
Miałem nadzieje że w tym momencie będę pisał już tutaj raport z mojego daygame i pierwszych directowych podejść, ale dałem dupy panowie. kiedy wstając rano zobaczyłem oberwanie chmury za oknem, deszcz kompletnie zabił mi jakąkolwiek motywacje (każda wymówka jest dobra - co nie?) Ogólnie mówiąc przegrałem z excuse'ami i nie ruszyłem się z domu.
Pewnie taki stan rzeczy utrzymałby się do końca dnia gdyby nie telefon od kolegi że wybieramy się do klubu na jakąś imprezę techno. Szczerze - nie miałem szczególnej ochoty, ale postanowiłem zwalczyć w sobie tego małego leniwego człowieczka który kazał mi zostać w domu. Odpaliłem sobie parę imprezowych kawałków które zawsze wprawiają mnie w dobry nastrój i jakoś nabrałem ochotę na kluby. Prysznic, ząbki, fryzura, dopasowane ciemne dżinsy, biały t-shirt, ciemna sportowa marynarka i wypucowane białe buty - do tego łańcuszek i perfumy - wydaje mi się że zastosowanie kilku rad z tej strony nt. stylu sprawiło że wyglądałem całkiem nieźle. Wziąłem tyle gotówki aby akurat starczyło na jedno piwo i wejście - tak żeby w przypadku gdyby marnie szło nie kusiło mnie żeby się urżnąć w trzy dupy. Wychodzę z domu i zmierzam do kumpla, który mieszka po sąsiedzku, po czym idziemy do klubu.
Minęło parędziesiąt minut, jesteśmy. Starałem się korzystać z afirmacji żeby nieco poprawić pewność siebie ale widok tłumu przed klubem sprawił że zacząłem się trochę stresować, fakt że byłem całkowicie trzeźwy nie pomagał. Pomyślałem sobie "jebać to" i ide pod wejście. Mijamy ekipę kolesi w sweterkach w paski i w zakrzywionych czapkach z daszkiem, tankują warkę strong i patrzą się nieprzyjemnie, zaraz potem przechodzimy obok dwóch pijanych dziewczyn. Mówią nam "czeeeeeeść", zatrzymujemy się, odpowiadamy tym samym. Nie wiedziałem co powiedzieć więc pytam się czy przyszły na imprezę ("nie kurwa sherlocku - przyszły pozwiedzać -.-" - pomyślałem zaraz potem). Ale nieważne, gadka jakoś się rozkręciła, po czym stwierdziły że idą do sklepu po piwo. Pożegnaliśmy się stwierdzeniem że "widzimy się na parkiecie" po czym ruszyliśmy do klubu. Pierwsza niespodzianka - na bramce stoi kolega mojego winga - witamy się z nim przybijając piątkę i wchodzimy do klubu za darmo. Zastanawiałem się czy ktoś to widział i czy to zalicza się na poczet naszego "socialu" w tym klubie. Widzimy tłum na parkiecie a ja staram się usilnie przypomnieć wszystko co wyczytałem na temat night game'u - tak więc uśmiech, kontakt wzrokowy, wyprostowana sylwetka. Idziemy na drugi koniec klubu witając się po drodze z kilkoma znajomymi po czym wchodzimy na parkiet. I w tym miejscu zaczęła mnie łapać jakaś dziwna blokada, pierwszy raz byłem w klubie na trzeźwo i nie mogłem pozbyć się wrażenia jakby wszyscy obserwowali mnie jak tańczę, przez co trochę się stresowałem. Zauważamy obok nas set - HB 7 i jej pulchna koleżanka. Ja się wahałem co wykorzystał mój wing i zgarnął HB 7, a mnie jako dobremu koledze przypadło zająć się tą brzydszą. Tańcze z nią a panna na maksa dobiera się do mnie na parkiecie, zaczyna ocierać się kroczem o moją nogę, chwyta mnie za tyłek (jezu, dlaczego nigdy nie miałem takiej sytuacji z jakąś ładną HB -.