Chciałem na samym początku gorąco podziękować Bane'mu - to on mnie skłonił do moich przemyśleń. Nie będę się rozpisywał, postaram się to opisać najprościej jak umiem. Ten blog jest kierowany do dwóch rodzajów mężczyzn. Totalnych frajerów oraz chamów i skurwieli.
Był rok 2009, trafiłem na tą stronę z powodu mojej byłej. Tak, jestem jej za to bardzo wdzięczny, bo to właśnie dzięki niej wiele zrozumiałem. Wiadomo jak to było, wszystko pięknie przez 3 miesiące, pierwsze kocham Cie z mojej strony i patrzenie jak się co raz to bardziej oddala, po 6 miesiącach nie było już czego zamiatać. Wejście na tą stronę, zmiana, ciężka praca i jak to z byłymi bywa. Telefon, z życzeniami... nawet nie mając jej numeru odbieram, pytam się: kto mówi?. odpowiada mi że to ona. Ja zaskoczony podziękowałem za pamięć i się rozłączam bo grałem próbę. Następnego dnia koncert, pełny klub ludzie szaleją. Spoglądam ze sceny, gdzieś tam w tłumie moja była. To dzięki niej stałem się tym kim właśnie jestem, dziękowałem jej w środku za to. Zaczęły się telefony moje olewanie itd. Wchodziła mi w dupę, żeby tylko mnie odzyskać. Po kilku miesiącach zabiegania o mnie wróciliśmy oficjalnie do siebie. Powiedziałem sobie: pracowałem długo, stałem się lepszym człowiekiem i myślę że mogę z nią spróbować. Wiadomo, ona zakochana po uszy świata poza mną nie widzi. Stając się co raz to pewniejszy siebie, straciłem do niej szacunek. Trwało to rok, zamiast kochać i ją szanować patrzyłem jak wylewa z siebie kolejne łzy. Ciągle jakieś wyrzuty, problemy swego czasu mówiła mi, że traktuje ją gorzej jak gówno. Miała racje, były takie momenty kiedy nie myślałem o tym jak bardzo mogę ją takim kurewstwem ranić.
Były momenty kiedy byłem kochającym facetem, dawałem jej całego siebie, wtedy widziałem jak rozkwitała, ale gdzieś w środku czaił się Skurwiel, cham, choleryk, gbur. Taki właśnie byłem, z takiej małej pizdy z takiego pantofla zmieniłem się w rasowego chuja. Nie mogła ze mną wytrzymać, zaczęły się kłótnie i znowu zaczęła się oddalać. Dostrzegła, że nie chce żyć z takim człowiekiem. Z człowiekiem, który nie liczy się ze zdaniem innych, widzi tylko swoją racje. Nie negocjuje, po prostu jest tak jak on chce. I w końcu stało się, odeszła. Jej matka zawsze mnie lubiła, traktowała jak przyszłego zięcia a pod koniec naszej znajomości mówiła jej, że nie chce mnie więcej widzieć. Już pod koniec naszego związku kiedy mi o tym powiedziała wiedziałem, że przegrałem. Przegrywając u matki przegrałem u byłej, bo to właśnie ona miała zawsze na nią największy wpływ. Przy pierwszym zerwaniu to ona właśnie grała w mojej drużynie, non stop się o mnie pytała non stop wchodziła jej na banie bo "jaki to fajny chłopak był..." ale nie tym razem. Tym razem wiedziałem, że nie ma już odwrotu. Zrozumiałem, że jej już nie ma i nie będzie. Przegrałem to kurewstwem. Stałem się kawałem chama i przestałem szanować kogoś kogo kocham. Tak, kochałem ją. To ona ze mnie zrobiła mężczyznę.
Zanim wyciągnę wnioski chciałem jeszcze się odwołać do artykułu Gracjana na temat powrotu do byłych. Admin opisuje syt. w której to facet jest po prostu pizdą i nie wie jak sobie poradzić z kobietą w związku. Ok, zgadzam się racja. Chcecie odzyskać byłą śmiało możecie się do tego stosować, a będą wasze. Jednakże, to nie działa w przypadku kiedy jesteś kawałem chuja. W takiej syt. trzeba przyznać się przed samym sobą do błędu i wyciągając wnioski poskromić te negatywne cechy. Będziesz chujem, one będą was kochały, nie wiem jak to działa nie rozumiem tego, ale tak jest. Kochać was będą, ale przyjdzie moment kiedy powiedzą sobie po prostu dość. "mam dosyć takiego życia... odchodzę..." Mimo tych uczuć jakimi was darzą odpuszczą, będą wykończone emocjonalnie i bez życia w sobie. Będą, żyły nadzieją, że mogą mieć lepiej.
Panowie, tu nie chodzi o to, żeby z pizdy stać się jakimś pojebem. Szanujcie kobiety, bądźcie prawdziwymi facetami. Ciężko jest wyczuć granice. Trzeba umieć wypośrodkować naszą wiedzę. Nie możemy popadać ze skrajności w skrajność.
Kontrast jaki musi obrać każdy z nas w takiej syt, to "przeciwieństwo wypośrodkowane".
Jesteś pizdą ? -----> bądź facetem <------ Jesteś Chujem?
Nie nakłaniam tutaj nikogo do powrotu do byłej ani nic z tych rzeczy. To tylko komplikuje życie. Chce skłonić każdego z facetów mających podobny problem do zmiany na lepsze, do tego naszego środkowego celu jakim jest bycie facetem. Facetem, który będzie marzeniem swojej kobiety. Trzymajcie gardę, nie dajcie sobie wejść na głowę a wszystko się ułoży i co raz to mniej facetów będzie miało problemy a więcej kobiet będzie uszczęśliwionych. No chyba, że są to po prostu Kurwy, ale mam nadzieje, że na takie każdy z was ma po prostu wyjebane.
PS: Mam nadzieje, że wiecie o co mi chodzi bo jestem na jarany jak świnia 
Odpowiedzi
"Jesteś pizdą ? -----> bądź
ndz., 2013-02-24 23:19 — Tom-ash"Jesteś pizdą ? -----> bądź facetem <------ Jesteś Chujem?" - nic dodać nic ująć, świetnie to ująłeś. Prawdziwy facet, czyli ani nie pizda, ani nie chuj
Ją tam jestem troszkę chamem
pon., 2013-02-25 09:58 — PiotreeKJą tam jestem troszkę chamem ale jakoś mi to nie przeszkadza bo często zdarza mi się być miłym i wogóle... Czuje się zadowolony że zmieniłem się "trochę"
To fakt. Niektórym odbija się
wt., 2013-02-26 16:01 — Black HawkTo fakt. Niektórym odbija się woda sodowa i tak potem jest.
Taki stan rzeczy jest wywołany dążeniem do męskości. Nie udolnym dążeniem.
A moim zdaniem jest to
sob., 2013-03-02 20:28 — AdivA moim zdaniem jest to normalna rzecz wpisana w rozwój kiedy facet pizduś chce być mężczyzną. Nie wie on tak naprawdę gdzie jest granica i na ile może sobie pozwolić. Dlatego z jednej skrajności wpada w drugą skrajność. Gdy to zauważa dochodzi do wniosku że trzeba to wypośrodkować.
Pozdrawiam