Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Z przyjaciela w mężczyznę w 4 dni... czyli nie warto zamykać się w schematach.

Blisko 400 lat przed Chrystusem żył człowiek zwany Sun Tzu.
Sformułował on pierwszy kompletny kodeks zasad wojny (wcześniejsze są chyba tylko pisma hinduskie).
Zdecydowanie był on jednym z największych taktyków i strategów sztuki nie tylko wojennej lecz ogólnie sztuki życia.

No ale w końcu nie jest to portal poświęcony taktyce wojennej więc przejdźmy do sedna Smile

Sun Tzu powiedział kiedyś że występuje coś takiego jak taktyki konwencjonalne i niekonwencjonalne.
Należy je stosować w zależności od sytuacji i niejednokrotnie taktyka niekonwencjonalna prowadzi do efektów o niebo lepszych od konwencjonalnej.

Jak się to ma do podrywu i relacji damsko męskich...

Na naszym forum spotykamy się nadzwyczaj często z sytuacjami gdy zalotnik zostaje odrzucony przez wybrankę, później pojawia się masa wątków na temat tego co zrobili źle.
Do dzisiejszego - w sumie pierwszego postu natchnęły mnie ostatnie posty i w sumie wydarzenia własnego życia.
Dziś będzie o zmiany kolegi w mężczyznę - czyli o przekuwaniu ramy.

Bardzo często poruszany jest na forum temat wyznawania uczuć i krytykowanie tego jako koszmarnego błędu który należy eliminować.
W takim razie postawiłbym pytanie czy faktycznie zawsze wyznanie uczuć jest błędem?
Czy takie działanie zawsze prowadzi do odrzucenia i czy zawsze oznacza koniec relacji i kompletny brak zainteresowania.

Otóż wszystko zależy od mężczyzny i sytuacji.
Kobieta to stworzenie niepojęte i to co z jednej strony ją przerazi i odrzuci z drugiej może doprowadzić do szału zazdrości i pożądania nieporównywalnego z czymkolwiek innym - wszystko natomiast zależy od użytych słów i... czynów.

Tak właśnie jest z wyznaniami.
O ile w konwencjonalnych taktykach podrywu staramy się unikać jakichkolwiek obligacji względem kobiety - działamy a nie mówimy o tyle odpowiednie ubranie wyznania w słowa i podparcie ich odpowiednimi działaniami potrafi kobietę porazić i spowodować tak daleko posunięte emocje że nie będzie potrafiła ogarnąć ich swoją logiką.

Aby to udowodnić postaram się tu przytoczyć jeden z moich ostatnich przypadków i eksperymentów. Uprzedzam że przy takim podejściu trzeba zdawać sobie sprawę że jest to gra oparta na gambicie - i to drogim gambicie (jeśli nie wypali to człowiek jest kompletnie spalony).
Dlatego gra ta nie ma sensu przy starciu w ciemno.
Od razu piszę że ten wpis doświadczonym użytkownikom może wydać się trywialny bo w końcu wszyscy to wiecie... stosujecie i genrealnie to nic nowego lecz zastosowanie teorii w praktyce i dopasowanie jej do pola bitwy.
Z resztą jak komuś to przeszkadza to niech spada lody kręcić Wink

No to myk...

Parę dni temu miałem okazję rozmawiać z koleżanką - nazwijmy ją "Panią X" na temat relacji nas łączących.
Tak się składa że dłuższy czas chodzimy razem na kurs tańca i w sumie do niedawna nasze relacje opierały się na stopie czysto koleżeńskiej (Pani X miała mężczyznę, ja natomiast nie myślałem o Niej jako o kobiecie). Cała ta sprawa i rutyna spowodowała że byłem mocno zakorzeniony w ramie kolegi od tańca i generalnie zauwążyłem że na wspólnych imprezach Jej zainteresowanie kieruje się w stronę innych mężczyzn.
Otóż powiedziałem owej Pani że ostatnimi czasami zaczynam patrzeć na Nią inaczej niż na koleżankę.
Jak nie trudno się domyśleć Pani X od razu zaczęła się tłumaczyć i wbijać mnie głębiej w ramę przyjaciela.
Zamiast słuchać o "cierpieniach porzuconej kobiety" itd. olałem sprawę, położyłem dłoń na jej policzku powiedziałem że to jej wybór, szanuję go i sobie poszedłem z uśmiechem na ustach (zwłaszcza że miałem w alternatywie dwie inne kobiety).
Pomimo iż na pierwszy rzut oka popełniłem zdawałoby się kardynalny błąd, pomimo że powinna stracić kompletnie zainteresowanie, czas i moje postępowanie działało na moją korzyść.
Dlaczego? Otóż nie powiedziałem Pani X że chcę się wiązać, czy też że Ją kocham, powiedziałem że patrzę na Nią INACZEJ niż dotychczas. To Ona podświadomie utworzyła sobie mnie jako mężczyznę który Jej pragnie. Jednocześnie w Jej głowie pojawiła się druga myśl - kurde, On postąpił kompletnie inaczej niż powinien, On powinien teraz mi tłumaczyć, mnie prosić, powinien ZABIEGAĆ a nie ze śmiechem iść w pizdu.
Był to szok tym mocniejszy że kilka dni wcześniej miała podobną sytuację i mój poprzednik własnie próbował przekonywać.
Coś w psychice kobiecej działa tak że gdy robisz dwie rzeczy ze sobą sprzeczne i sprzeczne z tym co robią inni włącza się tryb detektywa - Ona chce wiedzieć i zaczyna o Tobie myśleć a to już początek drogi do uzależnienia Jej od Ciebie.

