Pamiętam, był to dzień po moich dwudziestych siódmych urodzinach. Razem z dziewczyną tego dnia byliśmy umówieni na kolację w restauracji. Ponieważ Ona kończyła pracę późno ja miałem dużo czasu na spokojny prysznic, prasowanie koszuli i wyczyszczenie butów. Gdy wróciła do domu zobaczyła mnie wystrojonego jak szczura na otwarcie nowego kanału, a na mojej twarzy widniał idiotyczny uśmiech. Rozpłakała się. „Chcę to zakończyć” – usłyszałem. W taj chwili poczułem, jak zimny pot oblewa całe moje ciało, a w głowie w przeciągu kilku milisekund przeleciały mi wspomnienia z czterech lat związku, i co gorsze, cała reszta Naszego życia, którą sobie wyobrażałem od dawna.
W ten oto „oryginalny” sposób trafiłem na tą stronę. W każdej swojej wolnej chwili jaką miałem (a jak jej nie miałem to sobie ją tworzyłem) czytałem blogi BANEGO (szkoda, że go tu już nie ma), Gracjana i wielu innych, którzy wydawali mi się mega ogarnięci w tematach kobiet i samorozwoju. Czytałem wszędzie, w tramwaju, w pracy, w pociągu, na kiblu – niektóre po kilka razy, bo jakieś przesłanie pisane między wierszami mogło mi umknąć.
Oczywiście, swoją przygodę z podrywaj.org rozpocząłem od klasyków typu „Jak odzyskać byłą”, przechodząc w kolejne fazy mojej psychiki porozstaniowej „Jak o niej zapomnieć”, a na samym końcu, jak już zrozumiałem, że też i przede wszystkim moja w tym wina zacząłem czytać „Jak być prawdziwym mężczyzną”, „Kogo pragną kobiety”, no i dużo o tym jak podrywać, o kobiecej psychice itd. Powiem szczerze, że mimo tylu lat na karku, mój światopogląd o kobietach obrócił się o całe 180 stopni. Miałem mózg wyprany miłościami z Hollywood. Wtedy zrozumiałem, że powinienem być bardzo wdzięczny dziewczynie, która mnie zostawiła i że trafiłem do Was. Tak na marginesie, łatwiej by było, jakby zamiast mnie zostawiać, dała linka do tej strony i powiedziała: „Poczytaj, a będzie nam obojgu lepiej”.
Rady wyczytane tutaj zacząłem (prawie) od początku wdrażać w życie, ale nie wszystko. Zacząłem od wytyczenia sobie założeń. Czego oczekuję, kim chcę być… nie chciałem zostać jakimś mega PUA, nie chciałem chodzić co weekend od klubu do klubu i cieszyć się z zlewek pięknych kobiet (bo o przeciętnych nikt nigdy tu nie mówił/pisał), ogólnie nie chciałem w nienaturalny dla mnie sposób poznawać nowych kobiet. Za to chciałem zmienić się w faceta, którego każdy doceni za to co z sobą zrobił, mimo tylu przeszkód życiowych. TO BYŁ MÓJ CEL. Poznałem nowych znajomych. Dużo zabawy, imprez, ALKOHOLU. Dlaczego wyróżniłem to słowo – o tym później.
Po trzech miesiącach od rozstania poznałem dziewczynę. Co było w tym wszystkim najśmieszniejsze? Od dwóch lat (od kiedy tam mieszkałem), Ona była moją sąsiadką z klatki, ale nie tylko z klatki. Nawet nasze pokoje były oddzielone tylko jedną ścianą. Nigdy prędzej się nie spotkaliśmy. Jak to możliwe? Nie mam zielonego kurwa pojęcia!!! Zastosowałem kilka rad o podrywaniu, oczywiście z tej strony i się udało… Zaprosiła mnie na wesele do swojej znajomej i od tego czasu się zaczęło.
Była fantastyczna: świetnie gotowała, mądra, wysportowana i tak piękna, że co drugi mój znajomy pytał się czy ma siostrę.
