
Był piątek, prawdopodobnie ostatni tak gorący dzień tego miesiąca. Po 50-ciu godzinach tygodniowej pracy wykonywanej w palącym słońcu, jedyną rzeczą jakiej było mi trzeba zdawało się być zimne piwo i odpoczynek. Przejrzałem pocztę, nowe blogi i w okolicach godz. 21 stwierdziłem, że wyjdę "na miasto" zobaczyć co się dzieje w terenie. Jako, że w mojej uroczej miejscowości sklepy zamykają się o 22 - miałem dosłownie chwilę na prysznic, ogolenie mordy i małe zakupy. Dziesięć minut przed deadlinem byłem już w centrum lokalnej rozrywki, jaką są podsklepowe ławeczki. Spotkałem tam dwóch kumpli spokojnie popijających złote trunki. Stojąc w sklepie zmieniły się procentowe plany, do kompanów wróciłem z trzema setkami i trzema tymbarkami. Nie chcąc być gorszymi za moment wrócili z podobnym arsenałem, dla każdego po trójpaku. Zapowiadał się leniwy wieczór.
Po niecałej godzinie podjechał kolejny kumpel, jako że sprawił sobie nowe auto postanowiliśmy przejechać się kilka kilometrów na najlepszy kebab w okolicy. Posilawszy się solidną porcją białka zwierzęcego rozsiedliśmy się wygodnie zastanawiając się nad planami na resztę wieczoru. Jeden z kumpli zarzucił nagle "U mojego sąsiada jest grill. Dużo ludzi, alkoholu, dobre jedzenie i fajne dziewczyny". Jak dla mnie bomba, pomyślałem. Zapakowaliśmy się delikatnie zawiani - jedziemy. Dotarliśmy na miejsce.
Wchodzimy na ogród, na oko jakieś 15 osób. Witam się, znam wszystkich oprócz jednej niewiasty. Młodziutka, brunetka, czarujące oczy. Kumple raz dwa obsiedli ją z obu stron rozpoczynając niskich lotów bajerę. Ja usiadłem na przeciwko, przywitaliśmy się, a jej imię zdawało się być wtedy jedyną informacją jakiej mi trzeba. Szybko złapaliśmy wzrokowy kontakt, rozpoczęły się pierwsze wymiany zdań. Początkowo z jej strony nieśmiałe, z czasem zaczęły się rozkręcać. Podczas gdy kumpel z prawej zaczął stosować skrajnie nieudany [wręcz chamski] direct - drugi zaczepiał ją jak typowy gimbus, uwaga, podszczypując. Nawet nie wiedzą, jak mi pomogli. A ona siedziała, zupełnie tym niewzruszona będąc zainteresowana bardzo z kolei tym, co mówię ja. Wraz z upływem czasu nasze rozmowy zaczęły przyjmować piorunująco wysoki poziom. Podczas gdy reszta napawała się standardową pijacką gadką - my niczym wytrawni politycy wpadliśmy w debatę, jakiej dawno nie odbyłem. Myślenie, logiczne argumenty, tematy jakich nie znajdziesz w standardowej grillowej atmosferze. Może nawet poszliśmy zbyt ostro jak na taką okazję. W którymś momencie ucichli bowiem wszyscy i po prostu na nas patrzyli z otwartymi gębami. Dawno nie miałem tak wytrawnego interlokutora.
