
MrSnoofie napisał bloga o obsłudze chujowych lasek.
Blog jak blog niby, są tutaj blogi, które bardziej do mnie przemawiają i mniej, ale jeszcze nigdy nie miałem tak, że przeczytałem bloga kilka razy pod rząd, raz za razem.
O co właściwie chodzi?
Ano o to, że on opisał coś do czego zabierałem się wiele razy, wiele razy się nad tym zastanawiałem i wiele razy nie potrafiłem wyciągnąć odpowiednich wniosków, a już na pewno nie w odpowiednim czasie. Do rzeczy jednak.
Izabelę, bo tak niewiasta z tej historii ma na imię poznałem zupełnym przypadkiem. Co jak co, ale od razu zwróciłem na nią uwagę - po pierwsze bardzo mi się spodobała jej świetna uroda, a po drugie bardzo spodobał mi się jej głos.
Od słowa do słowa i wyszło na to, że mamy podobne zainteresowania i podobne plany. To jeszcze nic, zgarnąłem numer od Izy i powiedziałem, że do niej zadzwonię. Tak też się stało, umówiliśmy się raz, drugi, trzeci. Dodatkowo wyszło na jaw, że Iza jest cholernie inteligentna, ma zasady i w ogóle to jeszcze nie poznałem takiej dziewczyny, a może nawet więcej ... nie poznałem w życiu takiej osoby. Zadziałało to również w drugą stronę.
Kilka następnych miesięcy to sielanka, ale po kilku miesiącach główna bohaterka zaczęła coraz dziwniej się zachowywać.
Właściwie to nie wiem czy już wcześniej nie było takich zachowań, może były, ale były do zniesienia i były na tyle rzadko, że tak naprawdę mogłem powiedzieć ' to nieistotne ', a może były tylko nie rzutowały na resztę, no wiecie - na pozostałe aspekty naszej relacji.
Ale o co chodzi, ano o to, że Iza zaczęła mieć coraz większe wahania nastrojów, chociaż nie wiem czy to dobre określenie.
Inaczej - coś co opisał MrSnoofie w swoim blogu, kiedy pannie zależy, ale robi wszystko, żeby pokazać, że jest jednak inaczej. Też wam przedstawię kilka sytuacji.
Sytuacja A: Zapowiada się świetna pogoda w weekend majowy, planuję już od dłuższego czasu wyjazd - najchętniej nad morze, planuję ten wyjazd z nią. Do wyjazdu pozostają dwa tygodnie, rozmawiam z nią o tym i słyszę: ' jasne, jadę nad morze, ale z ty ze mną nie jedziesz ', dlaczego pytam, a dlatego, że Iza chcę jechać z jakąś przyjaciółką, a przyjaciółka nie chce jechać ze mną. Jestem zdziwiony skąd taka zmiana, zły, że zostałem wystawiony, ale w końcu mówię ' dobrze, to jedź '. Zbliża się wyjazd, pozostają dwa dni i nagle dostaję telefon, głos na granicy płaczu ' a może byś jednak chciał pojechać, bo rozmawiałam z Gertrudą i ona jednak nie ma nic przeciwko '.
Sytuacja A przewijała się co najmniej pięć razy, zawsze przed każdym wyjazdem czy to jakiś sylwester, czy dłuższy weekend, zawsze jebane podchody i podobna argumentacja. Pod koniec naszego związku, zapytałem jedną czy drugą Gertrudę na osobności, czy rzeczywiście ma coś przeciwko żebym z nimi gdzieś pojechał. Gertruda wielkie oczy i tekst ' przecież to ty nigdy nie chcesz z nami jechać i Iza musi cię do tego długo namawiać '
Sytuacja B: Nie widzę się z Izą około tygodnia, była w innym mieście. Dnia kiedy ma wrócić do domu wydzwania do mnie od rana, pyta o plany, o to czy się dzisiaj zobaczymy. Uzgadniamy, że pojadę po nią na dworzec, jest podekscytowana, pisze mi jeszcze kilka smsów. Jadę na ten dworzec, okazało się, że spóźniłem się pięć minut. Po Izie nagle nie widać stęsknienia, po mnie owszem. Zaczyna się... afera o to, że spóźniłem się pięć minut, że musiała czekać na mnie na tym dworcu! Nagle słyszę, że skoro taki jestem, to ona wróci komunikacją miejską. Pytam o co jej chodzi, ona setki powodów, w końcu zajechałem na przystanek, wysiadła, trzasnęła drzwiami i wróciła do domu autobusem. Mnie szlag trafił. Co za furiatka, ale wiedziałem co będzie za 0,5 godziny - telefon, przeprosiny i słowa " może przyjedziesz do mnie ".
