od czego by tu zaczac. jakis rok temu poznalem dziewczyne, zwrocila ma uwage swoja mowa ciala, zalotnymi spojrzeniami, wiecie jak to jest spotykaci kogos i wiecie i jestescie pewni ze ona was lubi i sie podobacie. by kobieta dawala takie znaki niewerbalne zdarzylo mi sie raz i byla to piekna przygoda. ja w pierwszej chwili nie zainteresowalem sie nia, po jakims czasie dopiero to uczynilem. ona zaczela mnie testowac, marnie te testy zdawalem;/. rozmawialismy poprzez gg, ciezko sie z nia pisalo, w koncu zadzwonilem i sie umowilismy. mialem mieszane uczucia przed spotkaniem, bo jest miedzy nami roznica wieku, ona ma teraz 19, ja 27, ale bylo bardzo fajnie. rozmawialismy, gadka sie kleila, z jej mowy ciala wyczytywalem ze sie dobrze czuje w moim towarzystwie. bylem pewny znow sie spotkamy, ja nie wykonalem na spotkaniu zadnego mocnego ruchu(czyli proba pocalunku). pozniej nie wiem co sie stalo(czy mnie zaczela grubo sprawdzac czy co?), ale jak wrocila z nart i napisalem ze chce sie z nia znowu zobaczyc, to ona na to powiedziala ze nie wie jak dla mnie, ale dla niej bylo to normalne spotkanie, nic wiecej. zszokowalo mnie to. stalem sie strasznie needy, ale tak sie sklada ze wykonujemy ta sama prace dorywcza, wiec co jakis czas sie widywalismy i widzialem te jej sygnaly, mowe ciala, usmiechy w oczy, cos pieknego. mysle ze zwalilem sam sprawe bedac po prostu needy, ona zaslaniala sie czekajaca matura. umowilismy sie, ze spotkamy sie po niej. ale po niej wyjechala na urlop, pozniej znowu gdzies, ciagle gdzies wyjezdzala, a ja sie chcialem z nia zobaczyc. zaczelo mnie to draznic, dalem tego wyraz jak rozmawialsmy przez gg, doszlo w koncu do pewnej rozmowy kiedy bylem troche podpity, wygarnalem wszystko, te jej zachowania, mowe ciala, to ze jej nie rozumie wcale. ona na to ze sie zawsze tak zachowuje jak ma humor(to by znaczylo ze niezla z niej flirciara). ja na koncu rozmowy napisalem ze uwazam ja za wyjatkowa dziewczyne. ona za 2dni wyjezdzala, wiec bylem pewny ze sie nie spotkamy. ale zaskoczyla mnie, w dniu wyjazdu sama nawiazala ze mna rozmowe i sie zlapalismy w centrum na jakies 40min. kupilem jej kwiatka, powiedziala ze jst slodki. siedzielismy na lawce, rozmawialismy o jakis duperalach(sic!!!), ale byly to banaly o ktorych pisalismy na gg, wiec jednak sluchala. w jej mowie ciala zauwazylem jedno, nie wiedzialem jak to zinterpretowac, mianowicie miala koszule na sobie i odslaniala przegub reki(tak sie zastanawiam sie czy byl to znak ze oczekuje ode mnie twardego ruchu, czy po prsotu byl znak ze to co pisala na gg bylo prawde, ze mnie ma w dupie). a wiec gadalismy o bzdetach, w koncu ruszylismy, ona leciala w jedno miejsce ja do pracy. jak szlismy w kocnu wydusilem z siebie to co napisalem na gg, ze czuje ze jest wyjatkowa osoba i swietnie sie przy niej czuje. ona na to tylko SUPER, ale wiecie co moge sie mylic, ale mialem wrazenie ze to mialo znaczyc "super ze mowisz