Nawiązując do mojego wcześniejszego wpisu SMS-om mówimy nie, chciałbym wyjaśnić kilka kwestii, które zostały poruszone w komentarzach oraz blogu jednego z użytkowników, który stwierdził, jakobym całkowicie odrzucał pisanie SMS-ów.
Zaskoczę Was: ja też pisze wiadomości, korzystam z Facebooka i GG. Co więcej, wcale tego nie ukrywam.
Zaprzeczam zatem sobie? Piszę coś postępując inaczej? Możliwe, ale...
Przydałoby się nieco wyjaśnienia.
Uwaga: to co znajduje się w tekście poniżej jest moim subiektywnym odczuciem, które wynika z doświadczenia w opisywanej tematyce. Dlatego też myślę, że jest tu sporo prawdy, ale pamiętaj: "nie jesteś robotem, nie chłoń wszystkiego jak gąbka - bez przemyślenia".
Na początku streszczę krótko swój poprzedni wpis.
SMS-ów czy innych wiadomości nie warto pisać w sytuacjach gdy miedzy wami (TY-KOBIETA):
1. Jest jakiś konflikt, który chcesz załagodzić, wyjaśnić.
2. Występuję ryzyko nieodpowiedniej interpretacji wiadomości, co może mieć znaczne konsekwencje.
3. Chcesz umówić się na spotkanie lub ustalić jego termin.
Tutaj chciałbym zaznaczyć, że w przypadku gdy zadzwonisz i pannie nie odpowiada przykładowo sobota, to łatwiej umówić się na inny dzień, bo nie ma ona czasu złapać excusów w stylu "o rany, chce się ze mną umówić, ale ja nie mam ciuchów, w czym ja pójdę?! bla bla bla". Pisząc, dajesz jej czas na takie przemyślenia, a kto wie jak to się skończy 
Natomiast już samo ustalenie MIEJSCA spotkania można jak najbardziej załatwić SMS-em. To już jest mniej istotna sprawa z punktu widzenia "jak zareaguje".
4. Wiesz, że możesz dostać zlewkową odpowiedź.
Przez telefon też może się tak zdarzyć, z tymże kobiety, jak zresztą i faceci, czują się pewniej pisząc niż mówiąc. Miałem kiedyś przypadek, że dziewczyna poinformowała mnie podczas rozmowy tel., że chce mi coś ważnego powiedzieć, ale woli to napisać, bo przez gardło jej nie przejdzie.
Doskonały przykład z życia wzięty 
Wielu młodych adeptów sztuki uwodzenia własnie tutaj popełniają kluczowy błąd, idąc później na forum z problemem "nie odpisuje mi" bądź "coś się sypie". Poznając nową kobietę, trzeba pokazać jej swoje wartości, a nie liczyć, że najpierw sobie popisze, pożartuję, a później coś konkretnie będę działał w kierunku związku. Nie chciałbym powtarzać po innych blogerach, którzy opisywali już kilkukrotnie, że TYLKO pisząc tworzysz kobiecie zupełnie inny obraz swojej osoby, niż jest rzeczywiście.
Super, jeżeli kreujesz się w sposób naturalny, nie udając nie wiadomo kogo i nie wiadomo po co, ale jest bardzo dużo osób, które nieświadomie robią zupełnie odwrotnie. ...bo przecież mnie nie widać, mogę zawsze się schować, wycofać, a poza tym puas ze mnie więc na pewno postępuje słusznie.
Niewłaściwe podejście.
Żeby było chociaż trochę obiektywizmu, bo są osoby, które lubię smsować i robią to z powodzeniem.
Obserwuj, czy panna nadaje się do pisania. Czy przynosi to jakieś pozytywne efekty w waszej relacji. Jeżeli tak jest, super! Nie ma powodów by nie smsować; ale jeżeli są jakieś niedopowiedzenia, nieporozumienia, to czas zmienić taktykę.
Kluczem jest kalibracja.
Jeżeli pisząc myślisz, oceniasz czy nie lepiej byłoby w tej sytuacji zadzwonić albo spotkać się, a co za tym idzie podejmujesz najbardziej słuszną decyzję, mimo że jest ona taką tylko w Twoim odczuciu, to wybrałeś drogę do sukcesu.
Odpowiedzi
Ciężko o takie coś. Tu jest
sob., 2012-08-18 14:34 — someoneCiężko o takie coś. Tu jest tyle materiałów, że jak ktoś chciałby czytać wszystko, to pewnie do gwiazdki by mu się zeszło. Co do wpisów innych: ja doceniam każdy, mimo że opisuje coś poruszanego 50 razy. Po prostu poszczególni ludzie mają nieco inne podejście, inne doświadczenia, a fakt że kilka osób twierdzi podobnie myśle że może być dla kogoś dobrym motywatorem do zmiany.
"1. Jest jakiś konflikt,
sob., 2012-08-18 14:40 — misiekmin"1. Jest jakiś konflikt, który chcesz załagodzić, wyjaśnić.
