Cześć 
Ostatnio o tym myślałem, jadąć do pracy (roboty, na szychta, chałturę itd.).
Piramida.
Jak piramida Maslowa - polecam, kto nie widział, niech obejrzy, i się zastanowi...
Kiedyś, rozmawiając z kobietą, Ona mi powiedziała, że:
- wiesz, jak jest ciężko spotkać kogoś "na poziomie"?? spotkałam setki facetów, poznawałam na potęgę, i wiesz co? nic! nie nadawali się do niczego.
Ostatnio, powiedział mi o tym "koleś z forum".
On po prostu, nie czuje zakochania.
Inny, powiedział mi o tym, ale tak rok temu... że może poderwać jaką chce, i jak chce.
Ja poderwałem kobietę w sklepie mięsnym. W bibliotece. Na przystanku. Na ulicy, gdy szedłem rano, w "krzywej czapce", rozjebany, na wpół śpiący jeszcze. Z siatami warzyw, pieczywa i parówek w dłoniach.
Ostatnio - pewien user - napisał do mnie, że też ma problem. Też mu ciężko "dorwać" jakąś kobietę.
Ja np. pamiętam kobiety, które spotkałem, a były SUPER ... np. od wakacji. Pamiętam, jak podbijała do mnie. Jedna na pół roku.
Potem ze dwie kobiety na balu.
A tak?
\Tak...jest trudno, Wam powiem.
Szczerze i bez ogródek.
Snoofie - pamiętam, jak pierwszy raz do mnie zadzwonił.
Cóż... krótka dygresja - sam kiedyś zostałem nazwany "zbitym psem", rozsmarowaną marmoladą, czy tam "strasznie wyglądasz", nie mówiąc - nomen omen - o tym, co mówiłem. I jak mówiłem!
I pamiętam, jak zadzwonił do mnie bodajże kwietniu, może marcu, Snoofie.
Głos drżący, nerwowy, spora niepewność. Ogólnie - wszystko się waliło.
Co lepsze 
Rok wcześniej kumpel mówił, że jak do niego zadzwoniłem, to myślał, po głosie moim, "że zaraz będziesz się wieszał. A Ty przyszedłeś teraz, po 2 h, i normalnie w sumie wyglądasz, i mówisz..." i tak spojrzał badawczo. A że uważam tego kumpla (dla mnie Przyjaciela, jednakże ja jeszcze przyjaźnią nie mogłem się odwdzięczyć, bowiem nie miałem ku temu okazji) - za Mężczyznę... no cóż...
i teraz.
Widzę po sobie, i po Snoofiem oczywiście też!
że zmiana jest gigantyczna 
Wszedłem na szczyt. Widzę, jak mnie postrzegają kobiety. Kobiety. Babki na studiach, wykładowczynie, nie wiedzą, jak się mają wobec mnie zachowywać. Widzę, jak idę na bal, i jak na mnie patrzą. Widzę, jak idę ulicą.
Miałem latem rozjebany ryjok, a wtedy - podeszła do mnie najpiękniejsza laska na ulicy. Nie wiem, czemu. One tak czują...
Znam użytkownika tej strony, który w ciągu roku, jak go poznałem, ma TAKIE KOBIETY, że głowa boli.
Inny - laski się na niego rzuciły, zarówno córka, jak i matka owej laseczki.
Inny - uganiają się za nim kobiety pokroju "sześć nieruchomości + mercedes => Zostań ze mną! Proszę!!"
Jednakże, oni są na kilku levelach wyżej, niż kiedyś. Ja też... Mówią mi to.
Kiedyś, wyszedłem z domu. Listopad 2011 roku. 3 dni nie wychodziłem z domu. Piłem wódę. Przygotowywałem się coś - niby - do studiów... do pierwszej sesji na nowych studiach... Nic mi się nie chciało... Mój kumpel, wówczas 18-sto letni, kazał mi posprzątać chatę, i się ogarnąć.
Ja nie wytrzymałem.
Wyszedłem, ubierając byle co, w miarę czystego.
I szedłem ulicą w moim mieście. Nie chciało mi się nic.
I co?
i na ulicy spotykam ludzi, "sprzed".
Oni - w szoku!
Patrzą się na mnie.
Dziewczyna, jej mąż, i matka dziewczyny. Dziecko (wnuczka).