o tym teraz, a nie przed chwila jak siedzielismy;/" zegnajac sie przytrzymalem lekko jej reke, omsknalem lekko usta. ona powiedziala do zobaczenia i lekko zabrala reke, ale mialem wrazenie ze gdybym mocniej przytrzymal i wykazal wiecej zdecydowania to bym ja pocalowal. ona wyjechala na 3tyg, pare razy dzwonilem do niej, rozmawialo sie luzno. tak sie skladalo ze po jej powrocie do domu na 3dzien mialem urodziny i chcialem w ten dzien sie z nia spotkac. ona zaczela jakas prace u mamy i ciezko bylo ja zlapac, a mi sie spieszylo wiec dzwonilem i dzwonilem, pisalem na gg rozne bzdety i co ugralem? napisala mi ze nie moze sie ze mna spotkac na kolacji w urodziny, bo ma faceta i nie moze. mimo ze nie uwierzylem w jej faceta, to nie odbilem tego, tylko bzyknalem ryczaca mamuske w urodziny;/ nic rewelacyjnego. generalnie przestalem sie do niej odzywac. cos tam zaczelismy ze soba znow pisac w listopadzie, rozmowy byly krotkie albo ja je konczylem albo ona. tak sie skladalo ze mialem angine, napisalem ze jak wyzdrowieje to chce sie z nia zobaczyc, ona ok, tylko ze jak ja wyzdrowialem to ona zachorowala, wiec napisalem ze chce sie z nia spotkac jak wyzdrowieje, ona ok. jak wyzdrowiala i sie do niej odezwalem na temat spotkania, powiedziala ze na razie nie ma czasu(faktycznie duzo miala obowiazkow), ze bedzie miala wiecej pozniej w polowie grudnia, odezwalem sie w polowie grudnia i sie wkurwilem bo ona znowu ze w tym tyg to nie dam rady. mowie jak nic robi mnie w ch... wiec ja przyatakowalem czy chce czy nie, wolna wola nie musia jak nie chce. ona na to ze ciezko sie jej bedzie ze mna spotkac bo nie ma czasu nawet dla swojego faceta(ktorego????). napisalem ze chyba nie sa malzenstwem i mysle ze cos wymysli:). ona napisala ze bardzo chetnie sie ze mna spotka, ale nie ma naprawde czasu narazie. to bylo tydz temu, w tyg w czasie rozmowy na gg wyszlo ze mozemy sie spotkac jednak przed swietami:) wczoraj przez smsy umowilismy sie na wtorek, chce ja zabrac na wloskie zarcie, bo ona bardzo je lubi. ja poprowadzic te spotkanie by na nastepne nie czekac znowu pol roku? ona sprawia ze czuje sie niesamowicie, na sama mysl o niej czuje przyplyw niesamowitej energi, powiedziec jej o tym? bo to ze musze sie zdobyc na odwage pocalowania jej to wiem, jak sie zachowac kiedy nie bedzie chciala, albo zacznie gadac o facecie, ktory mysle ze nie istnieje, ale pewny nie moge byc? strasznie mi na niej zalezy, przez czas kiedy ze soba nie utrzymywalismy kontaktu poznalem pare dziewczyn, ale przt nich nie mialem ochoty na nic, przy niej czuje sie w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. dzieki
Po pierwsze rzucił mi się w oczy zbyt częsty kontakt przez gg czy sms. Pisanie jej na gg jak Ci zależy, kiedy przed chwilą zakończyliście spotkanie w realu to juz przesada moim zdaniem. I laska słusznie Cię za to napiętnowała. Prawdpodobnie twoje odczucie co do tego tekstu "super" było prawidłowe.
