
Malinowy Chłód.
Wielkie kłęby wijącego się dymu wydobywały się z kominów domów przy brukowanej ulicy, jednocześnie tworząc przesiąknięte szarością formy. Krok po kroku zaczynały pokrywać bezkresne niebo. Nic w tym dziwnego, gdyż owy listopadowy wieczór wcale nie należał do najcieplejszych.
Gabriel już od dłuższego czasu wiedział mniej więcej o co chodzi w relacji kobieta-mężczyzna. Poznał pewną stronę, i zaglądał do niej co jakiś czas. Cała ta machina, którą można sterować przypominała mu grę, w której należy trzymać emocje na wodzy…
Ubrany w starą zimową kurtkę, wytarte dżinsy, oraz zniszczone letnie buty wyszedł ze zwyczajnego bloku, udając się na spacer. Dokąd i po co? Gabriel sam tego nie wiedział, a przenikliwe zimno zdawało się tylko potwierdzać, że przechadzka przy takiej pogodzie to zły pomysł. Pomimo tego owy chłód, jaki poczuł na swoich ustach wrócił mu wspomnienia, których w danym momencie się nie spodziewał…
Pierwszy raz spotkali się mniej więcej rok temu, przy takiej samej pogodzie.
Zobaczył jak idzie w jego stronę zdając sobie sprawę z tego, że umówił się prawdopodobnie z najlepszą laską ze szkoły. Obserwował ją, czekając aż go znajdzie. W końcu wyczuła na sobie jego wzrok, rozszerzyła pokryte malinowym błyszczykiem usta, i z gracją poprawiła swoje długie czarne włosy. Największy atut Patrycji.
„Skądś znam ten gest” -pomyślał z delikatnym uśmiechem na twarzy.
Spotkanie przebiegało naturalnie. Godzinny spacer, poznawanie się, wymiana poglądów na różne tematy, oraz rosnąca nić porozumienia. Miał pewne przeczucie, że jeśli będzie sobą, jednocześnie trzymając się pewnych reguł to pomimo że nie ma za sobą wiele praktyki, będzie w stanie ją uwieść.
Tak też się stało. Inteligencja, oryginalność w porównaniu do innych facetów, tajemniczość, czy nawet lekkie chamstwo były przyczyną tego, że zajmował jej myśli przez najbliższy czas.
Wiedział o tym, a wiedza ta wbrew pozom wywoływała u niego mieszane uczucia. Był świadomy że i tak ją straci…
Należy wspomnieć tu coś o jego życiu…
Gabriel próbował być szczęśliwy, ale chęci odbierała mu rzeczywistość. Nie miał pieniędzy. Żył w okropnych warunkach, do których wstyd byłoby mu kogokolwiek zaprosić. Bywało, że czuł się z tego powodu gorszy. Nieremontowane, zniszczone mieszkanie, oraz ignorancja mającego w dupie zarówno dom, jak i rodzinę ojca sprawiała, że Gabriel oddzielał wysokim murem świat zewnętrzny od wewnętrznego.
Z Patrycją spędził sylwestra oraz parę różnych imprez. Gabriel nie miał możliwości zabrać swojej dziewczyny do siebie, a na szczere wyznanie o własnym położeniu nie mógł sobie pozwolić. Pomimo tego że ich spotkania wyglądały podobnie, ona nakręcała się cały tydzień, aby spędzić z nim chociaż trochę czasu. W takiej pozbawionej większego, rzeczywistego kontaktu relacji był w stanie utrzymać ją przy sobie około 3 miesiące. Nic nie może trwać wiecznie, a tym bardziej to, na co się godziła. Pragnęła bliskości jak niczego innego, a to, że nigdy nie dostawała jej w pełni sprawiło, że kiedyś musiało się to skończyć. Czuł jak się oddala, a mimo bólu musiał się na to godzić, walka z tym nie miała sensu…
Zdradziła go.
Z byłym chłopakiem, z którym to tydzień po rozstaniu z Gabrielem zaczęła nowy, prawdopodobnie pełniejszy związek…
-„Kur*a ! Jak łazisz gamoniu ?!”
-Wyrwało Gabriela z zamyślenia dwóch dresów, szturchając go z bara. Jedyni ludzie, których spotkał o tej porze na mieście.
Idąc wzdłuż rynkowej ulicy, oświetlonej pulsującymi latarniami przelatywało mu przez głowę wiele myśli: wyprowadzka ojca, śmierć jednego z bliskich ludzi, brak pomysłu na życie, samotność.
Wszystko to skulminowane w jednym, cholernym momencie życia.
-„Ciekawe dokąd to wszystko ma mnie prowadzić ?..” -Pomyślał, skręcając w boczną alejkę, stopniowo osuwając się w gęstej mgle.
Odpowiedzi
Dosłownie, jakbym czytał
sob., 2012-12-22 15:17 — Joker-HDosłownie, jakbym czytał fragment książki.
"Wielkie kłęby wijącego się
ndz., 2012-12-23 10:14 — Temura"Wielkie kłęby wijącego się dymu wydobywały się z kominów (...)"
Nie wiem czy na siłę chciałeś być "książkowy", ale jeśli chcesz pisać jak prawdziwy autor - nigdy nie dawaj takich zwrotów koło siebie!
"Wielkie kłęby wijącego dymu wydobywały się z kominów" - Nie lepiej? ;>