Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Wyznania schizofrenika

Witam.
Mój pierwszy wpis na blogu może wydawać się ze zacząłem spełniać się w tym wszystkim. Przepraszam z góry, że pisze chaotycznie, ale jestem bardzo chory, emocje wychodzą na wierzch...
Po tym jak napisałem pierwszego bloga zacząłem działać na całego, podchodziłem do kobiet, pracowałem nad sobą...związałem się z kobietą. Kobietą która do dziś jest dla mnie oparciem, która nauczyła mnie że miłość istnieje a znajomość schematów to tylko taki trik na oszukanie kobiety.
Zmieniłem się...
Początki były cudowne, to Ona się starała, broniłem się z całych sił żeby się nie zbliżyć, nie zakochać. Ale nie dałem rady. Kocham ją do tej pory na obłęd. Zauważyłem wiele zmian kiedy zauważyła że się zbliżyłem. Była bardziej pewna siebie, arogancka, nie szanowała mnie...tak jak pisało w tych wszystkich poradnikach. Bardzo sie zasmuciłem...przeciez tak bardzo ją kochalem. Nie wiedziałem jak mam z Nią walczyć, jak ją na nowo odzyskać...więc zrezygnowałem z walki na rzecz porozumienia. Wytłumaczyłem wszystko, to co mnie trapi. Zdjąłem całą obronę. Chciałem sprawdzić czy będzie ze mną nawet w chwilach bezsilności. Wiele sie zmieniło. Ja sie zmieniłem. Stałem sie bardzo wrażliwy na wszystko, mało pewny siebie, zazdrosny nawet o jakiegoś pierdolonego kota, którego ona trzymała na rekach. Dosłownie o wszystko...Zaczeło sie psuć w domu. Relacje z rodzicami byly coraz gorsze, zaczeły sie ucieczki z domu, próba samobójcza, brak sił na cokolwiek. Ciągłe narzekania to juz trwa rok. Ona ciagle przy mnie jest...uśmiechnięta, pomaga mi...zrezygnowała dla mnie ze wszystkiego. A ze mną było coraz gorzej, miałem (mam do tej pory) zwidy, widze w nocy rzeczy których sie boje, mam fobie społeczną, boje sie ludzi.

Poszedłem do psychologa...Schizofrenia...

Dlaczego to wszystko pisze? Bo to swego rodzaju apel. Do Was i do przyszłych użytkowników...Ta strona jak i wiele innych może tak samo pomagać jak i szkodzić. Ta strona daje ogromną wiedzę i świadomość tego kim jesteśmy. Ja uświadomiłem sobie że jestem zerem. Wiele tutaj nie napisze bo mam mało czasu. Módlcie się o mądrość, ja jej nie posiadam. Pod wpływem choroby wiele sie zmieniło w moich życiu, wiele nieuzasadnionych dezyzji za mną które mnie zniszczyły. Nie dajcie sie zwariować. Nie zróbcie z siebie tego co ja zrobiłem z sobą. Prosze Was, uważajcie na siebie...

Odpowiedzi

Portret użytkownika baudelaire

Przykre ze uwazasz, ze jestes

Przykre ze uwazasz, ze jestes zerem. Chyba powinienes skorzystac z pomocy specjalisty.

Portret użytkownika Thela

Myślisz, że jakaś laska

Myślisz, że jakaś laska tkwiła by uśmiechnięta przy jakims zerze? Wmawiasz sobie, że ktoś potrafiłby zrezygnować ze wszystkiego o tak o- bez celu? To nie tak...
Wizyta u specjalisty, leczenie i praca nad sobą (w miarę możliwości)- to powinno Ci pomóc.
Nie daj się Wink

To nie jest jakaś laska...

To nie jest jakaś laska...

Portret użytkownika Sangatsu

A ja apeluje do Ciebie!Tak do

A ja apeluje do Ciebie!Tak do Ciebie żebyś walczył nie poddawał się i najważniejsze UWAŻAJ NA SIEBIE!Naprawdę uważaj!Powodzenia!

Nie walcz z niczym, nie

Nie walcz z niczym, nie uciekaj od niczego, po prostu obserwuj.

