
Pewność siebie - hasło, które pada tutaj tak często jak swego czasu drób padał na ptasią grypę. „Bądź bardziej pewny siebie, a będzie ci w życiu łatwiej”. No dobra – to poproszę raz dla mnie i raz dla kolegi..
Mierząc się z tematem, jak to zrobić żeby być bardziej pewnym siebie, jak zwykle poszukałem analogii. Tak mam, jeżeli ktoś mówi do mnie słowami, których nie rozumiem, ale wiem jaki jest cel do osiągnięcia – szukam porównania.
Moja analogia: „musisz sobie gotować, będziesz zdrowszy”. Brzmi podobnie prawda ? nie podajemy przepisu, tylko wskazujemy środki i cel do osiągnięcia. Słysząc taki tekst od razu wiesz jak odpowiedzieć „ok. jasne tylko, że nie potrafię gotować, przypalam nawet wodę na herbatę”.
Ergo odpowiadamy sobie – „dobra, super ale nie potrafię być pewny siebie”.
Teraz będziemy myśleć w duchu analogii czyli tak, jakby bycie pewniejszym siebie stanowiło danie, na które trzeba mieć przepis i składniki. No i niestety je przyrządzić za pomocą gara i chochelki. Każdy z nas może to danie przygotować.
Mój przepis na „pewność siebie” drodzy kuchcikowie..
1. Pewność swego, a pewność siebie
Niewielka różnica na oko. Ale zapewniam jest taka jak między krzesłem, a krzesłem elektrycznym. Tak jak jaja są elementem jajecznicy nie będąc jajecznicą tak samo pewność swego jest tylko i aż niezbędnym składnikiem pewności siebie.
Pewność swego to po prostu nasz fundament, coś czego jesteśmy absolutnie pewni, coś w czym czujemy się świetnie i co lubimy. Obszar, którego jesteśmy w stanie bronić zawsze. Można powiedzieć poetycko, że jest to kuźnia naszej niezłomności. Wspomniany fundament dający nam oparcie to wiara, jakiś dobrze rozpoznany wycinek wiedzy, zainteresowania, jakiś temat na wspomnienie którego ze łzami w oczach damy się zastrzelić, ale nie zmienimy zdania.
Pewność swego kształtuje się w procesie poznawczym, uczymy się, doświadczamy i w pewnym momencie dochodzimy do przekonania, że coś po prostu wiemy, nawet jeżeli jest to wiedza, polegająca na tym, kiedy należy wybić się z progu. Adam Małysz nie był jakoś wybitnie pewny siebie, wiedział że można go zagiąć zadając najprostsze pytanie, ale tego że odda dwa równe skoki był pewny i to podkreślał. Było widać, że wie co robi.
Dlatego mniejszości np. geje, czy ludzie wierzący w rasta mana są często bardziej pewni siebie (ponieważ składnikiem ich pewności siebie jest silna wiara w to co robią) niż klasyczny dresik spod klatki, którego jedynym fundamentem są plemienne zachowania z kumplami polegające na pluciu na wycieraczki i mówieniu HWDP. Dresik wyalienowany z grupy nie potrafi uzasadnić potrzeby swojego istnienia i zwyczajnie się zawiesza wykrzykując hasła z murów albo stadionowych płotów.
Świadomość pewności swego (fundamentalna wiedza, przeświadczenia, wiara) to wycinek większego komponentu pewności siebie czyli poczucia bezpieczeństwa.
Budując pewność siebie, na początek odnajdźcie, w sobie wasz rdzeń - zacznijcie od znalezienia obszaru w którym czujecie, że jesteście w stanie w 100% bronić swego.
Podpowiedź - żeby być pewnym swego - trzeba posiąść jakąś mądrość.
2. Poczucie bezpieczeństwa – wznieś mury wokoło swojej niezłomności.
Jak doprowadzić do tego żeby czuć się bezpiecznie ? Żeby znaleźć odpowiedź, trzeba sobie zdefiniować bezpieczeństwo. Ja czuję się bezpiecznie kiedy mam przekonanie, że dysponuję wystarczającymi zasobami na to, żeby odpowiednio zareagować kiedy wymaga tego sytuacja. Bezpieczeństwo kojarzy mi się więc z sytuacją, w której da się zachować coś w nienaruszonej postaci – a taki stan to mimo wszystko defensywa. Nieprzypadkowo drużynę buduje się „od tyłu”.
Tak jak powiedziałem wcześniej – dużą część tak rozumianego poczucia bezpieczeństwa stanowi pewność swego. Żeby czuć się bezpiecznie w dużym skrócie muszę posiadać wiedzę i przekonania w wielu kwestiach, mieć zdolność poszerzania horyzontów, umieć dostrzegać powiązania, przewidywać różne scenariusze, podejmować wyzwania, wierzyć, że jestem w stanie zauważyć zależności, odnajdować rozwiązania. Wiem, że nie mogę sobie pozwolić na zaniedbanie żadnego z obszarów, dokładnie tak samo jak nie mogę zapomnieć, żeby czasami wymienić olej w samochodzie.
Żeby czuć się bezpiecznie należy wybudować mur z basztami wokół naszej niezłomności (tego serca lochu – jeżeli ktoś z was grał w DK...) Solidne, wysokie ogrodzenie poprawia komfort tego co jest w środku. Żeby czuć pewność siebie, trzeba postarać się o wzniesienie tych murów. Oczywiście wznoszenie murów, jest ciężkie i żmudne, wymaga zaangażowania i wysiłku. No ale warto.
