Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Kto ma w sercu magmę może skończyć jak Makbet...

Portret użytkownika progresman

Witam

Jestem na tej stronie już jakiś czas, choć raczej się nie udzielałem. Postanowiłem napisać swojego pierwszego bloga. Blog jakich wiele już było, piszę dla was z przestrogą panowie ale też dla siebie żeby się nie jako wyżalić.

Jestem z pewną kobietą w związku, będzie już z 6 miesięcy jak jesteśmy razem. Zajebiście nam się układało, zero kłótni, fochów itp. itd. Stosowałem porady z tej strony i to wszystko działało, chodziła jak w zegarku ! Nie raz śmiałem się sam do siebie, bo robiąc jeden krok potrafiłem przewidzieć jej 2 następne. Dodam że jest to związek oparty na partnerstwie a nie na grze psychologicznej...
Wszystko pięknie ładnie, tęcza i jednorożce, aż tu nagle... Bach ! No kurwa, stało się ! Zacząłem pieskować ! Złapałem się na tym, przejrzałem na oczy i widzę jak otrzymuję za to wielki CHUJ.

Panowie pamiętajcie ! PIESKUJESZ = JESTEŚ PRZEGRANY

Wiem że Ameryki nie odkryłem, to jest oczywiste, ja to wiem i wy także, ale teoria teorią a życie życiem. Grunt to spojrzeć na siebie obiektywnie i zobaczyć czy czasem nie jesteście kundlami !

Napisałem wyżej że otrzymuje za pieskowanie wielki ... Tak też właśnie jest. Ile to razy, odwoziłem ją do domu żeby nie usłyszeć czasem nawet głupiego dziękuje !? Ile to razy zawsze to ja inicjowałem spotkania !? I teraz co ? Widzę jej obojętność na mnie, już nie wspomnę żeby to ona zaproponowała spotkanie. W zamian mam "Kotek pojedziemy sobie same z koleżankami na cluby, mam nadzieje że się nie będziesz gniewać, co ?", "Obiecałam koledze spotkać się z nim na piwie, mam nadzieje że zrozumiesz"

Wiem to brzmi jak użalanie się nad sobą pierdolonego lamusa,ale opisałem wam to wszystko żeby wam zobrazować jakie są skutkie pieskowania. Wielu z was początkujących myśli sobie " Ja nie pieskuję, ja ją poprostu kocham, dla niej zrobię wszystko " Otóż nie tędy droga. Gdy będziecie dla niej jak pies, ona też dla was zrobi wszystko... wszystko abyście odeszli !

Powtórzę jeszcze raz PIESKUJESZ = JESTEŚ PRZEGRANY

Na szczęście przejrzałem na oczy. Nadal z nią jestem, ale opamiętałem się. Nie stawiam jej już na piedestale. Zamierzam się teraz bardziej skupić na sobie, na moich pasjach. Ostrzejsze treningi na siłowni, intensywna nauka angielskiego. Spotkania ? Jutro przyjeżdża do mnie, jest to narazie ostatnie spotkanie z mojej inicjatywy. Teraz jej ruch, dopóki to ona nie zaproponuje nie spotkamy się.

Sorry, za to użalanie się, nie potrzebuję współczucia za coś co sam sobie załatwiłem. Mam nadzieje że ten blog będzie dla was przestrogą.
PJONA !

Odpowiedzi

Portret użytkownika Rise

A mnie zastanawia dlaczego to

A mnie zastanawia dlaczego to faceci mają tę skłonność do idealizowania, wsadzania na piedestał, wywyższania kobiet?
I dlaczego one mają tę naturalną umiejętność kalibracji, wyważenia uczuć i nie oddają się tak łatwo od razu?

Oczywiście są wyjątki, żejest na odwrót ale chodzi mi o ten najczęstszy ogół panujący.

Dlaczego faceci uczą się dopiero po kilku porażkach tych umiejętności, zapewniającym atrakcyjność i utrzymanie dłuższej relacji, niepieskowania - a kobiety jakby rodzą się już z wbudowanym pakietem takich umiejętności?

Ale to chyba żadna zagadka Wink

1. Wpajanie przez matki że to facet ma biegać, starać się itp itd , promowanie tego w mediach i taki ogólny wzorzec że to facet ma bardziej podtrzymywać związek niż kobieta.