Portret użytkownika Sangatsu

Ja mowie o

Ja mowie o chorobie...Excuser...

Portret użytkownika Black Hawk

Bądź mężczyzną i poskładaj

Bądź mężczyzną i poskładaj się do kupy.
Walcz!

Nikt nie lubi słabych , szczególnie psychicznie słabych.
Ty na razie jesteś zerem bo w to wierzysz.
Uwierz w coś pozytywnego i skończ się mazać.

Uczęszczam do psychologa od 2

Uczęszczam do psychologa od 2 i pół miesiąca. Problemy mam, szczególnie z otoczeniem...ogranicza mnie, nie moge być sobą, szukam własnego "JA" ale nie mam możliwości żeby poszerzyć swoje horyzonty...najgorsze jest to, że mam mase złych decyzji za sobą. To nie daje mi funkcjonować. Podejmowałem je pod wpływem choroby. Przykładem może być zmiana szkoły...Chodziłem do najlepszego LO w okolicy, przeniosłem sie do najgorszej szkoły w której uczą debile i uczą się debile...dlaczego? Nie rozumiem. Po prostu tak zadecydowałem a rodzice uszanowali tę decyzje. Naprawdę dziękuje wszystkim za słowa otuchy, pomagacie jak nie jeden dobry psycholog...

autorze! gość, który miał

autorze!
gość, który miał schizofrenię dostał nobla....

Portret użytkownika Guest

ja też rozdaję Noble i

ja też rozdaję Noble i Pulitzery:)

Portret użytkownika SteelBoy

Bycie nieskończonym, zerem to

Bycie nieskończonym, zerem to cel największych mistrzów duchowych Wink. Wtedy jesteś wyzwolony od wszelkiego rodzaju narkotyków, jak szukanie coraz to nowych dupci do ogarnięcia, wszystko jest w Tobie. Zaczynam się zastanawiać do czego wyewoluowało to całe PUA. Coś co kiedyś uchodziło za normalne teraz staje się wszystkim w życiu i jakie pociąga za sobą konsekwencje . Stary wszystko jest w Twoim umyśle . Zauważ że to tylko twoja ocena.

Portret użytkownika Piotr Nołbadi

W okresie, gdy miałem 16-19

W okresie, gdy miałem 16-19 lat, sam borykałem się z problemami natury psychicznej i emocjonalnej, a oczywiście do tego dochodziła fobia społeczna i myśli samobójcze. Jest tu zupełnie normalne, że nie ogarnia się w tym wieku otaczającego nas świata. Jesteś w fazie szukania siebie i swej tożsamości, dlatego normalnym jest, że można zbłądzić i kierować się nieodpowiednią ścieżką wewnętrznego rozwoju, wkręcając sobie w głowę dość dziwne i zupełnie niepotrzebne "filmy". Jedyną radą jaką mogę Ci dać od siebie, to po prostu to, abyś poszukał wewnętrznego "luzu". Postaraj się "wyjść z siebie" i być obserwatorem otaczającego Cię świata. Nie bierz wszystkiego na poważnie, bo się zamęczysz. Polecam Ci też zaangażować się całkowicie w trening jakiegoś sportu. Mnie akurat wyzwoliło bieganie. Smile)

Wierzę w Ciebie i w to, że dasz radę pozbyć się tego "balastu". Skoro ja dałem radę, to Ty też dasz! Smile) Pozdrówka!

Portret użytkownika SteelBoy

Pieknie Piotr Nołbadi, widzę

Pieknie Piotr Nołbadi, widzę że rozumiesz o co chodzi, obserwować to jest słowo klucz w tym wypadku, nie utożsamiaj się ze swoimi myślami bo tym kim sądzisz że jesteś to twoja ocena oparta na opiniach innych a ty dałeś sobie wmówić że ktoś może ingerować w twoje życie i tworzyć Ciebie . Przemyśl to .

Macie racje...wizualizuje

Macie racje...wizualizuje obraz siebie przez pryzmat innych...

