaliczek seksowny bo se go wziąłem od niej jako trofeum... I mamy się spotkać w celu go oddania, więc znowu będę miał doskonałą sytuację, żeby znów coś zadziałać.... Tylko co?
Fergand dobrze mowisz. Ja jestem troche na takim etapie, ktory wyzej opisales. I robie dokladnie to, co wyczytales na tym forum. Miedzy innymi moj potencjalny target jest moja zajebista przyjaciolka, jest zajeta, ale jej facet ( o ile tak go mozna nazwac) nie jest dla mnie jakims wyzwaniem. Wszak nigdy przeciwnikow nie mozna ignorowac. Jednak nie przeszkodzilo mi to wszystko aby masowac ja i jej piersi. Heh.
Jednak takie zrzucenie ramy jest dosyc trudne i 2-4 tyg nie wystarcza na pewno. Na to trzeba miesiecy, aby panna nie zobaczyla w Tobie radykalnych zmian,ale malymi kroczkami do przodu.
Moze kiedys o tym wiecej napisze.
Pozdrawiam.
...Sukces życiowy przypada tym, którzy wytwarzają w sobie świadomość sukcesu...
http://www.facebook.com/pages/Mo... Zapraszam!
No dzięki panowie z pomoc. W sumie to mnie się nie spieszy do niej akurat bo wszędzie pełno fajnych laseczek. Chodzi o to, żeby w ogóle mieć u niej szanse nawet za rok...
)
Do Aniołka(i każdego kto chciałby się jeszcze wypowiedzieć):
Nie rozkminiałem, że porzucenie to dla kobiety to tak duży szok... Widocznie mężczyźni lepiej znoszą takie rzeczy(nawet ci sfrajerzeni...?). Nie mam zamiaru przed nikim udawać uczuć. Na prawdę...
Przyjęła taki styl życia... Hm, no dobra, ale raczej satysfakcji z niego nie ma, a przynajmniej nie seksualnej skoro z nikim się nawet nie całuje. Tym usprawiedliwia swoje zachowanie- "Przecież to tylko koledzy. Z nikim się nie liżę nawet..." Przytulaniki, siedzenie na kolanach i takie tam uważa za stosowne... :/
Dziękuję. Postaram się coś zdziałać.