Dobra, koniec tych sytuacji. Zmierzam do tego, że z biegiem czasu robiło się coraz ciekawiej. Raz byłem tym zaskoczony - przede wszystkim tymi gierkami.
" Pokażę jak bardzo mi na Tobie nie zależy i kiedy pokażesz mi, że Tobie owszem, zależy to ja jeszcze bardziej pokażę jak mi nie zależy, ale kiedy ty sobie nic z tego nie zrobisz, to ja zacznę płakać i pokażę, że tylko blefowałam "
A dwa to problemy o nic, które miały mi pokazać jaki jest słaby, jak daleko mi do ideału. Coś w tym jest o czym pisał MrSnoofie, że nagle to co było twoją zaletą, staję się największą wadą. Dziewczę oczekuję ciągle czegoś innego, z tygodnia na tydzień.
Gierki robiły się coraz bardziej wyrafinowany i po prostu bolesne, a problemy były o coraz większe pierdoły - kłótnia o to gdzie zjemy obiad, czy o srajtaśmę...
Ta relacja była coraz bardziej toksyczna, a to trwało już dwa lata. Z dnia na dzień coraz gorzej. Pod koniec, kiedy zdarzała się chwila w miarę przyjemna, mnie już po prostu odwalało. Czułem się jakby to była jakaś cisza przed burzą, czekałem tylko na moment kiedy coś będzie nie tak, znajdzie się jakiś pretekst, zazwyczaj nie myliłem się, zawsze się coś znalazło, im byłem szczęśliwszy tym dostawałem z działa większego kalibru.
Były momenty kiedy już naprawdę miałem dosyć. Kiedy widziałem jak bardzo abstrakcyjna jest ta sytuacja i jak bardzo dziewczyna z którą mam do czynienia różni się od tej, do której coś poczułem. Kilka razy w czasie kłótni powiedziałem ' skoro tak, to nie mamy o czym rozmawiać, to koniec ' , wtedy zaczynał się płacze, ja wyczulony na to przytulałem biedną Izę. Na jakiś czas znowu był spokój, a później dalej to samo.
W końcu naprawdę nie wytrzymałem, dzień wcześniej kupiłem sobie paczkę fajek, wszystko przemyślałem jednego wieczora, następnego dnia pojechałem do niej i z nią zerwałem. Niby poczułem jakąś ulgę, ale....
Coś co mnie trapi do teraz, Iza zmieniła swoje zachowanie. Nie jesteśmy już od dwóch miesięcy, Iza chciała ze mną dalej utrzymywać kontakt, na początku jeszcze jako para. Z dawnych zachowań nic nie pozostało, przez kilka tygodni nie zrobiła ani jednego afery, nie doszło do ani jednej kłótni, ani razu nie wystawiła mnie. Ha, wystarczyło, że raz jej pokazałem, że w sumie to mi nawet na niej zależy i co... nie muszę mówić co było.
Wracać do tego już nie chcę, zbyt wiele mnie to kosztowało. Musiałbym perfekcyjnie grać, żeby to miało ręce i nogi.
Nie potrafię zrozumieć skąd biorą się takie zachowania. To jest tak abstrakcyjne dla mnie i tak bezsensowne. Ale chyba rzeczywiście nie ma się co nad tym zastanawiać. Rzeczywiście, to chyba chęć pokazania kto jest górą, ale co jest tego podłożem? A, i jeszcze nie potrafię tych dwóch rzeczy połączyć - Izy inteligentnej, z zasadami i Izy furiatki, małej rozwydrzonej dziewczynki.