-) Staram się jak najbardziej trzymać dystans gdyż w ogóle mi się ona nie podobała. Kolega zaliczył KC z tą ładniejszą, kiedy skończył powiedziałem sobie że dość tego i olałem jej koleżankę klasyczną zlewką pt. "idę do znajomych". Wing widząc to także odszedł od tej swojej. Kierujemy swoje kroki do baru, wypiliśmy po zimnym piwku i ruszyliśmy na zewnątrz na fajkę. Palimy kiedy widzimy naszego wspólnego znajomego z dwoma HB 7, witamy się z nim, zaraz potem z jego koleżankami. Z jedną złapałem bardzo dobry EC, więc nieco przeciągnąłem uścisk dłoni przeciągając jej dłoń w swoją stronę. Niestety skupiłem się na mowie ciała, tak że nawet nie przetworzyłem tego jak mają na imię. Zaraz potem nasz kolega się zmył, a HB poprosiły nas o fajkę. Tak się składało że to były nasze ostatnie. Nasze nowe koleżanki słysząc to zaproponowały wypad do sklepu. Powiedziałem że pewnie pod warunkiem że nas potem poczęstują. Idziemy z nimi, gadka szmatka o pracy itp. kolega zaczyna je podrywać w trochę needy sposób (teksty typu "wy przodem piękne" w chwili gdy wchodziliśmy do sklepu). Ja starałem się zachowywać obojętność. Po chwili przypomniałem sobie jednak o KINO. Jak staliśmy w sklepie objąłem ją lekko kładąc rękę na ramieniu i pokazując palcem jakieś fajki na wystawie. Zrobiłem to trochę niepewnie ale nie wiem czy wyczuła moje zawahanie. Wychodzimy, stoimy pod sklepem, pada deszcz - HB z którą złapałem wtedy EC stwierdza że jej zimno (zasada trzech sekund - raz, dwa, trzy - nie bądź pizdą Smark), przyciągam ją do siebie i obejmuje, nie stawia oporów - dostaje od niej komplement że ładnie pachnę - kwituje to krótkim "dzięki". Idziemy objęci do klubu, w pewnym momencie jej koleżanka zaczyna temat o facetach, coś tam że z reguły ci którzy jej się najbardziej podobają to szukają tylko przygód na jedną noc, zamiast czegoś więcej. Odpowiedziałem że mogę jej zdradzić tajemnice męskości na temat tego jakimi kryteriami klasyfikują dziewczyny do szufladki "związek" czy "przygoda". Zatrzymaliśmy się, usłyszałem "mów" - zabrzmiało to zbyt rozkazująco i od razu włączył mi się alarm żeby nie dawać jej zbytnio sobą sterować w rozmowie (dzięki podrywaj.org - gdyby nie lekcje Gracjana to byłbym zadowolony że mogę spełnić jej zachciankę). Odpowiedziałem że nie wiem czy mogę jej to zdradzić. Odwracam się do kumpla "jak myślisz?", on na szczęście załapał o co chodzi i też zaczął grać tajemniczego. Ostatecznie powiedziałem że jak obiecają nam piwo na barze to im powiem. Zgodziły się, więc odpowiedziałem im jakąś sklejoną na szybko rutyną - nie jestem pewien czy to nie jakaś rutyna z podrywaj.org i sobie ją podświadomie przypomniałem(jeżeli tak to wielkie dzięki dla autora) ale w każdym razie skleiłem coś takiego "Dla większości facetów uganianie się za laskami jest jak uganianie się za kłębkiem dla kota, bardziej nas bawi samo uganianie się niż moment w którym dorwiemy ten kłębek, dlatego paradoksalnie im bardziej dziewczyna jest niedostępna i bardziej kokietująca tym bardziej nas jara". Właściwie po chwili zastanowiłem się po co ja to powiedziałem, bo logicznie myśląc jeżeli by im na nas zależało w jakiś sposób (a dawały nam IOI) powinny stać się w tym momencie nieco niedostępne idąc za naszą radą. Na szczęście tak się nie stało (jakieś pomysły dlaczego xD?) i doszliśmy do klubu cały czas się obejmując ( w pewnym momencie poczułem się na tyle pewnie że zjechałem ręką nieco niżej tak że trzymałem swoją rękę pomiędzy jej tyłkiem a udem). Jesteśmy z powrotem w klubie, wchodzimy na parkiet, nie minęły dwie sekundy a zaliczyłem z nią namiętne KC (całowała słabo, za dużo języka w moich ustach - nie wiem, mi się w każdym razie średnio podobało). Zakończyliśmy pocałunek po czym obie odeszły, potańczyliśmy chwile sami po czym chcieliśmy zatańczyć z nimi jeszcze raz, ale powiedziały nam że "już nie bedziemy tańczyć" (Co?) nie wiedziałem o co im chodzi ale powiedziałem tylko "miłej zabawy" i odeszliśmy. Akcja z tamtymi laskami wprawiła mnie w świetny stan, miałem zero oporów przed pochodzeniem do kobiet, więc tańczyłem chyba z połową ładnych HB w tym klubie. Czułem się świetnie jak po pierwszym podejściu w życiu. Dostałem pare zlewek ale nie przejmowałem