"Wierzę w coś, a przy okazji cholernie dużo wiem. Brzmi dobrze."
Pewność swego w wielu aspektach nie daje jeszcze pełnego poczucie bezpieczeństwa. To jest możliwe dopiero w sytuacji posiadania odpowiedniego statusu materialnego, pozycji w społeczeństwie, no i niestety zwykłej prymitywnej siła fizyczna czy może lepiej witalności.
"Wierzę w coś, cholernie dużo wiem, mam sporo hajsu i znam sędziów, prokuratorów, radnych przy okazji biegam maratony i mam uprawnienia instruktora krav magi. Brzmi zajebiście."
Dlatego chcesz być pewny siebie - zdobywaj rangi wymienione wyżej.
Żeby nie było - status materialny i pozycja – to często efekt „sytości” po zjedzeniu dania „pewność siebie”. Jesteśmy pewni siebie - za tym idzie kasa i pozycja. Oczywiście, ale nie zawsze. W moim przykładzie „sytym” można poczuć się już w trakcie przygotowywania dania – bo mając hajs i pozycję od urodzenia można czuć się nieźle zaniedbując pozostałe obszary (jednak do momentu konsumpcji pełnowartościowego danie, będzie to tylko wrażenie) i w pewnym momencie zostać zmiażdżonym przez kogoś, kto jest w pełni pewny siebie.
Sun Tzu „ten kto jest przygotowany i czeka na nieprzygotowanych tego czeka zwycięstwo”
Podpowiedź - żeby być przygotowanym - trzeba posiąść mądrość
3. odwaga/rozwaga
Lubimy ludzi odważnych. Nie zastanawiamy się głębiej, co to jest odwaga. Pomyślałem o tym i zdałem sobie sprawę, że ludzie dokonujący aktów heroizmu dzielą się na odważnych i brawurowych.
Jeżeli ktoś decyduje się na akt heroizmu nie poprzedzając swojego działania najmniejszym momentem refleksji – po prostu ryzykuje, nie szanuje swojego życia, naraża innych - to, że mu się uda jest zwykłym fuksem.
Nie chodzi mi o budowanie wielkiego planu działania, ale ten chwilowy błysk rozsądku niezbędny do rozważenia tego co robimy i co stawiamy na szali (cholera, mam 30 sek, żona, dzieci). Jeżeli taka chwila nie nastąpi gramy w rosyjską ruletkę.
Dlatego prawdziwa odwaga wg mnie, to umiejętność oszacowania konsekwencji i wybór najmniej szkodliwej drogi do osiągnięcia celu. Przy czym odwaga zakłada działanie tzn. przełamanie komfortu wynikającego z poczucia bezpieczeństwa. Odwaga to decyzja w momencie, kiedy na monitorze mózgu świeci się napis WARNING.
Wracając do naszej "niezłomności otoczonej murem". Odwaga to załoga broniąca twierdzy. Nie chcą ginąć, ale wiedzą, że czeka ich to, jeżeli nie podejmą walki. Działają wbrew poczuciu, które każe ukryć się za murami. Nie mogą jednak przegiąć w drugą stronę i brawurowo dążyć do otwartej konfrontacji, bo w polu nie mają żadnych szans. Nawet jeżeli wbrew logice uda im się jeden rajd, drugi może oznaczać klęskę.
Jeżeli odwaga jest niczym nieuzasadniona - jest po prostu głupotą.
Sun Tzu:
Ten, który jest gotów na śmierć, może zostać zabity.
Ten, który bardzo pragnie żyć, może zostać wzięty do niewoli.
Tego, który jest drażliwy i działa pochopnie łatwo obrazić.
Tego, który jest uczciwy i czysty, można pohańbić.
Ten, kto kocha ludzi, może mieć kłopoty.
Podpowiedź - żeby być odważnym trzeba posiąść mądrość.
Jak widzicie składniki dania muszą zostać odpowiednio wyselekcjonowane, a następnie wymieszane ze sobą.
Jeżeli wyjdzie wam pewność siebie wg tego przepisu, polecam popieprzyć dla smaku...
Bon apetit
(pozdro dla Hani i Violi – nie czytacie tego ale… było miło)
Odpowiedzi
Ha! Sztuka wojny się
czw., 2014-03-06 03:36 — BigBastardHa! Sztuka wojny się kłania.
Genialne.
Nie wiem czemu Septo ten wpis
pon., 2014-03-10 19:39 — IgorskyNie wiem czemu Septo ten wpis jeszcze nie trafił na główną, bo bardzo fajnie klepiesz w tą klawiaturę. Osiągnięcie pewności siebie nastręcza wiele problemów, a tak na prawdę jest wynikiem ciężkiej pracy często w sensie dosłownym.
Igorsky dzięki za przychylną
pon., 2014-03-10 21:34 — septoIgorsky dzięki za przychylną recenzję. Prawda jest taka, że sposoby i zasady prowadzenia walki/konfliktu jakiegokolwiek typu (np. boju ze samym sobą) zostały opisane setki lat temu. Ludzie (faceci) mają z tym problem do dzisiaj. Zamiast pieprzonej chemii, czy geografii powinni w szkole uczyć "Sztuki Wojny" takie jest moje zdanie...