
Przeczytałem właśnie wpis, o ten: http://www.podrywaj.org/blog/zwy... , przeczytałem sobie również komentarze i tak sobie pomyślałem, a co mi tam, odniosę się
Tak słowem wstępu to jestem gówniarzem, przecież mam dopiero 18 lat i pewnie większość osób, które są starsze nie będą patrzeć na mnie "tym" okiem. Jednak lubię się uczyć, tak sam dla siebie a przyznam, że temat relacji, psychologi, panienek, dziewczyn oraz kobiet zainteresował mnie szczególnie, może dlatego, że jak to się mówi "Kobiet nie da się zrozumieć" a ja mam nadzieję, że kiedyś do tego w stu procentach dojdę. Marzenie czy też nie, jedno jest pewne. Wierzę w to i wierzę w siebie.
Przyjaźń damsko-męska? Ni chuja nie ma takiej opcji. I wie to każdy, a przynajmniej powinien to wiedzieć. Tylko niestety a może i na szczęście trzeba dojść do tego czym jest przyjaźń. Według mnie to nie tylko wspólne rozmowy o wszystkim i o niczym ale przebywanie ze sobą na prawdę mnóstwo czasu i darzenie się jakimiś uczuciami. No bo przecież przyjaciel zawsze pomoże, wtedy chyba jednak coś trzeba czuć, aby się tak do końca nie wypiąć? Czytałem kiedyś gdzieś artykuł o takiej ów przyjaźni faceta z kobietą, i nie była to przyjaźń taka z nazwy tylko prawdziwa przyjaźń. Zawsze jest tak, że jedna strona nagle dostaje jakiegoś olśnienia w głowie i kończy się na tym, że stwierdzamy, że to coś więcej, sam nawet znam takie przypadki i nie mówię tu o nastoletnich przypadkach bo mimo wszystko znam też znajomych mamy i też uczę się czegoś od nich. Postaram się opisać jak mniej więcej wygląda przebieg czegoś takiego.
Jest sobie taka para przyjaciół, pomagają sobie, dużo rozmawiają, spędzają ze sobą dużo czasu i wszystkie te inne dopisane do tego rzeczy. Nagle jedna strona wymaga czegoś więcej i w momencie gdy zaczyna się ujawniać druga strona odmawia i próbuję sprowadzić tą drugą stronę na ziemie. Gadki szmatki pod tytułem nic z tego nie będzie bo nie chce Cię stracić są już chyba standardem w tym temacie i na bank słyszeliście o takim przypadku w ploteczkach i innych rozmówkach między tymi osobami, które znasz. Czyż nie?
Do prawdziwego związku trzeba dojrzeć, tak samo trzeba dojrzeć do prawdziwej przyjaźni, wiedzieć czym ona jest i ją rozumieć. "Przypomiunam, ze nie jestesmy w USA, gdzie po 15 minutach znajomosci każdy jest "friend". I pogadamy za... 10-15 lat..." a te słowa są święte i prawdziwe, oraz poniekąd są tym samym co teraz piszę, tylko w krótszej wersji.
Nie od dziś wiadomo, że ta strona nie jest poświęcona tylko do tego aby być kurwa nie wiadomo jakim PUA, jest też po to aby jednak zrozumieć pewne rzeczy, bo gdyby tak nie było to na chuj tu tematy o związkach i powrotach do byłych itd itd? PUAsowi to chyba potrzebne do szczęścia nie jest. Ale do rzeczy bo nie o tym chce jeszcze.