A co do Ciebie autorze - no blog nic nowego nie wnosi, było takich tutaj setki Smile No ale ważne że coś w porę zrozumiałeś, zatrybiłeś.

powodzenia

pozdro

Zgadzam się, a do tego co

Zgadzam się, a do tego co napisałeś dochodzą jeszcze inne stereotypy, jak ten o zajebistym kluczu i beznadziejnym zamku. Ci wszyscy, którzy płaczą, że dziewczyna trzyma ich na dystans niech przypomną sobie czy w jakiejś innej relacji nie chodzili i rozpowiadali jak to przelizali czy przelecieli niezłą dupę. I dlaczego niby taka dziewczyna ma wam później dać wszystko na tacy, żeby była jasność nie popieram tego całego pieskowania, ale nie dziwię się kobietom, że trochę tego wymagają.

tak na prawdę sami ich tego

tak na prawdę sami ich tego nauczyliśmy. Wchodzisz na parkiet w klubie i widzisz kilka lasek a dookoła nich pełno kolesi, prężą się i latają jak te pieski dookoła nich. Przy barze usiądzie jakaś laska, to od razu jakiś typ stawia jej drinki. A jak wyjdziesz przed klub, to częstują papierosami na prawo i lewo, każdą laske.
Potem one mają świadomość że zawsze łatwo kogoś znajdą , więc nie muszą się za bardzo starać.
Jeżeli na każdym kroku traktuje się kobiete jak bogini, to potem mają o sobie nie wiadomo jakie mniemanie, i powstają takie układy facet-piesek VS kobieta-opanowana.

W tym calym "pieskowaniu" i

W tym calym "pieskowaniu" i byciu "needy" najważniejsze jest to, by znaleść odpowiednią dawke dawania siebie.

nie można wchodizć w dupę, ale nie można tez dawać za mało.
dużo też zalezy od dziewczyny, bo te to różne potrzeby mają.

w moim związku mysalelm ze sie starałem i jestem zbyt nachalny, a dziewczyna mowi mi żebym sie bardziej zaangażował.

kalibracja kalibracja i jeszcze raz kalibracja

Portret użytkownika Rise

co nie znaczy, żeby ich ślepo

co nie znaczy, żeby ich ślepo słuchać i nagle zwiększyć starania o niewiadomo ile. Po prostu proporcje powinny być równe - 50/50 w zdrowym związku, dawać jej tyle ile ona daje wg. mnie jest optymalnie. A jak nadal będzie twierdzić że za mało dajesz od siebie, mimo że mniej więcej po równo wychodzi no to trzaa się zastanowić czy aby rozkapryszona za bardzo nie jest i może jednak nie do końca nadaje się na naszą partnerkę. Ew. wytłumaczyć że masz inne sprawy, pasje itp które też są dla Ciebie mega istotne i ważne. Mądra dziewczyna to zrozumie.

Portret użytkownika NiCo

"...Stosowałem porady z tej

"...Stosowałem porady z tej strony i to wszystko działało, chodziła jak w zegarku... Dodam że jest to związek oparty na partnerstwie a nie na grze psychologicznej..."

Zapamiętaj że to wszystko co widzisz tutaj kolego, jest jedną wielką grą. Największy error w tym wszystkim co napisałeś to brak spójności z samym sobą (nie żadne pieskowanie). Na początku grasz "alfa", jednak w końcu wychodzi szydło z wora i cała ta bańka pryska. Następnie po kopie w dupe znów pojawia się ten sam "alfa". Co będzie dalej? To już zależy od Ciebie.

Na wszystko potrzeba czasu, rozwijaj się i twórz najlepszą wersję samego siebie. Kiedy sam poznasz swoją wartość i będzie ona autentyczna, nie będą Ci potrzebne żadne regułki ze strony. Smile

Portret użytkownika GrzesznikJa

Polać mu

Polać mu Smile

Portret użytkownika Rafał89

Wiesz, w sumie to nie chodzi

Wiesz, w sumie to nie chodzi o to, że nagle przestajesz 'grać alfę'. No nie wiem, ja tak mam, że jak zaczyna mi na kimś bardziej zależeć, nieważne jakiej jest ta osoba płci (nie zrozum mnie źle, nie jestem gejem) to potrafię zrobić więcej miłych rzeczy. Zaczynam kogoś darzyć sympatią i to okazuję.

