Witam.
Niedawno co dołączyłem do tego forum, jednak już zdążyłem prosić was o pomoc dot. pierwszego spotkania z nowo poznaną dziewczyną, w innym temacie, ale nie o tym chciałem pisać.
Więc sytuacja wygląda tak - studiuje na pewnej uczelni, gdzie na roku mam ok 200 osób, więc wiadomo, że wszystkich się nie da poznać w trzy miesiące. Z pewną dziewczyną widuje się jedynie dwa razy w tygodniu, na wykładach. Gdy pierwszy raz ją zobaczyłem, od razu wpadła mi w oko. Jednak nigdy nie było okazji aby się poznać,. Z czasem zauważyłem, że często nasze spojrzenia spotykają się, więc któregoś dni, gdy wypadło okienko, postanowiłem się w końcu zapoznać. Sytuacja była średnio komfortowa, gdyż była z koleżankami, więc zapoznałem się z nimi wszystkimi. Jednak dało się zauważyć, że tak naprawdę najbardziej zaciekawiona była ona, i sama ciągle mówiła głownie do mnie.
Potem coraz częściej ją widywałem, łatwo było zauważyć, że tak naprawdę sama mnie szuka. W czasie jednej rozmowy obiecałem jej, że przyniosę jej jakiś tam zeszyt. Gdy juz jej go wręczyłem, powiedziałem, że w zmian musi się ze mna kiedyś umówić na kawę. Byłoby wszystko ok, i tak naprawdę o nic bym tu nie pytał, tylko posłużył się artykułami, gdyby nie jedna cholerna rzecz ! Któregoś dnia, znalazła mnie na portalu społecznościowym i wysłała jakąś tam wiadomość - co się okazało, miała juz chłopaka co łatwo dało się wywnioskować ze zdjęć.
W sumie, mógłbym od razu sobie odpuścić, gdyby nie fakt, że ciągle słyszę od niej jakiś niejednoznaczne teksty. Ostatnio mieliśmy prawie dwu godzinne okienko, i na początku siedziałem z nia i jej koleżankami. Wtedy zaszła taka sytuacja, że podszedł do nas pewien kolega i zaczął, że się tak wyrażę "przymilać" do jednej z dziewczyn, na co ona nie pozostałą mu dłużna. Wtedy owa dziewczyna, szturcha mnie i skinieniem głowy, z uśmiechem wskazuje na nich. Ja wtedy, jakoś odruchowo powiedziałem, że ona ma chyba chłopaka (ta jej koleżanka), na co usłyszałem odp. ze może szuka innego, że jej sie nie układa, lub coś w tym stylu, w kazdym bądź razie z szerokim uśmiechem na ustach.
Wtedy pomyślałem, że może coś z tego będzie, że nie warto odpuszczać. W ogóle, ciężko mi ją rozgryźć. Np. Gdy cos tam jej wspomniałem, ze niedawno zdałem prawko na motocykl, zaraz z wielkimi oczami i uśmiechem zaczeła się domagać, ze gdy juz bede mial moto, bede musiał ją przewieźć. Albo np. gdy jechała z moim kolegą autobusem, on cos tam jej wspomniał, ze często razem chadzamy na jakieś imprezy. Wtedy zaczęła go wypytywać, co robię, jak sie zachowuje itp. Kolega spytal sie jej, czemu jest taka ciekawa, na co ona odpowiedziała, ze nie jest to jej do niczego potrzebne itp. ale zaraz z powrotem zaczęła go wypytywać (kolega później mowil mi, ze gdybym mu nie powiedział, ze ona ma chłopaka, to stwierdziłby, że ewidentnie ona na mnie leci).
Niby wszystko jest ok, ale musze tu zaznaczyć, że mam tez mieszane uczucia co do pewnych sytuacji. Widać, że zasypuje mnie shit testami, ktore próbuje odbijać, lecz nie zawsze mi to wychodzi, bo nie mam jeszcze doświadczenia.
Np. idąc z nią korytarzem, mijałem akurat duzo dziewczyn które znam i ona część zna, wiec do każdej powiedziałem cześć czy, sekundę zagadałem. potem gdy byłem juz tylko z nią, spytała się mnie czy ja tu każdą znam i do każdej mam numer (z usmiechem). próbowałem jakoś to odbic, i powiedzialem cos w stylu, czy ona ma za to do każdego numer, na co stwierdziła, że ona taka nie jest, nie rozdaje numerów na prawo i lewo, czy cos w tym stylu.
