
Blog nie jest o uwodzeniu nie jest też związany z tematyką panującą na forum, jest to blog który po prostu musiałem napisać chociażby dla siebie. Jak nie chcesz to go nie czytaj.
02.08.2012r ostatnia moja służba przed długim urlopem. Ostatnia ale bardzo pamiętna.
Godzina 7.00 przyjęcie służby, odczytanie rozkazu nastąpiło wyczytanie nazwisk osób które mają dziś służbę i rozmieszczenie ich na różnych samochodach. Nastąpiło sprawdzenie całego sprzętu na garażu w samochodach itd.po sprawdzeniu sprzętu nastąpiło uderzenie w dzwon, w tym momencie przyjąłem służbę i jestem już w podziale bojowym. Po przyjęciu służby każdy udał się do swoich zwykłych porannych zajęć. O godzinie 9 nastąpiło sprawdzenie łączności w radiostacjach z MSK (miejskie stanowisko kierowania) po sprawdzeniu łączności dowiedzieliśmy się z chłopakami ,że jedziemy na JRG3 i JRG6(jednostka ratowniczo-gaśnicza) w celu szkolenia i zapoznania się ze sprzętem na tych jednostkach a później do MSK(miejskie stanowisko kierowania-to stąd dysponowane są wozy strażackie do przeróżnych akcji to również tu ludzie dzwonią o pomoc albo też niestety jaja robią)Dojechaliśmy do jednej jednostki potem do drugiej i na końcu do MSK, generalnie nuda nic specjalnego. Po powrocie do bazy udaliśmy się na obiad i jak to czasami bywa udaliśmy się do sypialni na drzemkę.
Godzina jakoś przed 17.00 ze snu wyrywa nas zapowiedź dyspozytorki brzmiący następująco:
„Uwaga GBA(średni wóz gaśniczy) i GCBA(Ciężki wóz gaśniczy) alarmowo miasto x autostrada A2 w kierunku na Świecko 156km wypadek samochodu osobowego” I alarm, tętno razy 300, adrenalina n maxa, biegniemy wszyscy na złamanie karku do garażu by ubrać się jak najszybciej, nagle słychać w radiostacji ,że również koledzy z jednostki stacjonującej nie daleko nas także wyjeżdżają na ten wypadek ciężkim samochodem ratownictwa drogowego, oraz strażacy z ochotniczej straży pożarnej z miejscowości obok myślę sobie o kurwa będzie konkret skoro tyle samochodów wysyłają. Wsiadam do samochodu dowódca zgłasza wyjazd dwóch wozów i zapierdalamy jak się da kierowca też sporo ryzykuje bo jest za nas odpowiedzialny a gdy wpierdoli się w jakiś samochód na skrzyżowaniu to będzie ogromny problem. W drodze dowódca się pyta kto się czuje się na siłach z ratownictwa medycznego by w razie czego być przy poszkodowanym? (pomyślałem sobie ,że ja) widać z daleka zator na autostradzie omijamy coraz więcej samochodów stojących w korku. I zaczyna się. Dojeżdżając do wypadku dowódca odwraca się i mówi ze zmartwioną miną „panowie będziemy cieli samochód” miał rację samochód poważnie uszkodzony , uderzenie boczne w słup zrobiło swoje również z kierowcą. Dowódca zgłasza meldunek „998 250-22 i 250-25 na miejscu, siły i środki nie wystarczające” i krzyczy niech ktoś przejmie nadlatujący LPR(lotnicze pogot.rat.) ja biegnę po torbę R1(torba ze sprzętem medycznym) ktoś tam wyciąga pachołki i deskę ortopedyczną ,ktoś chyba pobiegł przyjąć śmigłowiec by mógł bezpiecznie wylądować. Generalnie