Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

2014 - Czy był taki dobry?

Siema wszystkim, może poetą nie jestem i nie umiem świetnie składać zdań, niektóre mogą brzmieć dość dziecinnie, ale mam 20 lat i chętnych zapraszam do lektury Smile

Postanowiłem napisać małe podsumowanie tego co działo się w moim życiu w ostatnim roku. Był to dla mnie rok bardzo intensywny, już w lutym zacząłem przygotowania do matury, która miała nadejść wkrótce. Moją kulą u nogi była matematyka – jak się później okazało nie była wcale taka trudna. Zacznę od stycznia – poznałem wtedy całkiem fajną dziewczynę. Była to jedna z ładniejszych dziewczyn w szkole, jednak różnica wieku wynosiła 3 lata – ja, gość myślący o studiach i ona, świeżo upieczona licealistka. S. była dziewczyną inteligentną, jedynaczką, nie imprezowała, na pierwszym spotkaniu chciałem z Nią coś wypić, jednak odmówiła, zaimponowała mi już na początku, była bardzo otwarta, mówiła o swoich marzeniach, pytała o moje, nie spotkałem wcześniej takiej dziewczyny. Dzieliło Nas ok. 30km Akurat tak się złożyło, że kumpel z klasy to był jej sąsiad i dobry kolega, powiedział mi, że jej się podobam i ona chce żebym do Niej napisał. Nie zrobiłem tego od razu, poczekałem, chciałem zobaczyć co się stanie, a ona wypytywała kumpla czemu jeszcze się nie odezwałem. Idąc do domu w ostatni dzień szkolny przed świętami zauważyłem ją jak schodzi po schodach i krzyknąłem „Cześć S.! Wesołych Świąt!”, ładnie się uśmiechnęła, odpowiedziała „Cześć” i poszła. Późnym wieczorem tego samego dnia napisałem do Niej na fejsie, odpowiedziała dopiero następnego dnia, powiedziałem, żeby podała mi numer, wtedy będzie mi się łatwiej z Nią skontaktować, ponieważ na fejsie rzadko bywam. Dała mi go bez żadnego „ale”. Tak zaczęła się znajomość z S., która później została moją dziewczyną. Nie wiem jak ją do siebie przyciągnąłem, mówiła, że cały czas się uśmiecham, może to dlatego, nie mam pojęcia, jednak S. przeszła już do historii, ale w tym blogu jeszcze się pojawi. Chciałem dostać się na Politechnikę Poznańską, wiele to dla mnie znaczyło, oczy na pewne sprawy się otwarły, zacząłem się uczyć jeszcze więcej, z przeciętniaka w klasie stałem się prawie najlepszy, nauczyciele dziwili się, co się stało z gościem, który jeszcze niedawno miał naganne zachowanie i przechodził z klasy do klasy na dwójach i trójach.

Powiem Wam też, że miałem w klasie grupkę kumpli, 10 Nas było. Kumple mieli gdzieś naukę i jak oddawali Nam sprawdziany czy inne tego typu rzeczy, a ja miałem 4 i 5 to mówili mi, że jestem pojebany, że się tyle uczę, co mi odjebało, że się zmieniłem itp. Ja mówiłem, że chce iść na studia i bardzo mi na tym zależy, a oni dalej swoje. Powoli traciłem z Nimi kontakt, ja już nie imprezowałem co tydzień, rzuciłem fajki, spotykałem się ze świetną dziewczyną, a oni - impreza za imprezą, poniedziałek to był dzień gdzie każdy opowiadał jaki to nie jest zajebisty i ile nie wypił. Kurwa, nie mogłem tego słuchać, spędzałem szkolne przerwy z S. Po drodze miałem z S. kłótnie, mniejsze i większe, pamiętam, że raz jak się pokłóciliśmy to po kilku dniach zadzwoniła w nocy z płaczem, że mam ją przytulić i ona już nie chce się kłócić. Zawsze byłem nieugięty. Początek związku to zawsze bardzo fajna sprawa, czasami za tym tęsknię.

