
Wszystkich informuję już na samym początku: nie, dzisiaj też się nie udało. Zdaję sobie sprawę, że inni piszą na blogach jeden, dwa wpisy o kolejnych postępach, trzeci to już raport z uzyskania telefonu, czwarty z randki, piąty z pocałunku, a szósty - z dzikiego seksu. Można by odnieść wrażenie, że rady zawarte na tej stronie potrafią od razu całkowicie zmienić każdą cipę w PUA z prawdziwego zdarzenia. No cóż, mój blog służy więc poinformowaniu każdej takiej cipy (bez obrazy oczywiście), że to naprawdę nie jest takie proste. Może potem, kiedy się już pierwszy raz uda, jest już łatwiej. Ale to jak z jazdą na rowerze. Świadomość, że to naprawdę banalna sprawa, nie zmienia faktu, że nauka kosztowała cię od groma siniaków.
Kończę pracę, ale mam jeszcze trochę czasu. Za kilkadziesiąt minut przyjedzie po mnie rodzinka, jedziemy na obiad. Postanawiam więc wykorzystać ten czas na małe polowanie. Trzeba Wam wiedzieć, że w trakcie rozdawania ulotek, podczas którego co i rusz mijają cię uśmiechnięte, obejmujące się pary, frustracja i chcica narastają do ponadprzeciętnego poziomu.
Wcześniej widziałem całkiem niezłą blondynę, chodzącą po sklepach wraz z kimś, kto przypominał jej matkę. Odnajduję je i czekam, aż laska oddali się od rodzicielki i decyduję się podbić do niej "na gogusia".
Ja: Hej, koleżanko. Chcesz poznać fajnego faceta?
Ona (wyraźnie zniesmaczona): Nie, dziękuję.
Kiedy pytałem "Dlaczego?", ona już była przy matce. No nic, oddaliłem się, nie chcąc narażać się na krępujące spojrzenia. Idę do innego sklepu, tego dla bab, w którym siłą rzeczy roi się od lasek. Przyuważam taką jedną, która właśnie kieruje się do wyjścia. Trochę gorsza od tamtej, ale w sumie w mojej obecnej sytuacji nie mogę być nie wiadomo jak wybredny. Zagaduję ją, zmieniając taktykę.
Ja: Cześć.
Ona (po dłuższej chwili): Eee... cześć?
Ja: Co, zastanawiasz się, czy mnie skądś znasz?
Ona: No.
Ja: Nie, nie znasz. Ale możesz poznać.
Ona: Eee... wiesz, no chyba nie bardzo...
Ja: Czemu?
Ona: Bo trochę się spieszę i w ogóle...
Ja: Skoro tak, to może od razu dasz mi telefon, a ja za parę dni zadzwonię i się gdzieś umówimy?
Ona: Nie, wiesz, sorry...
Poszła, a ja jej nie goniłem. Żadna riposta nie przyszła mi do głowy na czas. Rzuciłem tylko na odchodnym (nie wiem czy usłyszała) "Twoja strata". Skierowałem się do kolejnego sklepu, gdzie już od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem podbicia do jednej z ekspedientek. Taka niewysoka czarnulka, ale naprawdę spoko.
Ja: Wczoraj chyba kończyła pani wcześniej?
Ona: Ja? Nie, ja w weekendy tak samo.
Ja: Tak? A mi się wydawało, że widziałem, jak wychodzi pani o czwartej. [Często rozdaję ulotki akurat pod jej sklepem.]
Ona: O nie, ja mam różnie...
Ja: A na przykład dzisiaj?
Ona: Dzisiaj? Do dwudziestej.
Ja: Hmmm... nie chcę się narzucać, ale może chciałaby pani któregoś dnia po pracy skoczyć na kawkę?
Ona (szeroko się uśmiechając z zakłopotaniem): Tylko wie pan, ja mam męża.
Rzeczywiście - jak mogłem nie zauważyć obrączki? Pożegnałem się grzecznie, stwierdzając, że i tak warto było zapytać. Jej chyba też było miło. No nic, przeszedłem się na drugą stronę centrum. W pewnym momencie dostrzegłem niezłą dupę, odchodzącą od bankomatu. Śledziłem ją do jeszcze innego sklepu, gdzie stanąłem niedaleko. Po chwili zrzuciła jakąś bluzkę, dżentelmeńskim instynktem machinalnie ją podniosłem.
Ona: Dziękuję.
Ja: Cześć.
Ona: [Patrzy się dziwnie przez dłuższą chwilę.]
Ja: Co, nie kojarzysz mnie?
Ona: Eee... nie.
Ja: I słusznie. Ale potem możesz.
