Jestem po siłowni. Tak mnie Marcin znowu przewlókł, we środę, do dzisiaj miałem zakwasy. Dzisiaj ponownie. Do tego było scysja o zaduch, i co lepsze - smrodek, czy chłodek. Ledwo żyję, nie mogę się uczyć, więc zobaczę, co tam i kto mi coś nadziergał... i co?
Znowu Snoofie mnie wkurzył.
Miałem mu odpowiedzieć. Wyszła niemała epistuła 
Więc macie szansę skorzystać 
=======================================================
oj.
Opowiem Ci coś
Alicja.
zwała się alą. Tak się przedstawiała wszystkim, włącznie ze mną. Chyba. NIe pamiętam dokładnie. jednak Paulina - ówczesna Dziewczyna mojego Przyjaciela - T., mówiła, "podobała Ci się Alicja? Fajna jest, co nie?
"
No, i od tego czasu, zacząłem do niej mówić Alicjo.
Przyznałą mi się, że jak pojechała pouczyć się języka do Anglii (filologia angielska), to już się wszystkim jako Alicja przedstawiała. Mówiła o sobie Alicja.
Ja zwracałem się - Alicjo.
W jej domu, jak się zjawiłem na początku czerwca, rodzice ciekawi, i w szoku. Córa jeździ od sylwestra do Katowic stale, przebywa tam po 3-4 dni w weekendy.
A wraca - odmieniona.
[podobnie, było z inną].
Ucieszona, Radosna. Kwitnąca.
Jak zobaczyli, w jaki sposób ją traktuję, to się ostro zdziwili.
No, i ja stale jej mówiłem - nieważne, że jesteś młodsza, jesteś mi równa. [jesteś moim partnerem (w relacji) -=> w domyśle]
I nawet ją prowokowałem, żeby nie była taką "cichą myszką", jak na początku. W końcu, podczas wesela, gdy byłem tam może 3, może 4 raz, u jej rodziców, wyszliśmy w czasie przerwy na parkiet.
Wesele
120-150 osób.
Muzyka jakaś w tle
wszyscy siedzą
piją
jedzą.
a my:
Ja. - jest fajny utwór, tańczymy?
A. - a co tam! jasne! (i poszła).
Stary, ludzie byli w szoku. Jej rodzice patrzyli na nią, i na mnie...
W końcu, nawet mnie spoliczkowała, jak mówiłem o innych laskach, i że się z nimi umawiam.
I mnie - najarana, trochę wypita, w czasie imprezy ze znajomymi, z T. i P., i z tuzinem innych osób - lekko tak dotknęła , niby uderzając w policzek. że co ja sobie nie myślę. z udawanym, przerysowanym fochem.
Zazdrość
Prowokowałem ją do tego, żeby była mi równą.
Tego oczekiwałem.
i było gites! 
JEDNAKŻE!
Nie można przegiąć, bo stąd już szybka droga na piedestał dla laski, i nasra na szyję, łeb urwie, wykorzysta i wydyma faceta.
A taka - niestety!!
- jest każda 
czy Alicja, czy toksyczna, czy A. z miasta T., czy np. K. (też próbowała, ale szybko dostała blok porządny, popłakała się, nic nie dało, i zrezygnowała z prób focha).
-----------------------------
Wnioski:
fajnie jest, gdy laska czuje się swobodnie, bezpiecznie, jest równa.
ALE!
nigdy kurwa PRZENIGDY!!! partnerstwo!!
nigdy.
Zawsze ktoś musi przewodzić.
w organie kolegialnym nie może być tylko dwóch osób do podejmowania decyzji.
A jeśli ona będzie się czuła na siłach dać w pysk, to kto zaczyna rządzić?

Nie lepiej dać jej klapsa, i pokazać, że ja tu rządzę, a Ty tylko jesteś wysłuchiwaną?
---------------
i teraz - jeszcze raz ad vocem Carlopactwo, do jego bloga...
Otóż...
Trzeba w sobie wyrobić zdecydowaną dystynkcję między SŁUCHANIEM, a =/= WYSŁUCHANIE, tudzież SŁYSZENIEM.
Jest to różnica między audiencją: "posłuchaniem dla danej osoby", a słuchaniem => czyli "byciem posłusznym".
Skoro słuchasz kobiety, to => jesteś posłuszny.
Prawda?
