Witam wszystkich 
Nie mam zamiaru się bóg wie jak rozpisywać ale wyjdzie pewnie inaczej...
19 letni student, małe doświadczenie z płcią piękną, kilka pasji, które trochę zaniedbał, wstydliwy, mało pewny siebie poznaje dziewczynę na studiach, która po setkach sms'ów zostaje jego dziewczyną/całym życiem, przejmującym się każdą uwagą, oceną - tak widzę siebie z przed prawie roku.
Dużo się zmieniło... związek nie wyszedł, przytłoczony masą fochów i nie umiejący sobie poradzić z kobiecą psychiką. Frajer, który płakał w poduszkę, że coś nie wychodzi, zgubiłem się.
Znalazłem tą stronę, zacząłem dużo czytać i wziąłem sobie pewne motto do siebie i dalej jest ono dla mnie ważne:
"Kluczem do życia jest bieganie i czytanie.
Kiedy biegasz, jest taki mały człowieczek, który do ciebie mówi: jestem tak zmęczony, zaraz wypluję swoje wnętrzności, jestem tak bardzo zmęczony, nie dam rady biec dalej. I kiedy nauczysz się pokonywać tego małego człowieczka gdy biegasz, nauczysz się jak się nie poddawać, gdy rzeczy w twoim życiu staną się naprawdę trudne. Bieganie to pierwszy klucz do życia.
Czytanie. Powód, dla którego czytanie jest takie ważne. Gdzieś tam były miliony milionów, którzy żyli przed nami wszystkimi. Nie ma żadnego nowego problemu, który możesz mieć. Z rodzicami, ze szkołą, z chłopakiem, z czymkolwiek innym, nie istnieje problem, który możesz mieć, a którego już ktoś wcześniej nie rozwiązał i nie napisał o tym książki. Więc - kluczem do życia jest bieganie i czytanie."
Słowa Willa Smitha
Dotarło to do mnie. Już wiedziałem co mam zrobić. Od czego zacząć.
Jak myślicie... od czego zacząłem?
Od przesunięcia łóżka.
Tak... zacząłem od przemeblowania mojego pokoju, zacząłem porządkować sobie życie, ale najpierw musiałem zacząć od pokoju. Dużo zmieniłem, większe łóżko... inne rozstawienie, więcej miejsca, bomba.
No a później?
Zacząłem biec... biegłem na razie, by biec, przemyśleć wszystko, opróżnić umysł od złych myśli.
Wiecie co? Lepiej się poczułem, polecam!
Ale na tym się nie skończyło... biegłem coraz dalej, szybciej. Próbowałem przewalczać tego małego człowieczka w sobie, który mnie namawiał, żebym przestał.
Bieganie stało się moją pasją.
Później postawiłem sobie cele, które chcę osiągnąć:
1) Totalny spontan - "za 3 tyg 13. Poznań Maraton" - pomyślałem wtedy... "Ja nie dam rady? Zrobie to, zrobie to dla byłej dziewczyny, dla kumpli, koleżanek, dla rodziny, aż w końcu dla siebie. Ale wiecie co w tym było najciekawsze? Że ja wcale nie biegłem dla mnie, ani dla kogoś. Biegłem, by pokazać sobie i innym, że jestem coś wart, ale później się to zmieniło w coś innego, w radość. Nie wyobrażacie sobie co czułem biegnąc wśród tych ludzi i widząc kibiców, którzy krzyczeli: "Dacie rade! Wierzymy w was!". Niesamowite.
Dałem radę. Pokonałem samego siebie. Byłem szczęśliwy. Stałem się pewniejszy siebie, czułem, że teraz sobie ze wszystkim poradzę.
2) Zająć swój czas czymś pożytecznym. Zacząłem dorabiać sobie weekendami.
Za zarobione pieniądze kupiłem sprzęt do nagrywania kawałków gitarowych. Mega. A to nie koniec!
