Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

PRZYJAŹŃ DAMSKO - MĘSKA....CZY TO W OGÓLE JEST MOŻLIWE???

Portret użytkownika Igorsky

Dzisiaj, podzielę się z Wami, moimi doświadczeniami na temat przyjaźni damsko – męskiej. Od razu zaznaczam na wstępie, że moim skromnym zdaniem przyjaźń takowa nie istnieje i udawanie, że jest inaczej, czy próba jej tworzenia sprowadzają się do sromotnej porażki, jednej ze stron a czasem obu.

Szczerze powiem, że zawsze miałem więcej „koleżanek” niż kolegów i bynajmniej nie dlatego, że jestem ciepły, czy metro seksualny. Towarzystwo kobiet, po prostu zawsze mi bardziej odpowiadało, może ze względu na to że zazwyczaj wykazywałem się większą dojrzałością od swoim rówieśników. Swoje pierwsze doświadczenia w tej dziedzinie zebrałem w gimnazjum, gdzie jako szczyl kochałem się strasznie w swojej „przyjaciółce”, a raczej zakochałem się w koleżance, z którą miałem zajebisty kontakt. Jej przyjaciółka z kolei zakochała się we mnie i tak jakoś przeżyliśmy ten burzliwy okres, kiedy hormony robią człowiekowi wodę z mózgu.
W między czasie przeszedłem swoistą metamorfozę osobową i z dość nieśmiałego dzieciaka, zrobiłem się prawdziwą duszą towarzystwa, a czasy liceum wspominam jako jeden wielki podryw. W każdym razie w liceum w klasie nie miałem żadnego dobrego kolegi i jakoś nie specjalnie mnie interesowało, aby takiego pozyskać, bo ganianie po korytarzach jakoś nie było w moim guście. Równocześnie do klasy ze mną chodziła pewna dziewczyna. Dosyć wysoka blondynka, która może się podobać, aczkolwiek mnie w Niej nic nie pociągało. Inteligenta, śmieszna, pewna siebie, ambitna, no naprawdę dobry materiał na żonę, dla ogarniętego faceta. Oczywiście złapaliśmy zajebisty kontakt, a ja się nie potrafiłem powstrzymać przed flirtowaniem z Nią, niestety bardziej dla sportu niż dlatego że chciałem coś ugrać. W końcu pękła i wyznała mi że coś do mnie czuje i że chciałaby czegoś więcej. Niestety powiedziałem wprost, że z tego nic nie będzie. Jakoś przełknęła tą zniewagę i dalej żyliśmy na stopie przyjacielskiej, za co bardzo ją cenię. Potem był jeden związek na stałe, potem następny już poważny (prawie 5 lat, odsyłam do: http://www.podrywaj.org/blog/kan...). Cały czas żyliśmy na stopie przyjacielskiej i stała się dla mnie naprawdę bliską osobą, można powiedzieć że przyjaciółką. Niestety gdzieś po drodze wylądowaliśmy w łóżku, ale nie było to nic co by zmieniło nasze relacje, przynajmniej z mojego punktu widzenia.

Wstęp jest może trochę przydługi, bo dopiero teraz mam prawdziwą bombę dla Was. Moja była pracuje u moich szanownych rodziców i jako, że potrzebna była kolejna osoba do pracy, zaproponowałem ową przyjaciółkę. Tak czas leciał, dziewczyny się jakoś nawet polubiły i wszystko było cacy. Moja przyjaciółka wiedziała o mnie dosłownie wszystko i ufałem jej na tyle, że wiedziałem że się nie wychlapie przed moja była nawet jakbym ją czymś wkurwił (przyjaciółkę).

Rozpad mojego związku opisałem w linku, więc nie będę niepotrzebnie wracał do tego tematu, za to opowiem co się działo dalej. Oczywiście pierwszym adresem pod jaki się zwróciłem była moja przyjaciółka. Godziny spędzone na telefonie, dużo spędzonego razem czasu, wszystko na czysto przyjacielskiej stopie. Oczywiście z jej ust padało, że moja była jest głupia, naiwna i generalnie z piekła rodem itd. Nagle się zorientowałem, że jej przyjaźń nie jest bezinteresowna i że jakoś coraz bardziej ją ciągnie w moją stronę. Pomyślałem sobie, że no fucking way, nie po 7 latach znajomości i deklaracji z jej strony, że nic już do mnie nie ma (swoją drogą ma chłopaka, bo do faceta mu trochę brakuje), ale po paru shit testach z mojej strony widzę, że cały czas ma do mnie mięte. Więc bez wielkiego gadania ewakuacja. Zero kontaktu z mojej strony i zero żalenia się, swoją drogą miałem tego już po prostu dość.
Nie dziwie się, że dziewczyna poczuła się olana, mimo że powiedziałem, że potrzebuje czasu dla siebie. Nie chciałem jej urazić ani nic, po prostu potrzebny był nam dystans, żeby nikt sobie czegoś nie pomyślał. W między czasie odświeżyłem znajomość z dawną koleżanką, z która chodziłem do szkoły i jakoś z nią sobie zacząłem układać czas, bo jest zajebistą dziewczyną. Nie wiem czy zrobiłem błąd czy nie ale też ją wkręciłem do pracy u moich rodziców nie kryjąc się specjalnie z tym, że łączy mnie coś więcej z Nią niż relacje koleżeńskie.

