Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Kolejny gówniany blog

Witam użytkowników i użytkowniczki tego portalu.

To będzie kolejny nic nowego nie wnoszący blog jak ponad 90% gównianych blogów...

Jest piątek wieczór 23:50 a Ja siedzę w domu...jakieś to takie dla mnie nie naturalne...tak jak nie naturalne jest dla mnie pisanie bloga.

Kto wie może zasmakuje w tej formie wyrażania siebie...wyrażania swoich przekonań...albo w przyszłości będę mógł komuś powiedzieć że napisałem kiedyś jednego pierwszego a zarazem ostatniego bloga bo wyszło takie gówno, że aż gadac szkoda.

Jestem na tej stronie prawie rok czasu...w odróżnieniu do większości userów, nie zalogowałem się tutaj by odzyskać byłą...stworzyć dobry związek...użalać sie nad sobą, jaką to jestem mama myją...aby szybko, sprawnie wyrywać i dymac tysiące lachonów...mieć cudowne orgie...robić zwary w systemie i inne gówna...

Tak naprawdę to chciałem przypomnieć sobie jak byc mężczyzną z tak wielkimi jajami jak miałem przed laty...za nim oddałem je na złotej tacy...

Wiecie co jest niesamowite...niesamowite jest to ze tak naprawdę nie zauważasz momentu kastracji...zauważasz moment gdy jesteś na dnie...co nie którzy nawet tego nie widzą, orientują sie ze cos jest nie tak gdy jest juz za późno...pani juz nie chce trzymać smyczy kundla...a piesek biegnie za panią robi wielkie oczka...wystawia jęzor i liczy że pani się zatrzyma… Zapomnij!!!

Pamiętam jak dziś ten moment...wrzesień ponad rok temu...mięliśmy 7 rocznice i moja pani zabrała pieska do sklepu po prezent dla kundla...piesek byl grzeczny, słuchał pani...
Stoję jak ten ciec w Rossmanie, wybieram perfumy które dostane od pani...patrzę...w reku trzymam pierdoloną torebkę...nie pomiędzy nogami...nie obok siebie na ziemi...tylko qrwa w ręku... a mam przecież zasadę(wtedy nazywałem to przekonaniem) że nie trzymam i nie pilnuje torebki pani... tak robią tylko pizdy...

W tedy zrozumiałem...ta zasada była dla mnie święta i ostatnia której do tamtego momentu dla mojej byłej kobiety nie złamałem...była symbolem...poczułem się jak ścierka a może nawet gorzej... stałem się pizdą...

Nagle zaczynasz dostrzegać ze zostawiłeś dla tej najbliżej ci w tym momencie osoby wszystko...zostawiles swoje życie...pasje...co nie którzy przyjaciół ,kolegow, znajomych(na szczęście tak głupi nie byłem choc wciąż jęczenia słuchałem jakich to mam hujowych kumpli)...zostawiłeś siebie...

rozumiesz ze pomimo ze cie hujowo tratuje ty jesteś juz tak kurewsko uzależniony ze to jak jakiś cwok akceptujesz...myślisz sobie gdzie moja królewna, ta nie wina słaba istotka której broniłeś...która wspierałeś...którą qrewsko przecież kochasz...

Patrzysz a tam obca osoba stoi przed tobą...w tym momencie, masz dwie opcje...
walkę o wasze marzenia ,plany ,związek ...o was...lub odejście z podniesionym czołem zachowując resztki godności...

Długo sie nad tym zastanawiałem...analizowałem kiedy to wszystko zrypałem...od początku wiedziałem że to moja wina przeciez ja kierowałem naszym życiem… przypominałem sobie jak ustępowałem...zaczęło sie po wypadku nie mogłem z łóżka sie podnosic, byłem cały połamany...pierwszy raz w życiu potrzebowałem pani...jej pomocy...jej wsparcia...w zamian za to powolutku odwałem cząstkę siebie...odwałem przywództwo…

Miesiąc po tym jak sie obudziłem z letargu w którym żyłem przez ponad rok czasu… pewnego ranka gdy prasowałem rzeczy do pracy wreszcie całkowicie… dogłębnie…prawdziwie uświadomiłem sobie co musze zrobić...

Wybrałem drugą opcje...pani mi nie ułatwiała…prosiła że przeciez kocha, mówiła ze sie zmieni…bo pani tez swojego pieska ćpała...wybrałem swoje szczęście pomimo że tak kurewsko mocno ją kochałem, czasami mi sie wydaje ze nadal kocham... potrzebowałem odzyskać szcunek do samego siebie…

Po prawie roku tutaj jestem na dobrej drodze, choć z niej czasami na chwile schodziłem...w głowie mam caly czas przekonanie ze jestem bardzo nieśmiały choć to gowno prawda i dobrze o tym wiem...tak jest mi wygodniej…
Odzyskałem swoje życie...pasje...swój wewnętrzny ogien...odzyskałem moje wielkie pieprzone cojones! Jeszcze nie sa tak wielkie jak były kiedyś ale brakuje bardzo malo...
Przede wszystkim się z powrotem szanuje!!!

Nie wyrywam tysięcy lachonów...w dupie mam DG i NG...nie wrzucam żenujących raportów jak to kino zastosowałem na SHB i dotknęła mnie po race lub jak KC bądź FC domknięciem...Z wieloma rzeczami na tej stronie sie nie zgadzam…nie zadaje tępych pytań na forum które obrażają czytających i samego autora...W odróżnieniu do większość osób z tad uważam ze Internet jest świetnym narzędziem do podrywu...

Wiecie co jeszcze robie czego nie robi większość z użytkowników tutaj...używam czegoś co ma każdy z was ..używam mózgu...
Jak tak przyglądam się temu wszystkiemu...tym wszystkim wpisom to mysle że duzo osób tu zapomniało co to jest...moze sie zdziwicie ale macie to w głowie pod wlosami...

Ktoś w którymś blogu napisał świetne słowa..."nic nie jest prawdą wszystko jest dozwolone"...to idealnie obrazuje jak powino sie podchodzic do zawartości tej strony!

Odpowiedzi

Vimes to nawet nie o to

Vimes to nawet nie o to chodzi...jak chopaczki sobie chca niech se będa pua... niech ruchają, wkładają...niech piepszą nawet drzewa...

Ale niech ludzie tu zaczną myśle...to nie jest takie trudne jak sie wydaje...chyba nie ma nic prostszego...

Ja tak jak wiekszosc starszych użytkowników nie mielismy poradników...struktur gry...nie wiedzielsmy co to negi a jakos sobie radzilismy...poprostu qrwa myslelismy...uczylismy sie na błędach...

Portret użytkownika baudelaire

No od razu widac ze masz

No od razu widac ze masz wiecej doswiadczenia niz inni:)

Portret użytkownika kilroy

też dostrzegam Twoje większe

też dostrzegam Twoje większe doświadczenie. Sam żałuje że trafiłem na tą strone tak późno, a najbardziej że nie było takich stron kiedy byłem gówniarzem który poruszał sie w temacie po omacku ucząc sie tylko na swoich błędach

Niby oklepane, ale ja

Niby oklepane, ale ja zgłaszam na główną.

Co do momentu kastracji, to jest to nie możliwe aby zorientować się kiedy jest "ten" moment.
Kastracja zawsze zachodzi stopniowo i od dziecka.
"Bądź grzeczny", "bądź spokojny", "powiedz dziękuję", "nie biegaj" itp.

Największe pranie mózgu jest w szkole, przez nie radzące sobie same ze sobą "Panie" nauczyciel.