Witajcie!
Chciałbym dziś wam napisać o moim największym błędzie, o tym jak nie udało się mi przeistoczenie w mitycznego PUA, o złych skutkach dobrych rad, o chęciach zabitych przez niepowodzenia, kompleksach które pozostały, o źródłach niepowodzeń, dobrym wychowaniu które miało fatalne skutki i o nowym podejściu, do życia które chcę zmienić.
Zacznijmy od opisu człowieka którego anatomię i myślenie poznacie!
Jestem człowiekiem (a przynajmniej tak mi się wydaję) świadomym własnej wartości, szczerym, utalentowanym, przystojnym ale nieatrakcyjnym, bardzo zdolnym ale leniwym, ponadprzeciętnie inteligentnym, dobrze wychowanym, źle wychowanym, niekonsekwentnym, leniwym, czasem robiącym z siebie idiotę, a czasem pokazującym na co mnie stać, a na końcu zakompleksionym.
I z tego ostatniego co dziwne umiarkowanie się cieszę.
Ale dlaczego tak jest wyjaśnię trochę niżej, teraz przejdźmy do mojej anatomii: Jestem dość wysoki, mam całkiem przystojną twarz czyli dwie rzeczy niektórym wydające się przepustką do raju, u bram którego każdy początkujący natychmiast miałby każdą dziewczynę o której zamarzy.
Niestety matka natura (w moim przypadku właściwie niewinna) lubi dorzucić jakąś część która została na magazynie bo ktoś kto powinien ją dostać został pominięty przy montażu części.
nie będę podawał całej listy rzeczy które mnie charakteryzowały, wymienię tu tylko trzy rzeczy: nadwaga, krzywa sylwetka, i część o której wspominałem...
Męskie cycki... nie takie jak u gwiazd porno, nie takie jak u przeciętnej dziewczyny, nawet nie takie jak u dziewczyny która dopiero zaczyna dojrzewać, ale większe niż u zwykłego mężczyzny. 
Połączenie tych trzech (innych które pominąłem też) defektów spowodowało że wyglądałem zniewieściale.
Gdy na poważnie zakochałem się po raz pierwszy, zacząłem szukać pomocy i wydawało mi się że znalazłem ją tutaj...
Po przeczytaniu paru artykułów stwierdziłem że jestem gotowy.
...Nie byłem!
Po totalnym zbłaźnieniu się -nie tylko w jej oczach- porzuciłem tę stronę na długie miesiące.
gdy już otrząsnąłem się po druzgocącej porażce zacząłem dostrzegać karygodne błędy które w amoku popełniałem. Pokorny powrót tutaj zmusił mnie do przyjęcia paru prawd, co okazało się kolejnym strzałem w stopę.
Zaakceptowałem swoje wady zgodnie z poradami niektórych bardziej zaawansowanych użytkowników, uznałem że piersi i krzywa sylwetka to elementy do których będę zmuszony się przyzwyczaić, z nadwagą zacząłem walczyć,
biegałem na dystansach o których wcześniej mi się nie śniło, brzuch zaczął topnieć, nabrałem trochę pewności siebie.
Moja pewność siebie szybko jednak stopniała gdy poszedłem na imprezę na której trzeba było wyjść na parkiet.
Mimo że jestem utalentowany muzycznie nie potrafię tańczyć, albo (co bardziej prawdopodobne) tak mi się tylko wydaję, gdy tańczyłem, całą swoją uwagę próbując skupić na tym żeby dodać jakiś element poza banalnym obrotem, zdałem sobie sprawę z faktu że moja klata musi wyglądać beznadziejnie (co potwierdziły oględziny przed lustrem), dziękowałem światu za to że chyba nikt nie zwrócił na to uwagi, ale „what has been seen cannot be unseen”
Całe moje wysiłki poszły na marne i wróciłem do punktu wyjścia, a nawet znalazłem się przed nim.
Po okresie harówy na studiach, doszedłem do wniosku że należy się mi jakaś nagroda za wkład w pracę na studiach. Nadszedł czas żeby popracować nad sobą, ale tym razem skutecznie!
Przeglądając filmiki związane z odchudzaniem, znalazłem coś czego się nie spodziewałem, mój święty Graal! sposób na pozbycie się męskich cycków. (przy okazji znalazłem ćwiczenia poprawiające sylwetkę)
Wcześniej próbowałem je zaakceptować, jako nieuleczalną przypadłość spowodowaną nadmiarem estrogenów w organiźmie.
