
Na rok 2013 nie postawiłem sobie nowych celów. Jedyne czego chce to, żeby ten rok był lepszy od 2012, bo każdy następny rok jest lepszy, wszystko co się zmienia jest dobre. A może po prostu chce być lepszym człowiekiem, człowiekiem szczęśliwym. Nigdy nie pisałem o moim życiu prywatnym, ale ostatni czas, czas który jest już za mną, czas który minął wraz z rokiem 2012 nie był czasem szczęśliwym.
Zaczęło się od powrotu do byłej, powrotu, który miał być zemstą. Tak, właśnie zemstą. Połączenie gniewu z goryczą na płaszczyźnie inteligentnej intrygi, jakże paskudnej i próżnej.
Plan był prosty, skrzywdzić ją i zostawić. Odegrać się, jakie to znajome no nie? Swój plan realizowałem z nieprzeciętną gracją, napełniony gniewem chłonąłem swój szybki sukces, była już moja, mogłem się zemścić, zrobić to czego chciałem. Jednak stało się inaczej, chyba jej wybaczyłem, jakie to piękne i naiwne, mimo wszystko we mnie pozostała gorycz. Udawałem, byłem do tego stopnia próżny, że potrafiłem udawać radość jak i gniew.
Trwało to, tygodnie mijały, w międzyczasie pojawiła się Anna. Początek naszej znajomości był banalny, otworzyłem ją zwykłym otwieraczem, za co dostałem od razu zlewkę do tej pory pamiętam jej słowa: „Nie ta liga chłopczyku..” Nigdy chyba nie byłem tak naturalny i pewny siebie jak w tamtej sytuacji, odbiłem ten ST z łatwością: „Myślałem, że masz dystans do siebie, ale widocznie kultura u blondynek jest na takim samym poziomie co inteligencja, nigdy nie wierzyłem w stereotypy, ale coś w nich chyba jest...” Od razu mnie przeprosiła, zaczęliśmy normalnie żartować, czuliśmy się przy sobie bardzo swobodnie, oboje się śpieszyliśmy i to ona pierwsza o tym przypomniała. Standardowe 9magicznych cyferek nie zadziałało, więc podałem jej swój numer. Cały czas powtarzała jaki to ja jestem pewny siebie, ale to było miłe, widać, że jej to imponowało.
Powiedziałem jej, na pożegnanie, że i tak ona pierwsza się odezwie.
Anna odezwała się jeszcze tej samej nocy napisała smsa, mieszkaliśmy daleko od siebie. Nie traktowałem tego poważnie, pisaliśmy na gg. Jak się okazało to nie dziewczyna tylko kobieta, 28 letnia lekarka. Nawiązaliśmy miłą relacje, opowiadałem jej troszkę o PUAsach, wcześniej nakłamałem jej, że dzieli nas nie duża różnica wieku, prawda była zupełnie inna, dzieliło nas aż 10lat. Cały czas byłem w związku z moją „byłą”, w pewnym sensie było mi dobrze, brak zobowiązań, jednak z czasem rodziło się przywiązanie mimo wszystko dalej jej nie ufałem. Na imprezach bawiłem się z różnymi dziewczynami. Moja „była” stwierdziła, że mnie kocha. Było mi tym bardziej dobrze.
Wakacje, oj każdy lubi wakacje, za to, że można odpocząć. W holiday postanowiłem jednak pracować, wylądowałem w stolicy. Miałem połączyć przyjemne z pożytecznym. Poznałem kilka osób ze strony, chodziłem na plażowanie, różnie to było. Jednak latanie po złotych to już historia. Kluby? Hm, zależy jakie, zdecydowanie postawiłem na bary, gdzie osiągałem lepsze rezultaty. Przed przyjazdem do Wawy nawiązałem romans z Edytą 36letnią mężatką, poznaliśmy się na czacie, wiele razy namawiała mnie do przyjazdu do stolicy. Nasze pierwsze spotkanie w wakacje, szybko skończyło się namiętnym seksem. Spotykaliśmy się u niej, było fajnie, tylko, że ta kobieta nie była szczęśliwa. Potrzebowała pomocy, myślałem, że dam jej odrobinę szczęścia, młody i durny nie potrafiłem sobie z tym poradzić. Z moją „byłą” nadal byłem, w ciągu wakacji kilka razy przyjeżdżała na weekendy. Relacja z Anną potoczyła się w dziwnym kierunku, zakochałem się w niej, a ona we mnie? Nie wiem...
Wypady na łowy nie były udane, chodziłem ponury i wiecznie na kacu moralnym. Z Anna nie szło tak jakbym chciał, moja „była” stawiała warunki i chciała, żebym wrócił. Edyta wciąż chciała dzikiego seksu, w którym mogła zapomnieć o swoich problemach. W robocie zrobili mnie w huja i poszedłem na budowę gdzie pracowałem po 10 godzin. Skończył się wypas. Zmęczony i rozbity moralnie, jeszcze kilka razy spotkałem się z Edytą. Nie byłem szczęśliwy. Anna dowiedziała się o moim wieku, co na początku nie robiło problemu... na początku, z każdym dniem było gorzej, dała mi nieźle w kość.