Jeśli wysłuchujesz jej obiekcji, jej wątpliwości, jej próśb, jej wniosków, jej postulatów, a potem TY SAM podejmujesz decyzję... to jest to dworskie, królewskie wykonanie "posłuchania dla kobiety" .
Król - bo przecież, jak tak lubicie BANE, "to Ty zasiadasz na tronie, a jej "pocieszyciel" , czy "zapchajdziura" tylko zmienił się z Tobą na tronie. I wiesz już, że w tej chwili zamieniłeś się z nim rolami. I ona to wie. i jej obecny kochaś też to wie" [parafraza słów z chyba Siły Kontrastu, poszukajta sobie. to tam, gdzie miał potem zrobić koleś jej awanturę zazdrośnika itd.
i dzięki jeszcze raz, Spark'ling Wine!
Cóż za odkrycie! ten BANE! Bez Ciebie, o "Musujący w winie" pewnie byłbym biedniejszy wewnętrznie! Dzięki jeszcze raz!
]
--------------------
W życiu, NIE MA PARTNERSTWA!
Zrozumcie toto.
Jesteście w związku? W relacji?
z kim?
z iloma osobami? Siedmioma? - to świetnie, zapraszam na nowe Fuck for Forest! 
ale, jeśli - jak mniemam - jest Was DWOJE, tylko dwoje, to jak macie dojść do jakichkolwiek decyzji, jeśli właśnie nie wybierając którąś z opcji?
A jeśli pozwalacie kobiecie decydować, to co to oznacza?
* * *
To (czyli związek, czyli relacja), jest jak spacer.
Idziesz z laską, pod rękę, czy za rękę. i ona stale coś tam mówi:
K. - a może pójdziemy na lody?
M. - nie. ustaliliśmy wcześniej, że idziemy do kina, a pada deszcz.
K. - a może kupimy sukienkę dla mnie, na ten bal, ze Stefką?
M. - Hm... marszczy brwi... Hm... po ile? Stać nas na to? Nas nie stać? to sama sobie kup. [wierzcie mi, że sobie kupi!
Jeśli zechce zrobić wrażenie na Stefce albo Kazi
]
K. - a może kupimy nowe auto? będzie wygodniejsze
M. - ok. Zgoda. Dzieciom będzie wygodniej w większym.
K. - a może nowe meble? w kolorze wiśniowym?
M. - czemu w kolorze wiśniowym? i czemu akurat te?
K. - bo będą tak się ładnie dopasowywały do nowych firanek, tych beżowych.
M. - dobra, zgoda. wybierz kolor, ja popatrzę na funkcjonalność tej meblościanki.
K. - a może byśmy zrobili sobie trzecie dziecko?
M. - mamy dwie córki, chętnie, syna bym chciał.
K. - a może byśmy coś dzisiaj zrobili? tak siedzimy w domu?
M. - dobra, słuchaj. to dzisiaj jestem zmęczony, po pracy, pójdziemy wcześniej spać, ale jutro -> idziemy na rowery. Zrobimy sobie wycieczkę całodniową. Piknik... kocyk
no, i wiesz... ma luba...
K. - a może zatrzymamy się w tym parku, w którym kiedyś... 
M. - tak, chętnie, tam możemy pojechać.
==================
Jasne, zaraz GRONO OBURZONYCH wyskoczy, że stale ona coś mówi, a facet ją zbywa.
Hm...
to może wróćcie do bloga BANE, i poczytajcie...
o "kompromisach"
o jednym z cytatów, z polskiego jakiegoś pisarza, czy tam postaci historycznej już, że "kobieta pójdzie za mężczyzną zawsze i tylko wtedy, gdy on będzie podążał w swoim kierunku, nie poświęcając jej nawet jednego spojrzenia".
Rozumiecie?
Wiecie już, jaka to dystynkcja, między:
Słuchaniem a Wysłuchaniem/Słyszeniem głosu kobiety?
Wiecie, jaka między:
Partnerstwem, a "chodzeniem na kompromisy" z kobietą? i czym się to kończy?
No, to miłej soboty 
Odpowiedzi
Napisze tak, prawda leży
sob., 2013-01-05 16:23 — SneakersNapisze tak, prawda leży POŚRODKU. Obaj piszecie o 2 skrajnościach
Za bardzo luzować lasce nie można -> to prowadzi do wolnej amerykanki, jak również nie można za bardzo dominować -> to prowadzi do zniewolenia i duszenia oraz z czasem lasce przychodzą myśli buntownicze.