Witam ponieważ jest to moja

Witam ponieważ jest to moja pierwsza aktywność na forum chciałem się ze wszystkimi przywitać.
Na stronie jestem ok. rok, jako user jakieś 3 miesiące.
Ten blog skłonił mnie do tego, aby pierwszy raz wyjść z "cienia" i podzielić się moją historią.
Tak więc moja historia zaczęła się od tego, że byłem zwykłym dupkiem (trwało to mniej więcej do połowy gimnazjum), w tedy postanowiłem się zmienić, bez strony, bez niczego po prostu czysta praca nad sobą, któregoś zimnego wieczoru na pewnym portalu napisała do mnie jakaś dziewczyna. Gadka szmatka (co lubisz etc.) po pewnym czasie gadki zaczęły być coraz bardziej pikantne i osobiste, a ja nie świadom niczego powierzyłem jej swoje szczęście... Tak, pokochałem ją tak jak jeszcze nikogo nie kochałem (przynajmniej tak mi się w tedy wydawało), nigdy nie wyznałem jej tego "uczucia", jednak byłem święcie przekonany, że jeśli ona jest dla mnie wszystkim to w drugą stronę działa to tak samo (czysta naiwność), sielanka trwała ok. pół roku potem wszystko zaczęło się pierd*lić, dowiedziałem się, że zawsze byłem tym "drugim" (alternatywą, czy jak kto woli)... Po tym byłem wyzuty ze wszystkiego, nie chciało mi się żyć, nie miałem ochoty na nic... wszystko co wypracowałem poszło się kochać... w tedy też poszedłem do technikum, tam poznałem dziewczynę, która była "impulsem" by żyć dalej (mimo, że wiem, że to tylko zauroczenie, nie chcę tego zje*ać) niemal w tym samym czasie trafiłem na stronę, przeczytałem lekcje Gracjana i zacząłem intensywnie pracować nad sobą, zmieniać się, pewność siebie, mowa ciała etc.
Dziś widzę na jakim dnie byłem i głęboko wierzę, że i Ty się z tego dna wydobędziesz, jeśli w ogóle tu jesteś i opowiadasz nam swoją historię to już jest krok w dobrym kierunku i idziesz w dobrą stronę! Smile
I tak opowiadając tylko po łebkach rozpisałem się jak cholera, sorry. Pozdro! Smile

"uświadomiłem sobie że jestem

"uświadomiłem sobie że jestem zerem" Nigdy nie byłeś i nigdy nie będziesz (bo to niemożliwe) zerem. Kobieta cię zniewoliła tym że posiada cechy których ty tak bardzo pragniesz czujesz się od niej uzależniony jak narkoman od heroiny bo tylko ona cię uszczęśliwi. Wiem o tym doskonale ,ale co by się stało gdybyś nagle dowiedział się ,że tą heroinę od zawsze masz w sobie ? Jak bardzo byłbyś od teraz zajebiście pewny siebie gdybyś dowiedział się o tym ,że jesteś wybrańcem i żyjesz nie po to by płakać a po to by się śmiać ?. Ludzie często załamują się gdy coś im nie wychodzi bo nie wiedzą ,że dzięki tym pełnym chwały porażkom mają szanse stać się istotą potężniejszą niżeli mogłoby się o tym marzyć. Nie pozwól aby ktokolwiek zabrał ci prawo do tego by być szczęśliwy. Co z tego że panna ma cechy ,które ty masz od zawsze z tym że uśpione ? To ty jesteś alpha i to ty masz jaja. Nawet jeśli wszyscy w ciebie zwątpili pokaż im że się mylili nie czekaj ani chwili Wink

Portret użytkownika SteelBoy

Dokładnie tak papusiek1.

Dokładnie tak papusiek1. Kurde może ten świat naprawdę zacznie się po mału zmieniać ?? Moje marzenie zostało by spełnione. Fajnie że po mału niektórzy zaczynają trybić. Jesteśmy nieskończoną energią, każdy z nas jest doskonały, Bóg nie mógłby czegokolwiek spartolić. Wyzwólmy się tylko od tych myśli które przeszkadzają dostrzec kim naprawdę jesteśmy . Wszystko jest w nas. Nie dostrzegamy szczęścia bo szukamy go na zewnątrz i upajamy się jakimś substytutem szczęscia,który kiedyś przeminie,( chyba że będziemy grać do końca życia kogoś kim nie jesteśmy) , po czym jak zaczyna brakować tego narkotyku takie są efekty. Piękno jest w nas...

