Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

O wilkach, ziemniakach i pięciu złotych by Yami

Portret użytkownika Yami

Co zrobisz, jeśli Ci powiem, że większość facetów popełnia tylko jeden błąd, który zupełnie rujnuje im poznawanie kobiet i realizowanie się w społeczeństwie tak, jak tego pragną? Wink

Zabierałem się do bloga jak studentka do pierwszej sekcji żaby. Pomysł był, czasu miałem mało, weny za grosz. Czarę goryczy przechylił natomiast temat Bednara, który możecie znaleźć tutaj:

http://www.podrywaj.org/forum/br...

I podskoczyłem jak popieszczony młotkiem, bo CHWILA CHWILA, ja chyba znam odpowiedź na problemy kolegi! I postanowiłem zamiast odpowiedzi napisać cały blog. Blog przede wszystkim dla mnie. Gdybym się zgubił, chcę móc tu wrócić i to przeczytać. Może było? Wszystko jedno. Jak było, to nawet lepiej, bo to znaczy, że moje życie jest na dobrej drodze.

Problem Bednara, w dużym skrócie, polega na tym, że mimo piętrzących się sukcesów życiowych, ogromnej odmiany i wielu poświęceń, boi się kobiet i nie potrafi przejść do sedna w uwodzeniu. Pomimo tego, że stał się wielokrotnie wartościowszym facetem, barwną postacią z pasjami, osobą towarzyską, istotą szalenie ciekawą, wartą poznania - kiedy przechodzi do działania, gdzieś gubi nogi i regularnie pada w uwodzeniu na twarz.

Jak sam trafnie określił, ma „brakujące ogniwo”.
Postaramy się razem go poszukać.

Ostatnio spontanicznie trafiłem na imprezę. Co tam robiłem, co ugrałem, to już pozostanie słodką tajemnicą. W tej historii pozostanę tylko obserwującym narratorem Wink. Dom opuszczałem zupełnie w innym celu. Ot chciałem spotkać się z przyjacielem, którego widuję rzadko, bo tak się akurat składa, że nasz wolny czas nieczęsto się pokłada. Z nim też przegadałem większość imprezy, bo – nie ma co ukrywać – spędzenie z nim czasu było dla mnie ważniejsze niż poznawanie kobiet.

Spotkaliśmy się z Januszem, dostał telefon od znajomego, że owy jegomość robi domówkę, toteż – nie myśląc wiele – stwierdziliśmy, że w gronie raźniej i wpadliśmy na kilka kwadransów. Na miejscu piętnastu chłopa i dwie kobiety. Obie przyszły z chłopakami. Ale zewsząd padają już pytania „kiedy wpadną dziewczyny”. Na wieść od gospodarza, że już dojeżdżają, faceci rozradowani. Ekipa pozytywna, wszyscy bawią się na całego, dużo mówią, rozmowa w pokoju się klei, każdy coś opowiada. Panowie śmiało wkręcają zajęte panny do rozmowy. Ludzie piją, bawią się.

No po prostu odczuwa się wrażenie, że trafiło się do fajnych ludzi. Wink

Było takich szczególnych czterech – wygadani, wyszczekani, potwornie towarzyscy. Impreza należała do nich. Także oni najbardziej czekali na panienki. Takie studenckie wilczki, co grają takich, co z niejednego pieca chleb jedli.