2. Występuję ryzyko nieodpowiedniej interpretacji wiadomości, co może mieć znaczne konsekwencje.
3. Chcesz umówić się na spotkanie lub ustalić jego termin."
Jak dla mnie w końcu padł konkret, który wcześniej nie został wymieniony. Brawo mi się podobało i też czytałem mase innych blogów na temat esków
Powiem tyle.... Za bardzo
sob., 2012-08-18 15:18 — TrancerPowiem tyle....
Za bardzo schematycznie do tego podchodzicie.
Ja np. przez esy (tak kurwa, ja Trancer !!! co jest w dziale zaawansowanych) umówiłem się na spotkanie z laską, z którą nie miałem kontaktu przez 1,5 miesiąca (sic !!) i w dodatku przy poznaniu gadałem TYLKO 15 min w drodze powrotnej do domu (fucking sic !!!). Zgarnięcie numeru oczywiste.
I co panowie teoretyczno-schematyczni ????
Można ???
Oczywiście
Poza tym dość powszechne są sytuacje, kiedy kobieta bardzo się stresuje przy rozmowie telefonicznej z facetem (tak, kobieta to też człowiek i ma excusy) i niezależnie od tego czy jest zainteresowana dalszą znajomością czy nie, odpowie podczas rozmowy w stylu: nie wiem jeszcze zobaczę, jeszcze się zgadamy, dam ci znać itp.
Albo aprobuje spotkanie, lecz w końcu napisze wam SMSa że przeprasza, ale nie może.
Tak więc panowie nauczcie się wykorzystywać zdobycze techniki w odpowiedni sposób, nie negując ich bezmyślnie, bo kiedyś np. ich nie było.
To tak jakby średniowieczny rycerz beształ komandosów za to, że on walczy mieczem, a tamci mają karabiny.
I że ci drudzy to są pizdy, bo "prawdziwy facet walczy mieczem".
Dzisiaj też się spotyka retorykę, że "za moich czasów nie było komórek, SMSów itp. a ludzie i tak sobie radzili".
No to ja mówię: OK
Bez SMSów można sobie poradzić i mieć efekt lepszy aniżeli przy ich użyciu.
Ale jeśli ktoś je wykorzysta, to nie znaczy że okazał się gorszy od tych, co zrobili to bez nich, albo że poszedł na łatwiznę.
Tak więc panowie....
Wyluzujcie i bez paranoi.
Dokładnie. Jak prowadzisz
ndz., 2012-08-19 10:20 — someoneDokładnie. Jak prowadzisz całą relację sensownie, łapiesz równowagę w pisaniu czy tez innych sferach, to może to być środek do osiągnięcia celu.
Zresztą sam miałem podobnie jak Ty, z tymże ta akurat dziewczyna nadawała się do pisania, można było się z nią dogadać. Natomiast była też i taka, której totalnie odwalało przy esach. Wtedy wiedziałem, że jak nie zadzwonię, to się z nią nie dogadam. Zrobiłem po prostu to, co opisałem w ostatnim akapicie bloga.
Teraz dopiero zauważyłem że
ndz., 2012-08-19 07:56 — RogovTeraz dopiero zauważyłem że jeśli dziewczyna nie jest pewna siebie i boi się rozmowy telefonicznej zdecydowanie łatwiej się z nią umówić przez wiadomości tekstowe.
Za dużo chyba korzystam z waszych porad a za mało myślę samodzielnie.
Plusem rozmowy telefonicznej jest z pewnością to że zajmuje ona moment i mamy wszytko ustalone. A smsy, gg i fb jednak wymagają więcej czasu.
"Za dużo chyba korzystam z
ndz., 2012-08-19 10:25 — someone"Za dużo chyba korzystam z waszych porad a za mało myślę samodzielnie."
To jest to, o czym napisałem. Każdy powinien to co przeczyta odnosić do swojego doświadczenia, przeżyć i dopiero wtedy zastosować lub odrzucić.
I kolejna sprawa, że dużo zależy od tego na jaka dziewczynę się trafi. Słusznie zauważyłeś, że niektórym rozmowa przychodzi trudniej. Prawdę mówiąc pisząc bloga nie pomyślałem o tym. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Wymiana poglądów i przekazywanie wiedzy. Cenna rzecz
Co do 3 punktu nie za bardzo
ndz., 2012-08-19 15:08 — DiegitoCo do 3 punktu nie za bardzo się zgodzę. Poznałem dziewczynę do której wgl nie dzwoniłem, tylko sms-owałem. Doszło do związku, doszło do sexu, i czy wyszedłem na minus? Wszystko zależy od tego czy jest ona zainteresowana i odpowiednie wrażenie wywarłeś na niej w realu. Jedyne czego się trzymałem to baaardzko rzadkie pisanie smsów. Praktycznie używalem ich tylko do spytania sie "co robisz? aha spoko, to jutro sie widzimy tu i tu, pa."
Pozwolę sobie skopiować moją
pon., 2012-08-20 06:15 — saveriusPozwolę sobie skopiować moją poprzednią wypowiedź:
"A tam pierdolenie. Esemeski są zajebiste. Problem w tym, że nawet w tak prostym technologicznym udogodnieniu można popaść w skrajność, a potem z kolei w drugą..."