Gracjan pisał o swoich zasadach w związku, nie pamiętam wpisu z nazwy ale wiem, że była mowa o szacunku, zaufaniu i szczerości w związku. Czy czasem nie jest tak, że osoba która odrzuca uczucia swojego przyjaciela tak naprawdę odrzuca coś naprawdę wartościowego? Bo przecież pewne jest to, że oboje się szanują, nie mają przed sobą nic do ukrycia jak to przyjaciele i skoro się przyjaźnią to się szanują i nie muszą do tego wszystkiego dochodzić i być pełni wątpliwości czy aby na pewno tak jest. Związek sam w sobie jest przyjaźnią z nutką pociągu fizycznego, i chyba trzeba być gejem aby w końcu nie poczuć pociągu do damy z którą mamy do czynienia dłuższy czas niż z każdą inną. Ktoś napisał, że życie między facetem a kobietą to ciągła gra i nie zamierzam tego podważać bo to prawda, ale moim zdaniem decydując się na związek z przyjacielem lub przyjaciółką mógł by być tym ostatnim. Ja się o tym nie dowiem, bo z wyboru mam tylko koleżanki, a to że nazwę kogoś przyjaciółką to tylko słowa, które są dla mnie
Wiadomo, że jak tylko jedna strona coś czuję to należy zachować się dojrzale i się rozejść jak ludzie, tylko czasem jest tak, że mamy klapki na oczach i nie wszystko jest widoczne na pierwszy rzut oka, więc w takich przypadkach jednak chyba warto się nad czymś zastanowić.
Odpowiedzi
Ok, ale nie rozumiem po co
ndz., 2013-10-27 22:17 — PerryOk, ale nie rozumiem po co zakładasz osobnego bloga? Nie mogłeś napisać swoich przemyśleń w tamtej dyskusji?
pasek się zrobił za wąski
ndz., 2013-10-27 22:19 — Guestpasek się zrobił za wąski
Spoko, tyle jest pięknych i
pon., 2013-10-28 05:27 — beznadziejny123Spoko, tyle jest pięknych i wspaniałych kobiet, że nie da się uprawiać seksu i wejść w związek ze wszystkimi
Siłą rzeczy będziesz mieć jakieś dobre znajome/przyjaciółki.
Takie pytanko: Czyli
pon., 2013-10-28 10:59 — PavLocKTakie pytanko:
Czyli rozumiecie, że jeśli w przyjaźni (damsko-męskiej oczywiście), jedna osoba sobie myśli jakby to było z nim/nią, to to już nie jest przyjaźń?
Można powiedzieć, że to
pon., 2013-10-28 12:53 — GrzesznikJaMożna powiedzieć, że to przyjaźń, ale już jest tam jakiś pociąg fizyczny i przeważnie na tym się kończy. Także taka prawdziwa przyjaźń między facetem a kobietą nie istnieje bo przeważnie zawsze kończy się tak samo. A co za tym idzie? Facet z kobietą są stworzeni po to aby się przyciągać i nawzajem coś tam w sobie uzupełniać, bo gdyby tak nie było każdy był by singlem. Nie ma takiej wgl kurde możliwości aby taka ów parka przebywała ze sobą mnóstwo czasu, gadała o pierdołach i tych ważnych sprawach prawie non stop, za każdym razem biegniemy do przyjaciela z problemem, a wiąże się to z tym, że w pewnej części oddajemy tej osobie siebie. I w końcu nadchodzi ten moment "Jak by było gdyby.." co jest raczej w przyjaźni niedopuszczalne, a skoro jest to niedopuszczalne to niedopuszczalne jest stwierdzenie, iż między facetem a kobieta może być PRAWDZIWA przyjaźń.
Moja była miała kiedyś
pon., 2013-10-28 14:27 — PavLocKMoja była miała kiedyś przyjaciela, nie myśleli o sobie w taki sposób, zachowywali się bardziej jak rodzeństwo. Znam kilka takich przypadków, gdzie dwie osoby o innych płciach, są tak przywiązani, że zachowują się jak rodzeństwo. Czy ich nie można nazwać przyjaciółmi ? biologicznie, w żaden sposób nie są spokrewnieni, po prostu mieszkali niedaleko siebie.
Prędzej czy później wylądują
pon., 2013-10-28 15:18 — Nech0Prędzej czy później wylądują w łóżku a wtedy "to był błąd..."