Mam wrażenie, że czasem za bardzo niektórzy przykładają się do tego, aby nie okazywać swojego zaangażowania na początku. Kiedy to trzeba najzwyczajniej zrozumieć, że nie ma po co tego robić skoro nie wiadomo z kim mamy do czynienia. Reszta sama wychodzi. Ot, cała logika.

Portret użytkownika Ian Watkins

''Kiedyś traktowałem ludzi

''Kiedyś traktowałem ludzi dobrze. Teraz - z wzajemnością'' Słowa Anthony'ego Hopkinsa, którę oddają to co chcesz wyrazić w całym zdaniu i z czym w 100% się zgadzam.
I nie trzeba być przy poznaniu kogoś na siłę nie miłym i na siłe alfą..trzeba być sobą, ale trzeba znać granice, kiedy można dawać...a dawać trzeba wtedy, kiedy ktoś też daje lub wyraźnie widać, że jest gotowy dać...i nie mówię tu o dawaniu dupy bynajmniej.
Co do bloga...Ty jesteś zdziwiony, że ciągle wychodzisz z propozycją, skoro od początku znajomości ją do tego przyzwyczaiłeś? Po 2) czasem trzeba być facetem i jebnąć w stół, ale tu nikt głośno tego nie powie, bo to zbiór samców alfa, którzy przy każdym 'złym' czynie partnerki ubierają buty i wychodzą. Więc nie dziw się, że kobieta ma Cię za psa/ciotę, skoro psem/ciotą się stałeś. Do tej pory prowadziłeś związek według rad ze strony - tylko widzisz, gdzie te rady Cię zaprowadziły, skoro nie byłeś sobą?

ja po tym jak sie panna

ja po tym jak sie panna "obrazila" dostrzeglem ze ja dopiero jestem na smyczy ;d kurwa..
moze i jej lekko zalezy na znajomosci. a moze i nie.
ale ona wie ze nie musi sie odzywac bo ja sie odezwe. i ja to teraz wiem.. alez jest sie smieciem;p
w koncu opadly mi te klapy z oczu Wink

Portret użytkownika progresman

Grunt to przejrzeć na oczy za

Grunt to przejrzeć na oczy za wczasu... My mamy to szczęście że widzimy swoje błędy, inni niestety mogą ich wgl. nie dostrzec.

tylko ze ja mialem to

tylko ze ja mialem to szczescie ze dostrzeglem to dosc pozno.. i skutki sa takie ze jak wiadomo.. "kontaktu bym nie chcial urywac"

ale jak patrze na chlodno.. to widze ze to sensu nie ma i jakos uwazam ze odezwanie sie do niej to bedzie kolejny "krok debila" w tej calej sytuacji Tongue

no ale.. 'wiadomy skutek' pozostaje Wink

Portret użytkownika expat

A moim zdaniem w typ wypadku

A moim zdaniem w typ wypadku tzw pieskowanie to efekt wtórny rzeczywistości a nie odwrotnie. Pannie się znudziłeś i zaczęła przejmować pałeczkę w relacji - innymi słowy zszedłeś na boczny tor a Ty próbując coś na siłę ratować zwiększałeś swój wkład, co i tak już nie miało znaczenia dla tej relacji. Utrzymanie ramy dałoby Ci tylko jedno - szybszy koniec i lepsze samopoczucie...

Pozdrawiam

Dokładnie tak, jestem tego

Dokładnie tak, jestem tego samego zdania.

progresman: Życzę ci aby ta relacja się ułożyła z korzyścią dla obydwu stron, jednak co tu dużo pisać- nie wygląda to kolorowo. Nie chcę tutaj generalizować na zasadzie "ooo młody jesteś, a ja taki doświadczony i koniecznie masz to zakończyć", bo każdy dojrzewa inaczej jednak dziewczyny w twoim wieku mają przeważnie kisiel we łbie i będzie ci bardzo ciężko to sprowadzić na właściwy tor. Ale trzymam za ciebie kciuki, nie wszystko stracone. Daj znać jak to się potoczy. Pozdro.