3) Zmienić obecny kierunek studiów na wymarzony(jednocześnie unikając spotkań z moją ex). Zmieniłem i nie żałuję tej decyzji. Rok w plecy ale uwielbiam ten kierunek. Zostałem starostą kierunku, na którym jest 90% dziewczyn. Nie muszę chyba wyjaśniać.
4) Tatuaż, który już dawno planowałem ale sie nie odważyłem. Termin mam na 13.12.12r. Ostatnio często mnie prześladuje 13... moja szczęśliwa liczba.
...
Cele cały czas sobie stawiam i do nich dążę konsekwentnie.
Zająłem się sobą fizycznie ale i psychicznie. Pojąłem jedną zasadę, złoty środek. Niby prosta zasada ale omijana przez wielu z nas - BĄDŹ SOBĄ i nie bój się tego. Oraz sprawdzanie małej zasady w terenie: "Miej wyjebane, a będzie ci dane".
Zacząłem się mniej stresować, byłem pewniejszy siebie, wiedziałem co chce i to robiłem. Stałem się bardziej otwarty dla osób. Nie jestem typem podrywacza, więc nie wychodziłem na "łowy". Mam zasadę: rób to co kochasz, a spotkasz osobę, którą pokochasz
Nawet się nieźle zarymowało.
Robię to co kocham i uwielbiam. Dalej biegam, uprawiam sport, pracuję, gram na gitarze, studiuję wymarzony kierunek... takiego chciałem siebie widzieć, kiedy stawiałem sobie cele.
Brakuje tylko „arcydzieła”, które będzie miało dla mnie duże znaczenie i przypominało o paru sprawach ale to zachowam już dla siebie. Ale to już niedługo
Życzę wszystkim, abyśmy odnaleźli SIEBIE i stali się tacy jakimi byśmy chcieli być w przyszłości: szczęśliwi i zadowoleni z własnych wyborów i celów.
Zapomniałem napisać... wiecie co jeszcze zacząłem robić? Czytać, czytać i jeszcze raz czytać. Czytam i staram uczyć się na błędach innych, by nie powtarzać tego samego. Polecam 
Odpowiedzi
Nie popadnij tylko w to, co
wt., 2012-10-30 23:56 — RadanosNie popadnij tylko w to, co ja i pewnie większość użytkowników tego portalu na początku - Mnóstwo teorii, zero praktyki. To Ci tylko namiesza w głowie. No, a poza tym powodzenia w realizowaniu kolejnych celów
Polecam Ci ksiazke Harukiego
śr., 2012-10-31 15:42 — baudelairePolecam Ci ksiazke Harukiego Murakamiego: O czym mowie, kiedy mowie o bieganiu. Jesli nie czytales oczywiscie. Pozdr.
Gratulacje, czerp z życia co
śr., 2012-10-31 16:02 — GepettoGratulacje, czerp z życia co się tylko da!
Ja z kolei polecę Ci "Przebudzenie" De Mello. Ta książka zawiera w sobie sens życia, pomaga w zmianie. Oczywiście na lepsze.
Powodzenia!
Bo w dobrym podrywie jest
czw., 2012-11-01 02:04 — RichieBo w dobrym podrywie jest bardzo ważna rzecz, jak dla mnie najważniejsza, nie teorie, nie materiały z puszki jak u Mysterego, ale sam Ty. Dobry podrywacz musi zajac sie najpierw soba, zeby zajac sie kobietami... " Bo musisz pokochac siebie, zeby innych kochac tez "
Wierze w Ciebie !
@Richie Dzięki, spodobał mi
sob., 2012-11-03 14:10 — Adiooq@Richie Dzięki, spodobał mi się Twój cytat: "Bo musisz pokochać siebie, żeby innych kochać też". Całkowicie się z tym zgadzam
Powodzenia w dalszym rozwoju
sob., 2012-11-03 14:39 — BBSPowodzenia w dalszym rozwoju