
Ten post jest kopią z mojego oficjalnego bloga, który prowadzę. Myślę, że warto skopiować tutaj treść. Uważam, że te myśli można doskonale odnieść do Inner game w kontekście Uwodzenia. 
***
Dobrze się zabawiłem przez ostatnie dwa tygodnie. Z jednej strony balety urodzinowe, z drugiej dobre koncerty, a zupełnie inaczej jest oglądać seriale. Taka czysta rozrywka daje radość i poczucie spełnienia. Nie da się ukryć, że każdy człowiek chce się bawić, to jest jednym z najważniejszych celów życiowych obok szczęścia i samorealizacji. Czy jednak coś wynosimy jeszcze z rozrywki, oprócz przyjemności?
Idźmy jednak po kolei. Ostatni mój pobyt w mieście Kopernika zaowocował, nie tylko załatwieniem kilku pilnych spraw, lecz również czasem spędzonym ze świetnym towarzystwem. Było składanie życzeń, tańce, rozmyślania życiowe, żarty, dyskusje na mniej lub bardziej poważne tematy. Niby to jest niewiele, jednak buduje to relacje w sposób niesamowity, dodatkowo człowiek rozwija swojego ducha. Nie czuję ani trochę, że zmarnowałem czas, który teoretycznie można było poświęcić rozwijaniu się. Wręcz przeciwnie: jest znacznie korzystniej.
Nie ukrywam, że polały się też znaczne ilości alkoholu. Wiadomo, że to nie jest najzdrowszy sposób rozluźnienia, jednakże jest on zdecydowanie bardzo przyjemny i dający dobre samopoczucie. Każdemu kto ma zamiar ludziom zakazywać picia, mówię stanowcze nie!
Ten weekend przyniósł festiwal rockowy. Pierwszego dnia było ocenianie kapel, rock’n rolowe szaleństwo pod sceną i uważne słuchanie tekstów. Na każdym zespole co innego, inne wrażenia. Drugiego dnia skupiłem się na odnawianiu starych znajomości oraz poznawaniu nowych ludzi (głównie kobiet). Nawet się nie spodziewałem, że sprawy się tak potoczą. Spodziewałem się zastać dobrą zabawę jedynie na dwóch kapelach, a tu każda minuta była wartościowa.
Ostatnią przyjemnością na jaką sobie pozwoliłem jest gra komputerowa. Klasyk wśród gier czyli Diablo II na nowo obudziło chęć coraz to szerszego udoskonalania avatara wraz ze swoją zręcznością gry. Prosta gra ale wymaga cierpliwości by stworzyć naprawdę dobrą postać.
No ale tak właściwie do czego zmierzam? Otóż te ostatnie dni dały mi do myślenia. Stwierdziłem, że tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak strata czasu. Wszystko przynosi człowiekowi jakąś korzyść i doświadczenia nowe. Pozornie może się wydawać, że traciłem czas, który mógłbym lepiej spożytkować. Jednak tu kolejno: wzmocniłem relacje, otworzyłem się na nowe sytuacje i trenowałem samozaparcie. Kilka elementów rozwijających życie zdobyte poprzez rozrywkę.
Nie twierdzę jednak, że można odpuścić wykonywanie obowiązków i rozwój osobisty. Sam będę miał przez najbliższe tygodnie duży nawał pracy. Ba robienie tego jest oczywiście znacznie bardziej rozwijające. Chodzi mi o to, że nie należy sztywno ujmować się w ramy, rozpaczać nad każdą minutą. Trzeba cieszyć się i korzystać ze wszystkiego co przynosi życie. Od rzeczy przyjemnych, poprzez obowiązki, interesy, treningi po przykre sytuacje. Trzeba spojrzeć z pozytywnej strony. Czasu nie można cofnąć, można inaczej rozumieć przeszłość.
Odpowiedzi
Też byłem na Fama Rock w
pon., 2012-09-03 13:00 — karendtTeż byłem na Fama Rock w Iławie, w piątek poszedłem w takie pogo, że jeszcze dziś( poniedziałek po południu) ledwo chodzę. Siniaków nie liczę.
Pierwszy raz w życiu na takie coś sobie pozwoliłem, no i jeszcze spałem na materacu pod gołym niebem w centrum miasta.
Także u mnie tez weekend do przodu.
Hehe Ja tam w pogo za mało
pon., 2012-09-03 20:36 — politycznyHehe
Ja tam w pogo za mało byłem by nabrać takich uszkodzeń. Postanowiłem wtedy zrobić coś nietypowego. Na Corruption zamiast pogo to brałem dziewczyny kręcące się w pobliżu i tańczyłem. Efekt i wrażenia bardzo dobre.