
"Nie ma wstydu w uczciwym niepowodzeniu, wstydem jest bać się niepowodzenia", tako rzecze Henry Ford, a że chłop z niego był mądry, to go lubię bardziej niż innych, nawet pomimo jego niechlubnej części życia związanej z nazistowskimi Niemcami.
Pozwolę się odnieść do do kwestii dość istotnych z punktu widzenia każdego człowieka, tj zaradności i podejścia do życia. Nie będę przytaczać, kto to napisał, ale że mnie "mierzić" Jego podejście zaczęło...
"Ta...łatwo ci powiedzieć. Uczelnia od poniedziałku do piątku od 8 do 16 (no w piątki do 13), ciekawe za co mam się utrzymać jak nie pracuję."
Ano moi mili bracia cóż począć- straszliwie zabiegany "juzer" jest bo cały tydzień na uczelni siedzi. No i ja się pytam, co kurwa z tego?
Jeśli 20letni człowiek nie szuka pracy w dzisiejszych czasach, to niestety jest NIEZARADNY, albo po prostu nie musi bo go utrzymuje wujek, babcia, ciocia, tata albo pies. I nie ma żadnego logicznego wytłumaczenia dla słów "taaaa...łatwo ci powiedzieć..." i takiego właśnie podejścia. NIE MA! Albo żyjesz, albo udajesz że żyjesz.
W moim życiu, wśród moich znajomych KAŻDY ma pracę. Lepszą, gorszą, ale każdy pracuje. Przez prawie 20 lat jak pamiętam, czyli praktycznie przez cały czas od upadku komuny pracujemy. Lepiej, gorzej, z upadkami, wzlotami ale PRACUJEMY. Na studiach dziennych, zaocznych, wieczorowych PRACUJEMY! Rozwoziliśmy pizzę, wyprowadzaliśmy psa, strzygliśmy ogrody, śpiewaliśmy na weselach, jeździliśmy na weekendowe zarabianie forsy w kurortach nadmorskich, woziliśmy jako szczyle ubrania z Wegier i sprzedawaliśmy na placach z zajebistą przebitką, ale wszyscy tak wtedy, jak i dzisiaj pracowaliśmy.
Pamiętam że bywało różnie, że wyrzucali nas z pracy, że brakowało pieniędzy, że człowiek czuł się wykorzystywany- ale nigdy nikt nie powiedział że "łatwo powiedzieć"!
Słowa te kieruję głównie do młodych użytkowników strony - nie bądźcie pierdołami życiowymi i myślcie poważnie o pracy od najmłodszych lat. Nie liczcie na to że dostaniecie cokolwiek od państwa, nie liczcie na emeryturę, nie traćcie czasu na idiotyczne gry przed komputerem zabierające cały Wasz cenny czas.
Spodziewajcie się że już niedługo pierwsi ludzie usiądą na fotelach psychoterapeutów z powodu facebooka czy innych "nowoczesnych" technologii.
Nigdy nie myślcie i nie mówcie że "łatwo powiedzieć". Żyjemy w takim a nie innym systemie i bez pracy nie da się funkcjonować w społeczeństwie.
Moja partnerka życiowa jakiś czas temu kończyła studia. Zastanawiała się co i jak będzie "po". Przepracowała okres stażów- kilka lat pracy za darmo w czasie studiów, jednak Jej druga szkoła pozwoliła Jej już wtedy osiągnąc jako taką niezależność i płynność finansową. Jedyne czego Jej brakowało to WIARA W SIEBIE. Jest zdolna, młoda, błyskotliwa, inteligentna, ale czasy w których żyjemy nie napawają zbytnim optymizmem, wiec jedyny jaki Jej się udzielał to był mój optymizm.
Aktualnie bez problemu zarabia na siebie, pomimo młodego wieku potrafi zarobić praktycznie dwie średnie krajowe, dopisuje Jej doskonały humor i już wie że to czy będzie tkwić w miejscu, czy będzie się rozwijać na każdej płaszczyźnie zalezy tylko od Niej samej.
Ale...
wtedy gdy Ona pracowała(często za darmo budując doświadczenie zawodowe) inni bezradnie rozkładali ręce twierdząc że "taaaa....łatwo powiedzieć" a inni ich poklepywali po ramieniu, żeby żyli w przeświadczeniu iż mają rację ze swoim miernym podejściem.
Być może moje słowa nie spodobają się wielu użytkownikom podrywaj.org, być może niektórzy są zbyt młodzi żeby zrozumiec jak ważna w życiu jest praca, wiedzcie jednak że za kilkanaście lat gry komputerowe i miłostki z liceum będą dla Was tylko wspomnieniem, niekiedy trudnym do zapamiętania. I wtedy będziecie się zastanawiać nad tym dlaczego Wasze życie potoczyło się tak, a nie inaczej 
Miłego 
Odpowiedzi
Carlos na UJocie byłeś ?
sob., 2013-01-12 13:28 — baudelaireCarlos na UJocie byłeś ?