chaos, stres jak chuj pierwszy raz jestem na takim poważnym wypadku. Koledzy przystępują do cięcia samochodu, ku**a samochód ma wzmocnione słupki (sportowa fura) i są problemy z przecięciem, dowódca krzyczy żeby się odsunąć będziemy odciągać samochód za pomocą stalowej liny od lawety bo był wbity w słup i nie było można jak go ciąć, ok. udaje się samochód odciągnięty od słupa, chłopacy zaczynają ciąć… ni chuja nie daje rady nasz sprzęt, samochód ciężki ratownictwa drogowego jeszcze do nas nie dojechał więc jesteśmy zdani na siebie… Po pewnym czasie udaje się jakoś drzwi rozepchać sprzętem hydraulicznym , do środka wchodzi kolega który stabilizuje głowę poszkodowanemu, ja zakładam kołnierz ortopedyczny na szyje, kolega sugeruje ,że już za późno nic nie zrobimy ale ja mam jeszcze nadzieje. Kilka chwil później dojeżdża samochód ochotniczej straży pożarnej, biegnę pokazać im gdzie mają się zatrzymać i pomagam im się rozwinąć mówię do kolegi który przyjechał tym samochodem „tniemy samochód, spokojnie nie denerwuj się” (strasznie zdenerwowany był, jego też pierwszy taki wypadek) biegniemy do poszkodowanego którego wyciągają ratownicy wraz z kolegami z jednostki na nosze a potem nosze kładą na ziemie i przystępują do RKO (reanimacja krążeniowo-oddechowa) Nadjeżdża kolejny samochód z jednostki w której chce za rok po szkole pracować, SCRD (specjalny ciężki ratownictwa drogowego)większość ratowników stoi nad poszkodowanym, dwie osoby ode mnie z samochodu trzymają specjalną folię by gapie nie widzieli poszkodowanego, ktoś tam trzyma tlen ktoś zaopatruje rany , ja z kolegą tniemy nogawki od spodni by sprawdzić rany nóg i zapiąć pasami na nogach. Zaczyna się… po kilku minutach jest zamiana kolega się zmęczył i musi go ktoś podmienić na reanimacji podmienia go kolega, zamieniają się ja chce być następny, czuje straszny stres dowódca każe mi zdjąć hełm i rozebrać się do koszulki czekam w niepewności aż drugi kolega się zmęczy jakieś 5 min mija czas na mnie… zaczyna się leżę na kolanach obok poszkodowanego który nie oddycha, nie ma tętna , żadnych oznak życia… lekarz mówi jeszcze 5 sek.:
-3
-2
-1 zaczynaj
Kurwa reanimuje człowieka, nie fantoma ale człowieka po raz pierwszy w życiu spotykam się ze śmiercią w cztery oczy pytam się czy dobrze? Lekarz mówi „dobrze tylko trochę mocniej uciskaj tak z 3mm)
-„kurwa mocniej, a co jak złamie mu żebra”-myślę
Patrzę poszkodowanemu w oczy „stary oddychaj cokolwiek, daj jakiś znak ,że to co robię ma jakiś sens kurwa nie poddawaj się”-myślę
Ratownicy medyczni wymieniają się zdaniami na temat obrażeń poszkodowanego
-„ widzicie jak puchnie mu twarz? pęknięta podstawa czaszki, poważne obrażenia wewnętrzne”
- „dasz radę?”-pyta się lekarz
-pewnie ,że dam-odpowiadam, ale w myślach(„ kurwa nie wiem czy dam rade nie czuję rąk wszystko mnie już boli niech mnie ktoś zmieni, ale muszę dać radę muszę…”
-„jeszcze 30 sekund” mówi ratowniczka medyczna
-X
-x
-x
-koniec… przerywamy już nic nie da się zrobić…lekarz stwierdził zgon.
