Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Piniondze za las i ta paskudna twarz

Portret użytkownika Randi

Siema Wink

Ostatnio pewien użytkownik napisał do mnie pytając co zrobić by przestać przejmować się swoim wyglądem. Przypomniał mi się pewien filmik na yt, który poza tą kwestią również porusza problem pieniędzy. Chwilę się nad tym zastanawiałem i pomyślałem, że napisze bloga.

Wygląd

Nie wiem jak przestać przejmować się wyglądem, sam nie miałem z tym nigdy problemu – miałem to po prostu gdzieś, ale może sposób w jaki ja na to patrze komuś pomoże.

Dzielę wygląd na ten, który możemy zmienić i ten, którego nie możemy. Pomijam operacje plastyczne itp.

Wygląd, którego nie możemy zmienić to oczywiście czysta genetyka – morda krzywa, nos jak burak lub za mały, czoło pod złym kątem, odstające ucho itp. itd. Zastanówcie się nad tym – będziecie z tym żyć przez całe życie. Jak jest się brzydkim to macie pecha – trzeba się z tym pogodzić i żyć dalej. Łatwo powiedzieć? Według mnie to czym się przejmujemy podczas konfrontacji z drugim człowiekiem jest lustrzanym odbiciem tego jak my oceniamy ludzi. Odpowiedz sobie na pytanie – dlaczego uważasz, że ktoś oceni cię wyłącznie przez pryzmat wyglądu? Dlaczego miałby przywiązywać do tego taką wagę? Twoja predykcja wartości i kryteriów drugiego człowieka jasno wynika z twojego sposobu myślenia, nie jego.

Ja mam morde jak z recydywy, blizne na szyi z czasów jak pracowałem przy obróbce metalu i do tego wytatuowaną górną część ciała – jakby przeciętny człowiek mnie ocenił? Raczej jako niezbyt sympatycznego gościa ale jak się okazuje ludzie szybko zmieniają zdanie po paru minutach rozmowy. Dlaczego ktoś miałby sugerować się wyglądem skoro jak widać nie mówi on nic o człowieku? Możesz spotkać człowieka wyglądającego jak miły niepozorny nerd a okaże się, że jest nieprzyjemnych skurwysynem, z którym nie chcesz mieć nic wspólnego.

W swoim życiu przeprowadzałem się wiele razy. Efektem była konieczność nawiązywania dużej ilości znajomości w bardzo krótkim czasie. Przez moje życie spotkałem taką ilość ludzi, że mam pewne pojęcie jak bardzo różni jesteśmy i jak bardzo mój wygląd nie ma znaczenia i nigdy w życiu nie mam zamiaru oceniać po nim człowieka– tu chodzi po prostu o praktykę, doświadczenie w socialu. Jeśli siedzisz w domu i twoim całym wachlarzem typów ludzi jest dziesięcio osobowa grupka znajomych to wcale mnie nie dziwi, że przejmujesz się wyglądem. Wyjdź na miasto, naucz się być pośród ludzi. W pewnym momencie będzie ci bardzo wszystko jedno, nie będziesz potrzebować walidacji otoczenia i poklepania po ramieniu , zorientujesz się jak bardzo nieistotne jest zdanie innych na twój temat.

Wygląd, który możesz zmienić to stan twojego ciała – ubioru, higieny, sylwetki itp(pomijam ludzi, którzy mają poważne choroby uniemożliwiające im ćwiczenia). W pewnym sensie mówi on coś o człowieku, czy dba o siebie, czy jest leniwy, ale nie martwcie się, wcale nie jest tak strasznie jak się wydaje.

Jeszcze ponad rok temu nie interesowałem się swoją „rzeźbą”(jezu jak to dresiarsko brzmi). Nie byłem gruby. Nie byłem chudy. Byłem sobie taki ło z jakimiś tam mięśniami(pozostałości po boksie). Wtedy to zacząłem podrywać dziewczyny. Szło mi dobrze jak na żółtodzioba. Wziąłem sobie wszystkie rady z tego portalu do serca i wdrażałem je starannie w życie. Efekty przychodziły, nauczyłem się być naturalny i zmieniłem nieco swój sposób myślenia. Nie przepadałem za NG, zwykle podejścia robiłem kiedy miałem ochotę – jak szedłem do kumpla, załatwić formalności w urzędzie itd. Po paru miesiącach czułem się naprawdę swobodnie i rzekłbym zajebiście.