Mamy już maj, czas matur, jestem trochę zestresowany, jednak S. mnie wspiera i tak po prawdzie tylko na pierwszej z matur miałem stres, potem już było z górki. Jak się później okazało, matury zdałem dobrze, dostałem się na uczelnię, kurde, przecież muszę wyjechać do dużego miasta. S. mówi, „Słuchaj, co ze mną? Ty wyjedziesz, a ja tu zostanę, pewnie tam kogoś poznasz i to między Nami się skończy.” Zawsze odwlekałem ten temat, to było dla mnie trudne, wiedziałem, że takie wielkie miasto to dla mnie coś o czym zawsze marzyłem, tyle możliwości, perspektyw, tyle dziewczyn. Nie pójdę na studia bo stracę dziewczynę? Przecież tyle w to włożyłem. Nie ma szans, co teraz? Już Wam mówię, powiedziałem S., „Słuchaj ja jestem wierny, lojalny, że jeśli tylko nie będziesz mnie ograniczać i jeśli będziemy wobec siebie szczerzy i będziesz mi ufać, nie będziesz zazdrosna o każdą nową koleżankę to wszystko będzie dobrze, przecież mi na Tobie zależy, jesteś dla mnie ważna, zbyt ważna, nigdy wcześniej nie spotkałem takiej dziewczyny, jesteś wyjątkowa, pamiętasz nasze zasady? Szczerość, szacunek, zaufanie, tym się kierujmy oboje a będzie jak być powinno.” Od tego momentu wszystko zaczęło się sypać. Nie wiem co się stało, może nie wierzyła w moje słowa. Zaczęły się krzywe akcje, mniej spotkań, mało rozmów. Wszystko zaczęło znikać.
W czerwcu byłem odebrać wyniki matur, poszło zajebiście, jestem wniebowzięty, umówiłem się z S. mieliśmy pogadać, idę rozpromieniony, powiedziałem jej co myślę i jeśli chce być ze mną to musi robić tak i tak – i to był błąd postawiłem warunki a panny mają przekorną naturę, ale chwila, jeśli jej zależy to przecież zrobi to czego od Niej oczekuję. Fajnie było przez tydzień, potem znów to samo.

Czas wakacji, najdłuższe wakacje w moim życiu, zacząłem pracę, na początku pracowałem 8h pon – pt, miałem czas się spotykać, chciałem gdzieś wyjeżdżać, a nie siedzieć ciągle w tym samym miejscu. Jednak ona ciągle miała jakieś wymówki, mówię sobie, walić to, nie to nie, jeździłem sam wszędzie ze swoją ekipą, a S. miała czas dla koleżanek, dla mnie go już nie było. Pewnego dnia byliśmy ustawieni nad jezioro, a ona kilka godzin przed napisała, że ma czerwone oko więc nie pojedzie, wtedy czara się przelała, napisałem jej smsa co o tym wszystkim myślę i powiedziałem, że przyjadę osobiście to zakończyć. Połowa lipca, przyjechałem ze znajomymi na grilla, zadzwoniłem do Niej żeby się spotkać, rozmawialiśmy chyba z godzinę. „Nie będziemy nic naprawiać, to między Nami to już koniec, nie mogę tak dłużej, wolę być sam.” Jeszcze próbowała mnie przekonać do friendzona, ale nic z tego, wróciłem do znajomych i zaczęliśmy pić wódkę i źle się to dla mnie skończyło. Nie powinienem się tak zachować, ale cóż, to już za mną, czuje, że nie zachowałem się odpowiednio, nie żałuję tego, ale na przyszłość wyciągnę wnioski. Ta noc była dla mnie ciężka, przesadziłem z alkoholem, wszyscy przesadzili.