Ona: Chyba niespecjalnie.
Ja: A czemuż to?
Ona: Bo gdzieś tu chodzi mój mąż.
Ja: Och... okej.
Żeby nie było niedomówień - nie zauważyłem u niej obrączki. Zauważyłem za to obrazy, które przewinęły mi się przed oczami: złamany, zakrwawiony nos po ostrym wpierdolu, jaki zaserwował mi jej potencjalnie mocarny i wściekły mężulek. Więc się wycofałem na z góry upatrzone pozycje.
Kierując się do wyjścia, zobaczyłem, że na ławce siada kolejna laska, też bardzo spoko. Chyba powinienem podziękować siostrze, że zadzwoniła i wywołała mnie przed sklep właśnie wtedy i pewnie oszczędziła mi piątego tego dnia kosza.
No niby staram się robić wszystko tak, jak stanowi Pismo. I dalej mi nie wychodzi. A może po prostu takie to już moje parszywe szczęście, że trafiam na same zimne i/lub zajęte suki?
Jak to mówili starożytni Rzymianie: commentate, domini, commentate. Czyli w wolnym tłumaczeniu: komentujcie, panowie. No, panie też.
PS: Tylko proszę żadnych uwag w stylu "Wkurzasz mnie, glinx11!" albo "Zajebię cię, glinx11!". 
Odpowiedzi
hehehe chyba nikogo juz
ndz., 2009-11-29 20:11 — snoopyhehehe chyba nikogo juz tutaj nie wkurzasz... Fajnie sie czyta Twoje historie. Respect za to ze podchodzisz i zagadujesz do kogo chcesz!!! Dobrze, ze sie juz tak nie przejmujesz niepowodzeniami. No i licze ze kiedys przeczytam w tej telenoweli (bardzo przyjemnej:P) o glinxie który dostaje numer, idzie na randke, caluje i robi cokolwiek mu sie podoba z jakas fajna laseczka:D Mam nadzieje ze nie bedziemy musieli na to czekac do ostatniego odcinka...;P
Pozdro glinx :]
"Hej, koleżanko. Chcesz
ndz., 2009-11-29 20:21 — Dil"Hej, koleżanko. Chcesz poznać fajnego faceta?" dajesz jej wybór.
Za bardzo needy chyba jesteś. Przełamałeś się i nie masz już strach przed podchodzeniem wiec wykorzystaj to teraz
Zle otwierasz. Zero relacji
ndz., 2009-11-29 20:24 — salubZle otwierasz. Zero relacji i zaraz o numer prosisz. Tak sie nie da.
Zgadzam się z kolegami.
ndz., 2009-11-29 20:46 — VimZgadzam się z kolegami. Zbuduj silniejszy raport, oddziałuj na nią.
Nie denerwujesz tu nikogo. Mogło tak być, kiedy ciągle mówiłeś, że nigdy żadnej nie poderwiesz, bo jesteś beznadziejny i opisywałeś swój strach. Teraz wszyscy darzą Cię sympatią - bo próbujesz, bo walczysz.
I jeszcze jedno - zwalcz tę "chcicę". Kobiety to wyczuwają i starają się tego unikać...
Na koniec - życzę Tobie i sobie, żeby nasze "terytoria łowieckie" się kiedyś pokryły ; p
Naucz sie czerpac z zycia
ndz., 2009-11-29 20:51 — salubNaucz sie czerpac z zycia przyjemnosci i nie rob nic na sile :)
Wiesz ja zajmuje sie swoimi sprawami, ostatnio troche czytam, tutaj sie udzielam, projektuje strone internetowa (z pomoca Dextera, pozdro) i mi czas mija. Nie mysle o dupach. Same sie odzywaja.
Podryw ma byc dodatkiem!! Zrozum to!!
I tak jestesmy z Toba:)
Dokładnie tak jest, niedługo
ndz., 2009-11-29 22:30 — DexterDokładnie tak jest, niedługo opiszę swoją historię z ostatniej imprezy, a zobaczysz, że nie trzeba wiele
No i próba podrywu
ndz., 2009-11-29 20:58 — DilNo i próba podrywu dziewczyny ,która była z matka nie była mądrym pomysłem. Miałeś zbyt mało czasu i mogła jeszcze babka wtrącić Ci się w rozmowę
Dawno już nie uśmiałem się
ndz., 2009-11-29 21:43 — stanleyDawno już nie uśmiałem się tak przy żadnym wpisie.
Jeśli Cię to pocieszy to ja też wiele razy dostawałem i dostaje zlewy. Wczoraj w klubie chciałem dla kumpla poderwać dziewczynę i....... ładnie mówiąc wróciłem z niczym.