Do brzegu Igorsky, bo już nieźle pieprzysz…Amen. Nagle okazuje się, że moja była najlepsza przyjaciółka stała się najlepsza koleżanką mojej ex. Prawie, że papuszki nierozłączki, wspólne imprezy, wspólne wypady, kawka, herbatka na mieście i cały ten babski kram. Myślę sobie no chuj, mówi się trudno i idzie się dalej. Czy się wysypała mojej byłej z moich grzeszków czy nie, nie ma już znaczenia, tylko po kij deklarowała się że stoi definitywnie po mojej stronie? Niestety sytuacja była taka, że taka deklaracja była koniecznością i nie sposób było to inaczej rozegrać.

Od tego czasu ciągle jakieś głupie teksty, żale, pretensje kierowane pod moim adresem. Myślę sobie, o nie moja droga tak pogrywać nie będziemy. Parę razy próbowaliśmy się złapać, ale nie wychodziło. Dzisiaj doszło w końcu do spotkania i chyba było to ostatnie nasze samowolne umówienie się na cokolwiek.

Po wstępnej gadce szmatce zaczynam być zalewany pytaniami czy mam kogoś, jak z tą moją dawną znajomą, czy mi moja była przeszła, jakie plany mają moi rodzice, dotyczące jej pracy w firmie itd. Noż kurwa, jakbym był na castingu do taniego filmu klasy B. W efekcie końcowym stwierdziła, że mam jakiś problem ze sobą i tak każdy wsiadł do swojego samochodu i pojechał do domu.

Historia jest może nieco przydługa i gdybym miał ją opisywać ze szczegółami to wyszedłby scenariusz na tragi-komedie niskich lotów, jednak jakie wyciągnąć z tego wnioski?

Przyjaźń damsko – męska jest dla mnie czymś abstrakcyjnym, praktycznie nieosiągalnym na płaszczyźnie relacji damsko – męskich. Oczywiście zdarzają się odstępstwa. Mógłbym powiedzieć, nigdy nie ufaj kobiecie, ale powiem, tylko że przyjaciół poznaje się w biedzie. Nie wiem czy to spotkanie było sondą mojej ex (szczerze w to wątpię) co w trawie piszczy, czy po prostu wścibska ciekawość mojej dawnej przyjaciółki, a może mix jednego i drugiego? Chcesz relacji damsko – męskich? To podrywaj a nie się pieść. Wiesz, że laska się w Tobie zakochała, to nie rób sobie z niej swojego przydupasa na trudne chwile tylko, weź ją na dystans, bo jej możesz zrobić krzywdę, a sobie kłopotów. Szkoda, że dopiero teraz tego się nauczyłem….

Odpowiedzi

Portret użytkownika TYAB

Jak jesteś pe.... gejem to

Jak jesteś pe.... gejem to jest możliwe

No cóż Igorsky, wnioski jakie

No cóż Igorsky, wnioski jakie wyciągnąłeś są zgodne z tym co ja już wyciągnąłem dawno temu, pomimo tego,że nie dochodziło do tak absurdalnych sytuacji jak u Ciebie.

Nie będę tutaj przytaczał swojej historii - pomimo,że mam z nią kontakt do dzisiaj i cały czas deklaruje, że chcę być tylko moją przyjaciółką - przy każdej sposobności daje mi do zrozumienia,że mam ją brać tu i teraz i rżnąć jak króliczka - rodem z gazet playboya.

