
Masz pewność siebie. Zbudowałeś w sobie wewnętrzną fortecę. Czujesz, że coraz bardziej zagłębiasz się w tajniki podrywu. Poznajesz coraz więcej kobiet. Budujesz sobie socjal. Spotykasz się. Wreszcie poznajesz kobietę, która naprawdę cię interesuje. Pociąga cię fizycznie, jak i pod względem charakteru, osobowości. Wszystko idzie dobrze, za dobrze... Bo w pewnym momencie "bum!" i cała tak, wydawałoby się, doskonale zbudowana relacja lega w gruzach. Pojawiają się dziesiątki pytań: "Jak to możliwe?", "Dlaczego?", "Co poszło nietak?". Tak właśnie było u mnie...
Wszystko zaczęło się od zwykłego wyjścia do klubu. Kilka tygodni temu. Czwartek. Zostałem zaproszony na ten wypad przez znajomego Hiszpana, który był na erasmusie. Pijemy w akademiku, potem przemieszczamy się do klubu. Dobra impreza, dużo ludzi, pełna kulturka. Miałem zajebistą energię w sobie, którą wręcz emanowałem. Czułem się jak pieprzony król parkietu. Zbijałem piątki ze znajomymi, przedstawiano mi innych ludzi. Dobry socjal, dużo uśmiech, no i dobra zabawa. Tańczyłem z kilkoma dziewczynami, nic specjalnego.
I nagle patrzę, 4 dziewczyny z takimi jakby meksykańskimi kapeluszami na głowach. Od razu zauważam dosyć niską HB8. Mega uśmiech. Nasz wzrok się spotyka. Nie czekam zbyt długo i podchodzę. Moja energia się jej udziela. Tańczymy. Widzę uśmiech i jej wpatrzenie we mnie. Żartuję sobie. Neguje ją. Wzbudzam coraz większe zainteresowanie. Krótka wymiana zdań. Biorę ją za rękę i prowadzę na lożę. Akurat wolne miejsce, myślę sobie "zajebiście!". Siedzimi, rozmawiamy, śmiejemy się. Ona pokazuje mi jakieś zdjięca, daje mi swój nr telefonu. Cały czas mi specjalnie mówiła: "I tak nie zadzwonisz. Jesteś jak każdy inny. Wiem, że mnie olejesz." Oczywiście nie zaprzeczałem, żartobliwie mówiłem "No jasne, że nie zadzwonię, jesteś przecież tak cholernie nudna i mało interesująca." Potem musiała iść odszukać koleżankę. Potańczyłem z innymi dziewczynami. W pewnym momencie szukając kumpla dostrzegłem mój target opartą o jakiś słupek i stukającą w klawiaturę telefonu. Podbijam, biorę ją na parkiet. Zmysłowy taniec, penetruję jej oczy moim zajebistym wzrokiem i bach! całujemy się. Mega namiętnie. Na parkiecie. Potem jeszcze kilka razy na loży... Po powrocie do mieszkania dostałem jeszcze od niej esa, że ma nadzieję, iż podała nr odpowiedniej osobie, itd. Nie odpisałem. Na drugi dzień do niej zadzwoniłem wieczorem. Umówiliśmy się na inny dzień. Dodam jeszcze, że dziewczyna jest ode mnie 2 lata starsza.
Dzień spotkania. Tak w skrócie: odwiedziliśmy kilka fajnych knajpek. Wypiliśmy kilka piw. Starałem się trzymać zasad EKA (eskalacja, komfort, atrakcyjność). Budowałem komfort, eskalowałem, zachowałem tajemniczość. Atrakcyjność miałem nabitą, co objawiało się w znakach, które mi dawała (zabawa włosami, pokazywanie nadgarstków, wzrok wlepiony we mnie, przybliżanie się podczas spacerowania - specjalnie się oddalałem trochę, żeby to sprawdzić). W pewnym momencie wpadłem na pewien pomysł. Zacząłem ją trollować, że na pewno nie pamięta co zrobiła mi w klubie. Ona już lekko zakłopotana mówi, że pamięta wszystko. Więc dotykam palcem wskazującym jej podbródka, patrzę jej się w oczy i powoli się przybliżam, żeby sprawdzić jej reakcję. Nagle ona się odsuwa (wcześniej mi mówiła, że nigdy nie całuje się na pierwszym spotkaniu), a ja mówię "właśnie tak zrobiłaś w klubie, po czym ja się odsunąłem". Odprowadziłem ją na tramwaj. Wcześniej zapętlowałem. Coś tam się żartobliwie sprzeczaliśmy o jej włosach, ona mówi, że ma doczepy w domu, na co odpowiedziałem ironicznie "na peeeewno nie będziesz ich miała na następnym spotkaniu". Ogólnie spotkanie na +. Nie stawiałem jej na piedestale, negowałem. To ja stawiałem siebie w roli nagrody.
