Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

„Sekret” – czyli zamiast martwicy mózgu wybierz piękny umysł.

Portret użytkownika ZeusS

Postanowiłem napisać blog o rozwoju umysłowym. Uważam, że to bardzo ważny aspekt w życiu każdego z nas i warto odkrywać nowe rzeczy. To rozwój umysłowy czyni ludzi wolnymi od ograniczeń tworzonych wyłącznie w głowie każdego z tych osób. W tle leci The Verve - Bitter Sweet Symphony. Zwróćcie uwagę na jego zachowanie w teledysku. Tak powinien iść przez życie każdy z nas. Niestety nie każdy tak potrafi, a to wszystko przez te pieprzone ograniczenia, które blokują działanie. Za tym idą dodatkowe, negatywne czynniki, które sprawiają, że traci się poczucie własnej wartości.

Na „The Secret” trafiłem w momencie mojego kryzysu życiowego parę miesięcy temu. Tu zaznaczam mój krótki staż w poznawaniu i stosowaniu sekretu. Poszukiwałem motywacji do podniesienia się z kolan kolejny już raz i zastrzyku energii, który sprawi, że znów podejmę rękawice i wrócę do gry o własne życie. Tak wyraziłem się tu dosłownie, o życie…

Przy okazji poznajcie dwóch niesamowitych gości, których często słucham. To Greg Plitt i Eric Thomas. Potężna dawka motywacji. Z ich filmików czerpię wiele energii, którą ładuję się każdego dnia, gdyż każdy mój dzień jest nadal przełamywaniem własnych granic możliwości. Każdy dzień jest wyzwaniem, któremu muszę sprostać. Nie mam ani czasu ani kasy na tworzenie wymówek.

Wracam do sekretu. To bardzo kontrowersyjny film, ale jest czymś niesamowitym. Wielu ludzi uważa to za jakiś badziew, a ja odnalazłem w nim spełnienie. Ten film sprawił, że jeszcze żyję i to tak jak ja chcę. Nie spełniły się jeszcze moje prośby, ale widzę jak powoli moje plany się realizują. Gdyby ktoś parę lat temu powiedział mi, że będę na takim etapie, w którym obecnie się znajduję, uznałbym ze jest idiotą. A jednak życzenia się spełniają…

Nie będę tutaj się rozwodził nad tym czy sekret działa. Podam tu przykłady, z których wyciągam wnioski, że w moim przypadku sekret, czyli „prawo przyciągania” odmienił moje życie.

Mając około 16 lat byłem nastolatkiem naprawdę sfrustrowanym. W domu bieda, ojciec z problemem alkoholowym. Matka była długo bezrobotna więc za pensję minimalną moja siostra utrzymywała w tamtym czasie cały dom. Nie mogłem poprosić nawet o 5zł na ksero, bo po prostu nie było na to kasy. Za 5zł możesz kupić mleko i bułki czym sobie na jakiś czas zapchasz żołądek. Ale kombinowałem i jakoś zarabiałem na „własne wydatki”. Pamiętam czasy gdy niekiedy nawet nie było co jeść. O pannach nawet nie wspomnę. Miałem je gdzieś, ciągle zastanawiając się dlaczego mam takie problemy.

Wtedy ojciec przyniósł mi pewną książkę Roberta Kiyosaki. Wg mnie zadziałało tu przyciąganie. Krzyczałem wręcz do świata, zadając pytanie, jak mogę odmienić moje życie! Co do chuja robię źle, że mi i mojej rodzinie się nie powodzi. Pamiętam, że nakazał mi abym ją przeczytał, bo wg niej powinienem żyć. Nie zrozumcie źle kochałem ojca mimo tego, że wyglądał niekiedy jak menel. Do czasu ukończenia szkoły średniej był moim najlepszym kumplem. Po jego śmierci totalnie się posypałem i zaczęły się moje problemy. Ale to nie na teraz. Książkę przeczytałem kilka razy nie wierząc w to co było w niej napisane, ale też żyjąc wg niej zacząłem powoli odmieniać życie.

