Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Powrót czarnego smoka cz 2

Portret użytkownika Brave_Jim

Miałem dylemat. Czy dać to na kategorię "Pierwsze kroki" czy na "nasze historie". Bardziej logiczne wydało się to drugie, bo moje pierwsze wpisy mają już 3 lata.

Przez 2,5 roku stałem się needy. Zero zagadywania do lasek - bo przecież mam. Seks w związku był ok - nie szukałem na boku nigdy. Gdzieś popuściłem smycz podczas mieszkania razem. Straciłem kontrolę nad sytuacją. Skutkowało to w pewnych następstwach które powodują moje obecne zmiany w życiu.

Przez rok ostatni męczyłem się z kobietą w mieszkaniu. Decyzja była prosta. Jestem z nią półtora roku, może warto zamieszkać. Może wam się wydać dziwne dlaczego o tym piszę, ale decyzja o zamieszkaniu razem w wieku 20 lat to jest poważna decyzja. Do rzeczy - lepiej zmarnować rok teraz niż rok po ślubie i 2,5 roku związku zamiast 4,5 roku prawda?

No i tak było. Cieszyłem się jak małe dziecko gdy przeprowadziłem się aby z nią zamieszkać. Starych nie ma na głowie, nie ma problemu. Ma kto się przytulić w nocy, ma kto po marudzić. Wszystko jest kolorowo dopóki coś nie odjebie jej i nie zacznie ci robić takiego kurwa cyrku że koledzy w mieszkaniu mają dość mieszkania z wami.

Wszyscy przyjaciele się zmienili. Powinienem przewidzieć że wyprowadzenie się z gniazda rodziców to spowoduje też u niej.
Zmieniła się.

Kiedyś uśmiechnięta, dziś zgorzkniała, złośliwa. Nie wiem czy straciłem kontrolę. Może poświęcałem jej za mało czasu. Jedno jest pewne. Jeśli by miało to pójść w stronę jakiegoś poważnego związku (bardziej poważnego niż obecny) - była by to katastrofa. Totalny rozpierdol i armagedon.

Po rozstaniu mój były przyjaciel któremu ufałem i przydupas forever friendzone mojej dziewczyny którego zabraliśmy do mieszkania bo nie było kogo - powiedzieli jej że zdradzałem ją na każdej imprezie. No to nieźle, teraz pewnie wam obciągnie... albo nie... przecież to jest friendzone i nic nie dostaniecie.

A więc sesja, zerwanie, sesja, przeprowadzka. I gdzieś tu pojawia się kumpel który budzi nadzieje na lepsze jutro. Nie ufam każdemu, ale chyba nie mam wyboru prawda? Ludzie mnie nienawidzą zwykle ze wzajemnością, lub bez bo mam w dupie wszystkich. Nie będę pisał teraz o tym jaki jestem nietaktowny i jak to mam wyjebane co mówią. Ja mówię swoje.


A więc sesja się zakończyła, a zapoczątkował się maraton szczęścia.
Pursuit of happines, moja pogoń za szczęściem się zaczyna.
Wtorek - puby (dobra przygoda - jakieś laski o 10 lat starsze zagajały mnie i kumpli... oj szybko na kebaba poszliśmy)
Środa - kluby (3 mężczyzn na 1 kobiete na oko - bez szans)
Czwartek - nowe mieszkanie (słabo pili, ale ekipa super) + nieplanowane kluby (właśnie wróciłem, jestem jeszcze trochę najebany)

Fun jest. Lekcja jest. Jutro mogę napisać o wnioskach z klubów i akcjach w terenie.

Panowie, dziękuje za komentarze w poprzedniej części. Każdy komentarz to jest wsparcie dla mnie - bo uwierzcie mi lekko nie mam. Ale bardziej boli mnie że zostawiam przyjaciela niż to że zostawiłem laskę. Szkoda mi go - chłopak ma potencjał ale nie rozwinie skrzydeł.
Ja się nie mam zamiaru zabijać ani ciąć bo trzeba twardym być a nie miękkim, ale każda motywacja mi się przyda. Każdy wasz komentarz na temat tego że dobrze że wróciłem i dobrze że się staram pomaga mi zebrać się do kupy - bo jestem rozjebany jak rozbieżny ciąg.