Ale co się stało, kiedy przyszły wcześniej zapowiedziane dziewczyny? Wink

Do pierwszych dwóch nie podszedł nikt poza gospodarzem - z jedną romansował i tylko on je znał. Drugą gazelą nikt się nie zajął, chociaż miała otwartość wypisaną na twarzy. Natomiast kiedy przyszła trzecia, odrobinę ładniejsza od dwóch poprzednich - choć dla mnie nadal ledwo szóstka – jeden z wilczków wyskoczył przed stado i dopierdolił jej dwoma negami. Laughing out loud Tak! Przestraszonej widokiem siedemnastu chłopa dziewczynie na start przestrzelił kolana dwoma negami, a potem ją tak zostawił i poszedł pić dalej Laughing out loud

Laska się zamknęła w sobie. Wyalienowana. Mija pięć minut, podchodzi drugi wilczek, próbuje coś ugrać. Więc podchodzi i zagaduje, jakby coś od niej chciał. I duka jakieś pytania, a dziewczyna patrzy na niego, jakby zaraz miał wypalić „dobra, pogadaliśmy sobie, weź pożycz pięć złotych” Laughing out loud. Wilczek z trudem dobiera tematy. Brzmi, jakby biczowano go drutem kolczastym. Przed przyjściem taki wygadany był, a wtedy nie potrafił się nawet po ludzku uśmiechnąć. Laughing out loud

Trzeci wilczek zachodzi od boku i porusza jakiś temat. Dziewczyna początkowo reaguje z uśmiechem, że przybył jakiś dzielny człowiek, który uratuje ją od wilczka#2. Ale szybko wyczytuje z jego twarzy, że patrzy na nią jakoś ponuro, jak zombie na mięcho, w dodatku czegoś od niej chce i niedajboże zaraz wypali o pięć złotych Laughing out loud Otaczają ją więc wilczki, temat szybko się wykrusza. Zadają jej pytania, ona odpowiada coraz bardziej niechętnie. Chłopcy kontaktują jak średnio-ogarnięte ziemniaki, bo w ogóle dziewczyny nie słuchają, tylko – zamiast zainteresować się – wypalają kolejne pytanie za pytaniem.

Spalają się szybciej niż cebulka na patelni.

W tym odcinku wilczki nie poznały dziewczyn. Wink

Historia jakich pełno. Jeśli przewinęło wam się przez myśli, że gdzieś już to widzieliście, to nawet lepiej. Jest to bardzo podręcznikowy, skrajny wręcz przykład klęski. Teraz postaramy się zrozumieć, dlaczego się nie udało. Przypuszczam, że wielu z was przy takim opisie domyśla się, co jest powodem klęski wilczków trzech (a właściwie czterech) i co mam wam do powiedzenia, ale zrobimy to na spokojnie Wink Ubierzmy więc skórę wilka, najlepiej numer dwa, i zobaczmy, co dzieje się w jego głowie Wink

Wilczek jest studentem politechniki drugiego roku. Ponad to jest gitarzystą zespołu rockowego i zdolnym towarzysko, zabawnym gościem. Razem z zespołem grają od czasów gimnazjum i amatorsko komponują własne kawałki. Jak każdy zdrowy facet lubi kobiety. Na pewno ma swoje marzenia i ambicje. Determinacja i dążenie do bycia lepszym nie jest mu obce.

Weekendową imprezę organizuje wokalista zespołu. Pomimo zapowiedzi, że będzie kameralnie – nie jest. Wszędzie wokół obce twarze. Co za różnica? Impreza należy do nich Wink

Wilczek otwiera się więc na poznawanie kobiet. Nastawia się na sukces. Poznać i zdobyć kontakt. Może pociągnąć to do seksu? JA NIE DAM RADY!? JA TU DZISIAJ WYGRYWAM ŻYCIE! YOLO! Pojawiają się panienki. Podchodzi do najładniejszej i zagaduje. Nie, chwila! Najpierw sterczy pięć minut i analizuje. Bo jak? Bo co powiedzieć? Bo jak podejść? Bo co zrobić? Ale o czym rozmawiać?

I wilczek zaczyna myśleć, co tu zrobić, aby zaruchać Wink

Przełamuje się i idzie jak na skazanie, bo umysł podpowiada, że jak nie podejdzie, to całe życie będzie dusił turboptysia ze ślizgaczami Laughing out loud

Ale analizowanie dalej napieprza na pełnych obrotach! To, że laska od razu nie padła na kolana i nie opierdoliła mu kutonga, odrobinę wybija go z tropu, ale żeby nie stać jak fiut w łoniakach, zapytuje niezobowiązująco, jak impreza.