Kolejne spotkanie. Wziąłem ją na fajny spacer w miejsce widokowe, z którego widać cały Gdańsk (morze też oczywiście). Coraz większa eskalacja z mojej strony. Pod koniec chciałem ją pocałować. Zdecydowanie, pewny siebie obróciłem ją, ale ona powiedziała, że nie chce, bo nie całuje się w miejscach publicznych, itd. Ogólnie po tym cały czas przepraszała, ja to olałem, mówiłem jedynie "Dobra wyluzuj, nic się przecież nie stało". Nawet potem esa mi przysłała, że głupio jej.
Nadszedł czas świąt wielkanocnych. Ona wyjechała do swojej rodzinnej miejscowości, ja do swojej (oboje studiujemy). I tutaj popełniłem błąd. Zamiast zaryzykować i nie dawać znaku życia przez tydzień - półtora, odpisywałem jej na facebooku. Czasami prowadziliśmy naprawdę długie konwersacje. Dużo się o niej dowiedziałem. Pisała mi nawet jakieś pseudo seks historie. Strefa komfortu między nami wzrosła nieporównywalnie wysoko w stosunku do strefy eskalacji.
Po przerwie spotkaliśmy się znowu. Kilka razy. Jakiś spacer, itp. Mieliśmy coraz lepszy kontakt. Doszło do tego, że zaprosiła mnie do siebie na noc (na xboxa i filmy
), dodając, że jej współlokatorka wyjeżdża i nie będzie jej przez jakiś czas. No, a jeśli kobieta zaprasza do siebie na noc to wiadomo o co chodzi. Przecież nie po to, żeby grać w X'a. Ach, jak bardzo się pomyliłem...
Kilka razy mi na fejsie napisała, żebym sobie nie pomyślał, że ona mnie zaprasza na jakiś dziki seks, tylko na gry i filmy. Odbijałem takowe ST. Raz pisała mi takie rzeczy, a innym razem wysyłała zdjęcia siebie w jakichś sexy majtkach. Wiadomo, że się podjarałem. Nadszedł dzień spotkania. Wskoczyłem w zajebiste ciuszki, ogarnąłem się, kupiłem jej różę (może pomyślicie, że needy, ale ja tak nie uważam, bo ani razu nie było wsytuacji, w której starałbym się ją jakoś przekupić; raz ona stawiała, raz ja; akurat tamtej nocy ona kupiła alkohol, itd. więc pomyślałem, że z pustymi rękoma nie przyjdę). Ogólnie laska strasznie jara się Hello Kitty i One Direction (pomimo wieku 22 lat
), wyczaiłem jeszcze jakiś sok z hello kitty i przyniosłem jej, co niezmiernie ją ucieszyło. Przybywam na miejsce. Ona rzeczywiście sama w mieszkaniu. I teraz przechodzimy do punktu kulminacyjnego...