Lepszy byłby tu mix cech partnerstwa + cech dominacji w związku.
Masz racje, ale wg mnie
ndz., 2013-01-06 15:09 — HavershamMasz racje, ale wg mnie wypowiedzi EasyBeś i Mr.Snoofie tworzą coś w rodzaju kompozycji. Nie wiem czy to zamierzone, ale ten rodzaj retoryki jest najskuteczniejszy w internecie. Metoda kija i marchewki, pan Snoofie to dr Jekyll, a Easy jest Mr Hyde
Skoro już trzymamy się wątku
ndz., 2013-01-06 12:59 — los danielosSkoro już trzymamy się wątku króla.
Każdy wie kim jest błazen. Konkretniej chodzi mi o Króla Zygmunta oraz Stańczyka. Król Zygmunt bardzo cenił swojego doradcę, zawsze go "wysłuchiwał", liczył się z jego zdaniem i traktował jak przyjaciela.
Ale to król podejmował decyzję, nie stańczyk. Gdyby król podejmował decyzję sugerując się wyłącznie zdaniem stańczyka to był by marionetką. Jeśli król natomiast "wysłucha", ale podejmie decyzję zgodnie z samym sobą, to jest nadal jest królem a nie popychadłem.
Król też może dać komuś pewne przywileje, aby odciążały go w pewnych obowiązkach. I nie musiał za każdym razem podejmować decyzji w mniej ważnych sprawach, typu "jaka uczta dziś będzie, o Panie?".
I sądzę, że do takiego układu powinniśmy dążyć w relacjach z kobietami.
Weźno wyluzuj i odpisuj pod
ndz., 2013-01-06 13:25 — FanWeźno wyluzuj i odpisuj pod tematami
Może i masz w tym sporo
ndz., 2013-01-06 14:20 — Rafał89Może i masz w tym sporo racji, ale piszesz to w taki arogancki sposób, że kompletnie mnie zniechęca do Twej osoby i automatycznie uruchamia mi się 'alaram' i reaguję negatywnie. Dlatego nie jestem w stanie w miarę na spokojno napisać co o tym sądzę prócz jednego - nie masz gościu monopolu na prawdę, stonuj trochę.
P.S. Ogarnij ortografię trochę
Pozdro
ad p.s. a którą ortografię.
pon., 2013-01-07 13:27 — EasyBeśad p.s.
a którą ortografię. Pokaż ze 2 miejsca, bo nie widzę
Nie ,nie i jeszcze raz Besiu
ndz., 2013-01-06 16:12 — LubiacyCiszeNie ,nie i jeszcze raz Besiu nie..
Twoje historie dają jakiś morał.. ALe twoje przemyślenia nie trafiają już do mnie..
Panoramix - sztuka
pon., 2013-01-07 13:25 — EasyBeśPanoramix - sztuka epistolografii - znasz?
Lubiący Ciszę
Dawno nie widziany 
- nie mam gg od roku, więc nie pogadamy tam. jeśli masz jakieś pytania albo celne uwagi - słucham.
Carlo
Dałem Ci moją dystynkcję, która (niestety! chciałbym, by było inaczej!) wskazuje na to, czego Kobieta OCZEKUJE od faceta.
Ona nie chce niezdecydowanego pipoloka (bodajże BANE), ani pizdy, bo jedną już ma (nie pamiętam, czyj cytat).
to Ty i tylko Ty decydujesz o całości związku, relacji.
Jasne, zaraz wyskoczy mi Snoofie, iż - nie można jej zabraniać wyjścia, nie można całość winy za zdradę zrzucić na karb faceta (skoro tylko on decyduje, więc ponosi tylko on winę).
Wszystko jest wypadkową. Obu osób.
Ale kurwa no - przecież, jak się umawiasz z kumplem, na imprezę, jeden mówi - kupujemy wódę czystą, a drugi - Żołądkową, to czyjeś zdanie musi wygrać, prawda?
I kto podejmuje decyzję? Razem? Raczej niby kompromis, jednak czyjeś zdanie musi być na wierzchu, co nie?
Carlo, losdanielos
i ja Ci podaję moją dystynkcję rozumienia Słuchania oraz Wysłuchiwania. Podobnie, jak w przytoczonym przykładzie Stańczyka. Trzeba zbierać dane, aby ukulać dobrą decyzję, gdy mamy wątpliwości.