I patrzą na mnie. i nagle, walą mi:
- świetnie wyglądasz
- tak! bardzo dobrze! fajnie wyglądasz.
i widać, że czują respekt, nei wiedzą dosłownie, jak się mają zachować wobec mnie.
ja byłem szalenie zdziwiony...
czułem się jak gówno. Nie chciało mi się nic... a oni mi mówią, że "świetnie wyglądam"...
Kumpel ów (dla mnie Przyjaciel), jak mu opowiedziałem, celując w mą pierś palcem wskazującym, rzekł:
- a to pomyśl sobie, co by Ci powiedzieli, gdybyś czuł się świetnie? (i spojrzał badawczo, z uśmiechem figlarnym).
I teraz...
Przyjaciel mój mi mówi, że jak wchodzę do pokoju, na imprezie, ludzie wymiękają. Mówi, że po prostu są w szoku, jak mnie widzą. On to widzi w ich zachowaniu. że niby - JA TEGO NIE TWIERDZĘ!! - wszyscy widzą, że jestem silny.
powtarzam - ja nie jestem takiego zdania.
Mówią mi to z boku.
i teraz....
Arnold.
Tak, ten jedyny Arnold, powiedział kiedyś (w biografii, jeszcze przed urzędem gubernatora, i gdyby nie Konstytucji USA, pewnie trafiłby swego czasu jako kandydat do Białego Domu
)...
- gdy jesteś na szczycie, możesz na wszystkich srać. Ale bardzo trudno się tam dostać.
Prawda, że był na szczycie? (powtórzę: ja tam nie jestem, wspinam się, jestem wysoko, o wiele wyżej, niż myślałem, jako "ja", jako osoba, jako "osobowość" - a mówią mi to ludzie. Z boku.
Boją się mnie osoby, które zrobiły mi coś złego, nawet 4 lata temu. Wiedzą, i widzą, na ulicy, po prostu mało butów nie pogubią, i nóg nie połamią, potykają się na mój widok.
A JA KURWA NIC NIE ROBIĘ!! idę sobie)...
i teraz.... 
smutne wieści.
Nomen mnie sprowokował.
Snoofie kiedyś wyraził wątpliwość.
Kapitanzuo zapytał.
Vision też miał swoje "ale..."
I ja do tego doszedłem, słysząc opinię Kobiety:
na szczycie bardzo trudno kogoś spotkać.
Powtarzam - im wyżej zajdziesz, tym piramida się zawęża.
Fajnie jest, gdy jesteś "kebabem" wśród 80% społeczeństwa. Jebie Cię to, że laska odejdzie, bo znajdziesz takich samych na ulicy - w pizduuuuuu 
ale jak już masz próg przekroczony, i jesteś w 10%... to zaczyna być :/
chujowo
User - parafrazując jego słowa - wskazuje, że trudno, aby któraś kobieta mogła go zainteresować na dłużej niż kilka dni.
Z. - podobnie. Może mieć ich na pęczki.
podobnie pozostali.
Także - ostrzegam... Wspinanie się na szczyt powoduje, że czujesz u stóp cały świat.
Ale zarazem - jest on TYLKO U TWYCH STÓP.
Jeden user mi mówi, że chce, aby kobieta była samodzielną, żeby potrafiła sobie poradzić ze sobą sama. żeby nie wisiała.
i teraz...
znowu wracamy do Partnerstwa i Równości.
Ja uważam, że Kobieta ma być mi Równą.
żeby ręka w rękę mogła ze mną iść przez życie.
NIE - uwieszona na mym ramieniu.
NIE - ubóstwiana i wychwalana przeze mnie, z pozycji jamnika
NIE - jako mój podnóżek (o co tak się Snoofie oburzył na blog Leonardo, że tak niby można kobietę "wytresować", czy tam zmanipulować).
Ja wiem, że to jest trudne.
Więc pamiętajcie - podnosząc swoją wartość, zawężacie pole własnego manewru.
Jednakże!!! 
Na pocieszenie...
Ostatnio memu Przyjacielowi, rzekł bardzo łebski i mądry życiowo Kumpel:
- nie możesz Tomek cały czas celować w dziesiątki. Jesteś dziesiątką, ale nie dasz tak rady. Musisz czasem sięgnąć po dziewiątkę, albo i nawet szóstkę. Bo dziesiątek jest za mało, jeśli już w ogóle się zdarzają. Nie ma dziesiątek w naturze.
I tutaj jest odpowiedź na to, co mi napisał dzisiaj jeden z userów na Priwie.