Albo z koleji, gdy bylem z nia sam na sam i rozmawialismy na jakies błahe tematy, w pewnym momencie powiedzialem, zeby dała mi swój numer. Wtedy zgasiła mnie pytaniem - ""A po co ci ?" w sumie nie wiedziałem, z bardzo co powiedzieć, i po chwili zastanowienia, stwierdziłem chyba, że potrzebny jest mi po to, żeby się z nia umówic w końcu na tę kawę. Odpowiedziała z szyderczym uśmieszkiem, cos w stylu "akurat" czy jakoś tak, ale dała mi swój numer.
Było jeszcze sporo sytuacji, w których jej wypowiedzi, gesty itp. był niejednoznaczne, ale których teraz nie pamiętam i ktore ew. potem dopiszę.
I tu moje pytanie - niby słyszałem już, i od znajomego, i tu na forum, że "nie ma takiego wagonu, którego nie można odczepić", jednak chciałbym się dowiedzieć jak mam teraz postępować ? Jak z nią rozmawiać ? Po prostu zadzwonić, którgo dnia i powiedziec ze tego i tego dnia, o tej porze porywam ja na kawę ?
Najgorsze jest to, że chyba się w niej zadurzyłem .... cały czas o niej myślę, zaniechałem spotkanie z iną dziewczyną, opisaną w innym temacie .... I gdy okaże się, że są to tylko jakieś jej gierki, gdyż jest może znudzona swoim obecnym związkiem, będzie nieciekawie.
Trochę to wszystko jest bez ładu i składu, ale jest już późno, nie mam weny do pisania, zapomniałem kilku sytuacji, które miałęm tu wpisąć - jednym słowem, nie za bardzo wyszedł mi ten temat tak, jak chcialem, ale mam nadzieję, że i tak wesprzecie mnie jakąś radą..
Dzięki z góry i pozdrawiam
Kolego, weź się zainteresuj innymi laskami, a ją na razie pozostaw w odstawce, wtedy zobaczysz, czy będzie się starać z Tobą kontakt utrzymywać czy nie.
Tots units fem forca !
Ja bym do niej zadzwonił i powiedział ze chce się spotkac tu i tu.Widac że na Ciebie leci działaj.
www.solidgate.pl
Witam
Ewidentnie jest coś na rzeczy. No bo jak można powiedzieć, gdy zaraz po naszym spotkaniu się na uczelni mówi, że zastanawiał się przez weekend co robiłem, że myślał że się odezwę albo napiszę. Siedziałem z nią potem na ćwiczeniach, to a to raz mi zaczęła mówić, ze mam ładny głos, potem że przy mnie czuję się jakoś pozytywnie zakręcona itp. Na koniec kazała mi jeszcze przesłuchać jakaś tam piosenkę w domu, w której się ostatnio "zakochała", co się potem okazało z tekstem w stylu " tak bardzo chce ci powiedzieć co do ciebie czuje, mam nadzieje, ze przyjdzie taki dzień gdy ci to wyznam itp", a potem na gg (nie chcialem z nia za bardzo pisac przez komunikator, ale sama mi podał nr. gg i miałem się do niej odezwac) wypytuje mnie czy ogarnąłem słowa ...
I tu w tym wszystkim najgorsze jest, że na tych całych zdjęciach na portalu społ. ewidentnie widać, że z kimś jest.
I mam zamiar zrobić tak, ze w środę (razem mamy wykłady i o tej samej porze kończymy) powiedzieć jej, że ją gdzieś zabieram (taki miałem pomysł aby zabrac ją na lodowisko a potem na jakas kawe), jak powie ze nie moze to ew. w innym terminie się z nia umówić, i wybadać jakoś to wszystko.
Jakieś sugestie ?
Dzieki i pzodrawiam
No to siemanko, też właśnie zamierzam zająć się mechaniką połęczeń między wagonami
Moja sytuacja jest inna, ale siłą rzeczy są pewne analogie. Podziele się więc moimi uwagami,nie jako specjalista, a jako towarzysz w boju.