Ty jestes wlasna energia,a Ty

Ty jestes wlasna energia,a Ty jestes wlasnym szczesciem, Ty jestes tym kims wyjatkowym , po swiecie moze chodzic 1000000000 tyle ludzi,ale to Ty sie wyrózniasz z posród nich taki jaki jestes, (nie mylic z arogancja), kazdy z nas jest poteznym czlowiekiem, nie ma co myslec zle, nie ma co myslec "jestem nikim" "nikt mnie nie lubi" "nie mam dziewczyny"
kazdy jest kims ! nie potrzebujesz akceptacji spoleczenstwa by czuc to cos ! nawet kobieta nie da Ci tej energi która przez Ciebie bedzie przeplywac jezeli tylko wlozysz w Siebie troche czasu i sil, czas i sila, to co Ci jest potrzebne, to nie jest cos co sie zmienia z dnia na dzien,ze dzis jestes zerem,a jutro jestes wspanialy i wielki, nie wizualnie...ale umysl, umysl to potega, jezeli tylko uwierzysz w to ze mozesz, jezeli uwierzysz, obalisz te wszystko mity i iluzje o Sobie, osiagniesz spokój, Twój umysl stanie sie wolny, stanie sie czyms wyjatkowym co Ci pozwoli na rozwój wiekszy niz niektórzy przez cale zycie osiagaja, nie pozwól zatruc Swojego umyslu ! walcz z calych sil , nie poddawaj sie przeciwnoscia losu ani bólem który mu towarzyszy !
"ból jest tylko tymczasowy, moze trwa minute, godzine, dzien a nawet rok,ale w koncu zniknie i cos innego zajmie jego miejsce"
(mówie oczywiscie tu wszystko o psychice która gra najwazniejsza role)
pozdrawiam Wink!

Współczuję Ci. Ja też się

Współczuję Ci. Ja też się zmagam z problemami ostatnio, tak się wziełem za siebie, nie wysypiałem, przepracowywałem, rozwój pełną parą i nawrót po kilku latach cholernej nerwicy która u mnie objawia się utratą świadomości i wszystkie inne problemy psychiczne. Po 1,5 miesiąca jakoś dochodzę do siebie ale kontakty z kobietami całkowicie zanikły. Życzę Ci zdrowia.

Ja mam bardzo podobny problem

Ja mam bardzo podobny problem do Twojego. Sam choruje na depresje, nerwicę, fobie społeczną od jakiś 5 lat. I byłem z dziewczyną 9 lat, tak byłem bo w końcu mnie zostawiła. Chyba sama tego nie wytrzymała i nie dziwie się, bo ostatnimi czasu tak się zintegrowałem z chorobą, że byłem nie do życia i sam jej powtarzałem że to nie ma sensu żeby ze mną siedziała (bo od kilku lat mieszkaliśmy razem), mimo że już mieliśmy brać ślub i zakładać rodzine ale ja nie dałem rady, a ona chciała mimo że byłem chory.
Ale jak w końcu odeszła to się załamałem nie powiem, bo dopiero teraz zrozumiałem co straciłem.
Ale wiem jedno, teraz się cholernie za siebie wziąłem i wiem że tak widocznie miało być bo inaczej bym wielu rzeczy nie zrozumiał, że rodzina jest najważniejsza i miłość przede wszystkim. Dzięki temu coraz bardziej pracuje nad sobą i jest myślę że coraz lepiej, chociaż jeszcze długa droga przede mną i dużo pracy.
Wiem że ciężko Ci w to teraz uwierzyć, ale zobaczysz wszystko będzie dobrze. Znam osoby które mają schizofrenie lub miały i funkcjonują normalnie. Głowa do góry, wszystko się ułoży zobaczysz. Zdrowia życzę