Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

podryw-facet związek-cham rozstanie-frajer cz.I

"Coś się kończy, coś zaczyna"


To jest krótka historia o moim ostatnim związku i jakie wyciągnąłem z tego wnioski

podryw

Swoją sercołamaczkę poznałem 3 lata temu w knajpie. Ja i kilku moich kumpli graliśmy sobie w bilarda, nic szczególnego z jednym wyjątkiem, że ja szukałem "łupów" obserwując przy okazji teren wokół mnie. Obok Naszego stołu siedziały sobie dziewczyn w ilości 4 spytałem czy chciałyby się nauczyć grać w bilarda z "miszczami" (wszystko na luzie zero nerwów i spięcia - myśl przewodnia którą wtedy się kierowałem a której wówczas jeszcze nie znałem brzmiała :"inne też mają" ja i tak jestem SIMPLY THE BEST).
Co zrobiłem dobrze:
-pokazałem że jestem samcem i zapraszam je do mojego świata
- użyłem poczucia humoru
- byłem pewny siebie
- zagadałem koleżankę A która w ogóle mnie nie interesowała(wcześniej spojrzałem na koleżankę B dając jej nie werbalny sygnał że mi się podoba) tak żeby nie pokazać się od strony potrzebującego tylko dającego
- moim głównym celem nie było poderwanie ale dawanie:)

Dziewczyny po krótki zastanowieniu podeszły w ilości 2 - Koleżanka A i koleżanka B. Zaczęły grać z nami w bilard i zaczęło się badanie siebie nawzajem, dziewczyny okazały się dosyć małomówne ale ja przystąpiłem do ataku na koleżankę B i od razu zaczęły się Shit testy. Poleciała muzyka dziewczyny w trakcie gry poszły do ubikacji i powiedziały że MUSZĄ uciekać na parkiet bo uwielbiają tą piosenkę ja chyba odbiłem to mówiąc:" dokończymy bez was a jak będzie piosenka która mi się podoba to chciałbym z tobą zatańczyć ok?"
koleżanka B
W tym czasie ja kończyłem grę a dziewczyny radośnie tańczyły na parkiecie (oczywiście ja bynajmniej nie spoglądałem za nimi żeby tego nie schrzanić)
gdy wróciły odczekałem do piosenki w której mógłbym pokazać swoją klasę na parkiecie więc podszedłem wyciągnąłem rękę i dodałem: " tą piosenkę lubię jest fajna i rock&rollowa mam ochotę z tobą potańczyć"
wziąłem ją za rękę i pokazałem co potrafię....
Na parkiecie po paru minutach powiedziałem :" muszę mieć twój numer telefonu... B- słuchaj ja nie daję numerów na imprezie... Ja- rozumiem że się boisz w takim razie przysiądę się do was na chwilę do stolika i porozmawiamy a wtedy może przestaniesz się bać ok?" B- "no w porządku może tak być, ale ja serio nie daje numeru telefonu"
Po tej akcji podszedłem do swoich kumpli usiadłem wypiłem piwko zamówiłem następne i podszedłem po jakiś 10 minutach. W pełni wyluzowany(fakt nie za bardzo mi zależało ale pomyślałem że sobie tylko pogadam i pójdę jak nie będzie chciała ). Zacząłem rozmowę o pierdołach dodając przy tym moją najsilniejszą broń a mianowicie - poczucie humoru i umiejętność śmiania się z samego siebie. Musiałem odbijać praktycznie non-stop ST od 4 dziewczyn które wprost mnie tym bombardowały, ale udało się.... dziewczyny zaczęły mi jeść z ręki i wpatrywać się we mnie nieco z lepszej perspektywy więc żeby tego nie spieprzyć trzeba było szybko wziąść numer telefonu od B i się ewakuować żeby nie nasycić rynku. Wymieniłem się numerem telefonu z sercołamaczką i po 3 dniach od imprezy zadzwoniłem....


CDN...