Około rok później odnalazłem pasję. Zakochałem się w stronach internetowych i chciałem zacząć je robić. Skleiłem kompa który miał procka gdzieś z 800 MHz i włączał się kwadrans. Musiałem jednak zacząć zarabiać na tą pasję. Potrzebny był internet i dodatkowo dorzucić się do rachunku za prąd. Wtedy nie wiedziałem jeszcze jak to zrobię, ale wiedziałem, że to zrobię. Pamiętam, że wracałem do domu z biegów przełajowych. Byłem w tym dobry. Zauważyłem szyld agencji reklamowej, która również zajmowała się stronami. Poczułem impuls. Wyobraźcie sobie chłopaczka wracającego z biegów. Spocony, śmierdzący ze sklejonymi włosami. Ale jednak wszedłem. I okazało się że akurat poszukiwali człowieka do tego. Sypnąłem im jedynie podstawami, które zdążyłem nauczyć się na moim zabytku. Dostałem nówkę laptopa i modem internetowy za free. Zrobiłem jedną drugą trzecią stronę. Dostawałem kasę, którą dorzucałem do rachunków i miałem też swoje kieszonkowe.
Tutaj też warto zaznaczyć metodę uwierzenia, że prośba już została zrealizowana. To jest bardzo ważne. Gdy szedłem powoli do góry, rozwijałem się nie znając jeszcze prawa przyciągania, stosowałem wyobrażenie, że już to mam, że jestem programistą i to takim, który może zrobić wszystko. Nim chciałem w końcu zostać.

Nie wiem czy wiecie jak wygląda rozmowa programisty z potencjalnym klientem. Programista słucha czego oczekuje klient, ustala kasę i termin wykonania. Ale w momencie kiedy podpisuje zlecenie nie ma jeszcze pojęcia jak to zrobi. Sposób zawsze się znajdzie.
Po swojej 18-stce czułem frustrację z kolejnego powodu. Byłem prawiczkiem. Nigdy nie miałem dziewczyny. To ze względu na niskie poczucie własnej wartości, zawsze uważałem się za gorszego od innych. Jednak odczuwałem silną potrzebę seksualną. Jeszcze wtedy nie widziałem rozwiązania. Ale jednak… Dostałem zaproszenie od kumpla z klasy na jego urodziny. I tam była ona. Byłem tak nieśmiały, że nie wiem czy się przedstawiałem. Oczywiście byłem duszą towarzystwa, mimo ciągłych problemów starałem się zachować pozytywne podejście. Taki niepoprawny optymista. Kiedy ją zobaczyłem totalny paraliż. Siedziała wtedy obok gościa którego nie znałem więc myślałem że jest zajęta. Najfajniejsza panna na domówce i jaką kiedykolwiek poznałem zaczęła do mnie podbijać, a ja… dzięki bogu był alkohol i zacząłem być bardziej otwarty. Po paru spotkaniach została moją dziewczyną i niedługo po tym straciłem „dziewictwo”.

Teraz jestem na etapie gdzie pragnę odnieść sukces, który pozwoli mi zarobić kupę kasy. To na pewno efekt dzieciństwa i młodości gdzie zawsze jej brakowało. Jeszcze nie wiem jak to osiągnę, ale wiem że to zrobię. Po prostu wszechświat mówi: „Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem”.
Ok tylko jak to ma się do podrywania? Uważam, że aby być w życiu szczęśliwym trzeba być ze sobą spójnym i gdy chcesz od życia czegoś więcej to musisz być gotowy na zmiany, niekiedy bardzo drastyczne. Wielu mężczyzn się na nie blokuje, bo np. musisz sprzedać samochód i pozbyć się całego swojego „majątku”, żeby osiągnąć założony cel. Jak będę wyglądał przed pannami, jako gołodupiec? Odejdzie ode mnie moja ukochana jak zobaczy, że dołuję. Bardzo motywującym do działania jest wizja siebie po osiągnięciu celu. To mnie napędza. Jest jak narkotyk. Sprawia że nie myślę racjonalnie, ale działam, bo wiem, bo wiem, bo wiem że to się uda. Tylko po osiągnięciu celu będę ze sobą spójny. Inaczej moja zwykła egzystencja na tym świecie nie jest nic warta.