- Możesz ją zdystanoswać, i skierować energię w kierunku jej koleżanek (ale mam obiekcje czy na tym etapie to akurat najlepsze).
-Z tego co opisałeś ona ewidentnie coś chce: albo się tobą tylko pobawić, albo znaleźć odskocznie od związku który jej nie zadowala w pełni, albo po prostu chce Ciebie i tego abyś nocami w dusznym od namiętności pokoju chłostał ją swoim pejczem (to ostatnie na tym etapie jest raczej wykluczone
Tak, więc: nie gadaj z nią godzinami przez internet i nie stawaj się zajebistym kumplem ze studiów. Uzmysłów jej, że posiada styl i sposób bycia którym Cię zaintrygowała - dlatego chcesz SIĘ przekonać, czy ona jest naprawdę ciekawą osobą, czy może tylko zwodzi cię intuicja. Dlatego musi iść z tobą - lepiej nie na kawę do bufetu - ale wieczorem na piwo do klubu studenckiego. To nie może być prośba.
Jeżeli na tak otwarte, uzasadnione komplementem pytanie ona zacznie kręcić:
- Że nie może... bo ma chłopaka. - no to tu już jest miejsce popisu dla Ciebie, bo wbrew pozorom na samym starcie to nie jest ta największa przeszkoda.
-Że nie może... bo źle się czuje, ma teraz obowiązki itd. - to już gorzej, sama jej wyizolowana niechęć to właśnie główna bariera.
Jeżeli nie da się zaprosić - myślę, że po kilku dniach (olej ją w tym czasie) ponów próbę. Jeśli frelka jest dalej sztywna, to myślę, że niestety czeka Cie nieciekawy scenariusz:
Bycie ogólnie wesołym a wobec niej tylko uprzejmym i chłodno zdystansowanym.
...jest też ostatni awaryjny scenariusz, najmniej konformistyczny, i najbardziej pojebany:
Spróbuj jakoś zrobić tak, aby ona zainteresowała się twoim życiem. I żeby dowiedziała się, że wpadłeś w jakieś problemy, że robisz rozpierdol, i niektórzy maja cię za konkret świra. Ale może mógłby znaleźć się ktoś, kto zdołaby Ci "pomóc". Kobiety uwielbiają ratować coś co warto uratować.
Oczywiście to ostatnie napisałem raczej jako ciekawostkę
może brzmi idiotycznie, ale znam historie, gdzie metoda "na świra" się sprawdziła.
Zrób tak jak piszesz tylko żeby nie miała żadnych planów po wykładzie.
www.solidgate.pl
Dzięki panowie za wpisy.
Moje plany jednak wzięły w łeb. Sytuacja przedstawia się tak - widziałem się z nią dzisiaj na zajęciach, i na jednych wykładach siedzieliśmy razem. Pogadaliśmy o jakiś głupotach i wtedy usłyszałem kilka słów, który chyba rozwiewają wszytko:
a mianowicie rozmowa zeszła na naszego wspólnego znajomego, wtedy to usłyszałem od niej słowa typu : "on chyba myśli, że między nami coś jest, bo ciągle tak na nas spogląda z uśmieszkiem"; "jeszcze ktoś pomyśli, że między nami jest jakiś romans"; "on chyba nie może zrozumieć, że chłopak i dziewczyna mogą się po prostu kolegować" itp (ale już nie pamiętam) . Wszystko to zostało powiedziane z uśmiechem na jej twarzy, nie jakoś śmiertelnie poważnie . Jednak i tak wg. nie rozwiewa to wszystkie wątpliwości
Nie rozumiem tylko po co były te jej wszystkie gierki ? Już parę osób mi mówiło, że to wyglądało jakby ona była we mnie zabujana... Nie lubię jak ktoś się tak bawi uczuciami, szczególnie, że strasznie ją polubiłem - fakt, to była chyba głupota z mojej strony, traktować to, jak narodziny czegoś. Jednak ta dziewczyna jest tak cudowna, tak dobrze mi się z nią rozmawia, że chyba szybko z kimś nie będę...a mam już dosyć samotności.
Jakie jest wasze zdanie na ten temat ?
Pozdrawiam i dzięki
A nie pomyślałeś, że może dupa się boi, że zacząłeś podejrzewać ją o kręcenie z tym waszym znajomym i nie będziesz chciał już do niej zarywać i dlatego wolała Ci to powiedzieć, żebyś się nie martwił i to nie jest konkurencja?