Pamiętajcie - podwyższając swój poziom, zajebiste dostaniecie powodzenie - tylko czy z niego potem będziecie chcieli korzystać?
Czy jednak będziecie woleli delektować się czymś wykwintnym, najlepszym daniem w okolicy.
albo zmienić okolicę.
Czy może jednak czasem sięgniecie po schabowego z kapustą.
Zastanówcie się więc - bowiem podwyższając swój poziom => podwyższacie własne mniemanie o sobie => trudniej sprostać waszym wymaganiom => kobieta musi być zbliżona do ideału - a takich, to jak u Arnolda, znalazła się w klanie Kennedych 
Także... za wiele ich tam wolnych panien na wydaniu, nie zostało 
Ale ponoć Pippa Middleton jest nadal nieohajtana!
[wyszło trochę smutno, trochę melancholijnie, ale kto będzie chciał, ten zrozumie]
W każdym razie - nie będzie łatwiej.
Będzie "łatwo", ale nie będzie Wam łatwiej. Wierzcie mi.
Po zachłyśnięciu się "nowym sobą", po prostu... Dojdziecie do pewnej ściany.
I co wtedy?
A jak mi nie wierzycie, to niech się wypowiedzą osoby, które tutaj przywołałem, w opowieści.
--------------------
p.s. Edit:
http://www.youtube.com/watch?v=4...
sobie posłuchajcie tekstu.
Napisany w wieku 45 lat. Po dwóch rozstaniach.
Przez mężczyznę.
Odpowiedzi
Najlepszy blog jaki do tej
wt., 2013-01-15 15:54 — wunderwafeNajlepszy blog jaki do tej pory tutaj czytałem, ulubione, na główną i tak dalej
Ale pojawia się małe pytanie, czy gdy nauczony jesteś kawioru a w okolicy są tylko bary z grochuwą to serio lepiej jeść by jakoś przeżyć, czy może jednak zrobić sobie arystokratyczną głodówkę?
Bo przecież jeździć po kraju tylko za "jedzeniem"... to chyba nie wypada
hm... wszystko zależy od
wt., 2013-01-15 16:10 — Guesthm...
wszystko zależy od punktu odniesienia... kloszard będzie kimś lepszym w oczach kompanów, jeżeli tylko zmieni kufajkę na modniejszą
i władza i "szczyt piramidy" fatycznie są dla wybranych... chodzi o to żeby z tego szczytu dostrzegać człowieka na dole... a tak wielu o tym zapomina, że czasem można zjeść schabowego z kapustą wcale się przy tym nie krzywiąc...
Z tego co kojarzę to arnold
wt., 2013-01-15 21:07 — Ulrich IIZ tego co kojarzę to arnold faktycznie sięgnął z czasem po "szóstkę" gosposię

Ja oczywiście nie chcę negować, czy też obniżać poziomu ekscytacji na blogu, ale ...
Logika trochę nie pozwala mi uwierzyć w te niusy ...
Same dychy, siedzące non stop na stronie, po kilkaset wpisów ... kurde ja jak nie mam czasu to nie mam czasu, teraz sam przyznaję zima, mam go więcej.
Ale "dychy" ? gdzie szampan, kawior, jachty, kilkudniowe imprezy, sport, pasje, co wy tu robicie codziennie ?
Jak napisał chyba Sneakers. więcej tu teoretyków niż praktyków ...
Sory ale nie kupuję, możecie mnie minusować
Nie wiem może nagrajcie na fona jak idziecie ulicą i dziewczyny sie na was rzucają chętnie obejrze
hej, na dychy kobiety też
wt., 2013-01-15 21:26 — wunderwafehej, na dychy kobiety też faceci nie rzucają się odrazu (przynajmniej nie wszyscy) i żadna z dych które ja znam nie je kawioru co rano


Oceniaj te męskie dychy tak jak te kobiece, czasem pojawiamy się nie tylko na okładkach ale tez w tramwajach
"Wszedłem na szczyt. Widzę,
śr., 2013-01-16 00:31 — Fan"Wszedłem na szczyt. Widzę, jak mnie postrzegają kobiety. Kobiety. Babki na studiach, wykładowczynie, nie wiedzą, jak się mają wobec mnie zachowywać. Widzę, jak idę na bal, i jak na mnie patrzą. Widzę, jak idę ulicą.