Od następnego tygodnia zacząłem pracować po 12h, i tak na ciągłej pracy zleciało mi do września, ale miałem pieniądze na utrzymanie w wielkim mieście, jeszcze w sierpniu chciałem się z Nią spotkać, napisałem do Niej, oznajmiła, że ma teraz wspaniałe życie i nie chce, napisałem „Ok., rozumiem” i to była moja ostatnia wiadomość. Dlaczego chciałem się spotkać? Sam nie wiem, może mi brakowało kogoś bliskiego, może za bardzo tęskniłem za tym przyzwyczajeniem. Teraz sobie pluję w brodę, co mi wtedy przyszło do głowy.

Już jest październik, nowe miasto, duże miasto, powoli poznaje nowych kumpli, koleżanki, jest świetnie, czuje, że spełnia się jedno z moich marzeń, a najbardziej cieszy mnie fakt, że ten cel obrałem sobie 2 lata temu a teraz tu jestem, coś pięknego osiągać wyznaczone cele. Początek studiów, trochę nauki, nie jest źle, myślałem, że będzie gorzej, ale to przecież dopiero początek. Wróciłem na siłownie, i jakiś czas później pobiłem swój rekord - 110kg na klatę bez żadnych suplementów ani odzywek, tylko woda i zdrowe jedzenie. Ważyłem wtedy 72kg. „Ty na pewno coś bierzesz, to niemożliwe”. Takie słowa tylko dodają mi skrzydeł. Zacząłem się uczyć angielskiego, do dzisiaj nauczyłem się 1600 słówek, fajna aplikacja jest w necie, napiszcie na pw, to dam Wam adres.

Listopad – zaczynam szukać pracy, pieniądze dodatkowe też są potrzebne, będę mógł sobie pozwolić na więcej niż ryż, makaron i bułki. Pierwsza rozmowa w ochronie, 7zl/h 14h pracy w weekendy – nie dziękuję, nie jestem zainteresowany chodzeniem bez celu po galerii handlowej. Potem były jeszcze oferty z call center i na recepcji u fryzjera. Pierwsze odmówiłem, a drugie to pełen etat, więc nie ma szans żebym zrezygnował ze studiów. Za pewien czas odzywa się znana firma ubezpieczeniowa, szukają stażystów. Mówię „Kurcze, no fajnie, coś nowego, spróbuję”, idę na rozmowę. Pani była chyba zadowolona, zaprosili mnie na drugi etap, rozmowa z managerem, gość miał gadane, uwierzcie mi, przekonałem go dlaczego gość studiujący transport, mający 0 wiedzy o ubezpieczeniach ma je sprzedawać! KURWA MAM TO!. Było około 100 chętnych dostało się 3, w tym ja, 20 latek z małego miasta, który przekładał deski na tartaku przez 3 miesiące przez 12h i dwóch innych, jeden to student 4 roku zarządzania i jakiś gość trochę starszy ode mnie.