Ty jestes Carlos? I wlasnie
sob., 2013-01-12 13:45 — baudelaireTy jestes Carlos?
I wlasnie takie podejscie jest mi bardziej bliskie. W dzisiejszym swiecie w Polsce kazdy sie lapie za studia, tylko ze po tych studiach ludzie czesto niewiele potrafia. Pozniej czuja sie oszukani, ze jak to, miala czekac praca a tu pracy nie ma, za to magistrow mamy mase.
Moim zdaniem "przeczekanie" niewiele tu wnosi, trzeba zaczynac pracowac bardzo wczesnie.
No to jestesmy z tego samego
sob., 2013-01-12 13:56 — baudelaireNo to jestesmy z tego samego grajdolka:)
Nie. Ale znam wiele osob po
sob., 2013-01-12 14:08 — baudelaireNie. Ale znam wiele osob po medycynie. Tyle ze sa troche starsi i studia robili w latach 90tych.
No więc przynajmniej
sob., 2013-01-12 13:10 — baudelaireNo więc przynajmniej wyjaśniłeś skąd u Ciebie to zacietrzewienie:). Mnie chuj obchodzi kogo Ty znasz i kogo lubisz. Przykre jest to że coraz więcej tu takich grupek które niezaleznie od tego czy mają rację czy nie, próbują stawiać na swoim "bo w grupie ma się więcej racji":).
Pozdrawiam.
Dla mnie liczą się fakty i jak pożyjesz trochę więcej to się przekonasz że rozkładanie rąk i bierna postawa niewiele wnosi do życia.
Ale ja nie o tym- niepotrzebnie pijesz do Song'o bo ja nie o nim(gdybym chciał napisałbym mu prywatną wiadomość), a o podejściu do życia napisałem:). To bardzo dobrze że chłopak się uczy i myśli o przyszłości. Życzę mu jak najlepiej, ale czy to wyklucza bardziej "władcze" podejście do swojego życia?
Nie będę się powtarzał jeśli nie rozumiesz. Przeczytaj z 10 razy to może coś skumasz
Oczywiście masz rację. Każda
sob., 2013-01-12 13:20 — baudelaireOczywiście masz rację. Każda sytuacja jest inna, tylko podejście powinno byc takie samo.
Żeby jednak była jasność, ja znam chłopaka który przyjechał do Polski na medycynę z żoną i trójką dzieci i był w stanie się utrzymać oraz skończyć studia z wyróznieniem. Studia mu były potrzebne do pracy. Więc jak już wspomniałem każdy przypadek jest inny. Prawda jest taka że mój znajomy jedyną wolną chwilę miał w niedzielę od południa do wieczora- w tym czasie żona zajmowała się dziećmi. Da się? Oczywiście, tylko trzeba chcieć, zaplanować i zrealizować. Żeby było jaśniej, utrzymywał się sam.
A jeszcze jednak ważna sprawa. Nie wiem czy tak jest zawsze, ale u mnie patrząc na te 20 lat i na znajomych ze szkoły średniej, ich umiejętności i możliwości edukacyjne mogę jednoznacznie stwierdzić że najlepiej w życiu mają "przeciętniacy". Wielu z moich znajomych którzy byli prymusami w szkole średniej na studiach zwyczajnie popłynęli, za to jest kilku takich którzy niewiele się wyróżniali, byli przeciętnymi uczniami, za to na studiach i później już w życiu zawodowym pokazali że można naprawdę daleko zajść.
Oczywiście trzeba brać też pod uwagę to, co chcesz w życiu robić, jakie masz cele, kim chcesz być i co osiagnąć, jednak jeden wspólny mianownik mają wszyscy szczęśliwi- WIARĘ W SIEBIE, ŻE MOGĄ ZROBIĆ CO CHCĄ.
To mamy podobne wyniki
czw., 2013-01-17 20:15 — baudelaireTo mamy podobne wyniki obserwacji. Wyksztalcenie nie gwarantuje wysokich zarobkow, ciekawego zycia ani pozycji spolecznej. Nie jest tez najwazniejsze.
, ale z tym poradzilem sobie sam bo juz troche zyje na tym swiecie. Juz dawno nie mam z tym problemu i jestem lwem swojego podworka.
Moi rodzice sa bardzo zaradni zyciowo, od kilkudziesieciu lat ciagle aktywni zawodowo, energiczni i rzeczywiscie od dziecka wpajali mi przedsiebiorczosc, zaradnosc i moze troche mniej wiare w siebie(na poczatku ciagle sie porownywalem do ojca i nijak mi nie wychodzilo ze bede w zyciu mial wiecej do powiedzenia nizli On, a z zalozenia "powinienen osiagnac" wiecej niz On)
blog jak najbardziej na
sob., 2013-01-12 13:46 — Mr.Sorblog jak najbardziej na miejscu:) znasz wszystkich studentow medycyny co tak przepracowuja sie nauka?