Następne dwa dni upłynęły pod znakiem dojrzewającej sytuacji.
Zero kontaktu, zero przejmowania się i podejmowania działań - no przynajmniej bezpośrednio. W kobiecym mózgu zachodzi synteza emocji. Nie odzywa się więc jest obrażony...
Na wieczór dnia trzeciego dochodzi do eskalacji napięcia. Idę do klubu z moją partnerką z innej grupy tanecznej. Jak się okazuje Pani X też tam jest i ćwiczy taniec.
Co więcej dostrzega mnie z moją partnerką gdy tańczymy jeden z najbardziej zmysłowych tańców stworzonych przez człowieka.
Kolejny szok... żesz w mordę ten facet jedno mi mówi, ze mną chce być a z inną tańczy takie rzeczy których ze mną nie tańczy?
Pani X podchodzi do nas, chłodno wita się z nami - formalny całus w policzek i odchodzi tańczyć.
Głowa kobiety jest jak wspomniałem niesamowita, im więcej widzi w Tobie sprzeczności tym więcej chce zrozumieć... więc próbuje i próbuje zrozumieć.
Dlatego im bardziej konfrontujesz Ją ze sobą tym większa jest szansa że nie będzie mogła się od Ciebie uwolnić.
No ale wracając do przypadku.
Nie muszę chyba opisywać że do końca wieczoru próbowała robić wszystko czego ze mną nie robiła - tańczyć konkretne tańce których nie potrafi itd.?
Krótko mówiąc "próbowała się bawić" - przynajmniej do momentu kiedy byłem w klubie.
W międzyczasie moja partnerka "poważną rozmową" chciała mnie/siebie upewnić w przekonaniu że jesteśmy kolegami (no ale dziwne jest trochę jak koleżanka wypisuje o 2.30 sms z informacją że dotarła właśnie do domu, idzie spać i dziękuje za wieczór).
Ciąg dalszy to ponownie dojrzewająca sytuacja i dwa dni bez kontaktu.
Nadchodzi sobota. Widzimy się w klubie z Panią X i moją partnerką, witamy się, tańczymy ze sobą, Pani X promienieje... przynajmniej do czasu gdy widzę się z moją partnerką. Wtedy trochę smutnieje ale nadal stara się zachować spokój.
Generalnie wieczór spędzamy jednak wszyscy osobno w różnych miejscach klubu i przy różnych tańcach z różnymi osobami (mam sporo koleżanek z którymi tańczę a że co tu dużo mówić naprawdę dobrze mi to wychodzi bo mam sporo kursów za sobą to i obce dziewczyny chętnie proszą mnie do tańca).
Mija sporo czasu, czuję się przepocony, zmęczony i ogólnie podeksploatowany, zbieram się do domu (razem z sąsiadką z którą się po imprezach szlajam).
I tu apogeum.
Żegnam się z Panią X i co? Pytanie czy będę dzień później w innym klubie.
Mówię że "możliwe".
Słyszę "to koniecznie rezerwuję z Tobą taniec".

Rozumiecie Panowie?
Laska która tydzień wcześniej traktowała mnie praktycznie jak powietrze teraz sama NALEGA żebym obiecał Jej chwilę mojego czasu - pomimo że nie chce ze mną związku i "czuje" jeszcze niezabliźnione rany po poprzednim mężczyźnie.
A kluczem do tego wszystkiego było niekonwencjonalne podejście - sam zniszczyłem swoją ramę zamiast czekać na "przeramowanie" ze strony Kobiety jak to większość bywalców forum doradza. Żadnej zabawy w podchody, żadnych prób wpłynięcia zabaw z eskalacją dotyku, twardo, bezwzględnie i z radością na pysku.
Następnie natychmiast i bezwzględnie sprowokowałem w Niej skrajne emocje (z jednej strony myślała o mnie jak o nieśmiałym "kluchu" a z drugiej skonfrontowała to z rzeczywistością i całą zmysłowością jaka we mnie drzemie i kierowana jest do innych kobiet).
W tym momencie powstała najlepsza możliwa sytuacja:
Rama kolegi poszła się kochać w ciągu 1-2 dni a rama mężczyzny narodziła się chwilę potem.
Gdybym postąpił konwencjonalnie Panią X ograniczałyby myśli że jestem Jej kolegą, a nieśmiałość powodowałaby że bałaby się podjąć jakichkolwiek kroków żeby nie stracić kolegi(nie wiem jak inni ale ja wolę ten stan zniszczyć w zarodku niż cierpliwie to zmieniać i bawić się w romantyczne podchody).
Moim postępowaniem sprowokowałem w Niej zdecydowanie i chęć posiadania mnie w bardzo intensywnym stopniu.
Co więcej Ona podświadomie zechce związku sama bo też chce być przez Ciebie pieszczona - jak inne.