Miałem latem rozjebany ryjok, a wtedy - podeszła do mnie najpiękniejsza laska na ulicy. Nie wiem, czemu. One tak czują..."
Ustawiłeś innaczej filtry percepcyjne. A teraz idź na ulicę i zobacz ile kobiet ma na ciebie takie wyjebane aż miło : )
gwarantuje, że znajdziesz ich od chuja...
"Powtarzam - im wyżej zajdziesz, tym piramida się zawęża.
Fajnie jest, gdy jesteś "kebabem" wśród 80% społeczeństwa. Jebie Cię to, że laska odejdzie, bo znajdziesz takich samych na ulicy - w pizduuuuuu
ale jak już masz próg przekroczony, i jesteś w 10%... to zaczyna być :/ chujowo"
Coś wiem o tym, dlatego budowanie własnego zespołu i pomoc wzajemna daje możliwość wejścia na szczyt wspólnie. A jak samemu biegniesz, to zdechniesz z zimna na szczycie, bo tam przecież zimno, a nikt ci kurtki nie poda, bo jest pod tobą 500m...
'Więc pamiętajcie - podnosząc swoją wartość, zawężacie pole własnego manewru."
Zgadzam się- jak podnosisz swoją WARTOŚĆ w swoich oczach (bo w cudzych być nie możesz) to się ograniczasz.
ALE JAK PODNOSISZ SWOJĄ INTELIGENCJĘ i WIEDZE to ZWIĘKSZASZ POLE WŁASNEGO MANEWRU.
EasyBeś, no zjebałeś z tym blogiem dla mnie konkretnie. Jest tak wiele usunięć, generalizacji, że nie mam pytań. Pozwól, że twój wielki skill sprowadzę na ziemię:
1. W jakim środowisku jesteś taki wyjebany na maxa? W PORÓWNANIU DO KOGO (zmień otoczenie)
2. A co z tymi pannami co mają na ciebie wyjebane? Zauważ jak dużo ich jest.
PODSUMOWUJĄC:
Przeramowałeś w chuj rzeczy. Zawyżyłeś swoją wartość, bo gdybyś był taki 'mądry i fajny i w ogóle' to byś dawał tym ludziom możliwości by urośli i dorównali twojej rzekomej zajebistości, zamiast narzekać i pierdolić, że jest to niebiezpieczne.
Owszem, nożem zrobisz kobiecie śniadanie, albo ją zabijesz. Ty nie ogarniasz zasobów z których możesz korzystać.
Fan, ale chyba
śr., 2013-01-16 06:40 — wunderwafeFan, ale chyba "przeradykalizowałeś" (
) pojęcie dychy, bycie dychą to jak dla mnie jednak nie oznacza utraty prawa do korzystania z komunikacji miejskiej i zdecydowany opór kasjerki w maku że "Big Maca ci nie sprzedam, bo tak wykwintne usta tylko kawior mleć powinny" Można być dychą nie mając 7 zer na koncie i 7 okładek dużych magazynów ze swoim zdjęciem na nim
Twierdzę tak z dwóch powodów:
-Bo sam znam takie dychy
-Bo jak to się często powtarza - liczy się często sam potencjał (szczególnie u faceta)
Poza tym wróćmy do tej zawyżonej samooceny:
Zawyżona samoocena to zawsze większa pewność siebie.
Sam zauważyłem w swoim otoczeniu że często większe sukcesy z kobietami mają "5" którym wydaje się że są "8" niż "8" które w swych kompleksach widzą w lustrze tylko "5"
Dlatego jeśli wiesz co znaczy być dychą, że przecież nie oznacza to że pojadło się wszystkie rozumy, że nie oznacza to że nie trzeba już się niczego nowego uczyć, no to powinieneś założyć że tą dychą z urzędu jesteś. Jeśli rozumiesz że wyższa samoocena ZAWSZE musi się wiązać z wyższymi wymaganiami względem siebie to na pewno ci to nie zaszkodzi, a wyrzuci z ciebie absolutnie wszystkie excusy
Poniekad zgadzam sie i z
śr., 2013-01-16 08:34 — skautPoniekad zgadzam sie i z Fanem, i z Ulrihem i rowniez z Toba Easy.
Sam sie kiedys na tym zlapalem i pisalem o tym paru chlopakom, ze im wiecej wiesz, im bardziej sie rozwijasz i doswiadczasz wielu rzeczy, tym bardziej jest pozniej ciezko z 'normalnym zyciem'.