po drugie za bardzo się narzucasz. Momentami (wnioskując) z twojego opisu robisz się bardzo needy. Teksty typu jaka ona jest dla Ciebie wyjątkowa, jak dobrze się z nią czujesz uwazam za zbędne. Jeśli spędzasz z nią czas to ona najpewniej się domyśla, że Ci na niej zależy. Mówiąc to oraz zachowując się needy np. uporczywe proszenie o spotkanie, zarzucanie telefonami... pokazujesz jej kto rozdaje karty, innymi słowy ona jest nagrodą. Efekt jaki osiągnąeś jest taki że puściła Ci ST "na chłopaka"
Mimo wszystko jeśli cały czas akiś ta kontakt utrzymujecie to podejrzewam że da się to jeszcze uratować. Rzuć jej chłodnik,poczytaj o push&pull i to też zastosuj. Pokaż jej, że nie jest naważniejsza i przaestań zachowywac się tak jak robiłeś do tej pory...
pozdrawiam
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...
elo, wiem masz racje ze czasem robie sie strasznie needy ;/ sek w tym ze ta dziewczyna oprocz tego ze mi sie podoba, to jeszcze ja lubie, po prostu jako osobe, a nigdy mi sie to nie zdarza, albo ktos mnie kreci, albo lubie(to juz rzadko), a tu 2 w 1.
czasem mam wrazenie, ze jakbym byl troszke inny w stosunku do niej, to juz bysmy byli razem.
to co napisalem jej wtedy na gg w lekkim stanie oglupienia, to jak dlugo sie nie widzielismy, pozniej sie zobaczylismy na drugi dzien i dluga przerwa.
stary jaki chlodnik jutro sie z nia widze? na sama mysl mordeczka mi sie cieszy:) co mam zrobic oprocz pusch&pull? mysle o przuduszeniu do muru i pocalowaniu(chce to zrobic).
a co myslicie? kupic jej kwiatka na spotkanie? takiego jakiegos drobnego? a jako ze ida swieta to w ramach prezentu dac jej jakas czekoladke?(ona lubi slodycze) czy darowac sobie to?
czy najlepszym prezentem bedzie pocalunek?
Osobiscie wyznaje zasade, ze nie daje lasce absolutnie zadnych prezentow dopoki jej nie zerzne.
Musisz nabrac dystansu, za bardzo sie wczuwasz.
Taka roznica wieku jest moim zdaniem zabojcza. Ty bedziesz myslal o ustatkowaniu sie itp a ona bedzie chciala poznawac zycie, bedziesz dla niej tylko ciekawym doswiadczeniem. Przemysl to, nie jeden w takie cos wdepnal, zaangazowal sie a ona sama nie wiedzac czego chce w koncu uciekla.
Moj sasiad mial niedawno taka akcje. On mial bodajze dwadziescia dziewiec lat. Laska (strasznie brzydka byla swoja droga ;d) dwadziescia. Byli ze soba jakies piec lat czy cos kolo tego. Slub byl juz ustawiony, nawet zaproszenie dostalem. Jakis tydzien przed ceremonia ona stwierdzila, ze jednak tego nie chce, zrywa, ostatecznie i bezdyskusyjnie a nastepnie pojechala na mazury chlac i puszczac sie z kim popadnie (cele jakie przyswiecala jej wyjazdowi to oczywiscie moje silne przypuszczenie, nie wiem co tam robila ;d). Koles jest teraz kompletnie rozwalony psychicznie, wyglada jak nieszczescie, wierzcie mi: dno.
To taki przyklad. Mysle, ze do mlodszej dziewiec lat laski trzeba podchodzic z duzym dystansem.
elo
dzis sie z nia widze, mam na to ochote i dlatego to robie.
idziem cos zjesc do pizzeri i mam pytanie co sadzicie? kupic jej jakiegos kwiatka? czy tez z okazji nadchodzacych swiat np. jakas drobna czekolade? czy olac to?
mi sie wydaje ze kobiety lubia kwiatki? a ona jest dla mnie kobieta a nie zwykla kolezanka.
za niecale 2godz wylaze, wezcie wypowiedzcie sie co sadzicie:)
Po co kwiatek? Lepiej ulep małego bałwanka i daj go jej.
"Jeśli chcesz człowieka uszczęśliwić, nie dodawaj nic do tego, co posiada, ale ujmuj mu kilka z jego życzeń."