W pewnym momencie przyszło mi do głowy, że chciałbym zredukować tkankę tłuszczową tak nisko jak się da. Mieć sześciopak na wierzchu i bosko wyrobione ciało – zacząłem to realizować. Zacząłem hardkorowo z suplementacją i treningami 7 dni w tygodniu, po połowie roku wygląd mojego ciała zmienił się radykalnie i osiągnąłem zadowalające mnie efekty. I wiecie co? Kurwa nic się nie zmieniło w moich umiejętnościach podrywania. Nie zauważyłem znacznej poprawy w reakcjach dziewczyn, jak coś zjebałem to mi żylasty biceps nie pomógł – było pozamiatane. Wybijcie sobie z głowy myślenie „o jej mam wałek, jak zredukuję tkankę do 10% to na pewno każda dupa moja, będą przede mną padać na kolana i ssać mi fiuta!”. Gówno prawda, tak nie będzie. Idź i pracuj nad socialem teraz – z brzuchalem czy bez po prostu idź i pracuj nad sobą.

NIKOMU absolutnie nie mówię, by przestał ćwiczyć. Nie rób tego jednak z powodu – ło kurwa ale będę PUA. Rób to z powodu zdrowia, satysfakcji i postawienia sobie celu. Wzrośnie twoja samoocena i będziesz miał zdrowe piękne ciało, po co wplatać w to baby? Rób to dla siebie!

Pieniądze

Oh man... To jest ciężki temat. Zapewne i na tym forum jest grupka zwolenników – łe jak będę mieć lambo to każda moja!

Z mojego doświadczenia wynika jasno, że to tak nie działa. Około pół roku temu kupiłem swojego pierwszego breitlinga crosswind za to co wycharowałem od ukończenia 18 lat. Zawsze chciałem mieć zegarek tej marki. Nie jestem biedny, nie jestem jeszcze multimilionerem ale powodzi mi się lepiej niż dobrze. Pokazywanie swojego majątku pomaga?? Nie - zegarek poszedł w niepamięć miesiąc temu bez bóla. Złapałem się na tym, że chciałem po prostu pokazać innym ludziom, że stać mnie i tym samym szukać „poklepania po ramieniu”, walidacji a tego przecież nie można robić. Sądzicie, że bogactwo wam pomoże? Wg mnie może to wam bardziej zaszkodzić. W powiedzeniu, że ludzie kupują ferrari dla przedłużenia penisa coś jest – nie to, że faktycznie robią to z tego powodu ale chwaląc się swoim cackiem za pół miliona z pewnością taka myśl narodzi się w głowie człowieka z którym rozmawiasz. Są to pewne przekonania społeczne, które ciężko przełamać. Od kiedy sporo zarabiam nie zauważyłem żadnej poprawy w relacjach damsko męskich.

Porównywanie

Jednak jest coś o czym warto wspomnieć zarówno w temacie kasy jak i wyglądu. Przyrównywanie się do innych. Tyler z RSD powiedział kiedyś, że nawet jak będziesz zarabiać 500 000$ rocznie to i tak znajdzie się ktoś kto zarabia więcej i dalej będziesz czuł się tak samo jak wtedy kiedy zarabiałeś 60 000$. That guy was damn right. Jest dokładnie tak jak mówił. Nieważne jak bardzo w ciągu tych 4 lat zmieniło się moje życie, dalej nie czułem spełnienia bo zawsze był ktoś lepszy. Wyszedłem z tego mindsetu i czuje się zajebiście. Nie patrzę na swoją wartość odwołując się do innych, po prostu wiem, że jestem wartościowym człowiekiem i nie potrzebuję porównywania się do innych by dowieść swoją wartość. Czuję się dobrze z samym sobą nie tylko w obszarze zarobków ale również wyglądu. Nie myśl „ jestem gorszy bo jestem brzydszy od tego i tego”. Jesteś zajebisty z taką paszczą jaką masz, po co drążyć temat i zaprzątać sobie tym głowe. Myślisz, że jakbyś miał ładną buźkę byłoby ci dużo łatwiej? Byłbyś dokładnie tą samą pizdą tyle, że przystojną a kobiety nie lubią pizd bez względu na to jak wyglądają, kobiety lubią facetów, pewnych siebie gości, którzy dadzą im zastrzyk emocji.

