Cześć, słuchajcie mam "problemik", spotykam się z pewną panną, przestrzegając "zasad", tak jestem pewien siebie. Jednak coś mnie zastanawia, jestem w stosunku do niej bardzo opiekuńczy, myślicie, że to bląd?
Po za tym, dzieli nas lekka odległość, 40km, spotykamy się w mieście pośrednim -w połowie drogi, i zawsze jest problem z tymi dojazdami, w dodatku panna cały tydzien ma treningi, którymi jest zafascynowana, [sam trenuję boks tajski, ale treningi mam na wieczór], spotykamy się 2 razy w tygodniu na 2h?, powiem szczerze, że mi to "nie wystarcza", i zastanawiam się, czy nie spędza ze mną czasu, dlatego, że ja tego chcę? Zapytałbym jej wprost, ale chyba miniemy się z prawdą, powiedzcie co o tym myślicie, z góry thanks.
Chłodnik chłopie i push&pull
one to robią jak chcą nas więcej.
W każdej grze są zwycięstwa i porażki - to naturalna cecha rywalizacji. Jeśli chcesz grać i wygrywać musisz się liczyć z tym, że czasami poniesiesz porażkę. Jedyny sposób na uniknięcie porażek to przestać grać, ale wtedy też nigdy nie odniesiesz zwycięstw