Zawsze będzie pociąg fizyczny między płciami niezależnie od tego czy są przyjaciółmi, czy dopiero poznali sie na NG. Taka jest natura i temu się nie sprzeciwisz.
Już nie, ten kolega umarł ...
wt., 2013-10-29 14:13 — PavLocKJuż nie, ten kolega umarł ...
Porażka co wy tu
pon., 2013-10-28 19:50 — PerryPorażka co wy tu wypisujecie...
GrzesznikJa, napisałeś:
"Nie ma takiej wgl kurde możliwości aby taka ów parka przebywała ze sobą mnóstwo czasu, gadała o pierdołach i tych ważnych sprawach prawie non stop, za każdym razem biegniemy do przyjaciela z problemem, a wiąże się to z tym, że w pewnej części oddajemy tej osobie siebie. I w końcu nadchodzi ten moment "Jak by było gdyby.."
Co ty pierdolisz? Taki moment nigdy nie nadejdzie, bo przyjaźń to tylko i wyłącznie przyjaźń.
Nech0, napisałeś:
"Prędzej czy później wylądują w łóżku a wtedy "to był błąd..." Smile Zawsze będzie pociąg fizyczny między płciami niezależnie od tego czy są przyjaciółmi, czy dopiero poznali sie na NG. Taka jest natura i temu się nie sprzeciwisz."
Kurwa, następny mądry. Nie nie wylądują w łóżku bo przyjaciele nie czują do siebie popędu seksualnego. Ja mam przyjaciółkę od 7 lat i nawet bym się nie chciał na nią wysrać a co dopiero się z nią przespać. Ona zresztą też. Jeżeli kobieta raz wrzuci cię do szufladki "przyjaciel" to już zostajesz w niej do końca swoich dni i nic z tym nie zrobisz.
Ty sie znosz ... Moja eksowa
pon., 2013-10-28 20:20 — WiarusTy sie znosz ... Moja eksowa też pierdoliła, że ona to przyjacielem z nim jest bo taaaaak długo się znają, ale jak przyszło co do czego to mi wyjebała prosto między oczy, że to nie średniowiecze i robić będzie co chce, a dziecko to oczy ma po jednym, a poliki to po drugim. Dziękuję do widzenia.
Ja pierdolę.. Czytasz Ty ze
pon., 2013-10-28 20:10 — GrzesznikJaJa pierdolę.. Czytasz Ty ze zrozumieniem? To, że koś wpada do szufladki przyjaciel i zostaje w niej do końca nic nie znaczy bo my tu mówimy o uczuciach a nie o tym co chciała by jedna strona a na co druga nie pozwala. O ile dobrze pamiętam to pisałeś wczoraj o tym, że masz tą swoją przyjaciółkę od 7 lat i spotykasz się z nią na piwko czy tam kawę, pewnie jest też tak, że pomaga Ci jak masz jakiś nurtujący problem i też mam takie znajomości. Tutaj od samego początku było mówione o przyjaźni w której ta osoba jest najważniejsza, papuszki nierozłączki rozumiesz? Rano esik, po południu ploteczki i kawusia, wieczorem esik, nocą rozmowy i tak w kółko do usranej śmierci, jak dwie przyjaciółeczki. NI CHUJA NIE MA MOŻLIWOŚCI ABY JEDNA STRONA NIE ZAANGAŻOWAŁA SIĘ BARDZIEJ. I ja nie będę wchodził na Twój temat, oraz Twojej znajomej. Bo ty ją możesz nazywać jak chcesz, czujesz, że jest Ci bliska? Nazywaj ją przyjaciółką, ja też tak robię. Ale szczerze, nie ma czegoś takiego jak PRAWDZIWA opisana KSIĄŻKOWYM przykładem przyjaźń między facetem a kobietą.