Bo dajmy na to interesujesz sie PUA, zwiazkami miedzy ludzmi, ich mowa ciala i tym wszystkim co jest na tym forum. To nie jest tak, ze pozniej z gory wiesz (lub mozesz w duzej mierze zakladac) jak wszystko sie potoczy ? I to nie zjadajac jeszcze wszystkich rozumow. Wiesz jak panna moze (w bardzo duzych %) zareagowac na dany tekst, dotyk, spojrzenie. Wiesz po czym to rozpoznac. Orientujesz sie, ktory z jej przyjaciol jest Ci przychylny i jak go urobic by jeszcze Ci dopomogl. Widzisz cockblocki i wiesz jak sobie z nimi poradzic...
Znasz podstawowe etapy zwiazku, co oznaczaja dane rozmowy i co bedzie z nich wynikac. I to bez zjadania wszystkich rozumow....
Oczywiscie do mistrzostwa w tym wszystkim dojsc jest bardzo ciezko. Jak i ludzie nie bywaja tak przewidywalni jakby sie moglo wydawac (chociaz wiekszosc az taka orginalna nie jest) i czesto moga Cie zadziwic. Ale jednak....
Jednak mozesz miec te poczucie, ze wspinajac sie po 'drabinie' zostawiasz za soba 'szara masa', ktora w niczym sie od siebie nie rozni, USPIONA na dodatek (a zyjaca w niebywalych iluzjach, nie wspominajac).
Ale w tym wlasnie przejawia sie madrosc, inteligencja i dojrzalosc, ze o tym wszystkim tak nie myslisz. Nie mozesz czuc sie lepszy od innych, bo .... Banalow nie chce mi sie Wam prawic.
Inteligencja i Twoj rozwoj przejawia sie rowniez w tym, ze nie pokladasz w slowach innych osob az tak wielkiego znaczenia. I nie wazne czy to jest matka, ksiadz w kosciele, czy Twoj osobisty doradca na forum - slowa to wiatr. Tymbardziej w tych czasach.
Wazne co Ty myslisz o sobie.. - kolejne banaly. A inni niech sobie mysla i mowia co chca. Moze mowia to wszystko, bo mysla, ze calkiem na miejscu i uprzejmie bylo by uslyszec w rewanzu cos podobnego ? Jak na facebooku ? - poki ktos nie da Ci jakiegos lajka lub komentarza na Twoim profilu, poty Ty nawet nie pamietasz o isteniu tej osoby, i na odwrot.
Na szczycie piramidy jest ciezko kogos spotkac. Racja, malo ludzi. Ale tez malo miejsca. I latwo z tego szczytu spac lub zostac zepchnietym.
Pytaniem tylko jest czy wolisz wdrapywac sie na ta piramide ze wszystkimi, przepychajac sie na kolejnych jej stopniach i czasami dokonujac roznych rzeczy o ktore bys siebie nie podejrzewal, czy tez stac sobie u jej stop, cieszac sie z tego co masz, pamietajac o tym, ze i tak odejdziesz z tego swiata z pustymi rekoma i zastanawiajac nad tym co pcha tych ludzi ku bezsensowanemu dazeniu do sukcesu, slawy i pieniedzy, skoro nawet Ci co tam byli (chociaz po drodze zginelo wielu) sami przyznaja, ze to wszystko nie ma sensu i jakby mogli czas zawrocic... I nawet chociaz nie sluchajac opinii osob trzecich i odczuwajac oragnienie doswiadczenia tego samemu, podswiadomie wiedza, ze zycie ucieka im przez palce na nieustannym wyscigu szczurow....
P.s ulrih - mam Cie za ogarnietego goscia. Co wiecej wydaje mi sie, ze juz troche dluzej tu siedzisz i masz znajomy styl pisania, ale nie moge pojac czemu masz takie waskie horyzonty. Twoj kierunek mysli sklania mnie do tego bym sam myslal o Tobie, ze jestes jeszcze wyznawca ideologii, ze 'najlepsze laski nie sraja'. Na wszystko jest czas - tymbardziej, ze siedzac na internecie i piszac o tym czego doswiadczyles i czego sie nauczyles przez te wszystkie lata, czujesz, ze w jakis sposob pomgasz innym. A jak juz wiemy, ma to zbawienny wplyw na kazda ludzka dusze.