Cały temat przyjaźni damsko-męskie (dwie osoby hetero) można streścić do jednego zdania - takie coś nie miało, nie ma i nigdy nie będzie miało prawda bytu. Amen.

panowie, wydaje mi się że

panowie, wydaje mi się że trochę przesadzacie.nie chce mi się wierzyć że nie macie jakiejś przyjaciółki która rzeczywiście dla was jest tylko i wyłącznie przyjaciółką. oczywiście w przypadku gdy jesteście dla niej też tylko i wyłącznie przyjacielem. chyba żeby brać pod uwagę kobiece niezdecydowanie, i to że jedno mówią drugie robią a dzień później na odwrót Tongue. Po chwili może się okazać że jednak jest coś więcej

istnieje przyjazn damsko

istnieje przyjazn damsko meska! miedzy pedałem i lezbą Smile

Portret użytkownika Ian Watkins

I to nie ma pewności, że

I to nie ma pewności, że razem w łóżku nie wylądują:D

Portret użytkownika agm88

natury nie oszukasz, klucz

natury nie oszukasz, klucz jest stworzony do wchodzenia do dziurki i otwierania drzwi a nie leżenia koło dziurki.

Portret użytkownika Ashkael

Tak, jest możliwe. Człowiek,

Tak, jest możliwe. Człowiek, mimo tego, że jest ssakiem i posiada instynkt, to potrafi też używać czegoś takiego jak rozum, by nie pchać penisa w każdą możliwą dziurę.

Portret użytkownika wunderwafe

Przyjaźń nie jest możliwa,

Przyjaźń nie jest możliwa, możliwe jest koleżeństwo, to jasne. Każdy pewnie ma kilka fajnych koleżanek. Ale przyjaciel to ktoś z kim możesz się upić do nieprzytomności bez żadnych obaw że coś się stanie... co więcej, przyjaciel to ktoś z kim można iść na podryw Laughing out loud

Portret użytkownika Ashkael

To ja zaproponuję coś, na co

To ja zaproponuję coś, na co ucieszy się Guest-zdefiniujcie słowo przyjaźń, bo to jest fundament każdej argumentacji i bez tego dalej ruszyć nie ruszymy. Że z kobietą nie można się upić do nieprzytomności, bez obawy że coś się stanie? Oczywiście, że można, sam to robiłem. Że niby z kobietą nie można iść na podryw? Byś się zdziwił, jak zajebisty social potrafią zrobić Smile

Portret użytkownika Ian Watkins

A jeśli ta kobieta pod maską

A jeśli ta kobieta pod maską przyjaźni potajemnie się w Tobie podkochuje?Smile

Portret użytkownika Guest

no, bo gdyby autor byl, np,

no, bo gdyby autor byl, np, moim przyjacielem, to bym sie w nim potajemnie nie podkochiwał;) Walilbym wprost! A po 3 ST i 2 P&P od razu wyczułby co do niego czuję ;P

Portret użytkownika Ashkael

A co, jeżeli twój przyjaciel,

A co, jeżeli twój przyjaciel, który jest skrytym homoseksualistą podkochuje się w Tobie? Na to nigdy nie będziesz miał wpływu, więc jest to bezsensowne gdybanie Smile

Portret użytkownika Ian Watkins

Nie no jak ty masz takie

Nie no jak ty masz takie argumenty to nie mamy o czym rozmawiać:)

Portret użytkownika wunderwafe

Nie no, Ashkael, jak się

Nie no, Ashkael, jak się uprzesz to możesz się z koleżanką upić i iść na podryw. Ale nie mów mi, że nie czujesz pewniej, wyczuwalnej różnicy w kontakcie.

Portret użytkownika Ashkael

Oczywiście, że czuję, bo

Oczywiście, że czuję, bo kobieta to mnie facet, jesteśmy tak zaprogramowani przez naturę i żadna feministka albo dziwadło w stylu Grodzkiego tej struktury nie zatrze. Nie zmienia to faktu, że z kobietą można się przyjaźnić, a przecież o tym jest ta debata-jedyną kwestią sporną jest kwestia podejścia do całego tematu-jeżeli potrafimy wstrzymać swoją chuć i nie ruchać oraz nie dążyć do seksu z każdą napotkaną kobietą, to nie widzę przeszkód, by się z tą kobietą zaprzyjaźnić, co niejednokrotnie jest bardzo pomocne w kontaktach z innymi kobietami, korzyści są naprawdę wymierne. Ale, jak mądrze Piłsudski powiedział, racja jest jak dupa, każdy ma swoją. I wydaje mi się, że powinniśmy przy tym zostać, bo temat wałkowany jest już po raz n-ty i choćbyśmy toczyli wojny o to, to i tak do konsensusu nie dojdziemy Smile

Portret użytkownika TYAB

Zwróćmy uwagę co kto rozumie

Zwróćmy uwagę co kto rozumie przez słowo przyjaźn, bo niektórzy rzucają tym słowem na lewo i prawo.