Hm... może ja to źle zapisałem, albo Ty nie zrozumiałeś kontekstu ; )
Chodzi o to, że ona tak naprawdę jest cały czas w związku, ja miałem po cichu nadzieję, że zmierza on już ku końcowi czy coś. A cała ta sytuacja przedstawiona przeze mnie w poprzednim poście, nie odnosi się do tego naszego wspólnego znajomego tak naprawdę. Chodziło o to, że ona w jakiś sposób bała się plotek, o naszym rzekomym "romansie". Przynajmniej tak powiedziała ...
Widzę, że dopiero zacząłeś studia - powiem Ci coś; podobno na studiach znajduje się najwięcej przyjaźni na całe życie, a także podobno uczelnia to najlepsza agencja matrymonialna - 1 "prawda" to z reguły gównoprawda, natomiast ile jest prawdy w tej drugiej to zależy od Ciebie.
Studiowałem 5 lat na różnych kierunkach, i powiem Ci, że na końcu te wielkie znajomości na całe życie można policzyć na palcach jednej ręki - zależy Ci akurat na tym abyś za 5 lat mógł do grona swoich przyjaciół zaliczyć właśnie tą dziewczynę?
Odpowiedz sobie na pytanie - czy tracisz coś narażając waszą relacje na zgrzyt?
Uderz ofensywnie, przedstaw sprawę jasno w formie alternatywy - albo da Ci spotkanie, albo niech nie pierdoli o "koleżeństwie" bo znajomość z ławki na wykładzie to - patrząc na to z zewnątrz - po prostu nic.
Jeżeli zrobisz wszystko by coś z tego wyszło - a nie wyjdzie z tego kompletnie nic, to pociesz sie trywialnym faktem, że gdy pójdziesz z nią w dalekiej przyszłości na piwo, to ona będzie serdecznie wspominać fakt, że kiedyś za nią latałeś.
miałem podobną sytuacje i dam Ci pewną rade postaraj się ją gdzieś zaprosić, raczej nie ważne gdzie to będzie bylebyście byli sami. pod koniec randki sprubuj ją pocałować, jak odwróci głowe to złap ją delikatnie za brode i sprubój jeszcze raz, jak wtedy się odsunie lub jak się zacznie migać że ma chłopaka (a szczegulnie wtedy) odsuń się od niej i zakończ spodkanie miło ale z takim... nie moge znaleść słowa... źle ukrywanym dystansem, może lekką wrogością (tu bez przesady) i w następnych dniach nie okazuj zbytniego zainteresowania a jak się zapyta o co Ci chodzi powiedż że o nic i najlepiej odejdź tłumacząc się że musisz się z kimś (najlepiej inną laską) spodkać i pogadać;]
metode wypróbowałem tylko raz, w moim przypadku zadaiałała ale nie daje 100% pewności że zadziała w innych
powodzonka i pozdro
Cognosce te ipsum – poznaj samego siebie
Witam.
Sytuacja się mocno skomplikowała.
Mianowicie, jakos przed weekednem i potem w niedziele poprzez sms'y wypytywala na ktora mam w poniedzialek, i ze niby chce przyjsc do mojej grupy, bo gdzies sie jej tam spieszy i chialaby wczesniej wyjsc.
W poniedziałek ja spotkałem dosiadał się do mnie, gadaliśmy jakieś tam bzdury. W koncu wyskoczyla, z pomysłem, zbysmy nie poszli na nastepne zajecia, tylko gdzies wyskoczyli razem. Powiedizalem, ze przeciez niby sie gdzies spieszy, na co odparla, ze tak naprawde chiala spedzic czas w milym towrzystwie.
Zabralem, ja na zakupy bo i tak musiałem kupic jakies tam prezenty. Nasz rozmowa zeszla na nasze relacje. Nie pamietam jak to juz wszystko dokladnie wygladało, ale wyszlo na to, ze powiedzialem ze ja bardzo lubie i cenie czy cos tam takiego. Zaczela mnie wpytywyac, czy ja odbieralem jej rzekome znaki, ktorych ponoc nie wysyłała. Zaczela mnie przepraszac i mowic ze jest jej przykro czy jakos tak i wypytywala czy w ogole wiedzialem, ze ma chlopaka Wtedy myslalem, ze naprawde zle to wszystko odebralem.