Sukcesy w życiu wpływają na własną samoocenę niezwykle pozytywnie. Patrzysz w lustro i możesz powiedzieć sobie, że przed Tobą stoi zajebisty gość. To bardzo ważne. Gdy sam czujesz się dobrze wiesz, że możesz tym obdarzyć kogoś innego, czyli kobietę. Czujesz się wartościowy i nie zwracasz uwagi na odrzucenia, które na pewno spotykają każdego, bo wiesz że jesteś wartościowy. Nie potrzebujesz kobiety do szczęścia chyba że trafi się taka, która jest warta tego, aby wprowadzić ją do swojego świata.

Staraj się przed podejściem do panny, traktować ją jakby już była „Twoja”. Chcesz jej nr to wyobraź sobie, że masz go już w telefonie (tylko nie urzeczywistniaj tego na tyle, aby potem nie wziąć go w realnym świecie ha ha!) i ciesz się relacją, gdy dwoje ludzi się poznaje. Uwielbiam to uczucie. Celem relacji z kobietą jest zaciągnięcie ją do łóżka. Wyobraź sobie, że już to zrobiłeś. Ciągle myśl pozytywnie i wizualizuj sobie cele które chcesz osiągnąć. To naprawdę działa na moim przykładzie. To taka energia, której racjonalnie nie umiem wytłumaczyć. Ale to działa.

Na koniec porada poza tematem. Byłem dziś z kumplem na basenie. Kiedy się ubierałem zauważyłem zajebistą brunetkę z tyłkiem jakby robiła tysiące przysiadów dziennie! Smile Patrzę na nią no, ale zero oznak zainteresowania. Pomyślałem, że wyglądam mało atrakcyjnie, bez żelu wypocony po saunie itp i odpuściłem ją. Odwróciłem się i zacząłem pakować torbę. Gdy się odwróciłem kumpel wskazał na nią i mówi „ale Ciebie ścieła stary tez bym tak chciał!”. Na podbicie było już za późno weszła za rogatkę tą co się klika chipem żeby przejść i zostało mi obejść się smakiem.. Ale w sumie tego kwiatu pół świata. Smile

Odpowiedzi

Za to ja czytając Twojego

Za to ja czytając Twojego bloga słuchałem ostatnio ulubionej mojej piosenki - Stromae Formidable.

Czytając to poczułem się jakbym wrócił do czasów gdy byłem małolatem z problemami w domu. Podobnie do Ciebie, ojciec alkoholik i uczucie jakby w domu było "dwóch" ojców. Problemy nadal są, ale dzisiaj potrafię sobie z nimi radzić i znajduję sposób na praktycznie każdy problem związany z alkoholem.
Każdy dzień to wyzwanie i walka. Oby każda kończyła się naszą wygraną ale to już siedzi w naszej głowie jak podejdziemy do problemu i jak zamierzamy z nim wygrać.

Zajebiście się czytało Twojego bloga.
Pozdro!

Portret użytkownika BBS

Nurtuje mnie pewna kwestia...

Nurtuje mnie pewna kwestia... Ty coś załapałeś z Kiyosakiego a Twój ojciec chyba nie skoro klepałeś biedę. Wyjaśnij mi to bo Kiyosaki potrafi przewrócić wizje świata przeciętnego kowalskiego tak, że na sufit będzie mówił podłoga.

Portret użytkownika ZeusS

Pokaże to na przykładzie

Pokaże to na przykładzie "Matrixa".

Są dwa światy. Jeden jest stworzony przez kogoś, a drugi w pełni realny, czyli o niebo lepszy od tego wirtualnego. Ojciec był typowym chłopem PRLu. Nie potrafił otworzyć się na zmiany, ale przypadkiem w jego ręce trafiła ta książka. Przeczytał ją i uznał że jest to czerwona pigułka, która pokaże dokąd prowadzi królicza nora.