Good Job! – odpowiada jego UWO-mózg! - Teraz przez pięć sekund piłeczka jest po jej stronie!

Laska jednak odpowiada szybko, a on siląc się na bycie PUA, rzuca jakimś tanim żartem, który być może przybliży go do wyśnionego ruchanka. Ale jako że żart opowiedziany był tonem półpiskliwym z poziomem pewności siebie równej świeżo narodzonemu jamnikowi, dziewczyna się nie śmieje, a on przyłapuje się na tym, że dał dupy.

A analizowanie pracuje Wink Myśl szybciej – mówi. Mów zajebiściej! Bądź zabawny Laughing out loud

Pół biedy, jak zwyczajnie języka w gębie zapomnisz, bo twój PUA-procesor w UWO-mózgu przegrzeje się od przeliczania, który tekst i jaki temat nabije najwięcej PUA-SCORE, aby przyjaciele, dziewczyna i przypadkowo poznani na imprezie ludzie padli na kolana, bijąc pokłony przed twoją SOCIAL-zajebistością. Gorzej, jak próbujesz coś ugrać na takich laggach umysłu.

Tematy nie trafiają i wykruszają się jak paczka sucharków rzucona na autostradę. Z każdą sekundą czujesz, jak pętla zawija się na twojej szyi.

Polubiła mnie? Nie polubiła? Ile słów mówić? Mówię za dużo czy za mało? Uśmiechaj się więcej! Jest spięta czy ją odstraszam? : (

To była skrajność. W takich i podobnych momentach jesteś ziemniakiem socjalnym.

Wyobraź sobie, że jesteś majstrem, twój umysł narzędziem, a wskazówki to techniki. Możesz być mistrzem w odkręcaniu śrubek i znać wszelkie sposoby, włącznie z odkręcaniem w ciemnościach tańcząc kankana do Arki Noego, klepiąc się przy tym kowbojskim kapeluszem po tyłku. Ale kiedy narzędzie jest złamanym w pół, miękkim ziemniakiem, nawet tak proste zadanie spierdolisz zjawiskowo. I żadna technika ci nie pomoże Wink

Z drugiej strony, jeśli masz sprawny śrubokręt, wystarczy odrobina technicznej ogłady i na pewno dasz sobie radę.

Problemem większości z początkujących, wielu zaawansowanych, takich, którzy zbierają tysiące numerów i nie potrafią żadnej relacji przekuć w długofalową znajomość jest to, że się na coś nastawiają Wink Nastawiacie się, że zamoczycie. Nastawiacie się, że będzie z tego przyjaźń. Nawet przychodzicie do nowego miejsca pracy, chcecie się na mus zakumulować, a wychodzi kaszana. Kombinujecie i analizujecie, co i jak zrobić. Mniej lub bardziej. To właśnie wielu robi. Jak zyskać więcej sympatii? JAK…!?

Spotykacie się z obcą kobietą, którą ledwo znacie. Która odpierdoliła się dla was na bóstwo i kombinujecie od startu, jak na tym spotkaniu wpierdolić jej KC. Jak ją do siebie przekonać? Jak przekuć to i teraz w coś więcej.

Jesteście NIEOBECNI!
Nie słuchacie!
Cali wy jesteście w środku!
Nie bawicie się procesem!
Analizujecie!
Rozmyślacie!
Rozważacie!
Planujecie!
Marzycie!

Gracie.

Widziałem socjalne bestie, naprawdę towarzyskich wymiataczy, którzy, kiedy tylko pomyślały, aby kogoś poderwać, zamieniały się w ziemniaki. Widziałem szarych i zwykłych gości, którzy poszli na imprezę, gadali z laską o byle pierdołach, ale się z tego cieszyli. I wychodzili z numerami od naprawdę atrakcyjnych babek. I zbudowali znajomość.