Zakonczylismy ten temat na jakis czas i poszlismy dalej. Gdy zrobilismy zakupy, powiedziala, ze chce sie ze mna jeszcze przejsc. Poszlismy na spacer i zaczela mnie sprawdzac (byla taka sytuacja, ze na jednej imprezei troche za duzo wypiłem i calowalem sie z jakas dziewczyna), chiala sprawdzic czy jej nie oszukam. Ja jednak powieidzalme prawde, i ze byl to incydent. Nie pamietam dokaldnie o czym tam jeszcze gadalismy, w kazdym badz razie, gdy zmierzalismy juz do przystanku, powieziala ze nie che jeszcze jechac. Poszlismy na goraca czekolade, i wtedy chyba odbyla sie decydujaca rozmowa. Zaczeslimy rozmawiac na temat zwiazko i milosci. Wypytywala co uwazam za zdrade, czy bylem tak naprawde kiedys zakochany (przytoczylem artukul Gracjana odnosnie roznic miedzy miloscia a zakohcnaiem się
) Wtedy spytalem, czy ona kocha tego swojego. opd., ze chyba tak, ale jest ktos kto przeszkadza jej w utwierdzeniu się w tym.. Wyptywala mnie, czy jestem taki, ze sie zchodze i zaraz rozchodze - jednym slowem caly czas mnie testowala. Mysle, ze wiekszosc tyych "testow" udalo mi sie odbic, ale wiadmo, brak doswiadczenia, powoodwal, ze czasami nie wiedzialem co powiedziec.
Powieizalem w koncu ze musimy sie zbierac. Gdy juz szlismy, na peron, zaczela cos mowic o tym, ze bardzo chce ze mna przebywac, ale nie moze. Ze chce na mnie jeszcze patrzec.
Gdy doszlimy na peron i za kilka minut mial przyjechac jej pociag, caly czas odkladal, odjazd, na troche pozniej, uzasadniajac to tym, ze chce ze mna jeszze pobyc..Wczesniej gadalismy o tym, ze grywa na gitarze, i kiedys bedziemy sie musieli umowic na to, zeby mnie nauczyla grac (tez chialem sie nauczyc). Spytalem wtedy, kiedy sie umowimy na nauke. Powidziala cos w stylu, ze musialbym przyjechac do jej domu, a ona nie wieco na to jej chlopak. Powiedzialem,z e ja na pewno nie bede z nim o tym rozmiawial. Po chwili spytala/powiedial, ze jej chlopak ogranicza ja.
Ogolnie rzecz biorac, podczas calej tej koncowej rozmowy, bawila sie wlosami, i co jakis czas spogladal na moje usta (tak to dobieralem przynjamniej). Postanowlem, ze na pozegnanie sprobuje pocalowac ją, jednak gdy w koncu powiedzial,ze musi juz jechac, nadstawila policzek, a ja spieprzylem sprawe. Wczesniej jeszcze powiedzial, ze pewnie nie bedzie mogla dzis zasnac...
ogolnie rzecz biorac spedzialem z nia czas od 10 do prawie 17 ....
Wieczorem dostalem smsm, z pytaniem czy dotarlem do domu i zyczeniami milego wieczoru, na co odpisalem nawzajem. za chwile znow sms, z info. ze nie wie co bedzie robic dzisiaj. zaproponoalem jej wypad na taki studencki oplatek, na ktory sie wybieralem, jednak zaraz napisal, ze musi chyba pobyc dzis sama i ze raczej sie nie wybiera.
Dzis rano, miala meic przede mna zajecia, jednak gdy ja wybieralem sie juz na uczelnie, spotkalem ja w dordze. Powiedziala, ze zaspala i ze pewnie mysle, ze specjalnie pojechala pozniej zeby ze mna byc na zajeciach. Ogolnie troche sie dzs momentami rozmowa nie kleiła, bo sie po wczorjaszym wypadzie rozchorowalem. Na zajeciach, troche się z nia podroczylem, i ciagle mowila, zebym jej nie podrywal (w zartach). Gdy juz wracalismy, spytalem czy spotkamy sie po swietach. Odpowiedzial,z e moze tak, ale jeszcze teraz nie wie. pozegnalismy sie i tyle.