Grudzień, jestem po pierwszych szkoleniach z umiejętności miękkich, mój angielski jest coraz lepszy, znam więcej słówek. Moja była ma już nowego chłopaka, jeszcze w technikum zbijałem z Nim pionę na przerwie, a teraz usunął mnie ze znajomych. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Grudzień to czas radości, ale ja mam dużo nauki i to sesja będzie się bała mnie. Jeśli chodzi o dziewczyny po rozstaniu, to byłem u jednej na noc, inna zaprosiła mnie do siebie do akademika i co śmieszne to koleżanka S. Jeśli chodzi o jej koleżanki, to gdy wracam do rodzinnego domu i widzę je gdzieś na mieście, to pierwsze wołają do mnie cześć, uśmiechają się, cieszy mnie to, bo najwidoczniej zostałem fajnie zapamiętany.
Jeśli chodzi o sylwestra to kumpel przyprowadził do Nas na domówkę koleżanki swojej dziewczyny. Jedna mi wpadła w oko i trochę mi żal, że były tylko przytulanki i jakieś małe buziaczki, zapowiadało się fajnie. Potem mieliśmy incydent w drodze na rynek, doszło do szarpaniny, potem było już gorzej, dostałem gazem po oczach i musiałem się ratować wymierzając sprawiedliwość jednemu z napastników, upadł na ziemię jego kumple go zaczęli cucić a my zniknęliśmy z pola bitwy. Widziały to dziewczyny więc, myślę że w ich oczach wyszedłem na jakiegoś zawadiakę a tamta panna chyba nie będzie chciała utrzymać kontaktu, jeśli chodzi o spotkanie to „wszystkie terminy zajęte” ale zobaczymy. Taka rada – nie stawajcie w obronie nikogo kogo ledwo znacie bo możecie się nieźle przejechać. W klubach też czasami bywam, pobawię się, trochę wypiję, mnóstwo śmiechu z kumplami. Jest świetnie, czuję, że moje życie dopiero nabiera rozpędu, po sesji chce ruszyć z francuskim. Mama bardzo na mnie liczy, jestem jedyną osobą z domu, która poszła na studia, a jest Nas 3, ojca pamiętam tylko z tego że bił mamę, a ja byłem małym dzieckiem, nie znam go, nie chce go znać/ Ja chcę być kimś, chcę udowodnić sobie, że potrafię, chcę by mama była ze mnie dumna, że warto było przez to wszystko przejść i teraz patrzeć jakiego syna wychowała. Czas leci bardzo szybko, dlatego trzeba go wykorzystać całkowicie, może w relacjach z kobietami nie jestem jakimś super PUA, dla mnie ważniejsze jest zdobycie kwalifikacji w życiu zawodowym, dopiero potem dziewczyny. Zawsze chciałem żeby moje życie od rana do wieczora było wypełnione zadaniami, żeby nie było czasu na pierdoły. Teraz to mam, studia, praca, siłownia, nauka, jest co robić, uwierzcie mi, czasami żałuję że doba ma tylko 24h.

Najlepszego w Nowym Roku!

Odpowiedzi

Portret użytkownika DoktorStyle

Lekkiego pióra moze i nie

Lekkiego pióra moze i nie masz ale fajnie sie czyta ! Wink napierdalaj dalej, piepszyc opinie tych ' kumpli ', ja tez uchodzilem za tego " ciula" bo sie dobrze uczylem i jednoczesnie ogarnialem wiele spraw prywatnych, jak kobiety i sport i imprezki i wielu to negowalo, bo jak to mozliwe zebym chodzil na treningi, spotykal sie z dupami, pił i tak dobrze sie uczył.. Jebać tych hejterów.

przy takim zyciu to naprawde masz wyjebane co kto powie o Tobie, a jak za bardzo najezdza na Twoja osobe to wiadomo jak to jest, bierzesz typa na osobnosc albo przy wszystkich spinasz miesnie i mowisz co masz na myśli, nie ma sie co pierdolic z takimi gnidami życiowymi, niejednemu faja zmieknie Wink

blog na mega +, ja jestem w technikum wiec mnie dopiero matury czekaja, chociaz wielu mi mówi ze mam talent reportera ( bardzo lubie analizy sportowe i pewnie stad sie to wzielo ) to jednak nauki scisle ogarniam z palcem w dupie jak fiza, mata, a boje sie tego polaka.. Co do kobiet, nie lubie tych wzrokow na korytarzy tych byłych i tych bylych-niedoszlych wiec to przyslowie " gdzie sie uczy lub pracuje tam sie chujem nie wojuje " sprawdza sie na stówe, na studiach pomysle o tym Laughing out loud

Kamino, dales rade, zapomniales o bylej, postawiles sobie jasny cel i go realizujesz i to sie bardzo ceni !

dzięki, dzięki fajnie takie

dzięki, dzięki Laughing out loud fajnie takie miłe słowa słyszeć Laughing out loud O byłej nie zapomniałem, ale zaakceptowałem fakt, stało się, na początku było gorzej ale teraz mam w sumie gdzieś co ona tam poczyna i z kim Laughing out loud

Portret użytkownika Christian

Bo kobieta to tylko dodatek

Bo kobieta to tylko dodatek do życia! Pamiętajmy Laughing out loud

Powodzenia chłopaku

Powodzenia chłopaku Smile
Sprawiasz wrażenie ogarniętego gościa