...Cały czas miałem w głowie myśl, że MUSZĘ coś z nią zrobić, bo inaczej zachowam się jak zwykła ciota bez jaj (bo który chłopak spędza noc z dziewczyną, nawet się z nią nie całując). Dobrze się bawiliśmy. Kupa śmiechu, lekka eskalacja, itd. Dużo alko nie wypiliśmy. W pewnym momencie gramy na xboxie, mówię, że jak wygra ze mną to zrobię jej masaż, a jak ja wygram to wymyślę dla niej jakieś zadanie. Plan był prosty - masaż opisany przez Admina Gracjana. Do tego momentu wszystko szło zajebiście. Specjalnie dałem jej wygrać. Robię jej ten masaż. Widać, że nie narzeka. I ni stąd, ni zowąd ona mówi "dobra, koniec, bo się jeszcze podniecisz za bardzo". Myślę sobie, co jest kurde. No, ale ok. Ona włącza jakiś denny musical. Nie zwracałem na niego większej uwagi. Leży wtulona we mnie. I nagle próbuję pocałunku. To spotyka się z jej ostrą i nagłą krytyką. "Nie, Maykel daj spokój. Przecież wiesz, że to nietak!". Ja zdziwiony na maksa. Stosuję taktykę z tej stronki. Odsuwam się i mówię "masz rację, za wcześnie na takie rzeczy, nie znamy się zbyt dobrze". Ona dodaje "przecież jesteśmy w relacji kolega-koleżanka, co ty sobie myślałeś?" No to już mnie zagięło. Mówię "Ty tak teraz na poważnie? Chyba nie oczekiwałaś, że naprawdę przyjdę TYLKO I WYŁĄCZNIE na xboxa i filmy". Ona mówi, że dokładnie tak myślała, że źle się zrozumieliśmy. Zapomniałem wcześniej napisać, że kiedyś tam jej stanowczo oznajmiłem, że nie szukam sobie przyjaciółek, bo mam ich wystarczająco dużo, i żeby interpretowała to jak chce. Tamtej nocy powróciłem do tego i powiedziałem "przecież oznajmiłem Ci już kiedyś, że nie szukam koleżanek, myślałem, że zrozumiałaś." A ona, że najwyraźniej źle się zrozumieliśmy. Odsunąłem się. Zrobiła się tak "kwaśna" sytuacja, że pozostawiam to bez pytań. Potem jeszcze starałem się ją jakoś rozgrzać, ale moje wysiłki poszły się j**ać. Potem poszliśmy spać. Ale przed snem, ona się do mnie przysunęła i przytuliła. Nie wiem po co, ale objąłem ją, i tak jakoś dziwnie usnęliśmy...
Wcześniej, ona cały czas mi mówiła, że jest typem dziewczyny, która nie mogłaby mieć chłopaka, bo zdradzałaby go. Podobno zdradzała nawet kolesia, z którym była 5 lat (ale do akurat dlatego, że typ w ogóle się nią nie interesował, tylko komputer i gierki mu w głowie). Ale miewała momenty takiej typowej romantyczki. Namieszało mi to w głowie. Starałem się tego nie rozkminiać głębiej. Mimo wszystko po tamtej nocy wyszedłem od tej dziewczyny wnerwiony i jednocześnie rozczarowany. Miałem zbudowaną wewnętrzną fortecę, której nikt nie zburzył, aż do teraz. Ona nią zachwiała. Zacząłem obsypywać się tysiącem idiotycznych pytań. Teraz wiem jedno, straciłem kupę czasu, chęci, itd. Z drugiej jednak strony nabrałem więcej doświadczenia.
Szkoda, że to wszystko się tak skończyło. Jak już mówiłem nie mam zamiaru być dla niej koleżanką z fiutem, więc nie mam zamiaru się z nią już jakoś specjalnie kontaktować i będę konsekwentny w tym postanowieniu. Tak jak się spodziewałem napisała mi na fejsie na drugi dzień "I co, dalej jesteś na mnie zły?:D". Nie odpisałem. Mam to gdzieś. Trzeba zapomnieć i ruszyć dalej. Podróż trwa, życie się toczy. Czekają tysiące (gdzie tam tysiące - miliony!
) innych dziewczyn. Nie udało się tym razem, uda się innym. Pamiętajcie jednak o jednym: nie zawsze to co wydaje się być zajebistą relacją takie w rzeczywistości jest. Można się grubo pomylić, tak jak było to w moim przypadku. Nie zawsze oznaki zainteresowania muszą oznaczać to, co wam się wydaje. Nie zawsze zaproszenie na noc musi oznaczać mile spędzone chwile w postaci seksu, tysiąca namiętnych pocałunków, itp...