P.s2 jakiego inteligentnego goscia interesuje to czy tu wiecej teo czy praktyk... I tak co ma stad wyniesc to wyniesie, a z czego sie posmiac to sie posmieje. Kazdy ma swoj leb.
Ojej, no mam szerokie
śr., 2013-01-16 10:25 — Ulrich IIOjej, no mam szerokie horyzonty wiem że część obaw i poglądów na kobiety to iluzje ... sam zauważyłem że na początku poznania kobiety, która wydawała mi sie supermodelką po pewnym czasie ona "powszednieje" czyli widzę że to normalna dziewczyna i czasami jej pryszcz wyskoczy

Po prostu uważam że autor bloga trochę popłynął w stylu "jestem bogiem" i część użytkowników młodszych przeczyta i zacznie zgrywać superstar.
Dochodząc do szczytu piramidy nie robi się tego na stronie, tylko ciężką pracą na swój osobisty sukces.
Czyli praca-kontakty-pasje, sam ostatni rok spędziłem dość intensywnie, nie miałem czasu tu pisać, po prostu nawet o tym nie myślałem, bo i po co ?
po prostu chyba koledzy widzą coś czego nie ma ...
pozdro
p.s. taki blog o iluzjach z iluzjami, albo likwidujemy iluzje tworząc nastepne, o tak lepiej.
jak to ktoś napisał trochę to przesadzone, jakby po używkach napisane, jak matrix, co nie znaczy że nie ma tu ziarna prawdy oczywiście.
EasyBeś powiedz nam jak
śr., 2013-01-16 11:40 — T-o-m-e-kEasyBeś powiedz nam jak dostales sie na "szczyt"?
Od dluzszego czasu pracuje nad soba i widze powazne zmiany jednak jest do nadal za malo. Nie mam kobiet, ktore chcialbym miec. Pragne sie bardziej zmienic ale nie wiem jak.
Chyba muszę dodać od siebie,
śr., 2013-01-16 19:49 — AsertywnyChyba muszę dodać od siebie, oprócz jakże skromnego komentarza który chciałem umieścić " Po prostu Lubię To", że szczyt to dziwne uczucie. Czujesz się jakbyś był Bogiem, jakbyś płynął nad tym wszystkim wolny od zobowiązań. Jakbyś był nad.
Więc płyńcie ! Byle ostrożnie !
I przede wszystkim uważamy drodzy na grypę. Ciepło się ubieramy.
Tez tak mialem. Plynalem,
czw., 2013-01-17 19:32 — baudelaireTez tak mialem. Plynalem, patrzylem na wszystko z gory, mialem wyjebane. Moja mala dala mi termometr i co? 40 kurwa prawie stopni.
Tak wiec masz racje z ta grypa.
na szczycie bardzo trudno
czw., 2013-01-17 18:06 — VanityFairna szczycie bardzo trudno kogoś spotkać. ---- dokładnie.
Jakim szczycie ja się pytam
pt., 2013-01-18 22:30 — panxyzJakim szczycie ja się pytam ?
Samouwielbienia ?
Narcyzmu ?
hahahaha! Wy, "czytacze"
pon., 2013-02-11 14:23 — EasyBeśhahahaha!
Wy, "czytacze"
Czytanie Panowie tzw. "plamami", czyli - nie całkowicie, nie dokładnie, tylko wysuwacie własne, poszukiwane wcześniej wady, dziury w całym, byle tylko znaleźć. Czytacie tak tekst, że gdy znajdujecie coś, co Wam nie pasuje, do Waszego wyobrażenia, lub znajdujecie coś, co burzy Was porządek - rozlewa się ten fragment na cały tekst, powodując zaciemnienie reszty tekstu. 

Wybaczcie, ale jest to znane dosyć zachowanie.
Więc Wam przytoczę, to co SAM O SOBIE NAPISAŁEM, bośta ŚLEPI w swym bezmiarze
[serio-serio] :
"sam kiedyś zostałem nazwany "zbitym psem", rozsmarowaną marmoladą, czy tam "strasznie wyglądasz", nie mówiąc - nomen omen - o tym, co mówiłem. I jak mówiłem!"