BĄDŹ OBECNY!
BAW SIĘ!

Twoim problemem, Bednarze, jeśli ufać wiarygodności twojego wpisu, jest to, że wybiegasz myślami do przodu. Dajesz radę zainteresować sobą ludzi, ale kiedy poczujesz zainteresowanie kobiety, żyzny grunt, włączasz analizę. Fantazjujesz i marzysz o romansie i seksie. Wybiegasz do przodu i heroicznie walczysz, aby zbliżyć się do marzeń. Analizujesz. Wszystko oceniasz, każdy ruch. Mierzysz w kontekście, czy to, co się właśnie stało przybliża cię do seksu czy oddala. Na plus czy na minus. I zapychasz głowę. Głowę, która powinna być w 100% obecna. I dalej snujesz. Ciałem jesteś z kobietą, umysłem, niczym szachista, rozkminiasz, jaki ruch da ci prowadzenie w walce o cipkę. To nie jest dobre. Bo nigdy nie nadążysz. Ty masz w sobie tą pewność siebie. Potrafisz nie oceniać, nie czuć się gorszy. Potrafisz interesować sobą ludzi. Potrafisz płynąć w relacjach międzyludzkich. Ale kiedy myślisz, zaczynasz brodzić. Czujesz, że sprawa wymyka Ci się z rąk, bo nie widzisz ewidentnych plusów. Włącza się panika. Zaczyna się heroizm.

I nawet jeśli znajdziesz grunt, dobry grunt pod relację z kobietą – twoje myślenie, twoje analizowanie, twoje miotanie się w głowie skutecznie zamienia go w pobojowisko.

I tu leży moim zdaniem twój problem i prawdziwa mądrość słów „bądź sobą”.

I powiem wam coś jeszcze.

Kiedy byłem w szkole średniej poznałem taką jedną dziewczynę. Jest to jedyna dziewczyna, której w licealnej skali dałbym 10/10 za wygląd i 9/10 za charakter. Byłem wtedy w związku, ale zbudowałem z nią dłuższą znajomość. Ta dziewczyna była bardzo samotna. Naprawdę, przez całą szkołę średnią nie miała nawet jednego faceta. Dobre, nie? Nawet poważnie nie flirtowała. To ją łamało. Zapytałem jej raz, gdy mi się zwierzała, czego najbardziej nie lubi w mężczyznach.

Wiecie, co mi odpowiedziała?

„Bo oni zawsze podchodzą do mnie, jakby czegoś ode mnie chcieli… no wiesz… jakby zaraz mieli wypalić, czy pożyczę im pięć złotych…”

Wink

Odpowiedzi

Moim zdaniem wycelowałeś w

Moim zdaniem wycelowałeś w samo sedno. Wink Wpis bez wątpienia na główną...

No i do ulubionych!

"I kobiety z miejsca tracą

"I kobiety z miejsca tracą komfort, bo odbierają tę atmosferę sztuczności, nie umieją się w nią wpasować, coś im każe jak najszybciej szukać wyjścia z tej sytuacji"

oj, jak ja to zjawisko doskonale znam z autopsji Smile

Problem w tym, że ten mur płciowy często tworzą kobiety na dzień dobry regularnie dokładając cegiełki w trakcie trwania interakcji. A my często podświadomie przejmujemy ten stan i nie mamy naturalnej chęci by rozpieprzyć ten mur (postawiony nie przez nas)...

Fajny. Ale zakładając że

Fajny.
Ale zakładając że chciałbym poznać tę 3 dziewczynę, to powinienem izolować czy gadać razem z tamtymi "wilczkami"?

