Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Moja pasja - życie.

Jeszcze całkiem niedawno byłem człowiekiem zachłyśniętym teorią i jak to zwykle bywa chciałem wszystko wprowadzić w praktykę. Chciałem za wszelką cenę poruchać i tylko to dla mnie się liczyło. Jednak gdy zacząłem wykorzystywać wszystko co tu przeczytałem w rzeczywistości coś zaczęło się pieprzyć (oczywiście nie chce mówić, że to wszystko bzdury, zrozumiecie jak przeczytacie dalej) Czułem się źle, nieswojo, nie widziałem kompletnie swojej wartości. Czułem się jak desperat i myślę, że nim byłem w oczach kobiet. Zero przyjemności z uwodzenia. Ale zaraz, zaraz. Tu się zatrzymałem. Jak można z czegoś czuć radość, skoro zaplanowałem sobie, że to jedyna rzecz, która ma mi ją dać. Nie wiem, nie potrafię wytłumaczyć, ale jednego dnia coś po prostu pękło i stało się tak klarowne. Zatrzymałem się i spojrzałem na swoje życie. Trenuje boks, tańcze breakdance, ucze tego małe dzieciaki. Jak mogłem być tak pusty, żeby wymagać od tych zajęć, tego, że kobiety dzięki temu na mnie polecą. Przeczytałem tu o pasjach, że warto je mieć, dlatego wróciłem do tańca, zaczałem ćwiczyć tą świetną sztukę walki ale po co? To było tylko oczekiwaniem efektu. Nie widziałem w tym nic fascynującego. Miałem pasje, które mnie nie fascynowały! Olśniło mnie. To zrozumienie to najcenniejszy dar, który otrzymałem od życia. Teraz nie rozumiem jak można nie cieszyć się tym jak widzę dzieciaki, które cały tydzień czekają, żeby przyjść na trening. Jak widzę, że sobie dają radę, że robią progres i starają się, mając przy tym ogromną frajdę. Jak mi opowiadają o tym, że nie mogą się doczekać jak tata im wystawi trampolinę na ogród. Czego mnie nauczyła praca z dzieciakami? Zwykłej, czystej radości. One niczego nie wymagają, po prostu cieszą się wszystkim dookoła i nie zastanawiają czy przez taniec spodobają się dziewczynom, czy będą w oczach innych ludzi osobami, które mają w życiu cel, czy są wyjątkowi przez wyjątkową pasję. Pewnie niedawno gdyby napisała do mnie dziewczyna na której mi cholernie zależy, czy spotkam się z nią kiedy akurat mam trening to olałbym te dzieciaki i biegł z językiem na wierzchu do niej. Dzisiaj czuje, że wolałbym sobie poćwiczyć i pośmiać się z nimi, a spotkanie bym przełożył kiedy mi pasuje, a jeśli jej nie pasuje to trudno. Po prostu przestały być laski dla mnie takim priorytetem.

Boks - zacząłem ćwiczyć dwa lata temu. Rzuciła mnie dziewczyna. Nigdy nie byłem typem osoby, która umiała się postawić silniejszym. Chciałem, dzięki temu pokazać jej swoją wartość, że kiedyś zobaczy jak odnoszę sukcesy, że zwyzywam jej kolegów, sprowokuje i pobije. Tak, dokładnie takie myśli miałem w głowie. Mimo to nie uważam to za nic złego. Warto wykorzystać całą złość, cały gniew, frustrację po rozstaniu aby zbudować potężną motywację. Inaczej będziesz musiał to tłumić. Potem miałem motywy, aby popisać się przed laskami, że ćwiczę boks, że jestem charakternym facetem. Ale to już nie jest dobre, byłem pipką. Nie wiem jak mogłem uważać, że prawdziwy facet to taki, który poniża innych, bo wie że jak się sprzeciwią to ma silne argumenty w pięściach, na dodatek robi to tylko i wyłącznie żeby przypodobać się kobietom. Dzisiaj motywuje mnie coś innego. Coś silniejszego niż chęć bycia atrakcyjnym. W boksie dostrzegłem naukę. Dopiero gdy zrzuciłem te ciemne okulary ego zauważyłem jak PRAWDZIWA pasja zmienia życie. W sparingach nauczyłem się pokory, to nie walka z przeciwnikiem, ani ze strachem. To doświadczanie strachu jako pozytywnej energii, motywującej energii. Strach nie jest taki straszny, nie potrafię wytłumaczyć dlaczego i jak to działa, ale strach po prostu jest cenny. Gdy go zaakceptujesz transformuje się na coś bardziej duchowego i jest w nim głębia. Strach pomaga ci dostrzec, że żyłeś w iluzji, że coś wymaga twojego przemyślenia, przemiany. Dlatego strach pomógł mi pokochać życie, zobaczyłem, że bałem się odrzucenia, upokorzenia. Ale na ringu nie ma czasu na myślenie o tym (a właśnie niekreatywne myślenie tworzy to uczucie), jest tylko strach bez historii, a to mi pomogło dostrzec, że to właśnie ona jest iluzją, że strach w najczystszej postaci jest cholernie potężną energią, a my się jej boimy (tak, nakładamy strach na strach i tak w kółko, tak tworzymy irracjonalny, potężny strach, bo cała energia idzie na zasilanie tej gry). Właśnie boks pomógł mi nie tyle co to zrozumieć, ale doświadczyć. Iluzja po prostu ode mnie odpadła a to się przejawia w kontaktach z kobietami. A zaczęło się od wyrzucenia kobiet z piedestału, bo inaczej przeoczyłbym to.

Teraz widzę, że pokochanie życia dało mi więcej niż latanie po galeriach i zagadywanie dziewczyn. Miłość nie jest czymś czym można obdarzyć coś/kogoś konkretnego. Radość życia jest wewnątrz, jest sposobem bycia, twoim istnieniem, po prostu to co przyciąga kobiety, emanuje z Ciebie tak jak radość z dzieciaków. I jeżeli ta miłość zrezonuje się z miłością innej kobiety, wszystko potoczy się samo, życie o to zadba.

"Jeśli szukasz miłości swojego życia... przestań. Przyjdzie sama gdy zaczniesz robić rzeczy, które kochasz"

Odpowiedzi

Niema tego złego co by na

Niema tego złego co by na dobre nie wyszło Smile

Portret użytkownika Departed

Na główną!

Na główną!

Ten portal potrzebuje blogów

Ten portal potrzebuje blogów jak ten oraz ich dojrzałych autorów. Tekst jest taki jaki powinien być. Jak dla mnie każdemu nowemu do przeczytania, który zachłysnął się sukcesami w podrywie, aby zrozumiał, że kobiety to część, a nie całość życia mężczyzny. Brawo, dla mnie główna.

Portret użytkownika _Alvaro_

Bardzo fajne

Bardzo fajne spostrzeżenia.
P.S. Też uwielbiam sztuki walki ale w moim przypadku jest to mma Laughing out loud

Portret użytkownika gryfel

W końcu blog, który zostaje w

W końcu blog, który zostaje w głowie. Z drugiej strony żeby stwierdzić, co tak naprawdę sprawia nam konkretną satysfakcję trzeba dużo próbować, próbować i nie dawać za wygraną.