Próbowałem ale nie udało się trudno. Wracamy do bazy. W bazie wymieniamy się spostrzeżeniami z dowódcą i podziękowania z jego strony za akcję (gdyby z nami jechał inny dowódca to pewnie wszyscy byśmy posrali się w gacie a ten ma ogromne doświadczenie to ,że on z nami był sprawiało ,że każdy wiedział co ma robić i stres był mniejszy wszyscy ogarniali najlepiej jak mogli- oby więcej takich dowódców)
Godzina po 18 idziemy na kolację, po kolacji kolejna zapowiedź:
Uwaga: GBA i GCBA alarmowo miasto X ulica xx/xx jakiś pożar (nie pamiętam co dokładnie bo w momencie alarmu nie słyszałem co było w zapowiedzi bo w wyniku stresu, adrenaliny nie dociera do ciebie co się dzieje, koledzy też za bardzo nie wiedzieli czego się spodziewać) Również na złamanie karku zapierdalamy przez całe miasto, w ruch idą wszystkie klaksony i syreny (uwielbiam jak kierowca wydobywa z samochody wszystkie możliwe dźwięki i do tego trombi hehe) dowódca w czasie jazdy mówi panowie uszykujcie sobie maski i w razie czego aparaty ODO(sprzęt ochrony dróg oddechowych) na radiostacji słyszymy jednostki które dojechały przed nami… okazało się ,że to tylko pożar śmieci na złomowisku i dyspozytor wycofuję nas do bazy kolejna akcja zaliczona przyjeżdżamy do bazy i musimy umyć samochody bo zawsze wieczorem do 22 samochody muszą lśnić myjemy autka i dochodzi godzina 22 większość strażaków idzie na nocne czuwanie do swoich łóżek ja również ale mam wrażenie ,że w nocy coś jeszcze będzie godzina po 23 kolejna zapowiedź wyrywa nas ze snu;
Uwaga GCBA alarmowo miasto X alarmowo pożar budynku mieszkalnego i garażu
Myślę sobie kurwa nie mój samochód( ja byłem obsadzony na GBA) a na taki konkretny pożar bym się przejechał, młody jestem a doświadczenie się przyda ale trudno idę spać dalej. Rano godzina 6.00 pobudka, poranna toaleta i śniadanie.
Godzina 7.00 zmiana służby, zmiana przyjmująca służbę gruntownie sprawdza samochody i każdy sprzęt w środku czy wszystko działa i czy wszystko znajduje się na swoich miejscach. wszystko jest ok. więc zmiana przyjmująca przyjmuje a my zdajemy.
Jaki z tego morał?
Nie poddawajcie się nawet gdy szanse są praktycznie żadne to NIE PODDAWAJCIE SIĘ!!!!
Długo się zastanawiałem czy umieścić tego bloga na stronie ale doszedłem do wniosku ,że same blogi są o uwodzeniu a jak ja napisze coś nowego to może ktoś to przeczyta z zaciekawieniem, chciałem wam przedstawić jak wygląda służba w Państwowej Straży Pożarnej ale wszystkiego wam nie byłem w stanie opisać musieli byście to przeżyć. To jest moja pasja całe moje życie i mam gdzieś co sobie pomyśleliście o tym blogu może i się chwalę ,że jestem strażakiem i macie rację lubię się tym chwalić ale uważam się za normalnego człowieka a nie za jakiegoś bohatera.
Life is Kadet
Odpowiedzi
Szacun.Ja bym nie wytrzymał
pon., 2012-08-27 10:14 — Fanir.Szacun.Ja bym nie wytrzymał takiej presji i adrenaliny...Masz bardzo ryzykowną prace, ale tak patrząc na nią pod względem uwodzenia...Napewno masz silny charakter, masz sporo historii, a kobiety lubią takie historie i ludzi, którzy ponoszą ryzyko.I jeszcze jedna korzyść... Jeśli na codzien ratujesz życie ludziom i spotykasz sie z takim stresem, to na pewno podczas podejscia do obcej kobiety żaden strach Ci nie towarzyszy...pozdro.
ja osobiscie jestem
pon., 2012-08-27 10:39 — sneakyxxja osobiscie jestem strazakiem w OSP tylko
wiec co nieco wiem o wyjazdach do pozarów , wypadków .
I tu się mylisz bo podczas
pon., 2012-08-27 11:23 — RycerzFlorianaI tu się mylisz bo podczas podejścia do kobiety jest mega strach ;D
heh. Ja mam prawie co dyżur
pon., 2012-08-27 13:59 — dickinsonheh. Ja mam prawie co dyżur same dramatyczne wyjazdy. Jakbym miał tak opisywać to bym sie zapisał na śmierć.
Straz ma taki dramatyczny wyjazd 6-8 w miesiacu a my 15-25 w tyg - fajnie nie?