Portret użytkownika Yami

Co prawda w zaistniałej

Co prawda w zaistniałej sytuacji mógłbyś podejść i na cześć wyizolować, mówiąc, że chcesz jej coś pokazać, a ona odetchnęłaby z ulgą za jakikolwiek powód do przerwania z nimi rozmowy. Potem mógłbyś powiedzieć z uśmiechem "wyglądałaś na taką, która chce się od nich zawinąć" i miałbyś świetny grunt na start. Ale za takie manewry można dostać na imprezie w zęby Wink Typowy Czesiek z Januszem nie przyznają się, że po prostu odwalili kichę i dziewuszkę spłoszyli, tylko sami siebie będą oszukiwać, żeś kutafon i popsułeś Laughing out loud

Podejść jak człowiek, bez żadnych wygórowanych oczekiwań innych niż dobra zabawa. Pośmiać się i pogadać z całą trójką, opowiedzieć coś - do wszystkich, równo do facetów i dziewczyny. Przypuszczam, że w zaistniałej sytuacji nie musiałbyś nawet skupiać się na odcinaniu facetów, bo konkurencja i ich analizowanie wyeliminowaliby się sami. Ich umysły wiecznie wisiałyby dwa zdania do tyłu. Wkońcu zamilkliby na dobre, wtedy wyizolowanie w ustronne miejsce stałoby się tylko kolejnym drobiazgiem do odhaczenia.

"Co prawda w zaistniałej

"Co prawda w zaistniałej sytuacji mógłbyś podejść i na cześć wyizolować, mówiąc, że chcesz jej coś pokazać, a ona odetchnęłaby z ulgą za jakikolwiek powód do przerwania z nimi rozmowy. Potem mógłbyś powiedzieć z uśmiechem "wyglądałaś na taką, która chce się od nich zawinąć" i miałbyś świetny grunt na start"

Takie manewry dobrze działają w amerykańskich filmach młodzieżowych i w głowach świeżo zachłyśniętych puasów Laughing out loud

Plus oczywiście za to, że taki gość spróbuje, ale w większości takich zagrań jeśli nie jesteś w typie laski to Twoja odwaga spotka się zwyczajnie z odmową, np. w stylu "Ja tu zostaję". I jej ton na pewno nie będzie wskazywał na ST, który masz odbić i nie spodziewaj się, że jak odejdziesz z myślami "Nie, to nie. Twoja strata" to ona za Tobą podąży

Portret użytkownika Mendoza

Główna ode mnie. Czasami

Główna ode mnie.

Czasami łapię ten flow bycia happy z samego bycia.
Ale czasami myśli mi spierdalają tak w tą i we wtą - byle nie TU i TERAZ i topię się we własnych myślach. Zazwyczaj wylatuję w przyszłość - nie potrzebnie - bo w 99% przypadkach moja rzeczywista przyszłość i tak się jebitnie rozmija z tym, co sobie wyobrażałem kiedyś Wink

A panna wtedy widzi we mnie jakiegoś żula zamiast równego sobie człowieka, z krwi i kości.

Podobnego bloga napisał andrix:
http://www.podrywaj.org/blog/fun...

Tyle, ze Twój, jest lepiej opisany. Pozdro Yami.
Dzięki za bloga, dobrze było go przeczytać.

Portret użytkownika Yami

Fajne ukoronowanie z tą

Fajne ukoronowanie z tą rozmijającą się przyszłością Wink Rzekłbym nawet, że gdzieś w myślach pamiętałem, aby o tym wspomnieć i dopiero to czyni blog kompletnym. Los niejednokrotnie nas zaskoczy. Czasem kobieta przejmuje inicjatywę, że można zgubić nogi w tańcu, haha Laughing out loud a czasem się nie udaje z przyczyn niezależnych od nas: ot laska bardzo emocjonalnie buduje z kimś innym zalążki związku i jest wpatrzona w faceta jak nerd w nową odsłonę linuxa. Jak niektórzy może doświadczyli, z taką siłą ciężko konkurować Smile Czasem wasze drogi się rozejdą, czasem zrezygnujecie. Tak już z losem bywa

Good job! Przyjemny tekst

Good job! Przyjemny tekst wyczerpal temat.
+piwo ode mnie!