"Tutaj od samego początku
pon., 2013-10-28 20:22 — Perry"Tutaj od samego początku było mówione o przyjaźni w której ta osoba jest najważniejsza, papuszki nierozłączki rozumiesz? Rano esik, po południu ploteczki i kawusia, wieczorem esik, nocą rozmowy i tak w kółko do usranej śmierci, jak dwie przyjaciółeczki"
To co tutaj opisałeś nie ma nic wspólnego z przyjaźnią. To jest jakaś chora obsesja na punkcie drugiej osoby. Masz jakieś spaczone pojęcie dotyczące przyjaźni. Dla mnie najważniejsze kryteria dotyczące przyjaźni to to czy mogę danej osobie naprawdę zaufać i liczyć na nią w każdej sytuacji. I naprawdę nie potrzebuję jakichś zjebanych jak ty to opisałeś "esików" czy ploteczek.
Spoko, zaufanie i liczenie
pon., 2013-10-28 20:29 — GrzesznikJaSpoko, zaufanie i liczenie się z kimś fajna sprawa, ale chyba nie powiesz mi teraz, że przyjaciele nie spędzają ze sobą sporo czasu, i nie powiesz mi, że przyjaciel jest tylko od tego gdy mamy jakiś problem lub chcemy sobie pogadać od tak, są też wspólne wygłupy itd. Przyjaciel to nie rzecz która jest przydatna tylko gdy masz jakiś problem, a to że spotkasz się z nią od czasu do czasu na kawę pogadać pozwala zachować dystans, ale tak naprawdę to moim zdaniem każda znajoma, która Cie po prostu najzwyczajniej w świecie lubi, postara Ci się pomóc rozwiązać problem w taki sam sposób jak zrobiła by to twoja przyjaciółka o imieniu X.
Hmmm może i można,a skoro
wt., 2013-10-29 09:21 — CharlizeHmmm może i można,a skoro naukowcy tego jeszcze nie rozkminili to ja nie będę mówić,że "nie,absolutnie nigdy nie da rady..."
Z własnego doświadczenia jednak napiszę,że miałam kiedyś tam,sto lat temu takiego przyjaciela,a że byłam młodziutka to nie zdawałam sobie sprawy z tego co robię lub co mogę zrobić. Prawie równocześnie gdy się zaprzyjaźniliśmy zaczęłam chodzić ze swoim pierwszym chłopakiem. Gdy w moim związku zaczęło się psuć,przyjaciel baaardzo mnie wspierał,od niego nigdy nie usłyszałam,że mój chłopak jest taki czy owaki,co często słyszałam od przyjaciółki. Wręcz przeciwnie,on zawsze próbował mi wytłumaczyć jakąś męska postawę,rozkminić ze mną o co może chodzić,ale nie bronił też mojego chłopaka. Nie przejawiał żadnych skrajnych postaw,doszło do tego,że wiedział o mnie kompletnie wszystko i chyba on jeden w całym moim życiu naprawdę mnie znał. Przyjacielem był fantastycznym,świetnie się razem bawiliśmy i mieliśmy podobne zainteresowania,ale jednocześnie nie chodziliśmy razem na jakieś imprezy i nie mieliśmy ze sobą ustawicznego kontaktu.Gdy w końcu mój związek się rozpadł,dowiedziałam się od przyjaciela,że jest we mnie zakochany...
No i zjebałam,poszłam na to,bo przecież fantastycznie się rozumieliśmy. Nasz związek trwał 3 miesiące,on był dla mnie wtedy bardziej jak dobry brat (brata posiadam,więc wiem co piszę),ale nie mogłam dłużej ciągnąć czegoś co wiedziałam,że nie ma szans się powieść. Rozstaliśmy się i to ja chodziłam za nim,żeby go przeprosić,czułam się jak świnia,że w ogóle do tego dopuściłam. Miałam jakieś wewnętrzne rozterki,że nie powiedział mi wcześniej o swoich uczuciach,miałam pretensje,że rzadko się odzywał,gdy już byliśmy razem - głębsze refleksje naszły mnie gdy dorosłam.