Ratownictwo medyczne w PSP? to sie tylko tak nazywa żeby fajnie brzmiało a w rzeczywistosci jest to 60(albo i mniej) godzinny kurs KPP. Ratownictwo Medyczne (czyt. Medyczne Czynnosci Ratunkowe -3 lata licencjat lub 2 lata studium.) istnieją w Pogotowiu Ratunkowym a wykonują je Ratownicy Medyczni.
Nie piszę złosliwie bo szanuje Straz Pożarna i jest ona niezbędna, ale wielu Strazaków powinno ochłonąć.
Oczywiście gratuluję wybranej profesji, mam nadziję ze masz z tego taką samą wewnętrzna satysfakcje co i ja.
P.S „ kurwa nie wiem czy dam rade nie czuję rąk wszystko mnie już boli niech mnie ktoś zmieni, ale muszę dać radę muszę…”
Bardzo nie profesjonalne... ale to juz sam sobie to przemyśl
Z całym szacunkiem do Ciebie,
pon., 2012-08-27 14:51 — kosikredkiZ całym szacunkiem do Ciebie, ale po przeczytaniu tego wyobraziłem sobie Ciebie jako nieogarniętego człowieka... chyba nadal trzymają Cie emocje związane z tą akcją.
Laik czytając taki blog pomyśli no fajnie gość jest strażakiem i doświadcza takich traumatycznych wydarzeń.
Ja jako Ratownik Medyczny po licencjacie i strażak OSP w jednym takiego wpisu bym nie zamieścił, bo nie wiem czemu miałby służyć.. dowartościowaniu się, pokazaniu, że jest się prze ch..? Nie na tym ma polegać praca, którą wykonujemy
btw. RKO to nie reanimacja a resuscytacja (a to dwa różne pojęcia)
Pewnie łatwo powiedzieć, ale
pon., 2012-08-27 14:56 — ThelielPewnie łatwo powiedzieć, ale fajnym sposobem na takie typu akcje, jest medytacja i technika uwalniania emocji
Blog mi spadł z nieba...
pon., 2012-08-27 18:03 — THISemptyLOVEBlog mi spadł z nieba... Startuje do osp na kurs podstawowy... Eee ile kilo waży sprzęt w jakim sie gania (butla aparat itd) bo bd musial w tym kilometr biec na egzaminie i nie mam pojecia jak sie przygotowac. A druga rzecz że z jedna panna chciałem sobie właśnie odpuścić.. Widze ten blog specjalnie dla mnie napisałeś, teraz znów musze pomyśleć... Ale męczy mnie już bieganie za nią... Z drugiej strony nie ma już takich dziewczyn... Eh tak źle i tak nie dobrze
Pozdrawiam
Blog mi spadł z nieba...
pon., 2012-08-27 18:03 — THISemptyLOVEBlog mi spadł z nieba... Startuje do osp na kurs podstawowy... Eee ile kilo waży sprzęt w jakim sie gania (butla aparat itd) bo bd musial w tym kilometr biec na egzaminie i nie mam pojecia jak sie przygotowac. A druga rzecz że z jedna panna chciałem sobie właśnie odpuścić.. Widze ten blog specjalnie dla mnie napisałeś, teraz znów musze pomyśleć... Ale męczy mnie już bieganie za nią... Z drugiej strony nie ma już takich dziewczyn... Eh tak źle i tak nie dobrze
Pozdrawiam
Powodzenia. Szacun dla takich
pon., 2012-08-27 19:40 — JuanPowodzenia. Szacun dla takich ludzi jak ty.
Ubranie wazy jakies 15 kg +
wt., 2012-08-28 08:23 — RycerzFlorianaUbranie wazy jakies 15 kg + butla ponad 20kg, dickinson myślisz ,że my nie mamy nauki taki mądry jesteś w ratownictwie medycznym i ok a wejdź w ogień zobaczymy czy dasz radę ciebie przygotowują do udzielania pierwszej pomocy nas do wszystkiego nie dziw się ,że miałem stresa jak byłem na pierwszym takim wypadku. Pamiętaj ,że my musimy uczyć się nie tylko o przed medycznych rzeczach ale o stabilizacji pojazdów o technikach cięcia samochodów o katastrofach budowlanych o technikach gaszenia pożarów jest tego mnóstwo nas do wszystkiego wysyłają nawet do kota na drzewie więc kurna nie mów mi co wy macie jak nie wiesz co my mamy. A blog nie powstałby się do wartościować albo dlatego ,że mam jakiś uszczerbek na psychice i muszę się wyżalić , napisałem ,że jak nie macie zamiaru to go nie czytajcie, on jest dla ludzi ciekawych jak ten zawód wygląda i ogólnie dla mnie.