Odpowiedzi
Popełniłeś bardzo dużo błędów
ndz., 2013-04-14 11:25 — nomenPopełniłeś bardzo dużo błędów kolego
Przede wszystkim zacząłeś narzucać na siebie presję, że musisz coś zrobić.. po co to wszystko? Bądź na większym luzie, daj temu płynąć.. rób to na co masz ochotę i nie słuchaj pierdolenia babskiego - obserwuj jak się zachowuje jej ciało.
Wdałeś się w jej gierki - przegrałeś.
I tak, laska nie zaprosiła by Cię tylko na xboxa i jakieś nędzne filmy miałeś ostateczny "test" który przejebałeś z kretesem.
Laska poznała Cię w klubie jako fajnego pewnego siebie kolesia który ma wyjebane - później przejebałeś w jej gierkach i wyszło tak na prawdę to jaki jesteś w środku.
Hmmm... Masz dużo racji.
ndz., 2013-04-14 11:30 — MaykelHmmm... Masz dużo racji. Ostatnio zacząłem się zastanawiać, dlaczego łatwo przychodzą mi pierwsze momenty podrywu. Nie mam z tym jakichś większych problemów. Tworze świetne pierwsze wrażenie, a potem stopniowo to pieprzę. Muszę to jakoś zmienić. Ale czy to oznacza, że mam nie być sobą? Mam ciągle, nieustannie udawać kogoś kim nie jestem?
Jak laska pyta się, co Ty
ndz., 2013-04-14 12:11 — Ian WatkinsJak laska pyta się, co Ty sobie myślałeś, to że właśnie to, że z przyjaciółkami tak robisz. Jak nie podoba się jej relacja to może się wycofać. Wtedy narzuciłbyś jej swoją ramę. A tak, skończyło się jak skończyło, nic nie zbudowałeś tak naprawdę, jedynie trochę 'odświeżyłeś'.
W takim razie Maykel udajesz
ndz., 2013-04-14 12:24 — nomenW takim razie Maykel udajesz w klubie kogo kim tak na prawdę nie jesteś.. Później laska widzi, że coś jej tu nie gra wali testy a Ty się wykładasz na nich
za szybko chciałeś kolego
ndz., 2013-04-14 12:39 — BBSza szybko chciałeś kolego
No, a jeśli kobieta zaprasza
ndz., 2013-04-14 12:49 — VanityFairNo, a jeśli kobieta zaprasza do siebie na noc to wiadomo o co chodzi. Przecież nie po to, żeby grać w X'a.
W pewnym momencie gramy na xboxie, mówię, że jak wygra ze mną to zrobię jej masaż, a jak ja wygram to wymyślę dla niej jakieś zadanie.
Przynajmniej laska wiedziała
ndz., 2013-04-14 12:54 — Ian WatkinsPrzynajmniej laska wiedziała czego chce:D
Maykel ,nauczyłeś się na
ndz., 2013-04-14 13:03 — LubiacyCiszeMaykel ,nauczyłeś się na blache schematów z tej strony..ale że na życie schematów nie ma,to przejebałeś..
"Ty tak teraz na poważnie?
ndz., 2013-04-14 13:52 — peper"Ty tak teraz na poważnie? Chyba nie oczekiwałaś, że naprawdę przyjdę TYLKO I WYŁĄCZNIE na xboxa i filmy"
W tym momencie wyszedłeś na napaleńca. I w dodatku przekreśliłeś te Twoje wcześniejsze odsuwanie z tekstem "masz rację, za wcześnie na takie rzeczy, nie znamy się zbyt dobrze"
Idealny przykład jak brak
ndz., 2013-04-14 14:27 — RiseIdealny przykład jak brak samodzielnego myślenia i nakładanie maski kogoś, kim się nie jest - pierdoli wszystkie pozornie piękne i lśniące plany, oczekiwania, marzenia.