Ja bylem kiedys na imprezie z
sob., 2013-01-12 13:53 — baudelaireJa bylem kiedys na imprezie z dziecmi ludzi ktorzy w latach 80tych wyjechali z Polski, i te dzieci wrocily do Krakowa na medycyne:).
Impreza byla na statku pod Wawelem. Takiej balangi dawno nie widzialem;).
Witaj "niedługo pierwsi
sob., 2013-01-12 14:33 — papusiek1Witaj
"niedługo pierwsi ludzie usiądą na fotelach psychoterapeutów z powodu facebooka czy innych "nowoczesnych" technologii."
No czyli będę miał pracę.
Wiesz mój dziadek od małego pracował ciężko na utrzymanie. Do tej pory w wieku 70 lat zapierdala na budowie by mieć więcej pieniędzy i się utrzymać. W oszczędnościach jest mistrzem. Jego wizja życia opiera się na pieniądzach i dobrach materialnych. Nie jest szczęśliwy.
Praca owszem jest ważna ,ale tylko jeśli pieniądze nie przysłoniły zdrowego myślenia i rozsądku. Dlatego jeśli wybierze zawód z miłości i pasji to w końcu stanie się w tym mistrzem i będzie zarabiał ogromne pieniądze cokolwiek by to nie było
Pozdrawiam
"wiedzcie jednak że za
sob., 2013-01-12 14:44 — Rise"wiedzcie jednak że za kilkanaście lat gry komputerowe i miłostki z liceum będą dla Was tylko wspomnieniem, niekiedy trudnym do zapamiętania"
Chyba że się pójdzie w branżę właśnie gier komputerowych
i łączy przyjemne z pożytecznym. Aktualnie siedzę w takiej, jestem grafikiem w firmie i tworzymy gry, sam na boku poza pracą też ze znajomym tworzymy własne gry, własne projekty. Można z tego zajebiście wyżyć, grunt to być w tym dobrym i mieć samozaparcie.
Popieram, warto wziąć się w garść a nie dołować i narzekać jak dużo naszych rodaków potrafi. Weźmy sobie tych bogatych, celebrytów, aktorów. Żyją fajnie no nie? No, a jaki problem żyć tak samo? Tylko trzeba chcieć i minimum zaangażowania wykazać
powiadasz ze dwie srednie
sob., 2013-01-12 14:53 — karlkoninanpowiadasz ze dwie srednie krajowe? Tusk pierdoli ze sie zarabia 3,5 tys czyli Twoja panna zarabiała 7 tysiecy miesiecznie. Ahh ten Tusk. Gdyby był kobieta to nawet Fan, Karzeł, Hoon, całe steel fuckers a nawet sam Gracjan by go nie poderwał. Tusk to mistrz gierek i iluzji a jego ST sa nie do odbicia.
Wiadomo, że wilkiem -
sob., 2013-01-12 21:12 — canis lupusWiadomo, że wilkiem - powiedział wilk
Tu miała być moja odpowiedź
sob., 2013-01-12 22:19 — Rafał89Tu miała być moja odpowiedź na blog, ale w miarę pisania to się rozrasta i rozrasta na tyle, że stworzę osobny wpis o tym, ale nie dziś (sesja
)
Pozdro
Popieram ten blog jak i
czw., 2013-01-17 20:53 — VanityFairPopieram ten blog jak i popieram słuszność pracy. Sama pracowałam od 16 roku życia, małe kwoty , na moje potrzeby ale czułam się o 100% zajebiściej i miałam piorka pawia bo nie musiałam prosić rodziców o pieniądze zawsze i nie miałam wyrzutów sumienia że zrobiłam jakieś głupoty bo w koncu to moja kasa..
To nie były wybitne stanowiska.. Z jednych odchodziłam sama, z innych wręcz uciekałam bijąc się o swoją pensję... To zawsze jednak czyniło mnie bardziej niezależną.
Nawiązując do idei tej strony.. Jak chcesz mieć kobietę skoro jesteś jeszcze chłopcem na utrzymaniu innych? Dla mnie zawsze posiadanie pracy- jakiejkolwiek stawia faceta wyżej w rankingu. Wiem że na nasze przyjemności jego mama nie musi wyskrobywać ostatnich groszy, jest obowiązkowy a przynajmniej kształtuje poczucie obowiązku, ma jakiś tryb życia, zdobywa doświadczenia, żyje wsród ludzi a nie gierki i balety.
Nie potępiam tych którzy siedzą w domu bo mogą ani studentów medycyny czy prawa lub innych ciężkich i czasochłonnych kierunkow. Ciesze się też że ktoś ma szczęście dużej schedy rodzinnej. ( jednak są wakacje prawda..) ( albo umowy zlecenia, o dzieło)