Natomiast~!!!
naturą kobiety jest zbaczanie z kursu, wahanie nastrojów, zmienność poglądów.
A jak ona w ciągu roku 2x zmieni garderobę, 4x kolor włosów albo długość, 3x uzna, że nie ma butów, i musi kupić nowe, nie wie, gdzie ma iść, jak się nudzi... itd. itp.
i - niestety! - znam to od strony Kobiet. i kobiet. i nawet blachar. Każda taka sama jest w tych kwestiach.
A skoro - Ona musi podejmować decyzje, w szczególności te kluczowe, to stary, stajesz się podnóżkiem, i zostaniesz szybciej, niźli się spodziewasz, wymieniony na kogoś o stanowczych, zdecydowanych poglądach.
Husarzu Rafał89,
wyobraź sobie, Ty należysz do grona Lepszejszych.
A generalnie, to wiedz, że mnie poklask gawiedzi i "lizanie po kutasach" na tym forum, jakoś mało interesuje, a wręcz - mierzi, jeśli miałbym wskazać niektórych użytkowników
------------------
PODSUMOWANIE
Niekoniecznie zależy mi na tym, abyście się ze mną zgadzali.
Będąc na konferencji WUD Silesia, pewien informatyk, Wiesław Bartkowski, przedstawiając swoją wizję, na koniec 90-cio minutowego wystąpienia, powiedział:
- jakie macie pytania? (państwo)
...
- co - nic? No! Nie zgadzajcie się ze mną! Kłóćcie się ze mną!
kwestia jest tylko tego typu (anegdota):
Studia, pierwszy rok, Pierwszy wykład, Dziekan wygłasza swe wystąpienie:
- tutaj, drodzy słuchacze, musicie wyzbyć się praktyki ze szkoły podstawowej i średniej, że pytania są głupie. Że zadajecie tylko głupie pytania. Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi.
Z sali podnosi się ręka:
- Panie profesorze, czy jeśli złapię się rękami za trakcję tramwajową, stanę na szynach, to pojadę jak tramwaj?
Brawo, wytknąłeś mi
pon., 2013-01-07 17:13 — EasyBeśBrawo,
wytknąłeś mi merytoryczny błąd. Gratuluję!
Szacun! Będziesz odtąd mógł chodzić w glorii zwycięzcy, i chwale niebywałej! Serio-serio!
A znasz waćpan takie zwroty:
Dziń Dybry


wicie, rozumicie
Football, bloody hell
nie chcem, ale muszem
?
------------
p.s.
muszę znaleźć jakieś schronienie, na czas tej doskwierającej porażki.
i czemu tak od razu, bez unikania, a kogo chodzi w tym Twoim komentarzu? Godzi się tak, bez pardonu, ciosy mizerykordią zadawać?
Marlon, BROŃ MNIE!
;-(
Nie mogę teraz niczego
pon., 2013-01-07 17:45 — Rafał89Nie mogę teraz niczego znaleźć prócz tej biednej 'epistuły' i wielu małych bądź wielkich liter użytych w nieodpowiednich miejscach (pomijając celowe zabiegi). Pewnie zdążyłeś poprawić co trzeba, bo ot tak bym tego nie napisał.
Co do mojej 'lepszejszości' to udało Ci się, pośmiałem się
Dalej piszesz traktując z góry. Zastanawiam się czy kiedykolwiek zmieniasz zdanie, czy być może pisanie czegokolwiek jest zbędne.
Co do Twojego kompromisu 'wódkowego' (czysta czy żółądkowa) to to jest straszne ograniczenie. Masz wybór A i B. A co jeśli ktoś rzuci opcję C (niech będzie nalewka - swoją drogą polecam Soplicę orzechową
), która będzie odpowiadać obu osobom? A co jeśli ktoś się zgodzi pić nie swoją wódzię, ale zaznaczy, że następnym razem to nie ma bata i pijemy to co on będzie chciał? Albo nawet nie zaznaczy ale upomni się następnym razem o swoje? Jest dużo różnych kombinacji, można do tego jeszcze długo wymieniać konteksty i zależności. Upraszczanie wszystkiego oraz okrajanie pod swoje zdanie przyprawia mnie o uśmiech politowania. Jak przekupka na targu, a nie dysputa.
Pozdro