Widzisz kolego
w momencie każdego mniejszego czy większego testu - robiłeś tak jak "kazali" , jak Gracjan napisał - nie zastanawiając się czy to w danym momencie pasuje i jest spójne z Tobą.
Zamiast przefiltrować informacje tutaj, wyciągnąć z nich to co najlepsze i wspomagać swoje własne JA w budowaniu pewności siebie i bycia sobą - Ty odłożyłeś do szafy gdzieś swoje JA i ubrałeś maskę różnych schematów i innych bajerów - myśląc że to zadziała. Problem w tym że one nie leżały na Tobie tak idealnie jak byś chciał.
Wyszło to co się kryje pod skorupką. Idealnie testowała Cię aż do samego końca czy chociaż w jakimś procencie okażesz się być sobą - ale nie, Ty robiłeś do końca wszystko tak jak tutaj "kazali", napisali. Zero samodzielnego myślenia i działania instynktami.
Zamiast pizgnąć w kąt takie babskie gadanie - i robić swoje
rozgrzewać atmosferę i przelecieć porządnie pannę to Ty na każdą jej najmniejszą odmowę rezygnowałeś. Tym samym zdradzając brak pewności siebie - który miałeś w klubie = zero spójności.
No ale masz lekcję na przyszłość
Stary nic podobnego. Jest
ndz., 2013-04-14 16:29 — KaliliStary nic podobnego. Jest takie powiedzienie, madre "Nie odrazu Krakow zbudowali" troche cierpliwosci i dystansu do calej sytuacji.
Ja aktualnie spotykam sie z kobieta i wlasnie spalem u niej, zeby nie sklamac z 5razy moze wiecej, a kochalem sie tylko raz, ostatnim razem kiedy bylem.
Znajomosc ta bedzie miala niecale 2miesiace. Tez to byla kobieta z zasadami, tez sie nie calowala na pierwszym spotkaniu, tez na samym poczatku oboje powiedzielismy sobie kolezanka kolega. Dziewczyna po zwiazkach, 2letnim i 2.5letnim.
Nawet wiecej Ci powiem, kiedy spalem pierwszy raz sie calowala ze mna, na drugim cos jej odbilo i nawet za pupe jej w nocy zlapac nie moglem, wytrzymalem, ale z czasem 3,4 spotkanie moglem coraz wiecej i wiecej.
Nie wiem, one tez chca pokazac, ze sie sa latwe na poczatku, ze chca troche wstrzymac to wszytsko, zeby nie bylo to takie szybkie. Wytrzymasz, a pozniej mozesz miec tego owoce, a i jezeli poczekasz, wytrzymasz te jej humorki to seks smakuje lepiej.
Źle mnie zrozumieliście.
ndz., 2013-04-14 17:40 — MaykelŹle mnie zrozumieliście. Chodzi o to, że właśnie cały czas starałem się być sobą. Nigdy nikogo nie udaję i nie mam takiego zamiaru. I chyba właśnie za bardzo się otworzyłem... Po drodze zagubiłem gdzieś tę zajebistą tajemniczość, która towarzyszyła mi na początku. Wydaje mi się, że za bardzo "spoufaliłem" się z nią, zamiast bardziej eskalować...
Myślę, że zabrakło Ci
ndz., 2013-04-14 19:21 — Stary CapMyślę, że zabrakło Ci doświadczenia by ją tak rozbujać, żeby się zapomniała. Niemniej, masz predyspozycje i czeka Cię jeszcze wspaniała przyszłość.
Powiesz gdzie jest to miejsce
ndz., 2013-04-14 21:23 — PinokioPowiesz gdzie jest to miejsce w Gdańsku?
Siema.No właśnie gdzie to
pon., 2013-04-15 20:08 — radoosSiema.No właśnie gdzie to miejsce ? Mozesz wysłąś jakis namiar ? Np adres albo google maps ? Thx
No i właśnie o taką
śr., 2013-04-17 17:29 — MaykelNo i właśnie o taką konstruktywną krytykę mi chodziło. Wielkie dzięki MrSnoofie! Wyciągnę wnioski. A co do pytań wyżej - miejsce nazywa się Pachołek