Wziął tą pigułkę i dał też mi. Nie oceniaj ludzi po chwili. W pewnych etapach potrzeba czasu na przestawienie rozumowania i logiki tego otaczającego na świata. On też wyciągną z niej wnioski. Doszedł do 3 piw dziennie, znalazł pracę i wywalczył rentę. Nie doszedł do etapu o którym pisze Kiyosaki, bo poprostu był za stary lub tego nie dożył.

Na sufit mówi się sufit, bo ktoś nam to powiedział, że to jest sufit. Ja chcę dowiedzieć się, jak jest naprawdę, bo im bardziej wnikam to ten sufit wydaje mi się byc podłogą.

Portret użytkownika BBS

Jest jeszcze inna opcja. Twój

Jest jeszcze inna opcja. Twój ojciec przewidział, że Kiyosaki to zwykły oszust. Obecnie kasa leci mu tylko z książek. Może i lubił wypić ale nie kraść czy oszukiwać ludzi na skale globalną. Starsi ludzie patrzą na takie rzeczy z większym dystansem niż my "szczawie".

Co do sufitu to jest jeszcze takie częste spotykane pojęcie jak halucynacje. Możliwe, że w danym momencie na sufit mówisz podłoga, wchodzisz na podrywaj.org i dostajesz olśnienia.

Nota bene fajna historia z ta pracą Smile

Portret użytkownika Lauren

'poznałam sekret' jakiś czas

'poznałam sekret' jakiś czas temu, również w niego wierze Smile
Pozytywny blog Smile

Portret użytkownika Rot

Nie znam sekretu, kiedyś

Nie znam sekretu, kiedyś trafiła mi w ręce książka na podstawie filmu, ale nie przeczytałem.
A przydałoby się, bo chwilowo w mojej głowie toczy się istna wojna, i chyba przegrywam.

Portret użytkownika TYAB

Joe Vitale, który jest

Joe Vitale, który jest współautorem sekretu, na jednym ze szkoleń, został zapytany o niego więc przyznał, że dziś by takiego czegoś nie napisał, ponieważ już nie zgadza się z tym. Bo poznał i stosuje o wiele bardziej zaawansowaną technikę. Tą techniką jest HUNA, którą ja sam namiętnie stosuje. Sekret w minimalnym stopniu może i działa, ale poczytaj i popraktykuj HUNĘ to zobaczysz magię prawa przyciągania:)

Taka moda na te wszystkie

Taka moda na te wszystkie wierzenia, rozumiem chrześcijaninem nie jesteś?

Portret użytkownika ZeusS

Nie wiem, zacząłem czytać

Nie wiem, zacząłem czytać stronkę na temat HUNA. Jeśli jest to jakieś wierzenie to raczej odpuszczę. Ale podoba mi się to co do tej pory przeczytałem.

Wystarczy spojrzeć na Joe Vitale. Obwieszony jakimiś różańcami człowiek nie sprzyja mojej sympatii. Nie ufam ludziom z jakimiś emblematami religijnymi, bo uważam, ze obecnie religia jest wysokim źródłem.. zła nie dobra.

Jednak zgodzisz się ze mną, ze to sekret wyciągnął Joe Vitale z bezdomności i zaczą zarabiać kasę. Do momentu nagrania filmu stosował sekret, tak jak inni mówcy. Może wszedł na wyższy pułap stosowania prawa przyciągania i sekretnie jest już wystarczający? Albo nie jest już komercyjny? To tylko domysły.

TYAB to tak jak z pracą i zarabianiem kasy, o którym piszesz blogi. Najpierw roznosisz CV i idziesz do pracy na etat. Musisz pradopodobnie przez to przejść, aby w końcu się wkurwić i zacząć wszystko po swojemu.