Jak jesteś w takiej sytuacji, to rzuć to. Taka relacja nie ma najmniejszego sensu. Mi zajęło ponad 1,5 roku zanim to zrozumiałem.
Odpowiedzi
No to masz przykład tego co
sob., 2012-09-22 13:55 — lucky_7No to masz przykład tego co zauważyłem już dawno temu - zepsucia społeczeństwa. Paniusie szczute przez feministki chcą być coraz bardziej wolne, niezależne a w drodze ku temu zatracają swoją kobiecość i przyjmują cechy których nie powinna mieć kobieta. Naczytają się tych bzdur w gazetach, naoglądają romantycznych filmów rodem z USA i myślą, że to facet powinien starać się o dziewczynę wszystkimi możliwymi sposobami, że niby powinien ją adorować, zabawiać, fundować jej wszystko. Dziwne istoty, jeszcze 80 lat temu nikt nie wpadłby na to, że w 21 wieku kobiety będą rządziły państwami, firmami i tak dalej. One po prostu chcą robić coś, co jest sprzeczne z ich naturą, coś do czego się nie nadają, stąd później są na świecie takie Izy wykarmione ideami tępych feministek. Dodatkowym gwoździem do trumny jest jej uroda - skoro mówisz, że jest ładna to wie, że jeśli tylko zachce to będzie miała dookoła 10 służących, bo nie da się ukryć, że zepsucia doznały na tym świecie tylko kobiety. Ale jeśli nie masz sobie nic do zarzucenia w relacji z nią to jest w porządku. Ja na Twoim miejscu powiedziałbym jej wprost to co tu napisałem, nie ma co owijać w bawełnę, jak się obrazi to trudno, jak się popłacze to jeszcze lepiej bo znaczy, że zrozumiała. Jak nie chcesz już z nią być to powiedz jej, że to będzie dla niej nauczka na przyszłość. A jeszcze z ciekawości, ile ona ma lat?
Pozdrówki.
,, bo nie da się ukryć,
sob., 2012-09-22 15:02 — Chojan25,, bo nie da się ukryć, że
zepsucia doznały na tym świecie tylko kobiety" oj lucky lucky z tym się nie zgodzę. Kobiety robią tylko to na co im sami pozwalamy. A robimy to z różnych powodów. Jedni żeby zaruchać, inni dla świętego spokoju, a jeszcze inni dlatego, że uważają, że wszyscy ludzie są tacy sami(co jest bzdurą bo ja np. nie dam rady dzieciaka pilnować, gotować i sprzątać jednocześnie ale za to jakaś dziewczyna nie zapewni sobie sama oparcia psychicznego). Tak więc wszyscy staczamy na dno my nie znajdziemy nie pojebanej dziewczyny a one pewnego siebię i odpornego na manipulację faceta. No i nie wspomniałem o metroseksualistach i innych tego typu wynalazkach.
tak jak blogi mr.snofiego
sob., 2012-09-22 16:53 — matt1990tak jak blogi mr.snofiego opisuja moja byla dziewczyna tak samo wygladala hisotria mojego zwiazku tez okolo 2 lata. zalezy jak to liczyc bo wiele razy sie jebalo. dla mnie ta osoba miala dwie twarze jedna jak bylo wszystko dobrze, listy milsone, zajebiste mmsy ktore mnie nakrecaly na bzykanie, gadanie i pszyslosci, zajabiste kolacje i wszytko inne co chcialem, totalnie zaangazowana. druga twarz, niewiem czego chce, juz chyba Cie nie kocham, jaki to ma sens. jak stawala sie ta druga osoba to az mnie drescze przechodzily bo nie wierzylem,ze z dnia na dzien mozna sie bylo tak zmienic. skonczylem ten zwiazek tak jak Ty pod koniec czerwca tego roku. i teraz mam gdzies nie pisze ani nic. ona juz zaczyna jakies podchody, niewiem co chce,ale juz pisze co u mnie? stalyt tekst co tydzien jak Twoej kolano?(bo mam kontuzje). kiedys duzo dla mnie znaczyla,ale poprotu nie widzie w niej kobiety na cale zycie,a takiej docelowo szukam i ja i TY. wiec jesli sie meczysz to olej to. stary i raczej one sie nie zmienia. moze do tego trzeba dorosnac bo moja ma 21 lat. wiec jeszcze duzo przed nia i przedemna. niewiem czy starsze tez tak robia.