W przeciwieństwie do Twojego

W przeciwieństwie do Twojego wpisu, mój komentarz będzie pozbawiony żadnych wartości intelektualnych Wink Po prostu, kawał świetnego artykuły, tego mi brakowało, DZIĘKI !

Portret użytkownika septo

Yami ode mnie główna

Yami ode mnie główna

Portret użytkownika Anarky

faceci się boja ladnych

faceci się boja ladnych dziewczyn, nie raz pytam kumpla

'' patrz jaka dupa, podejdz do niej .. ''

'' nie bo i tak mnie oleje..... ''

mimo ze gosc wyglada zajebiscie i jest w miare wygadany Smile W sumie sam nie raz tak mialem, teraz kazda kobiete traktuje na równi.

Bardzo dobry tekst,

Bardzo dobry tekst, gratuluję.
Wilkiem nigdy nie byłem, za to zbyt często ziemniakiem Laughing out loud

"Pomimo tego, że stał się

"Pomimo tego, że stał się wielokrotnie wartościowszym facetem, barwną postacią z pasjami, osobą towarzyską, istotą szalenie ciekawą, wartą poznania - kiedy przechodzi do działania, gdzieś gubi nogi i regularnie pada w uwodzeniu na twarz"

Stary, gdzie Ty wyczytałeś, że Bednar jest postacią z pasjami i istotą szalenie ciekawą ?? Laughing out loud Bo na pewno nie w jego temacie założonym na forum. Jeśli go znasz prywatnie to cofam swoje słowa, ale jeśli znasz go tak samo jak my, to proszę Cię nie podkręcaj sztucznie jego wartości!

"Podejść jak człowiek, bez żadnych wygórowanych oczekiwań innych niż dobra zabawa"

Powiem Ci Yami, że to jest i dobre i złe. Dlaczego złe? Sam bardzo często wychodziłem do klubu z myślą, by w końcu po dłuuugiej przerwie wkleić jakieś KC, a będąc w klubie kompletnie zapominałem o tym czy innych oczekiwaniach. Za to nastawiałem się na zabawę i podchodziłem bez planu jak w transie. I co? Oczywiście wychodziłem bez żadnego numeru, beż żadnego lizanka! Dopiero sobie następnego dnia przypominałem "Kurde Przemo. Znowu zapomniałeś po co poszedłeś do klubu. Naotwierałeś się tych lasek więcej niż wszyscy pozostali w klubie razem wzięci i tradycyjnie gówno z tego wyszło. Możesz sobie tylko doliczyć +30 kolejnych zagadanych lasek (czyt. nabiłeś sobie PUSTE doświadczenie)...

"Wiecie, co mi odpowiedziała?

„Bo oni zawsze podchodzą do mnie, jakby czegoś ode mnie chcieli… no wiesz… jakby zaraz mieli wypalić, czy pożyczę im pięć złotych…”"

Skoro by nic nie chcieli to po jaką cholerę by mieli podchodzić ????????? W czystą nieskalaną bezinteresowność wierzysz?

tak czy siak wpis na plus, fajne porównania i sporo celnych uwag Smile

Portret użytkownika zwiadowca

Brawo jeden z lepszych

Brawo jeden z lepszych wpisów(pewnie dlatego że wycelowałeś w sam środek tego co uważam za najistotniejsze). Dodam od siebie ciekawą radę odnoszącą się do całości.. Zamiast skupić się na celu działania należy skupić się na działaniu jako celowi samemu w sobie.Na przykład: jak robię kanapkę nie skupiam się na tym jak ją zjadam i jak będzie wyglądała na końcu, tylko na tym jak smaruje ją masłem i jak nóż pociera o kromkę Smile. Naprawde ciekawe akcje wychodzą gdy "bawimy się w uwodzenie" zamiast skupiać się na rezultatach