Siedzący obok mnie gospodarz stwierdził nawet w jednej chwili "To ja pójdę do domu po bimber", co reszta skwitowała "Noo, kurwa idź". Postawił go przede mną, jakby był nagrodą dla zwycięzcy słownego boju. Ale tutaj nie miało być zwycięzcy, to nie miały być ustne przepychanki. Tutaj zaczęło się odbywać coś zupełnie innego. Zaproponowałem jej jednostkę 65-procentowego trunku, odmówiła, ja sobie już nie. Czterokrotnie, więcej mój organizm nie stolerowałby. W trakcie konwersacji okazało się, iż jest koleżanką dziewczyny mojego brata, do której przyjechała na kilka dni. Zrobiło się późno, nie ukrywam iż zrobiłem się niedelikatnie podpity. "Bratowa" postanowiła zakończyć swój udział w spotkaniu tłumacząc się zmęczeniem, a co za tym idzie brat mój musiał ją odprowadzić. Ona musiała iść z nimi. Wiedziałem, że się spotkamy w kolejnych dniach, to było nieuniknione. Miałem więc wybór przed sobą - zostawić wszystko i iść z nimi, eskalować, bądź zostać i próbować lać w siebie resztę bimbru, co zapewne skończyłoby się po prostu źle. Zniknęli mi z oczu nim się spostrzegłem, pokusa zalania pały była ogromna, jednak gdzieś w głowie myśl, że coś spierdala. Walka w sobie z ostrym excusem. Wygrałem. Telefon do brata "Gdzie jesteście, zwolnijcie, dogonię". Nie zwolnili, zaczekali. Jej uśmiech na mój widok będzie pięknym wspomnieniem. Obeznany w tematach brat szybko odizolował się ze swoją dziewuszką, zostaliśmy tylko my i miliony tematów. Najwolniejszym jak to możliwe krokiem doszliśmy pod dom, gdzie panie miały udać się do łóżek. Dziewczyna brata rzuciła więc "To co, my znikamy" na co rzuciłem "Nie, gdyż ją porywam" jednocześnie silnym ruchem obracając ją w kierunku ścieżki spacerowej, bez grama sprzeciwu. Wygrałem ponownie. Znaleźliśmy wygodną ławeczkę, na której siedzieliśmy do czwartej nad ranem rozmawiając o wielu fajnych sprawach. Zaczął pojawiać się pierwszy dotyk, pierwsze komforty i raporty. Szybko wymieniliśmy się kontaktami, umówiliśmy się na spotkanie w niedzielę, sobotę miałem już zaplanowaną.
Niedzielny i poniedziałkowy wieczór spędziliśmy na poznawaniu siebie nawzajem. I wtedy zaczęły dziać się okryte już dla mnie kurzem rzeczy. Po raz pierwszy od dawna odkryłem nowy pierwiastek. Wiele mi się tych dziewcząt przewinęło przez palce ostatnimi czasy, jednak tutaj jakby cała uwodzicielska otoczka poszła na bok, jakby pozornie nie była potrzebna. Poczułem most, jaki poprzednio dane było mi doświadczyć z ostatnią stałą partnerką. Tę iskrę, wiecie o czym piszę, przeżyliście już to nie raz. Pierwszy raz od dawna przelecenie jej nie było na pierwszym miejscu na liście do wykonania. Tutaj emocje wypływały z zupełnie innego źródła.
Wtorek rano, budzę się ze wspomnieniem kolejnej spędzonej pod gwiazdami nocy. Jak gówniarska wakacyjna "znajomość". Czuję smak jej ust, zapach magicznych perfum, słyszę brzmienie niskiego głosu. I nagle wiadomość - jutro wyjeżdżam, spotkajmy się wieczorem. Było deszczowo i burzowo, jakby aura dostosowała się do tego co poczuliśmy w sobie. Poszliśmy nad jezioro. Chyba nie ma piękniejszego widoku od piorunów odbijających się w niespokojnej tafli wody. Nie określę czasu, jaki spędziliśmy najzwyczajniej patrząc sobie w oczy. Rozmawialiśmy, jednak nasze głosy stawały się coraz bardziej zgnębione tym, co ma się za kilka godzin stać. Już nie byliśmy tak uśmiechnięci, roześmiani, rozgadani. Po prostu byliśmy przytuleni, jakby to była czwarta rocznica, a nie czwarty wieczór. Nadchodził czas rozstania, którego żadne z Nas nie chciało.
Na co dzień mieszka kilkaset kilometrów ode mnie. Tak, to jest bariera i nigdy nie uwierzę w bajki, że to da się obejść. W mojej miejscowości będzie ponownie za jakieś dwa miesiące. Nawet gdybyśmy cholernie chcieli - to [chyba] nie mogłoby Nam się udać. Z resztą - nie znam jej. To niemożliwe, żyję jej obrazem, wszak to było zaledwie kilka chwil. Nie przeszkadza mi to, takie obrazy są zwyczajnie sercu miłe. Od października będzie studiować w mieście położonym 100 km od mojego domu. Z jednej strony blisko, z drugiej - różnie się w głowach jebie młodym i nowym studentkom.
