
Raport z osiemnastki.
Czułem się dobrze. Wiedziałem jak mogę podejść i jak powinienem zatańczyć.
Ale czegoś brakowało w moim klubowym podrywie. Uwodząc koleżanki z otoczenia oraz losowe dziewczyny na parkiecie czułem się ze sobą dobrze. Do czasu, gdy do ręki wpadła mi nowa książka o uwodzeniu. Teraz już nie wystarczało mi powodzenie, które osiągnąłem w swojej grupie. Dotarło do mnie, że rozleniwiłem się. To nie było to. Zaniedbałem kompletnie Dg, natomiast w Ng brakowało mnie jeszcze czegoś.
- sensownej rozmowy (profesjonalnego uwodzenia rozmową)
chciałem to zmienić.
Na każdą rękę założyłem po jednym pierścieniu - na środkowy palec. Nigdy wcześniej tego nie robiłem, jednak chciałem skosztować teorii błyskoteki (patrz "gra" Neill'a Strauss'a). Koszula też była nowa.
Razem z moim wingiem przyszliśmy pod kfc, gdzie zorganizowałem befor'a przed imprezą. Zeszło się ponad 20 osób. Zebrać osoby, pokazując, kto jest liderem grupy, to było jedno, natomiast oprócz tego trzeba było tą pozycję podtrzymać - być zauważonym, zadbać o to, żeby z każdym osobno się przywitać, zamienić kilka słów i uśmiechów ;]
Błyskoteka działała. Grupa znowu zwróciła oczy w moją stronę, gdy znany z krytykowania odmiennego wyglądu, rurek i wszystkiego co nie wygląda typowo kumpel zauważył pierścień.
krytyk: Co to za pierścień śmiech
Joker: Zaje*isty, co nie? uśmiechnąłem się i wyszedłem na kawę. Nie wiedziałem, czy to go przekona
Weszliśmy do klubu. Wszystkich niemalże znałem. "Nici z randomowych targetów, ale przynajmniej poćwiczę gadkę" pomyślałem. Poza tym, mogłem się przecież zajmować wingowaniem przyjacielowi. Cały czas skakałem między grupkami, zależało mi na dowodzie społecznym. Dobrze mi szło. Wingowanie zresztą też. Wpadłem pogadać z Krytykiem
krytyk: Tyyyy, Janek, widziałeś jaki Joker na sygnet?
janek: nooo...
Joker: (wciąż będąc przekonany, że robią sobie jaja) Słuuuchaj, byłeś kiedyś w egipcie? Otrzymałem go w świątyni od kapłanki miłości. To pierścień erudycji - żartowałem mówiąc jakby to była prawda.
krytyk i janek: Tyyyy, daj mi go założyć. To w sam raz dla mnie. Ja też moogę?
misja skończona sukcesem. Dowód społeczny rosnął, a jeden z moich pierścieni wylądował u faceta, który każdego innego posiadacza zmieszałby z błotem.
Fajnie. Jednak dalej nikogo nie wyrwałem. Nie było kogo, skoro wszystkich znałem. Można było poćwiczyć NLS na koleżance:
Joker: Wiesz... jak to jest... gdy idąc do klubu... zupełnie nieświadomie zaczynasz fascynującą rozmowę... z kimś bardzo interesującym?
Koleżanka: myśli Nie... ścisza głos No, chyba, ze teraz 
Chwilę potem zatańczyłem z nią, po czym poszedłem w inną część klubu.
Fajnie. Jednak dalej nikogo nie wyrwałem. Powoli mieliśmy już się zbierać.
Jeden wing był ucieszony z porad, których mu udzieliłem, doprowadzając swoją relację z targetem tuż przed KissClose. Drugi wing chciał odbić jakiemuś facetowi dziewczynę - solenizantkę. Bezskutecznie. facet ciągle z nią tańczył, przez co nie mogliśmy go odizolować. Drugi wing był zdenerwowany.
Poszedłem do szatni. Trudno, przecież nie zawsze muszę coś wyrwać. Wziąłem kurtkę od szatniarki. odwróciłem się i powoli zakładałem szalik. Czułem się obserwowany. - No, Joker, chciałeś randoma, masz randoma. Zostawiłem kurtkę na blacie i odwróciłem się do szatniarki (kelnerki). ładna, Hb-ileś.
Joker: Hej, mogłabyś mi pomóc zapiąć ten mały guziczek? rękaw w koszuli
Hb: Jasne /zapina
Joker: i jeszcze ten na drugiej ręce patrzę jej głęboko w oczy Długo tutaj pracujesz?
Hb: Teraz, czy ogólnie?
Joker: (blablabla)
Hb: (blablabla)
Ludzie nas mijali, ciągle brali jakieś kurtki, ale ona cały czas wracała i wznawiała rozmowę. Podczas rozmowy zadałem tylko trzy pytania. Nadal się nie przedstawiłem. Jeśli ją zaciekawię rozmową, to ona sama spyta o imię.
Hb: Tyle już rozmawiamy, a się jeszcze sobie nie przedstawiliśmy!
Joker: Faktycznie! (blabla)
Hb: Hb7 jestem.
Joker: Joker.
w tym momencie chciałem wykorzystać metodę Tylera Durdena z Turbodomyku ("Gra") - rzucić żartobliwym, zhiperbolizowanym komplementem, powiedzieć "zamknij oczy" i pocałować - Jednak ze względu na miejsce (klub) wydało mi się, że dziewczyna może mnie wziąć za pijanego. Czas mijał.
podchodzi wing
wing1: Dawaj zwijamy już.
Joker: Za sekuuundkę odwracam się do HbMuszę lecieć. Co moglibyśmy zrobić, żeby pozostać w kontakcie?
Hb: Nie wiem... może przyjdź tutaj następnym razem? uśmiecha się
Joker: Jasne, paa! :]
Hb: Pa ;]
Liczyłem na NumberClose. Nie dostałem olewki. Ona po prostu na to nie wpadła. Szkoda. Tą metodę muszę jeszcze dopracować.
Nikogo nie przelizałem. Nie zdobyłem żadnego numeru. A jednak czegoś się nauczyłem. A jednak dzisiejsza impreza była dla mnie przełomowa.
Znowu zacząłem szukać drogi do samodoskonalenia się.
Wam również tego życzę!
~Joker-H