Ja Cię podziwiam, że w ogóle
ndz., 2009-11-29 22:09 — LunejJa Cię podziwiam, że w ogóle podchodzisz do tych panienek i nie zrażasz się pomimo nieudanych prób. Ja mam problem żeby pogadać z ładną koleżanką z klasy a podchodzenie do nieznajomych dziewczyn na mieście to dla mnie abstrakcja...
No cóż, nieskromnie
ndz., 2009-11-29 22:19 — glinx11No cóż, nieskromnie przyznam, że Tchórzostwo we mnie od sierpnia (to wtedy po raz pierwszy w życiu podszedłem do dziewczyny z zamiarem podrywu, do którego w ogóle zresztą nie doszło) zostało zepchnięte do ostrej defensywy. Na początku faktycznie było strasznie ciężko, zresztą wystarczy zerknąć na wpisy w moim blogu. Jedno musisz sobie uświadomić: czy Ci się uda, czy nie, na pewno będziesz z siebie dumny, że spróbowałeś. No i pamiętaj, że pannie, do której zarywasz, też przecież sprawiasz przyjemność - przecież każda lubi być adorowana, no nie? Nawet jeżeli nic z tego nie wyjdzie, obie strony wyjdą na tym z lepszymi humorami.
Tak więc nie łam się i próbuj! A tak w ogóle, to moim zdaniem zarywanie do koleżanek jest trudniejsze niż do zupełnie obcych lasek. Jeżeli Ci się nie uda, będziecie przez co najmniej kilka najbliższych dni sztucznie unikać swojego wzroku. A poza tym, podryw teraz, po kilku miesiącach znajomości, też może być cięższy do przeprowadzenia.
Powodzenia!
A tam pierdolicie:) To nic
ndz., 2009-11-29 22:14 — salubA tam pierdolicie:) To nic trudnego. Nie patrzcie od tej strony. Nie taki diabel straszny jak wam sie wydaje.
Widzę, że moje poglądy
ndz., 2009-11-29 22:31 — DexterWidzę, że moje poglądy bardzo się pokrywają z Twoimi. Uwierzcie, tak jest naprawdę. Sami tworzycie sobie wyobrażenie tego jakie to jest niewykonalne.
Nie martw się nastawianie
pon., 2009-11-30 06:08 — Sub ZeroNie martw się nastawianie nosa nie boli:). Wiem coś o tym.
Może spróbuj tego directa rozegrać innaczej, tj. najpierw złap z babką jakiś kontakt wzrokowy, pozawerbalny i jeśli zauważysz jej zainteresowanie to wtedy uderzaj. Wydaje mi się, że te laski były aż nadto zaskoczone i przez to zakłopotane Twoimi słowami, dlatego tak dziwacznie Ci wyszło. Ale to tylko moje przypuszczenia.
Jak nie będziesz próbował
pon., 2009-11-30 06:12 — frozenKAIJak nie będziesz próbował Glinx to się nie nauczysz
tylko wnioski wyciągaj z każdej zlewy. Potem popraw co było źle i próbuj dalej
Błędy i wtopy zdarzać się będą
spójrz na mój ostatni blog na przykład... 
Proste!
Fajnie, że piszesz, a jeszcze lepiej, że się przełamujesz
Pozdro
Powiem jedno:
pon., 2009-11-30 10:03 — RadianPowiem jedno: GRATULACJE
Zmieniłeś się i to ostro Pamiętam jak czytałem Twój blog nie będąc jeszcze zalogowanym byłeś jednym z tych który zaczął sceptycznie nastawiać mnie do zawartych tu informacji. Po prostu byłeś załamany a teraz 5 prób niesamowite, rozwijasz się to dobrze. I teraz taka moja rada:
Może nie czujesz się dostatecznie pewnie i to odbija się na twojej postawie tzn. garbisz się zbyt szybko spuszczasz wzrok, mówisz zbyt szybki i nie wyraźnie zastanów się nad tym.
Ja trenowałem postawę i patrzenie ludziom w oczy przez około miesiąc zanim zacząłem w ogóle zagadywać i muszę powiedzieć że trening skutkuje.
Utrzymuje kontakt wzrokowy z targetem (co najmniej 2 spojrzenia w oczy) i dopiero wtedy atakuje i jeszcze żadna nie dała mi kosza wistnie brutalnym stylu a to podbudowuje.
Życzę powodzenia w kolejnych akcjach.
Fajnie że podchodzisz i
pon., 2009-11-30 12:15 — sebatbgFajnie że podchodzisz i rozmawiasz z kobietami, ale jesteś trochę za bardzo napalony.