
Witajcie!
Znów przerwa od podrywaj.org i znów wracam bogatszy o nowe doświadczenia którymi chciałbym się z wami podzielić.
Zainteresowały mnie ostatnio sposoby na zmianę własnego zachowania. Szczerze mówiąc nie czytałem żadnej publikacji na ten temat, doszedłem do tego analizując własne motywy i dlatego nie jestem w stanie stwierdzić czy zadziała to w waszym przypadku. Dlatego wszelkie opinie będą bardzo cenne 
Wyobraź sobie, że jesteś w innym mieście, nie znasz otoczenia, chcesz się dostać z punktu A do pkt B. W takiej sytuacji nieważne kogo zapytasz o drogę będziesz pewny siebie, nie będzie tremy, uczucia dyskomfortu. Twój mózg usprawiedliwia Twoje zachowanie. Potrzebujesz informacji, jest akceptowalny powód dlaczego zagadujesz do innych ludzi - mózg nie zgłasza sprzeciwu. Inna sytuacja. Jesteś w pracy, przychodzi klient(ka), rozmawiacie normalnie. Dlaczego? Znów Twój mózg akceptuje zaistniałą sytuacje jako naturalną.
Każdy z nas, absolutnie KAŻDY, ma okoliczności, w których czuje się naturalnie. Chyba się to nazywało strefą komfortu. W każdym razie dopóki podświadomie zgadzasz się z tym, co robisz i jest to dla Ciebie wytłumaczalne to wszystko jest ok.
Ale to już było, owszem. Dlatego teraz pora przejść do rzeczy, mam nadzieję, nowej. Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego robisz coś w określony sposób? Jakie motywy Tobą kierują? Warto przemyśleć, czy działania które podejmujesz w życiu wynikają z tego, co robić powinieneś, czego ludzie się po Tobie spodziewają czy z tego, co tak naprawdę robić chcesz. Ja znalazłem sporo przykładów gdzie zachowałbym się inaczej gdybym zrobił to, na co miałem ochotę.
Oglądaliście "Efekt Motyla"? Jeśli nie - sensem filmu jest zmiana drobnych wydarzeń z przeszłości które rzutują na życie ich uczestników. Film świetnie pokazuje, że wystarczy jedno słowo, jeden gest wykonany odpowiednio wcześnie aby zmienić całkowicie czyjeś życie. W tym momencie przychodzi refleksja - "Życie składa się z drobiazgów". I to nie jest jedynie sentencja, trzeba to sobie uświadomić. Co by było, gdybyś powiedział paru osobom co tak naprawę o nich myślisz? Co by było, gdybyś poszedł z kumplami do innego baru? Albo gdybyście przeszli inną ulicą, spotkali znajomego i wylądowali na domówce? Co by było gdybyś powiedział 10 dziewczynom, że Ci się podobają? Co by było, gdyby... No właśnie.
Sednem jest uświadomienie sobie tych nieskończonych możliwości. Nie rozmyślanie o nich, UŚWIADOMIENIE ich sobie. Gdy już do to dostrzeżesz dojdziesz do wniosku, że możesz być kimkolwiek, być gdziekolwiek i robić cokolwiek. Wystarczy zacząć od dziś. Wyobraź sobie ile sytuacji dziennie Cie omija. Ile możliwości, potencjalnych świetnych scenariuszy omija Cię tylko dlatego, że jesteś bierny. Chujowo, nie?
A teraz zastanów się kiedy ostatnio miałeś ochotę coś zrobić a tego nie zrobiłeś? Idę o zakład, że nie dalej jak wczoraj. Jak to zmienić?
To nie jest właściwe pytanie. Właściwe brzmi czy chcesz to zmienić? Pomyśl teraz nad tymi wszystkimi możliwościami, uświadom sobie nieskończenie wiele scenariuszy swojego życia, wyobraź sobie jak Twoje życie wyglądałoby gdyby okoliczności w przeszłości były inne. Wiesz już czy chcesz zmiany?
Sądzę, że tak. Pora się obudzić i wziąć życie we własne ręce, chcesz tego, prawda?