Teraz okazało się że istnieje nieoperacyjne leczenie mojej przypadłości. Ba! Nawet nie leczenie a dieta i ćwiczenia...
-zbyt duża ilość cukru połączona z nadwagą i dorastaniem spowodowała że tłuszcz zaczął odkładać się nie tam gdzie powinien.
wystarczyło żebym trochę ograniczył ilość cukru w herbacie, przestał jadać śmieciowe żarcie i poćwiczył w odpowiedni sposób żeby już po paru dniach zauważyć efekty.
Jeszcze jednym powodem moich kompleksów było łysienie, które dzięki pewnemu lekowi (bez recepty) udało mi się zatrzymać…
Zanim przejdę do zakończenia mojego wpisu chciałbym jeszcze naszkicować co znaczyło napisane przeze mnie wyżej „dobrze wychowany, źle wychowany” i jaki ma to związek z przemianami innych.
Zostałem wychowany w rodzinie mocno katolickiej, od wczesnych lat nauki byłem karmiony iluzjami, i zasadami dobrego wychowania, i ideologią często przesadzoną… W okresie mojego życia w którym powinienem stać się buntownikiem, pokłócić się z rodzicami, pić alkohol, zapalić pierwszą fajkę, Ja spędzałem czas w domu, gdy już trafiałem na jakąś imprezę gdzie moi rówieśnicy (~3 gimnazjum) chlali wódę, ja udawałem, żeby nie być w ich oczach ciotą ale też żeby nie popełnić grzechu…
Skutkiem nadmiernej troski rodziców o moje zbawienie, były głębokie przemyślenia i próby logicznego wytłumaczenia wspaniałości istoty Boga, które w końcu doprowadziły mnie do czegoś na granicy agnostycyzmu i ateizmu (czego moi rodzice zupełnie nie są świadomi). 
Zdarzało mi się wychodzić z tej strony z niesmakiem, a czasem frustracją spowodowaną złym podejściem zaawansowanych, czasami użytkownicy z większym stażem zapominają że początkujący mogą różnić się od siebie biegunowo, część nowych użytkowników to osoby które nie mają żadnych problemów z dziewczynami i chcą tylko ulepszyć swoje związki, inna część to będący w od lat w nieszczęśliwym związku ze swoją ręką desperaci szukający samicy, a jeszcze inna część to wychowani w iluzjach o których zwykli śmiertelnicy nie pomyśleliby nawet po użyciu najsilniejszych środków wprowadzania się w wyższy stan świadomości, ludzie będący ofiarami własnych rodziców…
[tu prośba do starszych użytkowników o wyrozumiałość dla młodszych, moje początki były żałosne, a zjechanie mnie jak burą sukę za to że zadałem pytanie które ktoś zadał już wcześniej, czy za głupie pytania o podryw na „gg”, powodowały tylko frustrację i zrezygnowanie a przecież nie o to chodzi
można było podać link do dyskusji która rozwiałaby moje wątpliwości i tak samo możnaby delikatnie powiedzieć że pisząc przez gg i do tego często sam podkładam pod sobą miny ;> ]
Podsumowując:
Kompleksy są niezbędne dla naszego rozwoju! To nie kompleksy są naszym wrogiem, a ich przyczyny! Nie to że wstydzimy się być grubi jest problemem, problemem jest to że jesteśmy grubi,
problemem jest też to że brakuje nam dłoni, ale z tym sobie nie możemy poradzić więc musimy to zaakceptować.
Niby wszystko to jest dość oczywiste, ale uwierzcie mi że sporo jest osób które nie mogą zbudować swojej pewności siebie bo myślą że ich problem jest nie do przejścia i przechodzą nad nim do porządku dziennego.
Akceptacja marnego stanu osłabia charakter a przez to człowiek zaczyna się topić we własnych kompleksach.
Jeśli zaakceptujemy jakąkolwiek wadę nie próbując z nią walczyć na wszelkie możliwe sposoby to sami się unieszczęśliwimy, a jeśli odpowiednio głęboko przeszukamy czeluści internetu to na pewno znajdziemy sposoby na większość dolegliwości które próbujemy zaakceptować, czy to odstające uszy, czy czyraki na twarzy, czy sylwetkę Quasimodo.