Mam to samo a właściwie już
sob., 2012-09-22 18:06 — jacatMam to samo a właściwie już miałem.
Wyglądało to mi jakoś na rozdwojenie jaźni zwroty o 180 stopni.
Przed każdym grillem, spływem kajakowym, urlopem, wycieczką, stawała się jakaś sfohowana mniej dostępna. Wydaje mi się że wykorzystywała takie okazje żeby coś ugrać ale po co przecież miedzy innymi ja to robiłem też dla niej.
Kobieta bardzo sprawiała zakochana a następnego dnia miała na wszystkich wylew.
Właśnie jestem na etapie dostawanie od niej jakiś sms bo pewnie jeszcze do niej nie dotarło że to już skończone.
Jak mi chłopacy poradzili przemyślałem to wszystko i jak dla mnie to szkoda życia znajdę inną NORMALNIEJSZĄ, STABILNIEJSZĄ .
Powiem że często bywają takie
sob., 2012-09-22 18:39 — VanityFairPowiem że często bywają takie sytuacje i ja jako kobieta nie umiem ich wyjaśnić. Czasem nie rozumiem swoich koleżanek, czasem nie rozumiem dlaczego ja jestem wkurwiona skoro pan X tak się stara i racjonalnie rzec biorąc jest okej. Do końca nie wiem czy to tylko kwestia płci czy może po prostu zdarzają się osoby zbytnio rozchwiane emocjonalnie.
Są przeciez też faceci którzy jednego dnia zawalają ustalony plan upijajac się z kumplami , żeby potem przepraszać i gloryfikować ważność związku. Jednego dnia milcząco obojętny żeby następnego przypommnieć sobie o dawno wypowiedzianej przez kobietę zachciance i w ramach rekompensaty ją spełnic ( taki przykład obrazujący). Ja znam conajmniej kilku facetów w zwiazkach, ktorzy są rozchwiani i bardzo impulsywni.
Istotą kobiecości i bycia dojrzałą do związku jest właśnie poniekąd opanowanie własnych emocji i panowanie nad sobą. Nad myslami ktora podpowiadają zle. Pewne sytuacje trzeba oceniać racjonalnie, a pewne poddać emocją i nie rowazac ich logiką i tym co powiedzą inni. Uswiadomienie sobie czy to ja chce byc częścią życia faceta, czy to on chce mi pomoc budować moje, czy budujemy nasze nowe życie. Jak się nie ma w sobie rozbudowanego systemu poczucia własnej wartości, własnego celu, wyczucia kiedy jestem spełniona a kiedy mogę zrobić wiecej.. to Jak ma kobieta wysyłać ustabilizowane i jasne informacje w przestrzeń??
Boże ale mi babski bełkot wyszedł:D
Czy dobrze rozumiem, puentą
sob., 2012-09-22 19:45 — lucky_7Czy dobrze rozumiem, puentą Twojej wypowiedzi jest to, że dziewczyna zachowuje się tak bo nie wie jak powiedzieć chłopakowi, że coś jej w związku nie pasuje? Jeśli tak to mówienie tutaj o jakiejś dojrzałości nie ma sensu, dojrzały człowiek rozmawia o problemach a nie gra w gry którymi rani osobę którą kocha.
Nie wychwyciłeś mojego
sob., 2012-09-22 21:59 — VanityFairNie wychwyciłeś mojego smaczka. Ona chce byc w tym związku tylko realizuje go poprzez granie emocjami i zadowalania swojego rozchwianego ego. Poza tym nie mówimy tutaj o dojrzałosci.. Połowa tematów na forum jest nie dojrzała (dotycząca problemów w związkach)
'Rzeczywiście, to chyba chęć
pon., 2012-11-19 22:27 — TheAF'Rzeczywiście, to chyba chęć pokazania kto jest górą' - masz tutaj 100% racji.
Czytając tego bloga czułem się jak bym znał go na pamięć...