Właśnie do tego punktu dążyliśmy. Skoro uświadomiłeś sobie już, że chcesz, to to zrobisz. Masz jedno życie, rób to, co chcesz w nim robić. Niech to będzie wystarczający powód dla Twojego mózgu. Chcesz pójść do kina - idziesz do kina. Chcesz potańczyć - tańczysz. Chcesz zagadać do dziewczyny - zagadujesz. Chcesz jej powiedzieć, że działa na Ciebie i wyobrażasz sobie jak wygląda nago i co byś z nią robił - Mówisz jej to! Wsłuchaj się w swoje myśli, w to, co mózg do Ciebie mówi i zacznij z nim współpracować. Niech hasło "bo chcę" będzie dla Twojej podświadomości takim samym wytłumaczeniem jak "jestem w pracy", "pytam o drogę" czy "szukam warzywniaka".
Chcesz coś zrobić - robisz to. Wystarczy, że po prostu chcesz.
Odpowiedzi
Wystarczy wszystkie
ndz., 2014-02-02 20:41 — Pitero55Wystarczy wszystkie wątpliwości zamienić na słowo "chce" i życie staje się łatwiejsze
nie szukac wymówek, po prostu chce zagadac- idę
doskonały blog
Bardzo fajne wnioski,
ndz., 2014-02-02 21:38 — SekalekBardzo fajne wnioski, szczególnie ostatnie zdanie jest bardzo cenne. Nigdy wcześniej nie myślałem o tym w ten sposób
Uświadamianie sobie swojego zachowania to jedno z głównych zagadnień NLP. Każde zachowanie człowieka ma jakiś cel, chociaż mało kto zdaje sobie z tego sprawę. Dlatego tym bardziej gratuluję, że udało Ci się dojść do takich wniosków bez lektury. Gdybyś chciał się bardziej zagłębić to polecam "NLP w 21 dni" - bardzo fajna, pisana czysto w naukowy sposób
Byc moze przeczytam w wolnej
śr., 2014-02-05 03:58 — InquisitorByc moze przeczytam w wolnej chwili, inspiracji nigdy dosc
Nie można się kierować tym co
wt., 2014-02-04 01:43 — TheFreakShieldNie można się kierować tym co pomyślą o Tobie inni. Żeby przełamać strefę komfortu można zrobić cokolwiek co normalnie by się nie zrobiło, np. położyć się na trawie w parku i mieć wywalone co inni sądzą o tym że tutaj leżysz bez koca itp.
Faktycznie, kilka drobiazgów
wt., 2014-02-04 16:06 — VegoFaktycznie, kilka drobiazgów zmienia dużo w życiu.
Wszystko zaczyna się wewnątrz naszych myśli, a potem to co chcemy przelewamy do rzeczywistości, bardzo fajnie opisałeś sytuacje ;] Gdyby się w to odrobinę więcej wgłębić to można wytworzyć w sobie takie poczucie bycia górą nad wszystkimi sprawami w naszym życiu, bo to Ty jesteś tutaj Władcą.
Freak, chyba napisales dla samego napisania, tak jakos mi sie wydaje, wczuj sie w to, zamiast powielac jakies teksty rodem z self confidence czy jakos tak;]
Wypisałem tylko przykład
wt., 2014-02-04 18:57 — TheFreakShieldWypisałem tylko przykład przełamania tej swojej bariery, a o leżeniu na trawie nie wyczytałem z self confidence tylko z innej stronki : )
A co jeśli chcę się naćpać
śr., 2014-02-05 22:08 — polenieoleA co jeśli chcę się naćpać ale jest to sprzeczne z moimi zasadami? Co jeśli chcę komuś wpierd*lić? Mam to robić nie patrząc na to czy robię mu krzywdę?