Dodam,z ecaly czas szuka i szukala ze mna dotyka (złapała mnie kilkukrotnie za reke, podszczypuje itp)
Ogolnie rzecz biorac, wiem ze wkilku sytuacjach, popełniłem błedy. zbyt małe mam doswiadczenie jeszcze.
Jedno co wiem, to to, ze sie w niej zakochalem. A dochdoze jeszcze do wnisoku, ze ona strasznie jest we mnie zapatrzona, tylko chce byc fair wobec swojego obecnego.
Jednym slowem, prosze o rade jak mam to teraz rozegrac. dziekuje z gory
p.s. przepraszam za bledy, ale za 2 minuty musze wyjsc. potem pewnie jeszcze cos dopisze, bo o kilku sprawach zapomnialem
pozdrawiam
nikt nic nie podpowie ? może za bardzo się rozpisałem i nikomu nie chce się całości czytać ? ^^
Czesc,
Jedno Ci moge tylko powiedziec...kuj zelazo puki gorace...ale bez zbytniego pokazywania, ze Ci zalezy. Potraktuj to jako zupelnie niezobowiazujaca przygode gdzie wszystko sie moze zdazyc i gdzie nie masz nic do stracenia. Laska testuje Cie i sprawdza caly czas wiec musisz odbijac te testy smiechem i zartem. To ja zdezorientuje i powinna nie byc juz taka cwana jak uprzednio z tymi testami. Tylko bron boze nie pokazuj jej ze sie w niej zakochales i nie tlumacz sobie ze ona ma chlopaka. Albo to totalna sciema albo jesli go ma to chce go zostawic dla kogos takiego jak ty. Wiec glowa do gory i do boju. Pomysl sobie jaka strategie powinienes obrac i co robic zeby ja jeszcze bardziej intrygowac i zadziwiac...do dziela wodzu!!!
Vectra
Używaj więcej dotyku skoro sama go szuka.Po tym co napisałeś jestem pewien że jej się podobasz gdyby nie miała chłopaka pewnie już bylibyście razem.Pod koniec spotkania rzeczywiście mogłeś ją pocałowac i nie zwlekaj z tym dłużej bo zostanie Ci już tylko rama przyjaciela
www.solidgate.pl
Witam.
Kończy się okres przerwy świątecznej i przybyło kilka nowych faktów.
Więc tak - nie udało nam się spotkać (nawet nie próbowałem za bardzo), bo oboje się rozchorowaliśmy po ostatniej wyprawie. Kilka razy pisaliśmy na gg o jakiś tam pierdołach, ale dosyć szybko te rozmowy się kończyły, gdyż nie za bardzo lubię pisać z dziewczynami przez internet - wolę rozmowy na żywo. 31 grudnia, co dziwne, zadzwoniła do mnie i powiedziała, że dzwoni tak po prostu, bo chce pogadać. Ze 3 razy wspominała mi, że chciałby pójść gdzieś w tym roku na sylwka, na jakaś imprezę. Powiedziałem, ze przecież ją zapraszałem (któregoś dnia z rozmowy na gg to wszyło, ale w sumie to raczej w formie żartów było). Powiedziała, że przecież wiem, że nie może i ze pewnie spędzi wieczór tylko z tym chłopakiem.
Dziś znów chwile rozmawialiśmy na gg - miałem jej pomóc w wyborze drukarki. Z rozmowy wyszło też, że jest dziś w złym humorze, bo się niby pokłóciła z tym kolesiem . Powiedzialem, że nie chce w to wnikać. Po kilku minutach, zaczęła, można powiedzieć wyżalać mi się, że siedzi dziś sama w domu, że jej siostra wyszła z kimś tam do kina, a ona musi siedzieć sama. Powiedziałem ( w sumie wiedziałem, że się nie zgodzi), że ja ją zabieram do kina . Powiedziała, że wiem przecież co na to odpowie. Po wymienieniu jeszcze kilku zdań wysłała mi coś takiego:
"stalo ze to ze ktos mnie olewa, a potem mowi ze nic sie nie stalo! a ja potrzebuje jednak zainteresowania.. nie mozesz mi pomoc, nawet jakbys bardzo chcial, bo to wszystko zalezy ode mnie, moglabym teraz pojsc z toba do kina i na pewno bym sie swietnie bawila ale jestem jaka jestem i nie pojde, moze jestem glupia... w kazdym badz razie zle sie czuje... i bardzo nie lubie sie tak czuc"
Po chwili rozmowa się skończyła, gdyż powiedziała ,że musi coś ze sobą zrobić.