To krótko mówiąc cały przypadek. Mam nadzieję że komuś to pomoże - jeśli nie w wygłupieniu się to przynajmniej w zniwelowaniu konsekwencji głupiego wyznania.
Pozdrawiam i proszę o konstruktywną krytykę jeśli widzieliście jakieś błędy postępowania Smile

Odpowiedzi

Przepraszam powinienem uznać

Przepraszam powinienem uznać zakładam że...

Ano zakładam że ponieważ Pani X zaczęła mi się momentalnie uzewnętrzniać na temat tego że kilka dni wcześniej inny "osobnik" też mówił Jej że chce z nią związku i że on ją przekonywał ale... bla bla - na razie Dziewczyno (ja nic o związku nie mówiłem więc nie trudno się domyślić że widzi Cię przez pryzmat kogoś kto chce związku i tego konsekwencji).
Druga sprawa to fakt że nie byliśmy sobie obcy więc trudno tu mówić o tym żebym nie potrafił choć odrobinę wejść w schemat myślenia tej osoby.

Ps. Nie mam aspiracji ani do bycia choachem uwodzenia Wink
Rozwijam tylko własny styl, własne ścieżki - zupełnie jak w tańcu.
Jeśli coś się sprawdza to znaczy że działa ot tyle.
Pozdro - zapamiętam wypowiedź i wyniosę wnioski na przyszłość .

Portret użytkownika RastaMan89

Interesujące miałem też

Interesujące miałem też ciekawą sytuację tyle że w dłuższym okresie czasu. Laska po spotkaniu zakończonym KC na drugi dzień stwierdziła że to by błąd nie powinno się stać sam wiesz o co chodzi. Z mojej strony tylko uśmiech i słowo spoko jak tam wolisz.... Nie odzywałem się do niej dwa miesiące(miałem ważniejsze i ciekawsze sprawy) i ostatnio złożyłem jej życzenia urodzinowe była chyba szczęśliwa z tego powodu bo zaczęła zabiegać właśnie o spotkanie. Wiec stary jak mawiał mistrz Sun Tzu czasem warto użyć taktyki niekonwencjonalnej! Pozdro Wink

Nie no to byłeś w troszkę

Nie no to byłeś w troszkę innej sytuacji. Miałeś Ją jeszcze owładniętą emocjami, tylko z nimi walczyła. U mnie były to jednak wygaszone emocje.
Pozdro

Portret użytkownika Sangatsu

Bardzo mi się podoba...

Bardzo mi się podoba...Smile

Portret użytkownika Czarny22

Calkiem calkiem:) Wszystko

Calkiem calkiem:)
Wszystko sie da tylko trzeba chciec Laughing out loud
pzdr

Wstęp jest z takim patosem

Wstęp jest z takim patosem napisany, że się spodziewałem w zakończeniu bloga znaleźć nieźle opowiadanie erotyczne pt: ,, Koleżanka mnie zgwałciła". A tu tylko rezerwacja tańca. Laska jedynie zazdrość okazała. Napewno jesteś bliżej swojego celu niż wcześniej ale jeszcze kawał drogi cię czeka.

Portret użytkownika VanityFair

Coś w psychice kobiecej

Coś w psychice kobiecej działa tak że gdy robisz dwie rzeczy ze sobą sprzeczne i sprzeczne z tym co robią inni włącza się tryb detektywa - Ona chce wiedzieć i zaczyna o Tobie myśleć a to już początek drogi do uzależnienia Jej od Ciebie.------------------ święta prawda.

Kochamy dawać kciuk w dół i w górę. Ale jak niewiadomo na czym stoimy, co facet o nas myśli , a dać kciuka nie da radę na środek to szalejemy. Analizujemy to cały czas, dyskutujemy o tym z koleżankami, szukamy rad. hah

Portret użytkownika kapitanzuo

Mialem IDENTYCZNA sytuacje.

Mialem IDENTYCZNA sytuacje. To zawsze dziala.