Moj pierwszy wpis na blogu byl bardzo optymistyczny. I co z tego? Czas ktory przelecial moge uwazac za stracony. Niewiele zrobilem by zmienic moje relacje z kobietami. Tak tak wszystko jasne to wszystko moja i tylko moja wina. Brak dzialania, konsekwencji, brak inicjatywy, lenistwo. Caly czas mialem strasznie zjebany humor. Niskie poczucie wartosci. Walka z samym soba. Ale czuje ze cos sie zmienia ( moje inner game). Niedawno poczulem ze cos sie we mnie otworzylo. W srodku. Jakbym na nowo odkryl siebie. Zobaczylem jaki zly styl zycia prowadze. Niewielu kolegow. Kiepskie relacje z kobietami. Prawie nigdzie nie wychodze. Zobaczylem ze moj strach, moje zle samopoczucie, moja niepewnosc ma bardzo glebokie korzenie w moim dziecinstwie. Tak tak kurwa. Bylem wychowany wsrod kobiet - mama babcia ciocia etc. Tak pamietam ze caly czas bylem wychowywany w strachu. Na ulicy jest niebezpiecznie, uwazaj na siebie. Pamietam jak czesto mialem problemy na podworku. Potem wyjechalem za granice. Nie znalem jezyka. No i juz nie bede sie tu wydluzal. Efektem tego wychowania i dlugotrwalego nastawiania bylo to ze bylem straszna PIZDA. Tak tak pamietam dobrze. Jeszcze 2-3 lata temu bylo ze mna bardzo bardzo zle ( mialem 15 lat). Pamietam jak wielka wage przykladalem do wygladu, pieniedzy. I tu moje wielkie odkrycie ( niedawne). Juz dawno wypierdolilem z glowy te glupie stereotypy. Teraz mam gleboko w dupie moj wyglad czy tam pieniadze. To nie ma znaczenia. Czyli mozna sie zmienic! czyli mozna krok po kroku zmieniac sie az sie dojdzie do wymarzonego celu! A tak dlugo tego nie rozumialem.
Dobra teraz powiem co nawyprawialem przez ten miesiac co nie pisalem. Wiec przelamywalem moj strach w kontaktach i w rozmowach z innymi ludzmi. Tylko jest jedna wazna kwestia - mam strasznie zjebany inner game i mam zajebiste skoki humoru - raz jestem pewny siebie usmiechniety i podchodze do kogo chce rozmawiam z kim chce - ale juz po kilku godzinach moze byc tak ze zamykam sie w sobie izoluje sie i chce spierdalac gdzies sie schowac. Ale jest cos co mnie pociesza - STRACH NIE ISTNIEJE. JEST WYMYSLONY.
Od niedawna czuje ze wyjasnia, klaruje sie przede mna sciezka ktora mam podazac. Pokonanie lenistwa, inicjatywa, szacunek do siebie, do swojego czasu, budowanie nowego, wlasnego swiata, pokonywanie glupich barier ktore nas ograniczaja. Trzeba wiedziec czego sie chce i ta droga podazac. I powiem jeszcze cos - przelamalem sie i poraz pierwszy w zyciu podbilem do dziewczyny. Ja - czesc ona-czesc ja-jak sie nazywasz? ona- Beata, dlaczego? ja - bo mi sie podobasz. ona - a no wlasnie ide teraz do mojego chlopaka. ja - aha no to czesc.
Nie ma sie czym podniecac. Amatorstwo. Nie o to chodzi. chodzi o to ze pokonalem wymowki. ze zrobilem to co chce. po tej ,,klesce,, ( ktora tak naprawde byla dla mnie sukcesem) poczulem sie lekko. usmiechnalem sie do siebie.
no dobra koniec historii. prosze o komentarze i jakies porady. chcialbym tez wiedziec jak wygladaly wasze poczatki.
Odpowiedzi
Rada ode mnie:Zapomnij o
śr., 2009-11-18 21:23 — MaciusJNRRada ode mnie:
Zapomnij o przeszłości, a jak jakaś by spytała o nią to obróć tą zjebaną przeszłość w dowcip
pozdro i szacun
Dajesz Dasz rade nie myśl o
śr., 2009-11-18 21:48 — orbiterDajesz
Dasz rade nie myśl o przeszłości ona jest nieważne bo to już było jej nie zmienisz ! Myśl co będziesz robił jutro ! Bo o tym zadecydujesz na pewno
"chcialbym tez wiedziec jak
śr., 2009-11-18 22:45 — Dexter"chcialbym tez wiedziec jak wygladaly wasze poczatki. "
http://www.podrywaj.org/category/etykiety_bloga/pierwsze_kroki