Czuję, że wpadam w ramę przyjaciela a tego nie chcę. Zaczyna mi się zwierzać, a to są już tego oznaki. Prawdopodobnie w poniedziałek będziemy się widzieć.
Jakieś rady ? W sumie sam nie wiem co o tym myśleć, bo wiadome było, że po 3 tygodniach znajomości, nie rzuci dla mnie chłopaka, z którym prawdopodobni była sporo czasu, ale z drugiej strony nie chcę wpaść w ramę przyjaciela do zwierzeń i porad..
Dzięki i pozdrawiam
Zaprosiłeś jej kiedy mówiła, że nie ma co robić. Wtopa. To popularna zagrywka ze strony kobiety. Oblałeś.
Jesli czujesz, że wpadasz w rame przyjaciela to znaczy, że robisz coś nie tak. Zmień swoje zachowanie.
W sumie nie wczytałem się za bardzo ale czy ona nie robi z siebie nagrody ? Nie ogarniam już, jestem zmęczony.
* Świat jest tragedią dla tych co czują, a komedią dla tych co myślą.
* Kontroluj swoje emocje a nie odwrotnie.
* Zwyciężają ci, którzy wiedzą, kiedy walczyć, a kiedy nie.
Dzięki za odp. ale właśnie o to chodzi, że sam już nie wiem co o tym myśleć. Powoli się w tym gubię i miałem nadzieję, że uzyskam jakaś wskazówkę
A co do tej wtopy - jak w takim wypadku powinienem postąpić ?
Tak się wczytałem w ten temat a tu koniec....Mam pytanie do autora wpisu, czy może opisać jak sprawa się zakończyła, pytam z ciekawości, bo mam troszkę podobnie....;p
mhm, tak patrze dziś na forum, a tu ktoś mój temat odkopał ;p
sytuacja wyglądała tak, że nasze drogi coraz bardziej się rozchodziły, nadal byliśmy (i jesteśmy) na stopie koleżeńskiej. Nadal utrzymujemy ze sobą dobry kontakt, ale parę miesięcy temu, gdy i ja i ona wiedzieliśmy ze już nic z tego nie będzie, powiedziała mi ciekawą rzecz - że gdybym wtedy, na tym przystanku zrobił o jeden krok do przodu (łatwo było wywnioskować, że chodziło o pocałunek), była gotowa rzucić swojego chłopaka dla mnie. Teraz z perspektywy czasu, cieszę się jednak, że tak wyszło, bo mimo tego, że bardzo ją lubię i dobrze mi się dalej z nią gada, nie mógłbym być z nią w związku. Byłem wtedy nią strasznie zauroczony, i nie widziałem jej wad. A tak rozbił bym jej związek, a sam pewnie długo bym z nią nie wytrzymał
Szczerze mówiąc nie pamiętam co tam się działo dokładnie przed tym dialogiem, ale przypomniała mi się jedna sytuacja już po tej rozmowie, gdy uznałem, że możemy być jedynie znajomymi, która uświadomiła mi , że kobiety naprawdę nie wiedzą czego chcą
:
- "czemu Ty mnie nigdzie nie zapraszasz ?"
- "przecież i tak byś ze mną nie poszła (śmiech)"
- "no ale wiesz dlaczego bym nie poszła" (chodziło o jej faceta)
- "no dobra, ale to po co niby ja mam Cie gdzieś zapraszać?"
-(chwila zastanowienia) " .... nie wiem ...."
Także kolego uważaj, i przeanalizuj czy warto rozbijać jakiś związek, jeżeli nie jesteś naprawdę pewien, że to ta o której marzysz
Pozdro
swiezak2 - Święta prawda. W sumie łatwo pisać po czasie, ale ja też mam/miałem podobnie. Głowa gotowała mi się strasznie. A dziś minęło jakieś 2,5 miesiąca naszej znajomości (nie związku) i przez ten czas panna straciła w moich oczach 90% swojej wartości.
...