Nie napalam się, życie i kobiety mnie tego nauczyły. Ta strona mnie tego nauczyła. Zaraz poznam kolejną i kolejną, wiem to. Ona pewnie też, tak działa świat, nie oszukujmy się. Nie mam z tym problemu. Dawno jednak nie spojrzałem na kobietę z nieerotyczną czułością. Dawno wspólne szukanie Wielkiego Wozu nie sprawiło mi przyjemności porównywalnej do szybkiego loda w windzie. Dawno nie odkryłem pierwiastka, który rozbłysnął w Nas w zasadzie jednocześnie, podczas zwyczajnie niezwyczajnej rozmowy, bez celu uwiedzenia. Tak po prostu.
Jeśli miałbym się jeszcze zakochać, a stanie się to kiedyś na pewno, to niech to będzie w podstawowym obyciu ktoś taki jak ona. Tego sobie życzę.
Kategorycznie odrzuciliśmy możliwość spotkania się przed jej odjazdem. Uścisk w jaki byśmy wpadli skończyłby się połamaniem żeber. Sporo emocji gdzieś teraz pałęta się po ciele. Przejdzie, wiem, to nie pierwszy raz. Życie toczy się dalej, to też wiem. I miło mi ze świadomością [pełną], że ona w sobie czuje to samo. Bo czuje, wiem.
Dwie godziny temu wsiadła w pociąg i odjechała. Mknie teraz gdzieś w Polskę a ja czuję każdy nowy kilometr pojawiający się między nami. To i słodki i gorzki smak jednocześnie. A ten pierwiastek, to ja na trochę zapamiętam.
Odpowiedzi
Woody Allen - O północy przy
śr., 2014-05-28 20:05 — KSUZ1922Woody Allen - O północy przy grillu
A tak serio fajny blog.
Zajebiscie napisany blog.
śr., 2014-05-28 20:30 — PavLocKZajebiscie napisany blog. Szybko i miło się go czyta.
Szczerze,więcej takich blogów
śr., 2014-05-28 20:34 — KSUZ1922Szczerze,więcej takich blogów ,bo nie ma stale tylko o seksie co zresztą już mnie nudzi.Więc tak dla odmiany piszcie takie blogi;)
Świetnie się czytało, aż mi
śr., 2014-05-28 21:13 — CreedenceŚwietnie się czytało, aż mi się zebrało na wspomnienia
Bede moze malo romantyczny i
śr., 2014-05-28 21:32 — OmnomnomBede moze malo romantyczny i prymitywny, choc z checia zwale to na rozne pdf-y dotyczace uwodzenia. Od strony technicznej sie zapytam, na jakie tematy prowadziles te dyskusje? O czym rozmawialiscie, szczegolnie w poczatkowej fazie znajomoscim, czyli grill i siedzenie do 4 nadranem?
Co do tych pdf-ow, pije tutaj do tematow ktore "wzbudzaja w kobiecie silne emocje", typu egzotyczne wycieczki i inne skoki ze spadochronow;]
To było coś więcej niż lans
śr., 2014-05-28 21:37 — zivetarTo było coś więcej niż lans na Tunezję i spadochrony. To było coś, co magią okraszało nawet rozmowę na temat systemu bankowego na Islandii. Tak, pojawił się taki temat.
Zajebista treść, dobrze się
śr., 2014-05-28 21:54 — silencerZajebista treść, dobrze się czytało
Fajna historia, fajnie
śr., 2014-05-28 22:07 — KonstantyFajna historia, fajnie opisana. Prosimy więcej.
Zajebisty blog. To się nazywa
czw., 2014-05-29 00:12 — BetelgezaZajebisty blog. To się nazywa chemia..
Często na forum pisze się o pewnej mechaniczności, schematach, "jak postępować z kobietą" ale kiedy trafisz na kogoś wyjątkowo pasującego do ciebie... wszystko to jest do niczego niepotrzebne.
Po prostu SIĘ DZIEJE! 
Pozdrawiam!
I dlatego wolę naturalność.
czw., 2014-05-29 10:21 — KSUZ1922I dlatego wolę naturalność.