Mimo tych wszystkich zalet, w mojej głowie ciągle siedziała była. Głowa aż mi kipiała od analizowania i porównywania ex i aktualnej dziewczyny. Wiedziałem, że mimo jej zajebistości i wewnętrznego poczucia, że aktualna jest po tysiąckroć lepsza od byłej, zrobiłbym wszystko, żeby do niej wrócić. Oczywiście nie dawałem (przynajmniej tak mi się wydawało) po sobie tego poznać.
Rzeczywistość była inna. Prawie od samego początku ona czuła, że coś jest nie tak. Pewnego dnia mi powiedziała, że nie czuje ode mnie tego uczucia, które powinna czuć. Z tego powodu czuła się nieatrakcyjna dla mnie, a tym samym dla siebie. W końcu co tu się dziwić, skoro ciągle kochałem inną… Po jakimś czasie wszystko się we mnie wyregulowało. Zapomniałem o starej miłości a przejrzawszy na oczy dostrzegłem tylko i wyłącznie plusy tej całej historii.
Ale to już było za późno !!!
Do czego dążę tą przydługą historią? Już tłumaczę:
Powinienem wspomnieć o tym na samym początku, ale blog ten kieruję do osób, które są w fazie szukania plasterka, kobiety, która pomoże nam zapomnieć o starej znajomości.
NIE SZUKAJCIE NA SIŁĘ. Nie spieszcie się z tym. Nie raz czytałem tutaj, że najlepiej poznać szybko kogoś, kto pozwoli Ci zapomnieć. I to prawda. Nie dopisał zaś nikt, że to może mieć swoje skutki uboczne. Pomijając fakt, że możesz zranić inną osobę, sam wkopiesz się w jeszcze większe bagno nie przeanalizowawszy swojego zakończonego już związku. W tej sytuacji nie jesteś w stanie, albo po prostu wydaje Ci się, że już nie musisz szukać powodów jego rozpadu, które na marginesie tkwią w Tobie. Nie będziesz nigdy lepszy, jeżeli nie będziesz wiedział co robiłeś źle. Nie pójdziesz nigdy do przodu, jeżeli nie będziesz dążył do zmiany siebie. Trafiasz w taki sam związek, z tą różnicą, że z inną kobietą. Reszta będzie taka sama, łącznie z zakończeniem.
A co z tym ALKOHOLEM? Wiem jak ciężki jest okres po rozstaniu. Zdaję sobie sprawę z tego, że większość osób to czytających to wie. Picie dużej ilości alkoholu w tym stanie działa identycznie jak „kobieta plasterek”. Nie pozwala Ci myśleć, analizować, co było nie tak. Nie pozwala dojść do słowa tej „mądrej” części Twojego Ja.
Jaka więc rada? Jeżeli już przydarzy Wam się taka sytuacja, pozwólcie swoim uczuciom dojść do ładu. Zamknijcie za sobą przeszłość, aby nie miała ona wpływu na Twoją przyszłość. Poświęćcie troszkę czasu, na przemyślenia. Nie szukajcie nikogo na siłę. Z czasem poczujecie ulgę, z każdym dniem będzie lepiej. Poświęćcie ten czas na rozwój, a wtedy, jak wszystko zrobisz dobrze - ŚWIAT LEŻY U WASZYCH STÓP.
Odpowiedzi
Ta druga definitywnie Cie
pt., 2014-03-07 22:18 — berradTa druga definitywnie Cie kopnęła?
Przez dwa miesiące myślałem,
sob., 2014-03-08 07:57 — Dexter_85Przez dwa miesiące myślałem, że tak. teraz okazuje się, że niekoniecznie... Powiedziała mi, że chce odejść bo myśli, że ja zastanawiam się nad tym samym. Zastanawiałem się, tylko że dużo prędzej, dopóki ex siedziała jeszcze w mojej głowie...
Ostatni akapit to chyba taka
sob., 2014-03-08 14:57 — NieBylobyTematuOstatni akapit to chyba taka dobra kwintesencja tego bloga

życze powodzenia i pamiętaj ułozy sie co by sie nie dzialo