Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Pewność siebie

Witaj,

jestem tu nowy, ale od dłuższego czasu czytam różne arty i je praktykuję. W ciągu 22 lat swojego życia, nauczyłem się wielu lekcji, a Tobie przedstawię jedną z nich na temat pewności siebie.

Przez 20 lat żyłem w świecie pełnym kompleksów, niedoskonałości, frustracji i niechęci do kobiet. O wszystko obwiniałem wszystkich, tylko nie siebie. Głównym kompleksem było to, że wówczas byłem prawiczkiem i miałem krzywe zęby. Miałem też inne, ale to były te dwa główne. Jak próbowałem im zaradzić? Siedząc w domu i masturbując się, oczywiście. Czyli innymi słowy: NIC NIE ROBIŁEM. Dokładnie nic. Czekałem na cud. 20 lat życia, a ja spędzałem je przed komputerem, mieszkając z rodzicami, narzekając na to, jakie życie jest chujowe i jedyny kontakt z kobietami utrzymyując przez GG.
Coś we mnie pękło. Coś mnie zmusiło do zmian. Wyjechałem z rodzinnej miejscowości do stolicy, gdzie szwagier załatwił mi robotę na zmywaku - pierwsza robota, nie wybrzydzałem, byleby kasa była. Zarabiałem sporo jak na 20 latka, bo 1500 zł, z czego 700 szło na mieszkanie, 200 na kartę miejską i telefon, a 600 miałem dla siebie. Potem jeszcze premie mi doszły, więc w efekcie brałem prawie 2000 zł. Jak na młodego dzieciaka ze wsi, to było spełnienie marzeń. Ale nie pasował mi mój status społeczny - wstydziłem się braku znajomych w wawie, roboty na miernym stanowisku i ogólnie siebie. Nastały moje 21 urodziny. Kupiłem sobie w prezencie laptopa i zacząłem czytać różne artykuły o pewności siebie i tym, jak psychika wpływa na życie. I to chyba był kulminacyjny moment, bo właśnie wtedy, stałem się... zakompleksionym arogantem. Tak, wyczytałem, że wmawiając sobie pozytywne rzeczy, będę pewniejszy siebie. No i wyszło kuriozum, bo byłem gburem, totalnym debilem, w dodatku nieudacznikiem. I zdziwienie, że kobiety mnie nie chcą. Zacząłem chodzić do klubów, ale tam przesiadywałem ze smutnym wzrokiem całą imprezę przy piwie.
Ale za to znajomych znalazłem. Znajomi mi uświadomili, że jestem absurdem, a ja dalej naiwnie wierzyłem poradnikom, że dobrze mi idzie i jestem świetny. I dostałem po mordzie. I coś się zmieniło, bo nabrałem pokory. To był początek 2012 roku, kiedy coś o PUA czytałem, ale w to nie wierzyłem. Postanowiłem to zmienić i zaczytałem się w lektury, zacząłem wychodzić do klubów, zbierać numery, zagadywać do lasek itd.. W efekcie miałem kilka randek i pierwszy w życiu związek (!) w wieku 21 lat. Ale związek mi nie dał seksu, bo dalej nie wiedziałem wielu ważnych rzeczy. I zerwałem. I znowu frustracja. I znowu lektura PUA. I znowu punkt przełomowy w życiu - poznałem laskę przez neta, która mnie olała, ale ostatecznie we wrześniu przyjechała do mnie, rozprawiczyła mnie i razem byliśmy 3 miesiące. I wtedy zrozumiałem, czym jest pewność siebie.
Czym? - zapytasz.

Stanem umysłu. Tego się nie da wyuczyć, nie da się zdobyć, to musisz po prostu MIEĆ. I to nie jest stan, kiedy uważasz się za najlepszego na świecie. To jest stan, kiedy jesteś sobą, nie grasz nikogo, nie wydziwiasz, nie wczuwasz się w nikogo innego, a i tak się czujesz sobą. Jest to pewność tego, że TY możesz zrobić TO, czego pragniesz. I dążysz do tego. Jest to stan, który pociąga kobiety i dzięki któremu ludzie chcą być w Twoim towarzystwie.

Pytanie jednak brzmi... czy ja jestem pewny siebie? Nie. Jeszcze trochę drogi przede mną, bo aktualnie mam problemy pewne, ale wierzę, że jak tylko się z tym uporam, to dojdę do tego - w końcu nic poważnego nie będę miał na głowie. Wink

Trochę przydługawe, więc skróciłem.

Enjoy!

Odpowiedzi

Portret użytkownika Vego

Kazdy musi zebrac pewna sume

Kazdy musi zebrac pewna sume doswiadczen, zeby wybrac swoja droge i po niej kroczyc, kopiowanie da Ci jakas namiastke na chwile, ale potem znowu wrocisz do punktu wyjscia, bardzo dobrze zaznaczyl granice czyli cel jaki powinno sie osiagnac Hektor w blogu "Siła i pokora" Dla mnie pewnosc siebie to poczucie ze co by sie nie stalo jestem na to gotowy lub bede sie staral sprostac tej sytuacji, dobrym motywatorem dla mnie jest np to ze jestem z kobieta i cos sie wydarzy wtedy nie martwie sie osiebie ale bardziej o ta druga osobe i nie ma wtedy miejsca na brak wiary w siebie czy poddanie sie i w tym momencie duzo mozna sie nauczyc i dowiedziec o sobie oraz zdobyc wazne doswiadczenie inaczej mowiac dorastasz do bycia mezczyzna

Portret użytkownika Ulrich II

No jeszcze sporo drogi przed

No jeszcze sporo drogi przed tobą ...
Ja wam zazdroszczę macie tu kopalnię wiedzy jakiej ja nie miałem w swoim młodym czasie, tylko czytać i przemyśleć.
Powodzenia i pozdrawiam Wink

Tak, myślę że wielu z nas, na

Tak, myślę że wielu z nas, na tym forum miało lżejsze lub cięższe kryzysy - że tak powiem - osobowości. Ebooki dały nam pewną wiedzę, ale też zniszczyły pewne cechy lub zachwiały naszym życiem. Trzeba przejść przez ten okres, uzmysłowić sobie co jest dla NAS ważne, a nie na ślepo wierzyć e-bookom, które pisane były przecież przez ludzi! Ludzi takich jak my. To sprawa indywidualna.
Ja - na przykład - dzięki, a może przez to całe PUA - z nieśmiałego, wiecznie zawstydzonego, ale sympatycznego i niezwykle empatycznego człowieka stałem się pieprzonym arogantem, zakompleksionym gburem często mającym ludzi za gorszych. Nastała załamka i od pewnego czasu więcej poświęcam na własne przemyślenia i wychodzi mi to na dobre. Można rzec - odnajduje siebie. I tu uniwersalne prawdy się przydają - by nie być kimś innym, ale być lepszym sobą, powoli i z namysłem dochodzić do pewnych rzeczy.
Pozdrawiam! Laughing out loud

Sam z czasem odkryłem że nie

Sam z czasem odkryłem że nie warto rywalizowac z nikim w tym kto jest lepszy ja czy on. Najważniejsze to rywalizować samym z soba. Trzeba robić wszystko by stać się lepszym "ja" niż byłeś wczoraj

Pozdrawiam Wink