się tym w żadnym stopniu, potem zaliczyłem jeszcze jedno KC z jedną ładną brunetką. Byłem tak podekscytowany że zapomniałem o obiecanym nam przez tamte laski piwie. Zaliczyłem już kilka KC w w klubie w swoim życiu, więc nie było to dla mnie nowością ale byłem zadowolony ze sposobu w jaki rozegraliśmy tamten poprzedni set (nie wiem czy słusznie w każdym razie ja byłem z siebie dumny), oraz stanem w jakim się znajdowałem. Byliśmy już konkretnie zmęczeni więc reszte wieczoru spędziliśmy na rozmowie ze znajomymi spotkanymi przed klubem. Potem odstawiliśmy jednego najebanego kolege na przystanek i sami zawinęliśmy się do domu. Zadowolony z wieczoru położyłem się spać, może nie brzmi to imponująco ale dla mnie to był najlepszy NG w życiu. I zgadnijcie co, dzisiaj dostaje SMS, okazuje się że to HB z poprzedniego wieczoru, żałuje że poszliśmy bez pożegnania (e? trzeba było nas nie olewać potem) i wzięła numer od jednego kolegi mojego z którym widziała że gadałem. Jeszcze nie wiem jak to rozegram, jestem na maksa podekscytowany, czuje się teraz że nawet nie mam ochoty się z nią spotykać, bo mam w sobie taką moc że mógłbym wyrwać każdą laske - serio, może to naiwne ale tak zajebiście się własnie czuje.
Dzięki użytkownicy podrywaj.org za wiedze i obiecuje że wyhoduje sobie jajka i pójde w końcu na Day Game, tymczasem prosiłbym o jakiś feedback.
Odpowiedzi
Nie wiem co to za klub i jaka
ndz., 2013-06-09 20:37 — ElpsyCongrooNie wiem co to za klub i jaka jest tam średnia wieku ale mi ostatnio było ciężko doprowadzić choćby do drobnego kc.
Jeżeli klub jest np od 18 lat co jest ostro weryfikowane a laski mają zazwyczaj po 20 ++ nie jest tak łatwo.
W klubach bez większej weryfikacji bardziej młodzieżowych wydaje mi się że jest zdecydowanie wygodniej.
No nic pogratulować tylko można. Błędy swoje wyłapałeś więc to chyba najważniejsze.
Może faktycznie w tych mniejszych klubach jest wygodniej? Można wyjść do sklepu? W NG jestem raczej nowicjuszem i nie wiem na co można sobie od razu pozwolić nie dostając kopa w dupe od ochrony - gdybyśmy się pomylili co do zainteresowania dziewczyny naszą osobą.
Gratuluję jeszcze raz, trzymaj emocje na łańcuchu jeśli chodzi o końcówkę. Pamiętaj nadmiar emocji nie posłuży ci niczym dobrym.
Tak - to mniejszy klub, w
ndz., 2013-06-09 20:47 — SmArKTak - to mniejszy klub, w dodatku wyjść można spokojnie w każdym momencie - dostajesz pieczątke i sobie wychodzisz i wchodzisz kiedy chcesz, wejście od 18 lat, ale nie wiem jak tam z selekcją.
A co do tego na ile sobie można pozwolić - sam miałem długi czas opory przed jakimś dotykaniem lasek w bardziej odważny sposób i oddawałem im całą inicjatywe, licząc biernie na ich zainteresowanie, jednak się przekonałem wczoraj że nie ma czego się bać i najwyżej dostaniesz zlewkę. No i też staram się to robić jakoś subtelnie a nie łapać laski za tyłek po kilku sekundach.
Wezmę sobie to do siebie.
ndz., 2013-06-09 21:06 — ElpsyCongrooWezmę sobie to do siebie. Może faktycznie bez przesady w obie strony.
'powinny stać się w tym
wt., 2013-06-11 08:46 — Rafał89'powinny stać się w tym momencie nieco niedostępne idąc za naszą radą Na szczęście tak się nie stało (jakieś pomysły dlaczego xD?)'
'żałuje że poszliśmy bez pożegnania (e? trzeba było nas nie olewać potem)'
Może jednak wzięły sobie ją (radę) do serca? :>
Miło się czytało,coś za dużo
wt., 2013-06-11 20:03 — HutasMiło się czytało,coś za dużo tych KC zaliczyłeś aż się nie chce wierzyć,szybko się uczysz.
Jeżeli jesteś nowicjuszem to
sob., 2013-06-22 09:18 — PrzemoJeżeli jesteś nowicjuszem to naprawdę mega akcje pocisnąłeś. Z resztą nie jeden wyjadacz by Ci pozazdrościł double KC gdy akurat ma gorszy okres w uwo