... i nie, nie łączy mnie nic więcej niż męska przyjaźń z tym panem. Teraz mnie już nic nie łączy... Smile

Odpowiedzi

Portret użytkownika Pierrot

... o kumplach, a relacji z

... o kumplach, a relacji z kobietą / kobietami pisałem nie jeden raz ... jak masz kumpla cwaniaka, dwulicowego, to wiadomo, jak może się skończyć Smile, jak masz kumpla dobrodusznego, miłego, itp. itd. to kobieta może go tak ograć, że ten dobroduszny kumpel się "zakocha" i pięknie wysypie, zda relację, zaraportuje o wszystkim co robiłeś, albo nawet o tym czego nie robiłeś ... i w dupie będzie miał całą waszą przeszłość ... witaj jutrzenko przyszłości ... jednym zdaniem ... jeśli kobieta nie będzie wobec Ciebie w porządku, to nie ma mocnych wśród Twoich znajomych jest zdrajca / zdrajcy ...

... co do tego "stania się needy" ... po prostu chciałeś być w porządku ... już nie wyobrażam sobie być z kimś i "grać", bo jaka to różnica, życie robi wiele problemów więc niech chociaż w związku będzie spokój, a nie szukanie problemów na siłę ...

... zmiana miejsca = bardzo często zmiana znajomych ... to przykre, ale łączą nas często cele, miejsca i nic więcej ...

... a co do szukanie błędów, większość facetów po rozstanich szuka tych błędów, ktoś tam doradza, żeby nie zachowywać się tak samo już w nowym, przyszłym związku, żeby odebrać rozstanie jako nauczkę, coś pozytywnego ... rozstanie, to rozstanie zawsze będzie porażką, zdrada "przyjaciela" zawsze zostanie zdradą - tak to widzę ja i nie staram się oszukiwać, że fajnie, że straciłem czas na niepotrzebne znajomości ... ale takie życie jest chyba, nie ?

... po prostu tyle, nie każda się nadaje do związku, nie każdy z nas nadaje się do związków i taka smutna prawda, że jak ma się jebnąć, to się jebnie choćby niewiadomo kim być ...

http://www.youtube.com/watch?v=v...

Portret użytkownika Pierrot

dobrze... będę pilnował...

dobrze... będę pilnował... tego...

Serio ! Całkiem dziwna maniera mi się zrobiła. Dziękuję za zwrócenie uwagi. Teraz się skupiłem i naprawdę wygląda to masakrycznie - jakbym z łodzi podwodnej napierd***ł:

.--- . ... --.. -.-. --.. . .-. .- --.. -.. --.. .. ..-.. -.- ..

.--. --- --.. -.. .-. .- .-- .. .- -- ...- .-..- --- -.. .- .-. --..

Portret użytkownika Brave_Jim

Mam nadzieje tylko że mój

Mam nadzieje tylko że mój momentami ograniczony umysł zdejmie swoje bariery i zacznie wyciągać wnioski.

Portret użytkownika Brave_Jim

W stadium gniewu byłem pół

W stadium gniewu byłem pół roku temu bo zdałem sobie sprawę że stracę wszystko teraz jak tylko zerwę. To bolało jak jasna cholera.

Zrobiła trochę ze mnie pantofla. To znaczy wiesz to nie jest tak że nie gadałem z dziewczynami, po prostu jakakolwiek rozmowa się kończyła kłótniami "bo napewno podrywam".

Gdzieś zgineły trzy podstawowe zasady związku, szczerość, wzajemnie zaufanie i ta trzecia której nawet nie pamiętam.
Widzisz jak jest źle?

Od poniedziałku już się nigdy z nią nie zobaczę.

Portret użytkownika Brave_Jim

Raz do roku na jakiejś

Raz do roku na jakiejś imprezie u jakiś starych znajomych spotkać się to nie problem.

Zawsze kogoś innego mogę wyrwać prawda? Albo one night stand Smile. Może jej się zatęskni. Teraz już nie wiąże się, na dłuuuuugo mam dość.