dobra stary nie ma problemu 
Psychopaci sa wsrod nas:)
czw., 2014-02-06 04:13 — InquisitorPsychopaci sa wsrod nas:)
"Wyobraź sobie, że jesteś w
ndz., 2014-02-16 22:24 — Przemo"Wyobraź sobie, że jesteś w innym mieście, nie znasz otoczenia, chcesz się dostać z punktu A do pkt B. W takiej sytuacji nieważne kogo zapytasz o drogę będziesz pewny siebie, nie będzie tremy, uczucia dyskomfortu. Twój mózg usprawiedliwia Twoje zachowanie. Potrzebujesz informacji, jest akceptowalny powód dlaczego zagadujesz do innych ludzi"
To nie jest takie oczywiste. Od jakiegoś czasu zauważyłem, że ja autentycznie chcąc tylko zapytać się kogoś o drogę nagle dostaje pewnej blokady przed tym i stresa! To mega dziwne się wydaje w przypadku kogoś takiego jak ja, kto grube setki razy pytał laski o takie rzeczy i powinno być to dla niego trywialne jak rozmowa z najlepszym najbliższym kumplem. Tym bardziej, że robi to, bo chcę się dowiedzieć, a nie poderwać czy przełamywać jakieś bariery
Dlaczego tak się dzieje ? Skąd ta blokada ? Bo takie czynności automatycznie przywołują nieprzyjemne wspomnienia, nieprzyjemne reakcje kobiet. Niezły paradoks - przełamywanie barier przyczynić się może do powstania jeszcze większych barier
Czasami sobie tłumaczę i uspokajam sam siebie mówiąc "Już dobrze Przemo, spokojnie.. to nie jest żaden DayGame, żaden Demonic Confidence, to tylko pytanie o to i o to, bo chcesz się tylko dowiedzieć"
Nawet jeśli autentycznie coś chcę się dowiedzieć to automatycznie też wyszukuję atrakcyjnych kobiet zamiast spytać pierwszej bliższej napotkanej osoby. Wiele zwykłych codziennych czynności podporządkowuję kierowaniu się w stronę atrakcyjnych kobiet. Na przykład jak wchodzę do autobusu czy tramwaju to od razu szukam takich lasek i się w ich stronę kieruję, by siedzieć lub stać możliwie blisko nich. Czasem nawet specjalnie przemaszeruję całą długość autobusu w te i wewte rozglądając się gdzie takie są. To samo w hipermarkecie - robię rozpoznanie i idę do tej kasy, gdzie jest najładniejsza kasjerka, a nie kieruję się długością kolejki czy najbliższą na drodze kasą. takich przykładów jest wiele
Ech Przemo, znasz moje
śr., 2014-02-19 20:26 — InquisitorEch Przemo, znasz moje zdanie, nie wiem jak jest teraz u Ciebie ale wiem jak bylo...
Traktujesz kobiety wlasnie jak targety, sukces albo nic. A wg mnie czasem sukcesem jest wlasnie zbudowanie relacji kolezenskiej, przyjacielskiej. Nie z kazda laska musisz sie zaraz umawiac i sadze, ze to jest poniekad powod Twojego stanu wewnetrznego.
Jestes ambitny, masz naprawde duze umiejetnosci, stawiasz sobie wysoko poprzeczke i frustrujesz sie kiedy czasem cos nie wyjdzie. Pamietasz tamta akcje kiedy bieglismy (a raczej Ty biegles:d) za laska wracajac do mnie na stancje? Ta sytuacja zapadla mi w pamiec jako cos niezobowiazujacego, fajnego. Nie wiedziales czego sie spodziewac, jak ta dziewczyna bedzie wygladac gdy ja dogonisz i rozmawialismy z nia totalnie na luzie. O taki luz mi chodzi, aby czerpac radosc z tego, co sie dzieje i nie nastawiac sie na nic, bo co ma byc to i tak bedzie.
Sprobuj na chwile odpuscic i mniej zyc podrywem. Czy takie wyszukiwanie 'targetow' jest naprawde potrzebne? Nawet jak poznasz 100 lasek w tydzien to z iloma zbudujesz cos, cokolwiek? Do ilu zadzwonisz? Z iloma spotkasz sie drugi raz?
Poznaj pare dziewczyn dokladniej. Chyba, ze juz przez to przeszedles, ostatnio rozmawialismy dosc dawno:)
odnośnie ostatniego zdania
śr., 2014-02-19 21:36 — Przemoodnośnie ostatniego zdania masz na myśli inne płaszczyzny budowania relacji z kobietami (w sensie nie podrywowe) czy inne płaszczyzny życia ?