Nie denerwuj się. Naucz się
wt., 2012-08-28 07:02 — dickinsonNie denerwuj się. Naucz się nazywać rzeczy po imieniu i róznicować je. LAIK udziela pierwszej pomocy, STRAŻAK Kwalifikowanej Pierwszej Pomocy, a Ratownik Medyczny: Medyczne Czynności Ratunkowe. A od KPP do MCR jest potężna przepaść. O to mi chodzi. Nie kwestionuję innych działań PSP.
Widzę że nie da się Tobie przegadać. Proponuję iść na wolontariat do Pogotowia Ratunkowego i pojezdzić w karetce z ratownikami medycznymi. Wteeedy zobaczysz duze różnice i jeśli masz jaja i jesteś facet to przyznasz mi rację. Masz w chuj wolnego więc przez 2-3 miechy możesz sobie trochę pojeździć w karetce;)
Nie dziwię się że miałeś stresa. Mi zawsze skacze adrenalina.
Jest coś takiego jak
wt., 2012-08-28 08:17 — RycerzFlorianaJest coś takiego jak wolontariat w pogotowiu?? o kurcze i co normalnie do zdarzeń będę jeździł na karetce??? Zamierzam w przyszłości iść do szkoły medycznej bo mam zamiar jeździć też na karetce ale fajnie by było sprawdzić w praktyce jak to wygląda.
Idz do najbiższej stacji
wt., 2012-08-28 09:14 — dickinsonIdz do najbiższej stacji ratownictwa medycznego i się spytaj. U mnie w mieście nie ma z tym probemu. Tyle, że nie wiem czy trzeba miec zaczętą szkołę czy nie. Idz na studia RatMed. Do PSP tez Ci się to bardzo przyda.
Dickson, kolego nie tak do
śr., 2012-08-29 19:31 — misiuraDickson, kolego nie tak do końca to wszystko wygląda jak Ci się wydaje.
Praca w PSP ma swoją specyfikę i zasadniczo się różni.
Przede wszystkim ma charakter służby, która sama w sobie jest już stresujaca (jeśli byłeś w wojsku wiesz o czym mówię, jeśli nie - poprostu miej to na uwadze). Wachlarz różnych zadań jakie się wymaga od strażaka, czyli od "czołgania się" w ogniu przez ratownictwo lodowe i włazenia po koty do sprzątania koszarow. Za wszystko jesteś rozliczany jak w wojsku (jeśli masz durnych przełożonych tym gorzej dla Ciebie). Nigdy nie wiesz czy będziesz leżał na wozie w koszarach czy będziesz zasowal 24h przy czym większym.
Gdy zadzwonią dzwony masz 30-40 sekund na zejście lub zjazd na dol (nie wszędzie są czynne zeslizgi), założyć ubranie specjalne, hełm, wsiąść do wozu i zapiac pasy.
Rat med. w mieście w którym pracuje, wyjeżdża na interwencję, od momentu przyjęcia zgłoszenia 5 minut! Mniej więcej wiesz co będziesz robił (przynajmniej w jakim zakresie). Jest jeszcze mnóstwo różnych aspektów.
Podsumowując. Rat med jak i strażak mają różne zadania i specyfikę pracy. Zbyt pochopnie osadzasz kolegę jeśli nie byłeś nigdy strazakiem, a tym bardziej posadzajac go o nie profesjonalizm (kompletnie niedorzeczne!).
Bardzo szanuje pracę rat med bo robicie rzeczy godne podziwu. Mam nadzieję że choć trochę otworzyłem Ci oczy dlaczego Rycerz opisał tak swoje emocje (ciekawy jestem co Ty byś przeżywał w takich okolicznościach).