Porównywanie może też działać w drugą stronę, również niekorzystną. „Są tacy, którzy mają gorzej”. Z tego też musisz się uwolnić. Nie można porównywać się do innych osób. Jeśli będziesz myśleć o tym, że „są tacy co mają gorzej” automatycznie pomyślisz „są tacy którzy mają lepiej” w innej płaszczyźnie. Ja na ten przykład zawaliłem semestr studiów. Nie starałem się i się stało – myślałem „są tacy co mają gorzej, niektórzy nie dostali się na studia/nie zdali matury/uwalili klasę w liceum”. Przez to nie miałem motywacji i upieprzyłem widowiskowo semestr studiów.

Oczywiście takie zasady trzeba brać z lekkim przymknięciem oka, nie popadajmy w skrajności – radykalne przedstawienie moich wartości ma jedynie pomóc zrozumieć o co mi tak naprawdę chodzi.

Odpowiedzi

Poruszyłeś sprawę wyglądu, a

Poruszyłeś sprawę wyglądu, a konkretnie sylwetki. Pamiętam jak swego czasu byłem po prostu gruby. Myślałem, że tak już musi być , ale gdy zobaczyłem że kumple mają lepszą "rzeźbę" - może inaczej, że w ogóle ją mają - zacząłem się katować różnymi treningami na umór. Efekt? Nabawiłem się tylko bolesnej kontuzji łokcia i pleców. Przerwałem to i zacząłem ćwiczyć, że tak powiem :"Po Bożemu" - czyli systematycznie, ale swoim planem, a nie jakimś ściągniętym od kulturystów na sterydach.

Po kilku miesiącach nie dość, że efekty były o wiele lepsze niż się spodziewałem, mój stan zdrowia się polepszył, to jakoś poczułem się lepiej w swoim ciele (teraz jestem chyba nawet ciut za chudy Tongue ) + przestałem palić, chyba największe moje życiowe osiągnięcie (i błąd ,że zacząłem).

Spotkałem pewnego razu starą znajomą. Co się okazało? Było dokładnie tak jak piszesz w tym blogu - panna tak marzyła o tym by :"Mieć taki tyłek jak ta laska ze zdjęcia" (kit z tym że graficy zrobili swoje) że harowała jak wół i z atrakcyjnej chociaż z gorszą figurą laski (taka HB6 bym powiedział) stała się książkowym przykładem suki HB8 (ego urosło, pomiata ludźmi) - a to wszystko dlatego, że robiła to by coś udowodnić nie sobie, a zakompleksionemu społeczeństwu. Gdy pokazywała mi swoje niby idealne ciało (byliśmy na plaży) pomyślałem sobie, że nie chciałbym mieć dziewczyny, która ma tak mocno umięśnione łydki i uda (prawie jak u przeciętnego faceta!)... Pokazałem jej swój może nie perfekcyjny, ale sześciopak, kopara jej do ziemi opadła, a ja pożegnałem się z nią i poszedłem w swoją stronę.

Także panowie uważajcie z tymi zmianami, bo czasem warto być sympatycznym grubaskiem, który ma wiele kobiet , a żadna nie ma mokro na jego widok, niż zostać skurwysynem ze świetną rzeźbą, co odrzuca od siebie niemiła energią.

Z głową panowie i wszystkie zmiany robimy dla siebie!

Dobry blog Laughing out loud

Portret użytkownika Biodegradowalny

Dobry blog. Ja swojego czasu

Dobry blog. Ja swojego czasu dlugo wstydzilem sie tego, ze wygladam dosc mlodo. Po dluzszych przemysleniach doszedłem do takich samych wnioskow jakie Mendoza opisal w ostatnim blogu. Potem zauważyłem, ze ludzie maja to w dupie, co wiecej, na powodzenie u kobiet nie narzekam, jestem wysoki, (nie chwalac sie ofc, nie odbierajcie tego tak) przystojny, jedyne nad czym pracuje to wlasnie sylwetka, bo jestem smukły jak brzoza Laughing out loud ale to akurat jest dosc ciezkie w moim przypadku, po 1 z powodow zdrowotnych, ktore jednak znikną jeszcze w tym roku, po 2 mam zajebiscie szybką przemiane materii, i zeby zrobic nadwyzke kalorii musialbym opierdolic pol lodowki dziennie.