"Ja zawsze miałem takie mini
czw., 2014-02-20 23:15 — Przemo"Ja zawsze miałem takie mini bariery i pewnie każdy je ma"
miałeś czy masz ?
moim zdaniem takie mini bariery są w wielu przypadkach zdrowe i wskazane. Myślę, że nie chciałbyś się np. pozbyć blokady przed wyjęciem pisiora i odlewaniem się w pełnym ludzi tramwaju albo przed kopulacją ze swoją dziewczyną na oczach Twoich rodziców, bo Cię naszła akurat teraz taka ochota
dotknąłeś widzę tematu DC.. nie powiesz chyba, że DC nie służy przełamywaniu barier i lęków ? Temat wpływu takiego kursu na jednostkę to kwestia bardzo złożona, bo... przełamywanie barier może napędzić powstanie innych lub efekt jojo (powrót tych samych ze zdwojoną siłą), ale równie dobrze DC może wykasować u kogoś lęki doszczętnie. Ale skąd pretendent do tego kursu ma wiedzieć jak to wyjdzie u niego. Dowie się dopiero, jak spróbuje. Zależy to w dużej mierze od reakcji kobiet, ale nie tylko, bo np. też od naszego nastawienia do kursu, do kobiet przed rozpoczęciem DC i w jego trakcie. Wprawdzie DC też ma zmienić nasz mindset, a nie tylko złamać bariery i zbudować pewność siebie (główne założenie)
ja cały czas podtrzymuję, że nie żałuję wykonania DC, a nie ma sensu gdybać jakby dzisiaj wyglądało moje życie bez tego. Nie mówię jedynie o DC samym w sobie, bo kurs ten pociągnął za sobą wiele innych rzeczy
"Widzisz gdybym był taką HB10 i byś do mnie podszedł a potem by się okazało, ze masz lęk przed podejściem aby spytać się kogoś o drogę, to bym pomyślał co z ciebie za facet"
wydaje mi się, że trochę pokrętnie to zrozumiałeś, co wcześniej napisałem... paradoksalnie mogę być wyluzowany i pewny siebie (autentycznie, a nie sztucznie) rozmawiając z tą HB10, a czuć lęk przed głupim spytaniem ją w innych okolicznościach o drogę
"Liczy się to ile razy wygrasz sam ze sobą"
Nawet jak wygrasz 100x ze sobą to nie gwarantuje Ci, że za 101 razem pójdzie coś gładko. Jak podliczyłem to w DC musiałeś w ciągu 21 dni prawie 500x ze sobą wygrać...
właściwie to jaki jest Twój sposób na przełamywanie barier i lęków ???
szczerze mówiąc to myślałem, że pisząc o innych płaszczyznach miałeś na uwadze inne pola aktywności (pasje, sport, podróże, praca, rodzina itd.) Tu od zawsze podkreślam, że mam swoje pasje, które pochłaniają mnie i zupełnie oddalam się od tematu kobiet, ale jest to też troszkę zgubne, bo z problemem trzeba się złapać za rogi, a nie uciekać w inne czynności, które lubię
wiadomo, że umiejętności podrywania, obcowania i nawiązywania relacji z kobietami gdzieś tam w przyszłości chcę przełożyć na założenie rodziny, ale dzisiaj mimo 30 lat na karku za parę miesięcy jestem od tego cholernie daleki. Mimo że chcę to nie wyobrażam sobie zakładania rodziny póki nie osiągnę jakiegoś przyzwoitego poziomu dojrzałości
" nie wiem jak to sie tyczy ciebie ale wielu puasów nie ma wogóle koleżanek ponieważ nie potrafią wejść w znajomość z nimi- co według mnie jest jakimś defektem"
mnie też to w pewnym sensie dotyczy. Na dzień dzisiejszy nie mam ani jednej koleżanki, z którą mógłbym się spotkać i sobie swobodnie pogadać. Dla jasności takiej do dymania też obecnie nie mam. W telefonie setki zbutwiałych numerów telefonów
Na początek może jeszcze
ndz., 2014-02-23 16:05 — PrzemoNa początek może jeszcze wyjaśnię nieco jaśniej kwestię tego strachu przed podejściem na przykładzie spytania o drogę. Otóż...