Sorry za ewentualne błędy w pisowni - pisałem z tel.
Pozdrawiam
Misiura. Obydwoje nie
pt., 2012-08-31 09:45 — dickinsonMisiura. Obydwoje nie widzicie do czego biję. Wciąż próbujecie otwierać mi oczy na specyfikę pracy PSP, nie potrzebnie bo ja to wszystko wiem. Mi chodzi jedynie o Ratownictwo Medyczne. Nie będę o tym pisał kolejny raz ponieważ powyżej sytuacje już przedstawiłem. Tylko powtórzę, że w temacie ratownictwa medycznego Strażakom PSP przydałby się ZIMNY PRYSZNIC!!
Jeśli chodzi o nieprofesjonalizm o którym wspomniałem czyli :
„ kurwa nie wiem czy dam rade nie czuję rąk wszystko mnie już boli niech mnie ktoś zmieni, ale muszę dać radę muszę…”
To sam się zastanów, gdzie w tym działaniu był profesjonalizm... raczej ślepe bohaterstwo, które gdyby gość miał szanse na przeżycie mogło by tą szansę odebrać. Mam nadzieję ze wiecie o co mi chodzi bo nie będę teraz głosił teorii i zasad RKO. Drugi argument trochę zachwianego profesjonalizmu : RKO wg naszego autora to REANIMACJA krązeniowo oddechowa, a to błąd. Wiem, wiem to tylko teoria, ale zawsze...
"Gdy zadzwonią dzwony masz 30-40 sekund na zejście " Specyfika służby. Gdyby Pogotowie ratunkowe było "panstwowe" to tez by tak wygladało.
"Rat med. w mieście w którym pracuje, wyjeżdża na interwencję, od momentu przyjęcia zgłoszenia 5 minut! "
RatMed maja pejdzery i widnieje na nich kod pilnosci wyjazdu i jeśli jest kod1 to karetka wyjezdza równie szybko co PSP. A jesli kod3 czyli np sraczka rzygaczka to ambulans nie bedzie jechał na złamanie karku i narazał na niebezpieczenstwo swój zespół oraz innych uzytkowników drogi.
"(ciekawy jestem co Ty byś przeżywał w takich okolicznościach)." W takich okolicznosciach raczej nie wiele, bo gość był nie do odratowania. Gorzej przeżywałem gdy trzeba było ratować dziecko;)
p.s Sam startuje do PSP.
Niestety sam wiesz, że
pt., 2012-08-31 19:53 — misiuraNiestety sam wiesz, że wszystkiego umieć nie można, tym bardziej jeśli stosunkowo rzadko się z czymś spotykasz.
Rat med w PSP jest "o tyle o ile". Na ogół w PSP stosunkowo rzadko udziela się KPP (głównie po pożarach i co gorsza wypadkach drogowych). Przy takich akcjach to po ewakuacji osoby poszkodawnej czy to wynieniesieniu z pożaru czy wycięciu z auta rat med jest na miejscu. PSP na siłę ubierają w rat. med. i często Twoi koledzy po fachu narzekają, że udzielamy KPP (nie dziwie się im).
Florian zapewne był już wyczerpany fizycznie i dawał z siebie wszystko, wydaje mi się, że przy tym co wtedy robił nie przekroczył granicy bo tylko pompował, jestem pewien, że delikwenta ogarniał ktoś inny (dowódca nie powierzy tak ważnej sprawy nowemu, którego nie zna). Mam tylko nadzieje, że gdyby widział, że nie daje już rady to czym prędzej zawołał by kogoś na zmianę. Pierwsza akcja - wyrobi się chlopak
Mam nadzieję, że teraz już wiesz dlaczego tak wygląda KPP w PSP (za mało, za rzadko, tylko w razie konieczności - w tym temacie liczymy na Was
).
Poważnie mówie, że nie widziałem żeby wyjechali poniżej 5 min - nigdy, ale to może takie pogotowie u nas. Kiedyś widziałem jak wyjeżdza inne pogotowie (w większym mieście) to faktycznie zasuwali.
ps. Pomyślenego wynkiu naboru do służby