Cytat ze strony HUNA:

"1/ Rób co kochasz robić

2/ osiągnij szczyty mozliwości w tej dziedzinie

3/ dostosuj świadomość swojej wartości ( czy wartości - jakości tego co robisz)

4/ oczekuj z radością"

Tony to nie wierzenie, a styl życia, mentalność, nowa świadomość. Nie masz tu figurek, ani niczego co wiązałoby się z jakimkolwiek wierzeniem. To jest tylko sposób postrzegania wszechświata.

Portret użytkownika TYAB

Heh religii w to nie

Heh religii w to nie mieszamy:), jestem.

Portret użytkownika TYAB

Joe Vitale stosuje Hunę. Huna

Joe Vitale stosuje Hunę. Huna jest to najstarsza wiedza dostępna człowiekowi. To co pisze na stronach internetowych to jedno,a resztę jest w ksiązkach np: Max freedom Longa.

Huna opiera się na prawie przyciągania, na wizualizacji. Nie będę dalej rozwijał tego tematu:), kogo zainteresowało to, to niech poczyta sobie. Aha i to nie jest religia.

Napisałbym coś ale się

Napisałbym coś ale się powstrzymam, bo wiary się tu nie miesza pomimo, że to trudne, gdyż wiara = moralność, styl życia i "postrzeganie wszechświata ". Wierzę, że w sklepie dostanę piwo, wierzę w hunę, wierzę w miłość -to wszystko jest wiarą.
Ps. nie żebym łapał za słówka ale termin "nowa świadomość" czy tam "wyższa świadomość" jest bodajże z New Age.

Bardzo POLECAM obejrzenie

Bardzo POLECAM obejrzenie SEKRETU. Dostałem po tym MEGA POZYTYWNEGO Kopa na przód. Wink

Jakiś czas temu przeczytałem

Jakiś czas temu przeczytałem artykuł, który został wrzucony na wykop. Nie pamiętam dokładnie tytułu artykułu ani samego portalu, na łamach którego ta publikacja się ukazała, ale wiem ze była tam mowa o tym, że wszechświat odpowiada na nasze pragnienia.
Artykuł ten widziałem z 5 lat temu i po tym czasie potwierdzam tę tezę. Jeśli czegoś pragnę szczerze i pełnią sił, otrzymuję to. W liceum byłem średnim uczniem, byłem strasznie słaby z matmy i nie wrozono mi kariery. Mocno pragnąłem studiów i ukończenia ich. Zacząłem ciężkie studia ekonomiczne, których 1 stopień ukończyłem z piątką za cały okres studiow.
Pragnąłem tez super pracy. Obecnie pracuje w dużej i znanej korporacji na stanowisku, którego gros starszych ode mnie o ponad 10 lat ludzi mi zazdrości. W międzyczasie schudlem 16kg, odkrylem w sobie nietuzinkowy talent wokalny i miałem upragnioną dziewczynę (która mnie rzuciła na początku roku - efekt niedopasowania charakterów i mojego załamania nerwowego). Przykładów tych ze swojego tylko życia mam wiele.
Na Sekret trafiłem chwile po zerwaniu. I tak patrząc z dystansu mogę stwierdzić, że jeśli rzeczywiście wierzysz to osiągniesz to, czego pragniesz. Ja dokonywalem tego nieświadomie, teraz zamierzam świadomie w tym uczestniczyć.

Jeśli ktoś jest bardziej zainteresowany tematyka prawa przyciągania polecam świetną książkę - Joseph Murphy "Potęga Podświadomości".

Dubel

Dubel

Portret użytkownika panxyz

Generalnie o takich rzeczach

Generalnie o takich rzeczach jak Sekret i inne tego typu moim zdaniem pierdoły piszą filozofowie od tysięcy lat otwarcie i jakoś nikt z tego powodu cyrku nie robił. Marketing tylko zrobił swoje. Ja w to nie wierze i się z tego śmieje, ale jak dla kogoś to działa i mu pomaga no to spoko- wazne że działa. Powodzenia.

Portret użytkownika chamski

widze ktos ERIPE slucha

widze ktos ERIPE slucha Laughing out loud

Portret użytkownika ZeusS

Witaj w klimacie

Witaj w klimacie Wink