Ja nie czuję lęku przed podejściem do kogokolwiek i spytaniem go o drogę (nie boję się też opinii tłumu obok). Ja czuję strach (przyjmijmy, że to to samo co lęk) przed podejściem do atrakcyjnej kobiety z pytaniem o drogę, dlatego że patrzę na to przez pryzmat uwodzenia (często nieświadomie), a nie dlatego że chcę i idę spytać o drogę. Ja wiem, że to jest chore i wiąże się z moim ogromnym głodem kontaktów z kobietami na płaszczyźnie erotycznej
Wiadomo też, że kobiety wyczuwają czy facet przyszedł się spytać o drogę w czystej postaci bez żadnego podtekstu czy podszedł do niej w kontekście damsko-męskim (nieważne z jakim pytaniem). W moim przypadku często nawet jedno z drugim idzie w parze, bo chcę się faktycznie dowiedzieć o drogę, ale nie jest to pytanie pozbawione otoczki uwodzicielskiej, nad czym zwyczajnie często nie panuję i tego nie kontroluję, ale odbija się to wspomnianymi blokadami
W sumie to nie wiem czy lepiej to wyjaśniłem czy bardziej zamotałem
"ludzka psychika jest tak skonstruowana, ze jeśli człowiek włoży trud lub dużo kasy w coś a to nie przyniosło efektu to tego broni, nie chce aby okazało się, ze ten wysiłek poszedł na marne"
fajna uwaga, ale przyznam, że nie myślałem w ten sposób o DC i trudno mi to pod tym kątem ocenić. Niezaprzeczalne jednak jest, że pozytywem jest fakt zmierzenia się z czymś, wykonania tego. Nie możesz powiedzieć, że trud poszedł na marne. Inaczej smakuje przegrana, jeśli nie włożyliśmy w coś wysiłku, daliśmy ciała od przegranej okupionej ciężką pracą i wytrwałą walką. Tak więc nawet jakby przyjąć, że DC nie dało mi nic to i tak głupotą byłoby żałować, że się to zrobiło
Jak wracam w nocy z klubu po maratonie porażek to z podniesioną głową, bo mam zwykle świadomość, że zrobiłem co było w mojej mocy, dzielnie walczyłem, byłem świetnie przygotowany, ale to widać nie wystarczyło
A co innego jak niektórzy niczym pizdy wracają z niczym, bo bali się zagadać, zaryzykować czy pociągnąć jakąś relację odważnie, a "woleli" się np. schlać
"Większość osób którzy cię znają stwierdzi, ze ty masz te lęki zniszczone"
brzmi to trochę dwuznacznie. 'Zniszczone' w sensie, że brak tych lęków czy wręcz odwrotnie ? Stawiam oczywiście na to pierwsze, bo tak by wskazywała logika konstrukcji zdania, ale kłóci się to z tym co faktycznie jest jak wynika choćby z naszej dyskusji przy tym wpisie
"Napisz za 3-5 lat czy wciąż tak myślisz. Czasem po długim okres czasu człowiek potrafi spojrzeć na niektóre sprawy z boku"
w kwietniu miną 3 lata od zakończenia DC. Jeśli za 3-5 lat (od teraz licząc) jeszcze ja czy Ty będziemy na tej stronie i ta strona będzie jeszcze istniała to na pewno napiszę
"Wiec potrafisz na luzie gadać z laską ale jak przychodzi moment gdy tą samą kobietę chcesz się spytać o drogę to masz lęki"
pierwsze 3 akapity tego komentarza myślę, że są ustosunkowaniem do tego cytatu, więc jak wyjaśniłem nie mam lęku przed spytaniem o godzinę, bo chcę spytać o godzinę, a dlatego że automatycznie mi się wkręca podejście przez pryzmat uwodzenia. Samo to nie jest tak naprawdę złe, jeśli z uwodzeniem w taki sposób (przez pyt. o godzinę, drogę) wiążą się przyjemne przeżycia
"Takie pytanie co myślisz: co ci dał DC tak po iluś tam latach po zrobieniu go? znikły bariery przed otwieraniem lub mniejsze się zrobiły? Bardziej na luzie gadasz z laskami czy już całkiem na luzie? A może coś innego zauważyłeś?"
jak sam zauważyłeś to bardzo trudne pytanie, bo nie mam porównania jakby to wyglądało gdyby w moim życiu nie pojawiło się DC