Wakacje się skończyły wróciłem do siebie, do „byłej” było znowu dobrze. „Byłą” przestałem zdradzać, chyba się znowu zakochałem, byłem szczęśliwy i ona była szczęśliwa, postanowiłem się uspokoić i jej zaufać. Nie długo po tym, pojawił się jej „były”, „były” „byłej”, jakie to wszystko zabawne. Zależało mi na niej, byłem panem sytuacji, jednak „była” wróciła do „byłego”.
Czułem się źle, jednak szybko się pozbierałem. Anna odezwała się, mieliśmy spędzić razem sylwestra. Wydarzyło się to co zawsze...
Sylwestra spędziłem na imprezie mojego kumpla, poznałem fajną dziewczynę, z która dobrze się bawiłem. Chciałem się z nią umówić, jednak kiedy do niej zadzwoniłem była zakłopotana. Stwierdziła, że troszkę się zagalopowaliśmy( sex to teraz znaczy troszkę, spoko).
I teraz się zastanawiam co dalej? Jest 2013, świat się zmienia, a skoro świat się zmienia to wszystko jest chyba ok. Podobno „zmiany są dobre”. Tylko czy same „zmiany” czy „zmiany na lepsze”? A jeśli zmiany na lepsze to co to znaczy „lepsze”? Rok 2012 czegoś mnie nauczył, czegoś co mi się przyda w 2013 roku i w latach kolejnych, że „zmiany są dobre”, nieważne jakie by one były.
Odpowiedzi
nie rozumiem?
czw., 2013-01-03 19:46 — Jaskiernie rozumiem?
A ja bym powiedział inaczej:
czw., 2013-01-03 18:59 — FanA ja bym powiedział inaczej: zmień środowisko, a zmienisz się sam
taka ewolucja.
Bunt przeciwko tyrani
czw., 2013-01-03 19:55 — JaskierBunt przeciwko tyrani środowiska nie ma sensu, czasami to nie my wybieramy środowisko, a one same nas wybiera. Dlatego ładne dupy trzymają się razem, a brzydkie z brzydkimi. Prawiczki z prawiczkami, a PUA z PUAsami. No tak bywa czasem, że grupy pozornie się mieszają, jednak wszystko po to, by czerpać wzajemne korzyści. W ten sposób gorsi ulegają konformizmowi. Dlatego konformizm jest dobrą alternatywą dla słabszych. Każdy ma słabości wiec, każdy jest konformistą.
Jaki bunt? Zmień środowisko
pt., 2013-01-04 12:27 — FanJaki bunt?
Zmień środowisko na takie jakie ci odpowiada, a reszte zostaw w spokoju.
Mówi się dużo o szczerości,
czw., 2013-01-03 20:30 — JaskierMówi się dużo o szczerości, dlaczego nie ma blogów na głównej o porażkach? Bo demotywują młody narybek? Bo uczy się karmić iluzjami, że ciężka praca nad sobą przyniesie rezulataty. Że człowiek tak naprawde jest ideałem, wystarczy, "odkryć w sobie potencjał". To nudne się robi. Gdzie ta prawdziwa prawda o życiu. Prawda drażliwa, gdzie człowiek jest jak wysoka sosna, która przy większej wichurze może z łatwością się złamać. Życie to nie bajka, każdy w życiu jest targany różnymi namiętnościami, czy to większymi czy mniejszymi. Każdy ponosi sukcesy i porażki.
Strona uczy trochę dziwnego schematu, że życie jest piekne, że dziewczyny to nie kurwy tylko po prostu brak Ci szacunku do nich. Uczy o szczerości, zaufaniu, pewności siebie.
I teraz pojawiają się dwie drogi indoktrynacji. Pierwsza mówi, że jestesmy zbyt hujowi by byc szczesliwi i musimy sie wiecznie doskonalic, a wtedy za naszą świetą wojne czeka nas stado dziewico. Druga mówi, że szczeście trzeba odnaleźć sam w sobie i tylko to jest własciwa droga.
Nikt już nie uczy oswajania się z zyciem, z zyciem jakim jest naprawde, brutalnym, destrukcyjnym i niesprawiedliwym. Bo z wzieciem życia i świata takimi jakie są jest trudno. Nikt nie chce prawdy, za cene złudnej nadziei.
Tutaj na arenę powinien
pt., 2013-01-04 09:26 — Rafał89Tutaj na arenę powinien wkroczyć Twój własny umysł i doświadczenia. Oswajania z życiem powinni uczyć rodzice/opiekunowie, a nie strony na internecie, nawet tak wspaniałe jak ta. Nie jest lekko, ale mimo wszystko ja jestem zadowolony z siebie i tego co mam
Tak poza tym to życie jest piękne, tylko trzeba się nauczyć cieszyć. Z czego cieszyć? Z im mniejszych i najmniej istotnych rzeczy tym lepiej.
Obawiam się, że przez chwilę zatraciłeś się w sobie. Z powrotem odnajdź siłę aby stanąć i grać dalej w tym teatrze. Nie myśl o świecie jako o złym i brutalnym, ponieważ bardzo szybko znajdziesz potwierdzenia swych słów. Tak samo jak szybko je znajdziesz kiedy uznasz świat za wspaniały i pełen możliwości dla Twego nieograniczonego potencjału.
Pozdro
Ja bym jeszcze dodał co do
pt., 2013-01-04 11:29 — Ulrich IIJa bym jeszcze dodał co do kobiet, zmień ilość na jakość.
Chcesz jakości, zmień jakość u siebie.