"Rok wcześniej kumpel mówił, że jak do niego zadzwoniłem, to myślał, po głosie moim, "że zaraz będziesz się wieszał. A Ty przyszedłeś teraz, po 2 h, i normalnie w sumie wyglądasz, i mówisz..." i tak spojrzał badawczo"
"Kiedyś, wyszedłem z domu. Listopad 2011 roku. 3 dni nie wychodziłem z domu. Piłem wódę. Przygotowywałem się coś - niby - do studiów... do pierwszej sesji na nowych studiach... Nic mi się nie chciało... Mój kumpel, wówczas 18-sto letni, kazał mi posprzątać chatę, i się ogarnąć.
Ja nie wytrzymałem.
Wyszedłem, ubierając byle co, w miarę czystego.
I szedłem ulicą w moim mieście. Nie chciało mi się nic."
"ja byłem szalenie zdziwiony...
czułem się jak gówno. Nie chciało mi się nic... a oni mi mówią, że "świetnie wyglądam"..."
"Przyjaciel mój mi mówi, że jak wchodzę do pokoju, na imprezie, ludzie wymiękają. Mówi, że po prostu są w szoku, jak mnie widzą. On to widzi w ich zachowaniu. że niby - JA TEGO NIE TWIERDZĘ!! - wszyscy widzą, że jestem silny.
powtarzam - ja nie jestem takiego zdania.
Mówią mi to z boku."
Fan, mój drogi, Widzisz,
pon., 2013-02-11 14:20 — EasyBeśFan, mój drogi,
Widzisz, odnośnie tych kobiet, które do mnie NIE podchodzą, czy NIE podbijają, czy też NIE są zainteresowane...
Chciałbym Ciebie widzieć, jak Tobie podoba się każda na ulicy. Każda z wyglądu. Gruba. Obleśna. A może ruda. A może taka, która właśnie jest "po ciąży", albo taka, którą chłopak rzucił. albo taka, którą szef w pracy tak opierdolił, że najlepiej zamknęłaby się w pokoju, i płakała.
Aura jednej osoby nie pasuje wszystkim, wierz mi.
Mnie chodzi o "ogólne" zainteresowanie, w szerokim tego słowa znaczeniu. Wierz mi.
Kiedyś nie wierzyłem w toto. Aż w końcu mi powiedziały moje koleżanki. Równolatki. i takie około 32 lat. i nawet starsze. ONE SAME.
Ja NIGDY siebie nie postrzegałem tak.
Dopiero osiemnastolatek mnie namówił:
- skoro słyszysz to już któryś raz, to może warto uwierzyć??
* * *
I teraz, drogi Fanie,
Odnośnie tekstu, że pełno do mnie nie podbija.
Cóż.
Pamiętam, jak Kobieta mi powiedziała, latem, że ona teraz widzi, że cały czas do niej ktoś podbija. Jak jedzie do mnie, to wszyscy faceci w tramwaju się na nią gapcą. Siadają, robią tłok obok niej.
Jak weszła do warzywniaka ze mną, to ekspendientki, które mnie znały ze 2 lata, i normalnie mnie obsługiwały, nie wiedziały, co mają powiedzieć, na jej widok.
Ś W I E C I Ł A
rozumiesz?
A jak ktoś ma taką aurę, to jaźń innych na ulicy - oczywiście, dodajmy do tego, nie-kebabów - od razu to widzi. Chociaż, niektóre kebaby widzą to po prostu po tzw. seksapilu. Po tym, jak ktoś się porusza. Jak patrzy. Jaką ma mimikę. Jaką ma mowę ciała.
To się widzi.
Uwierz mi.
A jeśli masz wątpliwości - napisz teraz. Tu i teraz.
do Mr.Snoofie.
i zapytaj, jak się czuł w zeszłe lato, w sierpniu, gdy wrócił do Miasta.
I co odczuwał na ulicy. Po swym tripie.
Niech Ci tutaj, teraz, napisze. Niech to opisze ze szczegółami.
I przede wszystkim -> jak on sam wyglądał. Jego wygląd wewnętrzny, widoczny przez innych.
I jak wyglądał => ale zewnętrznie.
Przekonasz się.
Powodzenia.
Przepraszam cię, ale nie wiem
pon., 2013-02-11 23:53 — FanPrzepraszam cię, ale nie wiem o co ci chodzi
Nic nie rozumiem z tego co napisałeś i w sumie dobrze. Zmieniłem swoje podejście, dzisiaj bym już nie pisał tamtego komentarza, bo jak jesteś szczęśliwy to mogłem popsuć to tamtym komentarzem...
a tak to jest super jak widzę:)
Sorki i życzę ci wszystkiego dobrego:) Powodzenia