Pierwszą czynnością którą powinien wykonać początkujący przed rozpoczęciem na dobre przygody z tą stroną to zdiagnozować przyczyny swojej „choroby” i leczyć u źródła, jeśli problemem są koledzy którym nie słoma, a kopy siana wystają z butów, to trzeba się od nich odciąć (nie wolno ich uczyć dopóki samemu nie jest się świetnym, bo w parę minut potrafią całe towarzystwo do nas zrazić
)
U mnie źródłem problemów była zbyt religijna rodzina i wady ciała których nie mogłem zaakceptować.
Oddaliłem się od rodziców (nie całkowicie) znalazłem niereligijne tematy o których mogę z nimi dyskutować i znalazłem rozwiązanie moich problemów anatomicznych
Teraz zaczynam nowe, lepsze Życie, tylko jeszcze taniec muszę podszkolić! 
Jeszcze nie wiem gdzie mnie to zaprowadzi, ale wiem że może być tylko lepiej! 
Dla tych którzy dotrwali do końca tego przydługiego wpisu mam jedną z najlepszych Polskich piosenek motywatorów 
Odpowiedzi
Jak widać, wytrwałość i
ndz., 2013-07-28 12:26 — sleshJak widać, wytrwałość i determinacja popłaca.
Sam mam problem z coraz większymi zakolami, jaki to lek Woland? ;>
Używam Loxon 2%, można dostać
ndz., 2013-07-28 12:51 — WolandUżywam Loxon 2%, można dostać 5% (który teoretycznie jest na receptę) jeśli odpowiednio się pogada z panią w aptece

Na męskie łysienie (spowodowane przez testosteron, zaczynające się od zakoli) każdy lek z Minoxidilem powinien zadziałać, tylko nie powinno się przerywać leczenia.
Aaaa, to znam. Kupiłem kiedyś
ndz., 2013-07-28 15:21 — sleshAaaa, to znam. Kupiłem kiedyś 2%, raz zaaplikowałem i przestałem. Opinie są tak różne, że ciężko w cokolwiek uwierzyć, trzeba po prostu 'stestować' na sobie. Mi osobiście nie uśmiecha się tego rozpylać za każdym razem - spotkałem się z opiniami, że u niektórych jak zaczęli tego używać to i im tak mocno zaczęły włosy wypadać w tym miejscu, że było tylko gorzej.
Znasz jeszcze jakieś preparaty z tym składnikiem, a może dodatkowo używasz jakichś 'babcinnych' sposobów?
Ten loxon zatrzymał u Ciebie postęp łysienia czy dodatkowo włosy zaczęły odrastać na zakolach? Jaki czas już to aplikujesz?
wiele ludzi właśnie na tym
ndz., 2013-07-28 16:33 — Wolandwiele ludzi właśnie na tym traci... bo na początku włosy rzeczywiście wypadają szybciej (pierwsze 2 tyg do miesiąca, ale są to włosy które i tak by wypadły...) po około 2-3 miesiącach używania wypadanie zatrzymuje się całkowicie... a po około 6-8 miesiącach zaczynają odrastać... ja używam już ponad rok i moje zakola wyraźnie się cofnęły, istnieją inne preparaty i chyba najlepszym jest Sigma i NR-07 ale są też droższe... nie dawno pojawiły się preparaty od Vichy "Dercos Aminexil" ale ich cena też jest wyższa...
babcine sposoby działają na inne typy łysienie, gdzie powodem jest nie dożywienie włosów, a tu trzeba pozbyć się testosteronu ze skóry głowy...
Ja wziąłem maszynkę do ręki i
wt., 2013-07-30 22:16 — Rafał89Ja wziąłem maszynkę do ręki i rżnę się na łyso
Z tego powodu pierwszy raz od nie wiem kiedy usłyszałem, że mam świetną fryzurę hehe. I w ogóle śmiesznie jest, bo ludzie mnie nie poznają na ulicy/pracy czy gdziekolwiek indziej 
No tak racja ! Dobrze ,że
ndz., 2013-07-28 20:02 — papusiek1No tak racja ! Dobrze ,że widzisz wady
i zalety siebie.
W sumie każdy ma jakieś kompleksy ! Uważam ,że akceptacja ich choćby były łatwe do rozwiązania jest bardzo odważną i pełną trudności drogą ! ZAMIAST SAMEJ AKCEPTACJII ważna jest też ZAMIANA W ZALETĘ.
Co do tańca !
to polecam blogi Hoona ! mnie bardzo pomogły 
Trzymaj się kolego ,wierzę w ciebie ! bo widzę ,że masz motywację do działania.