On przyjeżdżał do mnie i przyjaźniliśmy się jeszcze po tym naszym nieudanym związku,ale to już nie była ta przyjaźń co kiedyś,no i permanentnie wkurzał wszystkich moich kolejnych facetów, choć wpadał do mnie raz na pół roku,prawie zawsze bez zapowiedzi i właściwie tylko na taki kontakt z nim będąc w innym związku sobie pozwalałam.
Teraz gdy nasz coraz rzadszy kontakt kompletnie się urwał,widzę to wszystko inaczej. Wtedy po prostu byłam kompletnie ślepa,za bardzo również otwarta i ufna wobec niego co skończyło się jak się skończyło,nadal mam poczucie,że go zawiodłam i czasem gdy o nim pomyślę to za nim tęsknię. Wtedy nie potrafiłam też dostrzec,że był naprawdę fantastycznym facetem i uważam,że niepotrzebnie przez głupotę i ignorancję go skrzywdziłam. Chciałabym się choć częściowo uwolnić od tego poczucia winy,że odepchnęłam od siebie kogoś kto jak do tej pory najlepiej mnie poznał,że nie umiałam właściwie przeprosić lub nie brnąć w tę relację zwaną przyjaźnią.
Może jest tam gdzieś jakaś prawdziwa damsko-męska przyjaźń,ale z perspektywy czasu na wiele rzeczy patrzymy inaczej,dostrzegamy więcej istotnych szczegółów,więcej rzeczy potrafimy przewidzieć,więc nie wiem czy bez próby lat można nazwać takie relacje przyjaźnią damsko-męską.
Jaki lament...Twoja historia
wt., 2013-10-29 11:00 — Tony SmithJaki lament...Twoja historia potwierdza jaki sens ma przyjaźń damsko-męska. Ani to seksu, ani sensu. Zazwyczaj jedna strona poczuje pociąg fizyczny a druga nie ...takie nie wiadomo co. Kula u nogi, przeszkoda przy nowych partnerach jak to wspomniałaś i wieczne wyrzuty sumienia, poczucie winy... Typowe DAMSKIE pierdolenie. "To świetny facet ale "...no ale co? Nigdy mnie nie rozpalił seksualnie! Jak byłaś z nim na siłę to traktowałaś go bardziej jak brata. Bo normalnie nie miałaś nigdy na niego ochoty.
Nie zrozumiałeś mnie chyba za
wt., 2013-10-29 11:33 — CharlizeNie zrozumiałeś mnie chyba za dobrze. Wytłumaczę,chodziło mi o to,że byłam młoda i myślałam,że taka przyjaźń ma rację bytu,mój przyjaciel facetem był świetnym,ale nie był dla mnie,a moje wyrzuty po latach biorą się stąd,że mogłam zapobiec temu wszystkiemu,nie angażując się w żadną przyjaźń,a potem w związek w efekcie tylko go skrzywdziłam,bo to ja od początku wysyłałam błędne sygnały i moją przyjaźń on odbierał jako nadzieję na coś więcej. Teraz inaczej podchodzę do tego typu spraw,a młodzi w tej sferze chyba często błądzą. No,ale może jeszcze naukowcy kiedyś coś na ten temat wymyślą
Zawsze wychodziłem z
wt., 2013-10-29 22:02 — tortumZawsze wychodziłem z założenia, że nie ma czegoś takiego jak przyjaźń damsko-męską po nieudanym związku. Dzięki temu nigdy się w taki sposób nie sparzyłem. Po prostu zrywałem kontakt i tyle. Czasem zaś po zerwaniu kontaktu zdarzało się ponownie wrócić na ten poziom co poprzednio, a inicjatywa wychodziła z drugiej strony (po latach)
Z drugiej zaś strony co by było gdybym nie zerwał kontaktu, może bym się sparzył, może wyjaśnił pewne sprawy szybciej.
Myślę, że na każde doświadczenie można spojrzeć w dwojaki sposób i nie ma co się obwiniać.